0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

W czwartek 13 kwietnia w Trybunale Konstytucyjnym miała odbyć się narada w sprawie wniosku Andrzeja Dudy. Prezydent 10 lutego nie podpisał ustawy o Sądzie Najwyższym, będącej efektem negocjacji rządu PiS z Komisją Europejską, ale przekazał ją Trybunałowi, by ten orzekł, czy jest zgodna z Konstytucją.

Ustawa ma odblokować pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy, ale dopóki jednak jest w Trybunale, bez podpisu prezydenta, cała operacja pozostaje zawieszona.

Jak podają nieoficjalne źródła znające sytuację w TK, na czwartkowej naradzie nie stawiło się aż siedmiu sędziów. Pięciu z nich, to tak zwani sędziowie-buntownicy (Zbigniew Jędrzejewski, Mariusz Muszyński, Wojciech Sych, Jakub Stelina i Andrzej Zielonacki), którzy domagają się wyboru nowego prezesa. Ponieważ w sprawie Trybunał musi orzekać w pełnym składzie pod przewodnictwem prezesa, do narady potrzeba 11 sędziów.

Przyłębska skierowała do każdego z nieobecnych sędziów pismo, w którym wzywa do „niezwłocznego podjęcia obowiązków sędziego TK, do czego zobowiązał się Pan Sędzia, składając ślubowanie wobec Prezydenta RP i godząc się na wybór przez Sejm RP".

Zaznacza, że „odmawianie udziału w naradzie jest naruszeniem powinności sędziego, który nie może dowolnie decydować, w jakiej naradzie czy rozprawie chce uczestniczyć”. Oprócz tego jest to także uniemożliwianie sędziom działalności orzeczniczej. Na koniec Julia Przyłębska dodaje, że nieuznawanie stanowiska większości sędziów TK jest naruszeniem „zasad funkcjonowania legalnego organu”.

pismo Julii Przyłębskiej do sędziów nieobecnych na naradzie 13 kwietnia 2023 r

Spór w TK wokół kadencji Przyłębskiej

Przypomnijmy – sześciu sędziów TK od kilku miesięcy domaga się, żeby Julia Przyłębska, której kadencja skończyła się 20 grudnia 2022 roku, zwołała Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. Zgromadzenie miałoby wybrać kandydatów, spośród których prezydent Andrzej Duda wskaże nowego Prezesa TK.

Według Julii Przyłębskiej ta prośba „nie ma oparcia w prawie i jest bezprzedmiotowa”, ponieważ przepisy wprowadzające sześcioletnią kadencję Prezesa TK zostały uchwalone kilkanaście dni po wybraniu jej na Prezesa TK. Julia Przyłębska chce pozostać na stanowisku Prezesa TK do grudnia 2024 roku, czyli do końca swojej dziewięcioletniej kadencji sędziowskiej. I z tego powodu nie zwołuje Zgromadzenia.

Stanowisko Przyłębskiej popiera rząd. Premier Mateusz Morawiecki pytany w grudniu o tę kwestię stwierdził, że „nie ma żadnej wątpliwości, że kadencja prezes Trybunału kończy się wraz z czasem trwania kadencji sędziego".

Przeczytaj także:

Podobnego zdania jest prezes PiS Jarosław Kaczyński. Udzielił on 28 marca wywiadu, w którym mówił: „Pani Julia Przyłębska jest prezesem Trybunału Konstytucyjnego i każdy, kto to kwestionuje, po prostu kwestionuje obowiązujące prawo, jakkolwiek by próbować je interpretować".

Andrzej Duda pytany stwierdził z kolei wymijająco, że są dwa stanowiska, ale za to w dość ostrych słowach wezwał TK do porzucenia sporów i rozstrzygnięcia jego wniosku: „Każdy organ państwa konstytucyjny, a takim organem jest też Trybunał Konstytucyjny, ma swoją odpowiedzialność za sprawy państwowe i ma swój wymiar zadań i te zadania powinien realizować, więc

niech się Trybunał Konstytucyjny odkłóci, skoro jest wewnętrznie skłócony i weźmie się do roboty.

Zajmie się tym, co do niego należy".

Buntownicy nie odpuszczają

Pomimo niepowodzenia w przeprowadzeniu narady Julia Przyłębska ogłosiła dziś także datę rozprawy w sprawie wniosku, która ma się odbyć 30 maja. Termin jest dosyć odległy. Jeszcze kilka tygodni temu politycy PiS anonimowo udzielali wypowiedzi prasowych, w których zapowiadali, że wyrok może zapaść pod koniec kwietnia. Podobnie sugerował w wywiadzie Kaczyński, stwierdzając, że „sędziowie nie są daleko od podjęcia odpowiednich decyzji".

Tego rodzaju naciski zdają się nie robić wrażenia na sędziach-buntownikach. Pięciu z nich wystosowało w zeszłym tygodniu pismo do Julii Przyłębskiej, wzywając ją (po raz kolejny) do zwołania Zgromadzenia Ogólnego, którego celem będzie wyłonienie i przedstawienie prezydentowi kandydatów na prezesa TK. Sędziowie podkreślali też, że przygotowują się już do orzekania w sprawie wniosku prezydenta, rozumiejąc, że za jego niezwłocznym rozpatrzeniem stoi „interes Państwa Polskiego".

Pod pismem tym tym razem nie podpisał się Bogdan Święczkowski, zaufany Zbigniewa Ziobry i były szef Prokuratury Krajowej. A to właśnie o nim w kuluarach mówiło się jako samozwańczym kandydacie na nowego prezesa TK.

Ze Święczkowskim czy bez, sędziowie wciąż trzymają Prawo i Sprawiedliwość w szachu, dając do zrozumienia, że przyspieszą sprawy tylko jeśli Julia Przyłębska ustąpi ze stanowiska.

Co z ustawą?

PiS oczywiście wciąż liczy na to, że wyrok w sprawie ustawy sądowej nie tylko pojawi się możliwie jak najszybciej, ale do tego Trybunał uzna, że jej przepisy są zgodne z Konstytucją.

Tymczasem wniosek prezydenta – o bardzo szerokim zakresie zaskarżenia i jednoznacznie negatywnej wymowie – może skutkować wyrzuceniem jej do kosza.

„Oceniam, że jeśli dojdzie do wydania wyroku, TK orzeknie o niezgodności z Konstytucją ustawy w bardzo szerokim zakresie zaskarżenia jej przez prezydenta albo też w części” – mówił w OKO.press prof. Stanisław Biernat, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, wiceprezes TK w latach 2010-2017.

„Według Konstytucji, jeśli niekonstytucyjne przepisy nie są nierozerwalnie związane z całością ustawy, to prezydent może taką ustawę podpisać z pominięciem niekonstytucyjnych przepisów. Ale tak nie jest w odniesieniu do omawianej ustawy. Orzeczenie o niezgodności z Konstytucją zaskarżonych przepisów dotyczących testu bezstronności albo przepisów dotyczących nowych kompetencji NSA, czy jednych i drugich, mówiąc potocznie

»wysadziłoby w powietrze« całą ustawę”.

Co więcej, sam fakt, że w proces stanowienia nowego prawa zamieszany jest Trybunał Konstytucyjny, może stawiać powodzenie operacji pod znakiem zapytania. 15 lutego Komisja Europejska zaskarżyła Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – właśnie w sprawie Trybunału Przyłębskiej. Komisja zarzuca Polsce, że Trybunał Konstytucyjny swoimi orzeczeniami narusza porządek prawny Unii Europejskiej i prawa obywateli UE. KE podważa też wybór „dublerów” i Julii Przyłębskiej na prezesa TK.

;

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze