protest pracowników sądowych


„Solidarność” pracowników sądowych spuszcza z tonu: zamiast 1000 zł podwyżki, chce tylko 450 zł

Premier Morawiecki mógł z okna kancelarii zobaczyć protest około 4 tys. pracowników sądów i prokuratur. Zarabiają często po 1800 zł na rękę, dorabiają w dyskontach lub na kasie. Mają dość. Chcieli 1000 zł podwyżki, ale cztery związki, w tym „Solidarność” spuściły w ostatniej chwili z tonu i chciały już tylko 450 zł. Pozostałe związki zaskoczone

Pracownicy sądów zarabiają po 1800 zł. Bez nich sądy czeka paraliż. Protest to ostatnie ostrzeżenie

Nie mają prawa strajkować, ale jeśli nic się nie zmieni, czeka nas coś gorszego niż strajk — paraliż sądów. Pracownicy sądowi mają wyższe wykształcenie, lata doświadczenia, dużą odpowiedzialność i coraz więcej obowiązków, a zarabiają po 1800 zł. Rośnie liczba osób rezygnujących z pracy. Dzisiaj protestują m.in. w Łodzi, Krakowie i Lwówku Śląskim.

Zabrać sędziom, dać pracownikom sądów. Dziel i rządź resortu Ziobry

Ministerstwo Sprawiedliwości podpisało porozumienie ze związkami zawodowymi pracowników sądowych. Z 200 zł podwyżki i 1000 zł nagrody nie jest zadowolony nikt - ani pracownicy, ani związkowcy. Oliwy do ognia dolały propozycje wiceministra Wójcika - obcinania nagród za L4 w grudniu oraz zabieranie sędziom, by dać pracownikom, skoro się z nimi solidaryzują

1800 zł za etat, wyższe wykształcenie, kilkuletnie doświadczenie. Protestują pracownicy sądów

Sędzia w Polsce zarabia średnio 10 000 zł brutto miesięcznie. Ale aż 77 proc. pracowników sądowych nie jest sędziami. To sekretarze, asystentki, inni urzędnicy. Wynagrodzenie zasadnicze 1/5 z nich nie przekracza 1800 zł netto. Pracownicy sądowi domagają się podwyżek i śladem służb mundurowych - masowo idą na zwolnienia lekarskie