14 lutego 2020

To sobie PiS zaprosił eksperta do Sejmu. "Tylko węgiel może zapewnić istnienie społeczeństwa"

Sejmowy zespół ds. kopalni w Złoczewie powinien się raczej nazywać zespołem miłośników spalania węgla. Zaproszony ekspert prof. Władysław Mielczarski nie wierzy w zmiany klimatu. W Sejmie demonizował wiatraki, kpił z młodzieżowego aktywizmu, mówił o terroryzmie klimatycznym i zaprzeczał badaniom naukowym

W grudniu 2019 pisaliśmy, że otworzenie nowej kopalni odkrywkowej w Złoczewie jest zagrożone. A bez nowego źródła węgla, nie będzie mogła działać największa elektrownia w Polsce i największy emiter CO2 w Europie – elektrownia w Bełchatowie.

W ostatnich wypowiedziach przedstawicieli rządu i przemysłu górniczego widać zrozumienie, że czas węgla w Europie się kończy. Jacek Sasin przyznał ostatnio, że przez politykę klimatyczną Unii Europejskiej trzeci blok energetyczny w elektrowni węglowej w Ostrołęce może nie powstać.

Okazuje się jednak, że nadal nie dociera to do wszystkich, którzy są zaangażowani w polską energetykę.

Wiceminister się zgadza

W środę 12 lutego okazało się, że jest szansa, że odkrywka w Złoczewie może jednak dostać zielone światło.

Najważniejsza informacja po spotkaniu zespołu sejmowego ds. Złoczewa: wiceminister aktywów państwowych Adam Gawęda powiedział, że ministerstwo jest za udzieleniem zgody na odkrywkę.

Członkami zespołu sejmowego jest dziewięć osób: siedmioro posłów PiS oraz Anita Sowińska z Lewicy i Urszula Zielińska z KO. Temat jednak budzi emocje i spotkaniu w Sejmie było obecnych kilkadziesiąt osób.

Zespół jest założony i zdominowany przez polityków PiS. Posiedzenie było prowadzone przez dwie posłanki partii rządzącej: Małgorzatę Janowską i Beatę Mateusiak-Pieluchę.

Jacek Sasin może rozumieć realia polityki klimatycznej i energetycznej UE. Ale na spotkaniu się nie pojawił. Do Sejmu wydelegowany był wiceminister aktywów państwowych. Posłowie z zespołu zaprosili eksperta do spraw energetyki, aby wytłumaczył obecnym, na czym polega bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Ekspert okazał się być... zwolennikiem niezgodnej z nauką teorii, że człowiek nie odpowiada za zmiany klimatu.

Węgiel! Tylko węgiel

Prezentacja profesora Władysława Mielczarskiego z Politechniki Łódzkiej miała jeden cel – przekonać obecnych na spotkaniu, że odkrywka w Złoczewie jest nieszkodliwa, a bełchatowska elektrownia jest niezbędna dla polskiej elektroenergetyki.

„Tylko węgiel może zapewnić istnienie społeczeństwa i gospodarki” – czytamy w prezentacji pokazanej w Sejmie.

Argumenty Mielczarskiego były często absurdalne. Można je streścić w kilku punktach:

  • Neutralność klimatyczna jest mrzonką
  • Energia wiatrowa nie wystarczy
  • Energia z wodoru jest niebezpieczna
  • Aktywizm klimatyczny młodych jest niepoważny
  • Niemcy budują nowe elektrownie węglowe, więc my też powinniśmy to robić
  • Należy ograniczyć dopłaty do czystej energii, bo jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto

Zły wiatr

Na początku Mielczarski pokazał katastroficzną wizję, jak fatalne skutki ma poleganie na odnawialnych źródłach energii:

„W sierpniu tego roku we wschodniej Anglii wyłączyły się odnawialne źródła energii, powodując awarię. W ciągu 1,5 sekundy odłączono 1 mln 200 tys. odbiorców, unieruchomiono port w Newcastle, wyłączono kilka szpitali, wyłączono tysiące pociągów, które uruchomiono dopiero na drugi dzień. Taka jest skala tego, co następuje po tym, co nazywamy blackoutem”.

Odcięcia energii elektrycznej na masową skalę rzeczywiście miały w Wielkiej Brytanii w zeszłym roku (nie w tym, bo jest luty i nie było jeszcze sierpnia). Pełne zasilanie wróciło po dwóch godzinach.

Główny problem z opowieścią Mielczarskiego o OZE i blackoucie jest prosty. Sugeruje on, że skoro energia wiatrowa jest niestabilna (prawda - wiatr nie wieje zawsze) to duży udział OZE w miksie energetycznym oznacza większe zagrożenie blackoutem. A to już nie jest prawda.

Bezpośrednią przyczyną awarii był piorun, który uderzył w linię przesyłową. W konsekwencji spadła moc w dwóch elektrowniach: na farmie wiatrowej w Hornsea oraz w elektrowni gazowej w Little Barford. To spowodowało reakcję łańcuchową i odcięcie od prądu ponad miliona osób.

System przesyłu energii to niezwykle skomplikowany organizm. Nie wystarczy, żeby przestał wiać wiatr, aby milion osób straciło dostęp do prądu.

Inny blackout wystąpił w Wielkiej Brytanii w 2008 roku. Wówczas za awarię odpowiadały elektrownie węglowa i jądrowa. Wtedy bez prądu zostało ok. 500 tys. osób.

Polska bardziej zagrożona blackoutem

Mielczarskiemu odpowiedziała później posłanka KO Urszula Zielińska. Przywołała opracowany przez Europejską Radę Regulatorów Energii indeks SAIFI, który mówi o częstotliwości nieplanowanych wyłączeń prądu w poszczególnych krajach europejskich.

Najnowsze dane pochodzą z 2016 roku. Wśród 27 analizowanych krajów europejskich gorszą wartość indeksu od Polski miała tylko Rumunia. Szwecja, Finlandia czy Łotwa radzą sobie lepiej. A to kraje z największym udziałem OZE. W Polsce zagrożenie wyłączeniami prądu jest wyższe, bo jakość sieci dystrybucyjnej jest niska.

Pokazuje to, że duży udział OZE w miksie niekoniecznie oznacza wysokie zagrożenie blackoutem, co sugerował w Sejmie Mielczarski.

Ren jeszcze płynie!

Prognozy dotyczące odkrywki w Złoczewie mówią, że w wypadku budowy kopalni odkrywkowej znacznie obniży się poziom wód gruntowych, co może być katastrofalne dla okolicznego rolnictwa. Sejmowy ekspert na to również ma gotową odpowiedź:

„Przy propozycji Złoczewa pojawiały się takie argumenty, że tam wody nie będzie. Tam jakaś rzeka płynie, nie pamiętam nazwy. Proszę państwa, tam [w Niemczech przy odkrywkach - przyp. OKO] jest Ren i jakoś jeszcze płynie”.

Profesor Mielczarski miał też przygotowany prztyczek w stronę Niemiec.

Gdy na prezentacji wyświetlony był slajd:

Mielczarski mówił:

„Trzeba wysiedlić mieszkańców. Czasem robi się to dosyć brutalnie, w Niemczech robi się to dosyć brutalnie. Ja nie sądzę, żeby w Polsce sobie ktoś na to pozwolił, raczej w Polsce byśmy ten kościół rozebrali i przenieśli w inne miejsce […]. Oni nie mają takiego szacunku”.

Wodór jest, był i będzie

Kolejne zdjęcie miało być argumentem przeciwko stosowaniu wodoru w procesie produkcji energii elektrycznej:

„Czym się kończy użytkowanie wodoru?” – pytał Mielczarski. I odpowiadał: „To jest akurat znane zdjęcie, ląduje, tak bardzo fajerwerkowo sterowiec Hindenburg. Ktoś może powiedzieć, no ale to zdjęcie jest sprzed stu lat. Ale właściwości wodoru są znane od dwustu lat i się nie zmieniły. I będą takie same za dwieście lat”.

Mielczarski jest też sceptyczny wobec pobierania europejskich funduszy na transformację energetyczną:

„Możemy zamknąć wszystkie kopalnie […] Tylko skąd weźmiemy prąd elektryczny? Czym napalimy w elektrowniach? Czy tymi banknotami, które dostaniemy z Komisji Europejskiej? One bardzo szybko się spalą”.

Hulaj dusza

Okazuje się jednak, że sejmowy ekspert na pewien sposób Niemców podziwia:

„Być może idźmy niemiecką drogą. Niemcy postawili na węgiel i nie mają od tego zamiaru odejść, bo nie mają innej możliwości”.

To oczywiście nieprawda. Niemcy zaplanowali odejście od węgla na rok 2038. Chociaż wciąż spalają duże ilości węgla, to mają plan na zmianę, a energia odnawialna stanowi coraz większy procent niemieckiego miksu energetycznego. Między 2014 a 2018 rokiem udział energii odnawialnej w zużyciu energii wzrósł z 27,4 proc. całego spożycia do 37,8 proc. w 2018.

Jakie jest rozwiązanie według Mielczarskiego?

„Albo będziemy korzystali z węgla albo wyłączamy światło. Drugiej, trzeciej możliwości nie ma. […] Unia Europejska w ciągu dwóch, trzech lat odejdzie od tej polityki. Ponieważ, jeżeli nie odejdzie, zdegraduje się gospodarczo. Chiny, Stany Zjednoczone chętnie zajmą miejsce Unii. Dlatego poczekajmy i róbmy swoje”

Krucjaty dziecięce

Na koniec wykładu dostało się też młodym aktywistom ekologicznym:

„Co jest dla mnie zwiastunem końca pewnej ideologii? To są dla mnie krucjaty dziecięce. Kiedy krucjaty przegrywały po stu latach, ostatnie dwie krucjaty to były krucjaty dziecięce. Dziś widzimy dzieci na ulicach, czyli to znaczy, że pomysły nam się skończyły, zostały nam tylko dzieci”.

Posłanka Lewicy Anita Sowińska przypomniała obecnym na spotkaniu o ustaleniach naukowców na temat postępującego ocieplenia klimatu i jego antropogenicznego pochodzenia.

Wiceprzewodnicząca zespołu Beata Mateusiak-Pielucha skwitowała jej wystąpienie tak: „Pani poseł, z całym szacunkiem, ale poziom pani udowadniania swoich racji sięga, niech się pani nie gniewa, ale pudelka”.

Dodała również od siebie: „Póki co produkcja energii z węgla kamiennego i brunatnego jest najtańszą formą produkcji energii”

To również nieprawda.

Pisaliśmy o tym ze szczegółami w tekście „Prąd z wiatru 2 razy tańszy! Ale rząd zatrzymał wiatraki i… dopłaca do węgla”. Swoje w temacie dodał również ekspert Mielczarski:

„W cenie 240 złotych za kWh jest 100 złotych opłat z terroryzmu klimatycznego”.

Wpływ czegoś

Na spotkaniu obecny był poseł Lewicy Andrzej Rozenek. Zadał Mielczarskiemu pytanie, czy zna jakąś uznaną międzynarodową instytucję naukową, która zaprzecza, że emisja CO2 ma wpływ na ocieplenie klimatu.

Mielczarski postanowił skrytykować Międzyrządowy Zespół do Spraw Klimatu (IPCC), który jest autorem alarmujących raportów o zmianach klimatu. I przy okazji pokazał, że nie uznaje powszechnego konsensusu naukowego na temat przyczyn katastrofy klimatycznej:

„Ten międzynarodowy panel [IPCC] to nie jest żadna instytucja naukowa. Dlatego nikt z nimi nie polemizuje, jest to instytucja polityczna przy ONZ. Nikt nie kwestionuje, że wpływ czegoś może istnieć. Natomiast nikt nie ma dostatecznych dowodów”.

Dawać koncesję

Na sejmowym spotkaniu przemawiał też Andrzej Nalepa ze Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego z elektrowni Bełchatów

„Mówimy tu o ekologii, o zbawianiu świata przez posłów, którzy zostali wybrani z rejonu, który ma konkretne potrzeby. Nie zbawianie świata, nie przedstawianie sytuacji co będzie za 100, 200 lat, tylko tu i teraz. Dziś jest potrzebna koncesja. Po to jesteście Państwo posłami z ziemi bełchatowskiej, żeby dbać o to społeczeństwo, a nie martwić się, jak pani z SLD, o zbawienie świata i mówienie o tym, jakie jest zagrożenie tragedią z powodu ocieplenia. Tego nie wie nikt, to jest mitologia”.

Nalepa dostał brawa od większości obecnych na sali.

W sprawie koncesji czekamy teraz na decyzję Głównego Geologa Kraju. Adam Olejnik ze związku zawodowego pracowników kopalni Bełchatów powiedział w Sejmie, że cierpliwość pracowników kopalni się skończyła i zapowiedział protesty w Warszawie.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne