Prawa autorskie: AFPAFP
01 października 2022

Szantaż nuklearny Rosji. Putin o Hiroszimie i Nagasaki: USA stworzyły precedens [SPRAWDZAMY]

Aneksja czterech obwodów wschodniej Ukrainy do Rosji sprawia, że działania kontrofensywne armii ukraińskiej będą uznane przez Rosję za atak na „swoje terytorium”. To może stanowić pretekst do użycia broni jądrowej, czym Putin straszy od miesięcy. W dodatku twierdzi, że ma do tego prawo

Na zdjęciu u góry: Władimir Putin widoczny na ekranie ustawionym na Placu Czerwonym, gdy przemawia na wiecu i koncercie upamiętniającym aneksję czterech regionów Ukrainy, które okupują rosyjskie wojska, 30 września 2022.

Po ogłoszeniu aneksji dwóch pierwszych obwodów Ukrainy w piątek 30 września 2022 roku rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ogłosił, że uderzenia Ukrainy na “nowe terytoria Rosji” Kreml uzna za akt agresji.

W podobnym tonie utrzymane jest opublikowane w noc poprzedzającą to wydarzenie oświadczenie ambasady Rosji w USA, w którym ta ostrzega, że „amerykański Departament Obrony nie powinien wątpić w naszą determinację do obrony suwerenności państwowej, integralności terytorialnej i narodu za pomocą wszelkich dostępnych środków”.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Będziemy rozbrajać mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I pisać o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

W triumfalnym przemówieniu po aneksji Chersonia, Doniecka, Ługańska i Zaporoża Putin wypowiedział też fałszywe, ale bardzo niepokojące zdanie odnośnie prawa Rosji do "użycia wszelkich środków", by bronić swojej "integralności terytorialnej":

"Stany Zjednoczone są jedynym krajem na świecie, który dwukrotnie użył broni jądrowej, niszcząc miasta Hiroszima i Nagasaki w Japonii. I stworzyły precedens".

To twierdzenie jest nie tylko zupełnie nieprawdziwe, ale jest też niezwykle niebezpieczne. Sprawdzamy, jak traktowane jest użycie broni nuklearnej w prawie międzynarodowym oraz weryfikujemy, jaką bronią nuklearną dysponuje Rosja i co mówi jej doktryna w sprawie możliwości jej użycia.

Hiroszima i Nagasaki to nie precedens, lecz zbrodnia

Władimir Putin konsekwentnie odwołuje się do kontrowersyjnych, tragicznych, a w niektórych przypadkach zbrodniczych działań Stanów Zjednoczonych z przeszłości, uzasadniając tym łamanie prawa międzynarodowego przez Rosję dziś.

W przemówieniu dotyczącym aneksji wschodnich obwodów Ukrainy oraz prawa Rosji do "użycia wszelkich środków" do obrony integralności terytorialnej, Putin przywołuje fakt zrzucenia na Japonię pod koniec II wojny światowej dwóch bomb atomowych - nad Hiroszimą i Nagasaki. Twierdzi, że tym samym "USA ustanowiły precedens", a z kontekstu jego słów wynika, że uważa ten "precedens" za prawo do jej ponownego użycia.

Stany Zjednoczone są jedynym krajem na świecie, który dwukrotnie użył broni jądrowej, niszcząc miasta Hiroszima i Nagasaki w Japonii. I stworzyły precedens.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

To niebezpieczna dezinformacja.

USA faktycznie użyły broni atomowej przeciwko Japonii pod koniec II wojny światowej, ale jeśli to wydarzenie ustanowiło jakikolwiek precedens (w rozumieniu zdarzenia lub orzeczenia prawnego, które staje się podstawą i wyznacznikiem do prawnej oceny tego rodzaju zdarzeń w przyszłości), to przyczyniło się ono do uchwalenia bezwzględnych zakazów używania broni masowego rażenia w trakcie wojny (i nie tylko) oraz bezwzględny zakaz atakowania cywilów.

To właśnie między innymi jako odpowiedź na tragedię 250 tysięcy cywilów, którzy zginęli w wyniku tego ataku, po II wojnie światowej społeczność międzynarodowa opracowała nowy zbiór traktatów dotyczących prawa wojennego - Konwencje Genewskie (KG).

Konwencje ustanowiły standardy międzynarodowego prawa humanitarnego (MPH), który mówi m.in. o konieczności ochrony cywilów w trakcie wojny oraz o zakazie używania broni, która powoduje nadmierne cierpienie, sieje masowe zniszczenie, a jej użycie wyklucza możliwość ochrony cywilów. Szczegółowo o tym, co regulują konwencje genewskie pisaliśmy m.in. w tym tekście:

Zgodnie z I protokołem dodatkowym do konwencji genewskich, bombardowanie atomowe Japonii naruszałoby MPH, choć nie taki był stan prawny w dniu, w którym USA zrzuciły na Hiroszimę i Nagasaki bomby. Od tego czasu broń atomowa nie została już nigdy użyta w żadnym konflikcie. Wielokrotnie zaś stosowany był szantaż nuklearny.

W świetle dziś obowiązującego prawa międzynarodowego, użycie broni jądrowej w każdej sytuacji stanowiłoby naruszeniem prawa międzynarodowego, choć nie jest jednoznacznie zakazane prawem.

Dotyczy to także Rosji Władimira Putina.

To, o czym zapomina Putin to też fundamentalna dla prawa, ustanowiona jeszcze w starożytnym Rzymie i obowiązująca do dziś zasada „z bezprawia nie rodzi się prawo” (z łac. ex iniuria non oritur ius). Z tej sentencji wypływa kilka bardzo istotnych wniosków:

  • czyjeś bezprawne działanie nie może być przez prawo ,,nagradzane”,
  • prawo nie może ochraniać sytuacji wytworzonych z działań przestępczych
  • czyjeś bezprawne działanie nie może stanowić żadnego uzasadnienia ani przyzwolenia na bezprawie.

Czytaj: fakt zrzucenia przez USA bomb atomowych na Japonię, nie daje Putinowi prawa do użycia broni jądrowej na Ukrainie.

Nuklearne odstraszanie

Niestety pomimo podejmowanych od samego zakończenia II wojny światowej wysiłków na rzecz nuklearnego rozbrojenia, część państw na świecie wciąż posiada znaczne arsenały broni nuklearnej.

Są to: Rosja (5977 głowic), USA (5428), Francja (290), Wielka Brytania (225), Chiny (350), Pakistan (165), Indie (160), Izrael (90) oraz Korea Północna (20). Iran twierdzi, że nie ma broni jądrowej, ale nie dopuszcza kontroli swoich ośrodków atomowych.

Doktryna, która uzasadnia prawo do posiadania broni nuklearnej, to doktryna nuklearnego odstraszania. Aby nuklearne rozbrojenie było skuteczne i bezpieczne dla wszystkich stron, wymagałoby skoordynowanych wysiłków rozbrojenia wszystkich. Te wysiłki są podejmowane stale, głównie w formacie Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), ale nie są skuteczne.

Jeśli jedno państwo nie prowadzi rozbrojenia, automatycznie nie prowadzą go też żadne inne. Doktryna nuklearnego odstraszania to zatem sposób na prawne usankcjonowanie stanu faktycznego.

Dlatego też utrzymywanie zapasów broni jądrowej dla celów "odstraszania" nie narusza obecnego prawa międzynarodowego ani układu NPT w jego obecnym brzmieniu.

Jeszcze w styczniu 2022 roku Rosja, obok Francji, Stanów Zjednoczonych, Chin oraz Wielkiej Brytanii – czyli państw, które posiadają największe arsenały nuklearne, podpisały wspólną deklarację o zapobieganiu wojnie jądrowej i konieczności unikania nuklearnego wyścigu zbrojeń.

Państwa odwołały się w niej do słynnego stwierdzenia prezydenta USA Ronalda Reagana oraz prezydenta Rosji Michaiła Gorbaczowa o tym, że "wojny nuklearnej nie można wygrać i nigdy nie wolno jej toczyć".

„Ponieważ użycie broni jądrowej miałoby daleko idące konsekwencje, potwierdzamy, że broń jądrowa - tak długo jak istnieje - powinna służyć celom obronnym, odstraszać agresję i zapobiegać wojnie. Jesteśmy głęboko przekonani, że należy zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się takiej broni”.

Niepokojąca eskalacja

Teoretycznie tak też skonstruowana jest doktryna obronna Rosji.

Dotychczas rosyjska doktryna obronna stanowiła, że Rosja może użyć broni jądrowej tylko w przypadku zagrożenia istnienia państwa, a nie jego „integralności terytorialnej”. Ostatnie wypowiedzi rosyjskich władz sugerują jednak "rozszerzenie doktryny" albo raczej sięganie po wszelkie możliwe sposoby, by zastraszyć Ukrainę i państwa ją wspierające.

Mamy więc do czynienia z poważną eskalacją konfliktu, co podkreślił zresztą sekretarz generalny NATO w piątek 30 września w swoim wystąpieniu w związku z ogłoszeniem aneksji czterech obwodów Ukrainy przez Rosję.

„To najpoważniejsza eskalacja od momentu rozpoczęcia wojny. Nic z tego, co się dzieje, nie jest wyrazem siły, jest wyrazem słabości. To przyznanie, że wojna nie idzie zgodnie z planem, że Putinowi nie udaje się osiągnąć zakładanych celów” – mówił Stoltenberg.

Na pytanie, czy pomimo istnienia ryzyka nuklearnej eskalacji, Ukraińcy powinni kontynuować wysiłki mające na celu odbicie swoich terytoriów, Stoltenberg odpowiedział dość wymijająco, ale jasno: Ukraina jego zdaniem powinna kontynuować obronę.

Do tej pory w opiniach ekspertów dominowało przekonanie, że Rosja nie zaryzykuje wojny nuklearnej z użyciem strategicznej broni jądrowej dalekiego zasięgu przeprowadzając zmasowany atak na Ukrainę lub kraje NATO, ale że nie można wykluczyć użycia "nuklearnej broni taktycznej", inaczej zwaną niestrategiczną.

Jak wynika z doniesień amerykańskiego wywiadu, Rosja już od dłuższego czasu intensywnie „rozszerza i modernizuje” swój już w tym momencie „duży, zróżnicowany i nowoczesny zestaw systemów niestrategicznych, które są zdolne do przenoszenia głowic jądrowych lub konwencjonalnych” – wielokrotnie mówiła o tym Avril Haines, dyrektor wywiadu narodowego podczas przesłuchań w Kongresie.

Czym jest strategiczna i niestrategiczna broń jądrowa?

Niestrategiczna, taktyczna broń jądrowa to niewielkie głowice jądrowe i systemy przenoszenia przeznaczone do tzw. „ograniczonego uderzenia” czyli teoretycznie do „niszczenia celów na określonym obszarze bez powodowania rozległego opadu radioaktywnego” – tłumaczy BBC.

Ale nie warto dać się zwieść – to potworna broń. Najmniejsza może mieć moc jednej kilotony, czyli równowartości tysiąca ton materiału wybuchowego TNT, największa nawet 100 kiloton.

Bomba atomowa zrzucona przez Amerykanów na Hiroszimę w 1945 roku miała siłę ok. 15 kiloton. Eksplozja nastąpiła kilkaset metrów nad centrum miasta, a w ciągu kilku sekund zginęło blisko 80 tysięcy osób.

Użycie taktycznej broni jądrowej na terenie zabudowanym oznacza śmierć dziesiątków tysięcy ludzi i skażenie radioaktywne w promieniu co najmniej kilku kilometrów.

Strategiczna broń jądrowa jest większa (do 1000 kiloton) i odpalana z większego zasięgu. Jej pole rażenia jest znacznie większe.

Rakiety przenoszące takie ładunki mogą dolecieć w ciągu kilkunastu minut nawet na odległość 1,5 - 2 tys. kilometrów. Wystrzelone z terytorium Federacji Rosyjskiej mogą więc teoretycznie dosięgnąć Paryż czy Londyn. Do obrony przed takimi rakietami służy obrona przeciwrakietowa, której np. Polska w ogóle nie ma.

Program modernizacji strategicznych i niestrategicznych sił jądrowych, polegający na zastąpieniu broni z czasów radzieckich nowszymi systemami, trwa w Rosji od co najmniej 30 lat. Jak wynika z wypowiedzi rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu z grudnia 2021 roku, nowoczesna broń i sprzęt stanowią obecnie 89,1 procent rosyjskiej triady nuklearnej.

Czym jest nuklearna triada? Triada nuklearna to sytuacja, w której trzy różne rodzaje sił zbrojnych dysponują wyposażeniem zdolnym do przenoszenia broni jądrowej. Rosyjską triadę tworzą: wojska rakietowe, wyposażone w międzykontynentalne pociski balistyczne, lotnictwo bombowe (komponent sił powietrzno-kosmicznych) oraz okręty podwodne o napędzie jądrowym (marynarka wojenna).

Jaki arsenał nuklearny posiada Rosja?

Jak wynika z aktualizowanego od 1987 opracowania „The Nuclear Notebook” w Biuletynie Nauk Atomowych, arsenał nuklearny Rosji obejmuje obecnie około 5977 głowic, w tym 1588 głowic strategicznych rozmieszczonych na rakietach balistycznych i w bazach lotniczych oraz 977 głowic strategicznych i 1912 niestrategicznych trzymanych w rezerwie.

Głowice nuklearne mogą być umieszczone w różnych typach pocisków używanych do dostarczania konwencjonalnych materiałów wybuchowych, takich jak pociski cruise, pociski balistyczne pośredniego zasięgu, a oprócz tego torpedy atomowe i bomby grawitacyjne.

Szacuje się, że Rosja dysponuje około 30 systemami broni, które mogą przenosić zarówno konwencjonalne materiały wybuchowe, jak i głowice nuklearne o małym zasięgu, czyli na odległość około 450 - 500 km. Taktyczna broń jądrowa może być również wystrzeliwana z samolotów i okrętów wojennych.

Taki sprzęt jest rozmieszczony praktycznie we wszystkich rosyjskich bazach wojskowych - także blisko wschodniej flanki NATO zgodnie z zasadą "nuklearnego odstraszania".

Zdobycie wiedzy o zbliżającym się rosyjskim ataku jest bardzo trudnym zadaniem. Wojska NATO oraz wszystkich państw członkowskich prowadzą intensywne działania mające na celu monitorowanie przemieszczania sprzętu wojskowego tzw. podwójnego zastosowania, zdolnego do przenoszenia ładunków nuklearnych.

Zajmują się tym także służby wywiadowcze zarówno państwowe, jak i prywatne, które przy użyciu satelit na bieżąco zbierają dane z baz wojskowych na całym świecie. Natomiast to nie daje nam żadnej szczególnej przewagi. Atak nuklearny ze względu na potencjał całkowitego zniszczenia i nuklearnej eskalacji jest potencjalnie zupełnie katastrofalny w skutkach.

Jedyna gwarancja bezpieczeństwa: pełne nuklearne rozbrojenie

Putin stosuje w tej chwili bardzo skuteczny nuklearny szantaż. Ta sytuacja jest możliwa tylko i wyłącznie dzięki istnieniu arsenałów nuklearnych. Jedyną formą ochrony przed konfliktem nuklearnym byłoby całkowite nuklearne rozbrojenie.

Na świecie podejmowanych jest wiele prób zmuszenia mocarstw jądrowych do rozbrojenia.

22 stycznia 2021 roku wszedł w życie Traktat ONZ o zakazie broni jądrowej (TPNW), nad którym prace trwały od 2017 roku. Jego sygnatariuszami jest jednak jak dotąd tylko 50 państw (minimalna liczba sygnatariuszy potrzebna, by wejście w życie traktatu mogło zostać przegłosowane na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ).

Tylko wobec nich postanowienia traktatu są wiążące. Mimo to normatywna siła traktatu rośnie z każdym dniem, ustanawiając zwyczajowe prawo międzynarodowe, które z czasem będzie miało wpływ na politykę i praktyki wszystkich rządów.

Zgodnie z Traktatem, w którego negocjacji wiodącą rolę odegrała Międzynarodowa Kampania na rzecz Zniesienia Broni Nuklearnej (ICAN) nagrodzona za te wysiłki Pokojową Nagrodą Nobla w 2017 roku, posiadanie, rozwijanie, rozmieszczanie, testowanie, używanie lub grożenie użyciem broni jądrowej jest nielegalne.

Traktat rzuca wyzwanie polityce opartej na doktrynie nuklearnego odstraszania, a celem jego sygnatariuszy jest dążenie do całkowitej eliminacji broni nuklearnej na świecie oraz utrudnienie państwom posiadającym broń jądrową uzasadnianie jej posiadania. Prace nad rozszerzeniem listy państw sygnatariuszy wciąż trwają.

Nowy wyścig zbrojeń?

Tymczasem w związku z działaniami Rosji na Ukrainie, możemy być w najbliższym czasie świadkami zupełnie odwrotnej tendencji: nuklearnego wyścigu zbrojeń.

Nietrudno sobie bowiem wyobrazić, że wiele państw obserwujących los Ukrainy, która w latach 90. przeszła całkowite rozbrojenie nuklearne i zdała posiadaną na swoim terytorium sowiecką broń Rosji, a dziś stoi jest terroryzowana nuklearnymi groźbami, przemyśli swoją sytuację bezpieczeństwa i sięgnie po rozbudowę arsenałów nuklearnych.

Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Paulina Pacuła

Pracowała w telewizji Polsat News, portalu Money.pl, jako korespondentka publikowała m.in. w portalu Euobserver, Tygodniku Powszechnym, Business Insiderze. Obecnie studiuje nauki polityczne i stosunki międzynarodowe w Instytucie Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas przygotowując się do doktoratu. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i relacjach w Unii Europejskiej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne