"Przez 8 lat zbudowaliście w Polsce patologiczny system władzy, który promował tych, którzy byli wam spolegliwi, a wy byliście spolegliwi wobec tych, którzy dyktowali wam warunki z Brukseli" - mówiła Beata Szydło w Sejmie 20 maja 2016 roku

Premier Beata Szydło swoje wystąpienie w Sejmie, związane z krytyką stanu praworządności w Polsce przez instytucje europejskie, przekształciła w atak na przeciwników politycznych PiS. Oskarżyła opozycję o to, że podważa polską suwerenność, że z satysfakcją przyjmuje fakt, że się źle mówi o Polsce za granicą, że robi wszystko, żeby podważyć demokratyczny wybór Polaków, że szczuje na polskie państwo, że podburza ludzi na ulicach, że zbudowała patologiczny system władzy.

Z kolei prezydent Andrzej Duda oskarżył Platformę Obywatelską o to, że próbowała w 2015 roku na siłę zawłaszczyć Trybunał Konstytucyjny, rozpoczynając „całą tę awanturę” o TK.

Pod komisariatem we Wrocławiu odbyły się protesty przeciwko brutalności policji wobec 23-letniego Igora Stachowiaka, który zmarł w niedzielę. Policja stwierdziła, że mężczyzna mógł być pod wpływem środków psychoaktywnych i zachowywał się irracjonalnie.

  • Kronika Jana Skórzyńskiego w OKO.press - deklaracja i biogram autora

    Jesienią 2015 roku życie publiczne w Polsce nabrało gwałtownego przyspieszenia. Zwycięski w wyborach obóz polityczny, choć realnie zdobył poparcie około 20 proc. obywateli i nie ma mandatu do zmian konstytucyjnych, rozpoczął z impetem gruntowną przebudowę państwa polskiego. Jej kierunek to cała wstecz w stosunku do przemian podjętych w 1989 roku. Z asystą prezydenta rząd PiS podjął energiczny marsz do tyłu.

    Przekreśla zasadę podziału władz, dziesiątkuje armię i dyplomację, a z telewizji publicznej uczynił instrument propagandy. System szkolny cofa do epoki Edwarda Gierka, ingeruje w muzea i teatry, chce przejąć polityczną kontrolę nad sądami i ukrócić samodzielność samorządów.

    Odrzuca reguły demokracji liberalnej wypracowane we wspólnocie euroatlantyckiej. W rezultacie odpycha Polskę od centrum cywilizacji Zachodu, kieruje nas na peryferie, do szarej strefy pomiędzy Europą a Rosją.

    Bombardowani niemal codziennie informacjami o kolejnych ustawach podporządkowujących sądy władzy politycznej, dymisjach generałów i projektach „polonizacji”, czyli poddania kontroli rządu tej czy innej sfery życia publicznego, z trudem nadążamy za biegiem spraw, próbując zrozumieć dokąd to wszystko zmierza. Stąd pomysł kroniki mającej być kalendarium tzw. dobrej zmiany, lakonicznym zapisem podejmowanych przez rząd PiS działań i ich często równie bulwersujących uzasadnień.

    Nie będzie to oczywiście zapis kompletny. Kronika to autorski wybór wydarzeń i opinii, które ilustrują wielkie przestawianie zwrotnicy na torze, po którym Polska poruszała się od 1989 roku. Obserwowany „na żywo” przebieg tej operacji uzupełniam sięgając do jej początku – wyborów parlamentarnych 2015.

    Toteż mój kronikarski zapis składa się z dwóch ścieżek – współczesnej i historycznej, pokazującej na zasadzie retrospekcji minione etapy rozpoczętej po wyborach 2015 roku eskapady, o których często już nie pamiętamy.

    W roli kronikarza wykorzystuję zarówno swoje doświadczenie dziennikarskie (w tym 12 lat pracy w „Rzeczpospolitej”), jak warsztat historyka. Sporo aspektów „dobrej zmiany” przypomina ludziom starszej daty realia życia w PRL.

    Mam wszelako mocną nadzieję, że jeśli nawet historia się powtarza, to tylko jako farsa.

    Jan Skórzyński

    NOTA BIOGRAFICZNA

    Jan Skórzyński (ur. 1954) jest historykiem i politologiem, profesorem Collegium Civitas, gdzie wykłada historię XX wieku.

    Uczestnik ruchu opozycyjnego w PRL, był jednym z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. 13 grudnia 1981 roku został internowany. Jako dziennikarz pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań” i „Rzeczpospolitej”. W latach 2000-2006 był I zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus”.

    Wydał szereg książek o najnowszej historii Polski, m.in. Ugoda i rewolucja. Władza i opozycja 1985–1989 (1996), System Rywina czyli druga strona III Rzeczpospolitej (red., 2003), Od Solidarności do wolności (2005), Rewolucja Okrągłego Stołu (2009), Zadra. Biografia Lecha Wałęsy (2009). Siła bezsilnych. Historia Komitetu Obrony Robotników (2012), Krótka historia Solidarności 1980-1989 (2014). Redaktor naczelny pisma „Wolność i Solidarność. Studia z dziejów opozycji wobec komunizmu i dyktatury” oraz trzytomowego słownika biograficznego Opozycja w PRL. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.

Niedziela 15 maja. Gowin: nikt nie może podważać kompetencji ministra Macierewicza do reformowania polskiej armii

Byli ministrowie obrony Janusz Onyszkiewicz, Bronisław Komorowski, Janusz Zemke, Radosław Sikorski, Bogdan Klich oraz Tomasz Siemoniak odrzucili twierdzenie Antoniego Macierewicza, iż polska armia jest w fatalnym stanie. „Ćwierć wieku temu Polska z przeciwnika Zachodu stała się jego sojusznikiem, a potem również członkiem NATO. […] Polska zdobyła silną pozycję w strukturach NATO i była uważana za kraj stabilny, przewidywalny i zasługujący na zaufanie” – napisali w liście otwartym. Jednak „[…] rząd PiS w ciągu kilku miesięcy podważył pozycję Polski w strukturach europejskich i atlantyckich. […] Minister Antoni Macierewicz ogłosił z sejmowej mównicy, że jesienią 2015 roku polskie siły zbrojne nie posiadały zdolności do zapewnienia bezpieczeństwa ani terytorium Polski, ani obszaru powietrznego, ani kluczowych obiektów dla kierowania państwem”. Zdaniem b. ministrów obrony „trudno uwierzyć, że polityk na tak odpowiedzialnym stanowisku może z taką łatwością dyskredytować potencjał polskiej armii, zwłaszcza że opinia ta nie odpowiada prawdzie i stoi w sprzeczności z ocenami naszych sojuszników”.

Rzecznik resortu obrony Bartłomiej Misiewicz ocenił, że nikt z byłych ministrów obrony nie odniósł się merytorycznie do zarzutów obecnego szefa MON. „Tych zaniedbań było bardzo dużo, a te przedstawione w Sejmie były tylko wierzchołkiem góry lodowej. […] Dzięki ministrowi Macierewiczowi zniesiono ustawę, która nakazywała po 12 latach służby wyrzucać żołnierzy z wojska. Pracownicy cywilni armii otrzymali dopiero teraz podwyżki, których nie było od wielu lat. List ten należy odbierać więc jako populistyczną zagrywkę”.

Wicepremier Jarosław Gowin, który w czasie kampanii wyborczej w 2015 roku był prezentowany jako kandydat PiS na ministra obrony, stwierdził: „Wygraliśmy wybory, naszym kandydatem na ministra obrony narodowej ostatecznie była osoba, która przez wiele lat przygotowywała się do pełnienia tej funkcji. Moim zdaniem nikt nie może podważać kompetencji ministra Macierewicza do tego, żeby w sposób skuteczny reformować polską armię”.

Wtorek 17 maja. Waszczykowski: będziemy rozwijać współpracę z Wielką Brytanią

Szef MSZ Witold Waszczykowski na wtorkowym posiedzeniu rządu powiedział, że w ostatnich sześciu miesiącach polskiej polityce zagranicznej został przywrócony charakter podmiotowy. Jego zdaniem, odbudowane zostały relacje ze Stanami Zjednoczonymi, a „relacje z UE są oparte na stałym dialogu, na uczestnictwie w podejmowanych w Brukseli decyzjach” – informuje PAP. „Nie przewidzieliśmy, […] że proponując tak istotną korektę w polityce zagranicznej spotkamy się z tak gwałtowną, negatywną reakcją, szczególnie na świecie” – stwierdził minister. Przyznał, że „przygotowując się od miesięcy, czy od lat do przejęcia władzy w państwie, zakładaliśmy «głęboką korektę» linii dyplomacji ministerstwa. W dokumentach programowych, które były tworzone w 2014-15 roku, następnie w różnych wystąpieniach programowych w kampanii wyborczej, zarówno prezydenckiej, jak i parlamentarnej, zapowiadaliśmy, że nasza dyplomacja ma być zależna od woli suwerennego państwa”. Polityka przyjęta przez resort w relacjach z większymi państwami europejskimi – mówił minister – zakłada, że „nie odchodząc od współpracy z Niemcami – szczególnie w dziedzinie gospodarczej” rozwinięta zostanie współpraca z innymi państwami, m.in. z Wielką Brytanią.

Wtorek 17 maja. Protesty po śmierci Igora Stachowiaka

Pod komisariatem we Wrocławiu odbyły się protesty przeciwko brutalności policji wobec 23-letniego Igora Stachowiaka, który zmarł w niedzielę. Podczas protestu doszło do zamieszek. Rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski powiedział PAP, że zachowania „grupy chuliganów” nie służą wyjaśnieniom wydarzeń związanych ze śmiercią mężczyzny i są próbą wykorzystania tragedii do wszczynania zamieszek. Stachowiak został zatrzymany w niedzielę rano 15 maja na wrocławskim rynku. Według policji mężczyzna był agresywny i funkcjonariusze musieli użyć paralizatora. „Po przewiezieniu na komisariat mężczyzna stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł” – powiedział PAP Petrykowski. Według pierwszej opinii lekarza przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.

Środa 18 maja. Policja: Stachowiak zachowywał się agresywnie i irracjonalnie

We Wrocławiu drugi dzień trwały protesty przeciwko brutalności policji. Ponownie doszło do zamieszek przed komisariatem policji we Wrocławiu, w którym w niedzielę zmarł 23-letni Igor Stachowiak. Komendant wojewódzki policji we Wrocławiu Arkadiusz Golanowski powiedział, że policji oraz rodzinie i bliskim zmarłego zależy na jak najszybszymi i rzetelnym wyjaśnieniu okoliczności tej śmierci. „Chuligańskie zachowania nie służą wyjaśnieniu tej sprawy. Dlatego apelujemy, podobnie jak rodzina zmarłego, o zachowanie spokoju” – mówił Golanowski.

Rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski poinformował, że u zatrzymanego mężczyzny znaleziono substancję, która okazała się „dopalaczem”. „Istnieje duże prawdopodobieństwo, że mężczyzna w trakcie interwencji policji był pod wpływem środków psychoaktywnych” – mówił Petrykowski. Komendant wojewódzki policji poinformował, że policja dotarła do świadków, którzy byli w niedzielę na rynku w miejscu interwencji funkcjonariuszy. „Mówią oni o agresywnym, irracjonalnym zachowaniu mężczyzny” – stwierdził Golanowski. Według niego, policja dysponuje informacjami o tym, że Stachowiak przed interwencją funkcjonariuszy mógł brać udział w „zdarzeniu, które mogło skutkować obrażeniami na twarzy”. Na zdjęciach zrobionych po sekcji zwłok widać na twarzy mężczyzny obrażenia.

Środa 18 maja. Zwolnienia w mediach publicznych

Ponad 130 osób zostało zwolnionych lub odeszło z mediów publicznych od czasu przejęcia władzy przez PiS. Zwolnienia objęły m.in. dyrektorów Programu Pierwszego i Programu Trzeciego Polskiego Radia, szefa i wielu dziennikarzy „Wiadomości” TVP, wydawców i prezenterów TVP Info i „Panoramy”, publicystów i redaktorów.

Gdy w czasie debaty w Sejmie poseł opozycji zapytał, ilu dziennikarzy z TVP i PR zostanie zwolnionych szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa odparła: „Wszyscy” – przypomniała „Gazeta Wyborcza”.

Środa 18 maja. Duda: Platforma zaczęła całą tę awanturę

„Trybunał Konstytucyjny powinien być pluralistyczny. Mam nadzieję, że w niedługim czasie taki właśnie pluralistyczny w całości będzie, że spór polityczny uda się zakończyć także na drodze koniecznych rozwiązań prawnych” – powiedział prezydent Andrzej Duda pytany, czy zamierza się włączyć w rozwiązanie sporu o TK. Prezydent podkreślił, że te rozwiązania „muszą być przyjęte tam, gdzie cały ten spór się zaczął, poprzez uchwalenie przez PO ustawy o TK z naruszeniem wszelkich zasad”. „Teraz powinno to zostać naprawione w polskim Sejmie” – mówił Duda podczas wizyty we Włoszech.

Prezydent stwierdził, że „ciałem, które uchwala ustawy Rzeczpospolitej, nie jest Trybunał Konstytucyjny, tylko parlament, czyli Sejm i Senat”. „Cały czas ubolewam nad tym, że Platforma zaczęła całą tę awanturę w czerwcu [2015 r.], próbując na siłę zawłaszczyć Trybunał Konstytucyjny, mieć 14 na 15 sędziów, łamiąc wszystkie zasady i konstytucyjne, i pluralizmu Trybunału” – powiedział. Wyraził ubolewanie, że „ci, którzy jeszcze np. w 1997 roku głośno o tym pluralizmie krzyczeli, wzywając, by SLD nie zawłaszczało Trybunału Konstytucyjnego, potem jakoś o tym zapomnieli i nie zauważyli, że PO w jeszcze większym stopniu Trybunał Konstytucyjny zawłaszcza. […] Oni bronią dzisiaj stanowiska Platformy. To przykra sprawa, w jakimś sensie świadczy o uczciwości” – ocenił Duda.

Piątek 20 maja. Szydło: Polska, to jest wielka rzecz

Na trzy dni przed wydaniem opinii Komisji Europejskiej na temat stanu praworządności w Polsce premier Beata Szydło przedstawiła w Sejmie stanowisko rządu. O problemy z Unią oskarżyła opozycję. „Polska jest państwem suwerennym, a wy o tym zapominacie. Polacy widzieli, jak polityczny spór przenosiliście za granicę, jak zabiegaliście w Brukseli, żeby były podejmowane przeciwko Polsce rezolucje. […] Prawdy nie zakrzyczycie. Polska jest suwerennym państwem” – stwierdziła Szydło. „Dzisiaj znowu politycy Platformy, PSL i Nowoczesnej z nieukrywaną wręcz radością i satysfakcją przyjmują informację o tym, że niektóre instytucje europejskie podejmują działania przeciwko Polsce” – mówiła szefowa rządu. Według niej, politycy opozycji przyjęli informacje o działaniach Komisji Europejskiej wobec Polski z „uśmiechami na twarzy”. „Tak walczycie o polski interes? Taka jest rola polskiego parlamentarzysty? W ten sposób rozumiecie polską suwerenność?” – pytała.

„[…] Dziś to nie Polska ma problem z reputacją i autorytetem, ale Komisja Europejska. Dzisiaj mogę powiedzieć, że w Komisji Europejskiej coraz więcej tych, którym zależy na rozbiciu Unii Europejskiej, a nie na tym, żeby ona się rozwijała” – oświadczyła premier.

Według niej, opozycja chce, żeby rząd podporządkował się „płynącym pouczeniom z Brukseli” – informował PAP.

„A ja zapytam was, czego chcecie; czy chcecie, żeby decyzje dotyczące Polski, zapadały tutaj w Warszawie, czy gdzie indziej? Czy chcecie, żeby o swoich sprawach decydowali Polacy, czy żeby decydował za nich ktoś inny?” – mówiła szefowa rządu.

„Podważacie państwo polską suwerenność, z satysfakcją przyjmujecie fakt, że Polska jest atakowana, że się źle mówi o Polsce. Ja wam przypomnę, że Polska, to jest wielka rzecz” – oświadczyła Szydło. Jej zdaniem, w obliczu zagrożeń i wyzwań stojących przed Polską i Europą wszyscy polscy politycy powinni być razem, a nie zajmować się „szczuciem na polskie państwo”. „Polacy wybrali inną drogę, tę drogę, którą zaproponowało PiS – godnego życia w suwerennej Polsce. Nie możecie się z tym pogodzić i od początku wymyśliliście, że będziecie robili wszystko, żeby ten suwerenny, demokratyczny wybór Polaków podważyć. Używacie do tego Trybunału Konstytucyjnego” – oskarżała. „Czy rozwiążecie problem w Brukseli? Faktem są wasze uśmiechnięte twarze po każdej decyzji Brukseli, która ma uderzyć w polski rząd. […] Mówicie o zgodzie, to siądźmy do stołu. Ile było takich propozycji? Te spotkania, które się odbywały, na które przychodziliście tylko po to, żeby wysłuchać, wyjść, a potem na ulicach podburzać ludzi. Taka jest zgoda? […]

Jaka jest granica pogardy, do czego jeszcze jesteście w stanie państwo się posunąć, żeby bronić własnych interesów politycznych, żeby bronić tego systemu, który stworzyliście przez osiem lat. Ta gra idzie o to, że przez 8 lat zbudowaliście w Polsce patologiczny system władzy, który promował tych, którzy byli z wami, którzy byli wam spolegliwi, a wy byliście spolegliwi wobec tych, którzy dyktowali wam warunki z Brukseli. Dzisiaj nie możecie się z tym pogodzić” – powiedziała szefowa rządu.

Historyk i politolog, wykładowca Collegium Civitas. W PRL uczestnik ruchu opozycyjnego, jeden z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań”, był zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus” (2000-2006). Jest redaktorem naczelnym pisma naukowego „Wolność i Solidarność”.
Napisał m.in. „Rewolucję Okrągłego Stołu”, biografię Lecha Wałęsy, historię Komitetu Obrony Robotników, „Krótką historię Solidarności 1980-1989”. Ostatnio wydał „Nie ma chleba bez wolności. Polski sprzeciw wobec komunizmu 1956-1980”. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym