Sejmowy zespół ds. kopalni w Złoczewie powinien się raczej nazywać zespołem miłośników spalania węgla. Zaproszony ekspert prof. Władysław Mielczarski nie wierzy w zmiany klimatu. W Sejmie demonizował wiatraki, kpił z młodzieżowego aktywizmu, mówił o terroryzmie klimatycznym i zaprzeczał badaniom naukowym

W grudniu 2019 pisaliśmy, że otworzenie nowej kopalni odkrywkowej w Złoczewie jest zagrożone. A bez nowego źródła węgla, nie będzie mogła działać największa elektrownia w Polsce i największy emiter CO2 w Europie – elektrownia w Bełchatowie.

W ostatnich wypowiedziach przedstawicieli rządu i przemysłu górniczego widać zrozumienie, że czas węgla w Europie się kończy. Jacek Sasin przyznał ostatnio, że przez politykę klimatyczną Unii Europejskiej trzeci blok energetyczny w elektrowni węglowej w Ostrołęce może nie powstać.

Okazuje się jednak, że nadal nie dociera to do wszystkich, którzy są zaangażowani w polską energetykę.

Wiceminister się zgadza

W środę 12 lutego okazało się, że jest szansa, że odkrywka w Złoczewie może jednak dostać zielone światło.

Najważniejsza informacja po spotkaniu zespołu sejmowego ds. Złoczewa: wiceminister aktywów państwowych Adam Gawęda powiedział, że ministerstwo jest za udzieleniem zgody na odkrywkę.

Członkami zespołu sejmowego jest dziewięć osób: siedmioro posłów PiS oraz Anita Sowińska z Lewicy i Urszula Zielińska z KO. Temat jednak budzi emocje i spotkaniu w Sejmie było obecnych kilkadziesiąt osób.

Zespół jest założony i zdominowany przez polityków PiS. Posiedzenie było prowadzone przez dwie posłanki partii rządzącej: Małgorzatę Janowską i Beatę Mateusiak-Pieluchę.

Jacek Sasin może rozumieć realia polityki klimatycznej i energetycznej UE. Ale na spotkaniu się nie pojawił. Do Sejmu wydelegowany był wiceminister aktywów państwowych. Posłowie z zespołu zaprosili eksperta do spraw energetyki, aby wytłumaczył obecnym, na czym polega bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Ekspert okazał się być… zwolennikiem niezgodnej z nauką teorii, że człowiek nie odpowiada za zmiany klimatu.

Węgiel! Tylko węgiel

Prezentacja profesora Władysława Mielczarskiego z Politechniki Łódzkiej miała jeden cel – przekonać obecnych na spotkaniu, że odkrywka w Złoczewie jest nieszkodliwa, a bełchatowska elektrownia jest niezbędna dla polskiej elektroenergetyki.

„Tylko węgiel może zapewnić istnienie społeczeństwa i gospodarki” – czytamy w prezentacji pokazanej w Sejmie.

Argumenty Mielczarskiego były często absurdalne. Można je streścić w kilku punktach:

  • Neutralność klimatyczna jest mrzonką
  • Energia wiatrowa nie wystarczy
  • Energia z wodoru jest niebezpieczna
  • Aktywizm klimatyczny młodych jest niepoważny
  • Niemcy budują nowe elektrownie węglowe, więc my też powinniśmy to robić
  • Należy ograniczyć dopłaty do czystej energii, bo jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto

Zły wiatr

Na początku Mielczarski pokazał katastroficzną wizję, jak fatalne skutki ma poleganie na odnawialnych źródłach energii:

„W sierpniu tego roku we wschodniej Anglii wyłączyły się odnawialne źródła energii, powodując awarię. W ciągu 1,5 sekundy odłączono 1 mln 200 tys. odbiorców, unieruchomiono port w Newcastle, wyłączono kilka szpitali, wyłączono tysiące pociągów, które uruchomiono dopiero na drugi dzień. Taka jest skala tego, co następuje po tym, co nazywamy blackoutem”.

Odcięcia energii elektrycznej na masową skalę rzeczywiście miały w Wielkiej Brytanii w zeszłym roku (nie w tym, bo jest luty i nie było jeszcze sierpnia). Pełne zasilanie wróciło po dwóch godzinach.

Główny problem z opowieścią Mielczarskiego o OZE i blackoucie jest prosty. Sugeruje on, że skoro energia wiatrowa jest niestabilna (prawda – wiatr nie wieje zawsze) to duży udział OZE w miksie energetycznym oznacza większe zagrożenie blackoutem. A to już nie jest prawda.

Bezpośrednią przyczyną awarii był piorun, który uderzył w linię przesyłową. W konsekwencji spadła moc w dwóch elektrowniach: na farmie wiatrowej w Hornsea oraz w elektrowni gazowej w Little Barford. To spowodowało reakcję łańcuchową i odcięcie od prądu ponad miliona osób.

System przesyłu energii to niezwykle skomplikowany organizm. Nie wystarczy, żeby przestał wiać wiatr, aby milion osób straciło dostęp do prądu.

Inny blackout wystąpił w Wielkiej Brytanii w 2008 roku. Wówczas za awarię odpowiadały elektrownie węglowa i jądrowa. Wtedy bez prądu zostało ok. 500 tys. osób.

Polska bardziej zagrożona blackoutem

Mielczarskiemu odpowiedziała później posłanka KO Urszula Zielińska. Przywołała opracowany przez Europejską Radę Regulatorów Energii indeks SAIFI, który mówi o częstotliwości nieplanowanych wyłączeń prądu w poszczególnych krajach europejskich.

Najnowsze dane pochodzą z 2016 roku. Wśród 27 analizowanych krajów europejskich gorszą wartość indeksu od Polski miała tylko Rumunia. Szwecja, Finlandia czy Łotwa radzą sobie lepiej. A to kraje z największym udziałem OZE. W Polsce zagrożenie wyłączeniami prądu jest wyższe, bo jakość sieci dystrybucyjnej jest niska.

Pokazuje to, że duży udział OZE w miksie niekoniecznie oznacza wysokie zagrożenie blackoutem, co sugerował w Sejmie Mielczarski.

Ren jeszcze płynie!

Prognozy dotyczące odkrywki w Złoczewie mówią, że w wypadku budowy kopalni odkrywkowej znacznie obniży się poziom wód gruntowych, co może być katastrofalne dla okolicznego rolnictwa. Sejmowy ekspert na to również ma gotową odpowiedź:

„Przy propozycji Złoczewa pojawiały się takie argumenty, że tam wody nie będzie. Tam jakaś rzeka płynie, nie pamiętam nazwy. Proszę państwa, tam [w Niemczech przy odkrywkach – przyp. OKO] jest Ren i jakoś jeszcze płynie”.

Profesor Mielczarski miał też przygotowany prztyczek w stronę Niemiec.

Gdy na prezentacji wyświetlony był slajd:

Mielczarski mówił:

„Trzeba wysiedlić mieszkańców. Czasem robi się to dosyć brutalnie, w Niemczech robi się to dosyć brutalnie. Ja nie sądzę, żeby w Polsce sobie ktoś na to pozwolił, raczej w Polsce byśmy ten kościół rozebrali i przenieśli w inne miejsce […]. Oni nie mają takiego szacunku”.

Wodór jest, był i będzie

Kolejne zdjęcie miało być argumentem przeciwko stosowaniu wodoru w procesie produkcji energii elektrycznej:

„Czym się kończy użytkowanie wodoru?” – pytał Mielczarski. I odpowiadał: „To jest akurat znane zdjęcie, ląduje, tak bardzo fajerwerkowo sterowiec Hindenburg. Ktoś może powiedzieć, no ale to zdjęcie jest sprzed stu lat. Ale właściwości wodoru są znane od dwustu lat i się nie zmieniły. I będą takie same za dwieście lat”.

Mielczarski jest też sceptyczny wobec pobierania europejskich funduszy na transformację energetyczną:

„Możemy zamknąć wszystkie kopalnie […] Tylko skąd weźmiemy prąd elektryczny? Czym napalimy w elektrowniach? Czy tymi banknotami, które dostaniemy z Komisji Europejskiej? One bardzo szybko się spalą”.

Hulaj dusza

Okazuje się jednak, że sejmowy ekspert na pewien sposób Niemców podziwia:

„Być może idźmy niemiecką drogą. Niemcy postawili na węgiel i nie mają od tego zamiaru odejść, bo nie mają innej możliwości”.

To oczywiście nieprawda. Niemcy zaplanowali odejście od węgla na rok 2038. Chociaż wciąż spalają duże ilości węgla, to mają plan na zmianę, a energia odnawialna stanowi coraz większy procent niemieckiego miksu energetycznego. Między 2014 a 2018 rokiem udział energii odnawialnej w zużyciu energii wzrósł z 27,4 proc. całego spożycia do 37,8 proc. w 2018.

Jakie jest rozwiązanie według Mielczarskiego?

„Albo będziemy korzystali z węgla albo wyłączamy światło. Drugiej, trzeciej możliwości nie ma. […] Unia Europejska w ciągu dwóch, trzech lat odejdzie od tej polityki. Ponieważ, jeżeli nie odejdzie, zdegraduje się gospodarczo. Chiny, Stany Zjednoczone chętnie zajmą miejsce Unii. Dlatego poczekajmy i róbmy swoje”

Krucjaty dziecięce

Na koniec wykładu dostało się też młodym aktywistom ekologicznym:

„Co jest dla mnie zwiastunem końca pewnej ideologii? To są dla mnie krucjaty dziecięce. Kiedy krucjaty przegrywały po stu latach, ostatnie dwie krucjaty to były krucjaty dziecięce. Dziś widzimy dzieci na ulicach, czyli to znaczy, że pomysły nam się skończyły, zostały nam tylko dzieci”.

Posłanka Lewicy Anita Sowińska przypomniała obecnym na spotkaniu o ustaleniach naukowców na temat postępującego ocieplenia klimatu i jego antropogenicznego pochodzenia.

Wiceprzewodnicząca zespołu Beata Mateusiak-Pielucha skwitowała jej wystąpienie tak: „Pani poseł, z całym szacunkiem, ale poziom pani udowadniania swoich racji sięga, niech się pani nie gniewa, ale pudelka”.

Dodała również od siebie: „Póki co produkcja energii z węgla kamiennego i brunatnego jest najtańszą formą produkcji energii”

To również nieprawda.

Pisaliśmy o tym ze szczegółami w tekście „Prąd z wiatru 2 razy tańszy! Ale rząd zatrzymał wiatraki i… dopłaca do węgla”. Swoje w temacie dodał również ekspert Mielczarski:

„W cenie 240 złotych za kWh jest 100 złotych opłat z terroryzmu klimatycznego”.

Wpływ czegoś

Na spotkaniu obecny był poseł Lewicy Andrzej Rozenek. Zadał Mielczarskiemu pytanie, czy zna jakąś uznaną międzynarodową instytucję naukową, która zaprzecza, że emisja CO2 ma wpływ na ocieplenie klimatu.

Mielczarski postanowił skrytykować Międzyrządowy Zespół do Spraw Klimatu (IPCC), który jest autorem alarmujących raportów o zmianach klimatu. I przy okazji pokazał, że nie uznaje powszechnego konsensusu naukowego na temat przyczyn katastrofy klimatycznej:

„Ten międzynarodowy panel [IPCC] to nie jest żadna instytucja naukowa. Dlatego nikt z nimi nie polemizuje, jest to instytucja polityczna przy ONZ. Nikt nie kwestionuje, że wpływ czegoś może istnieć. Natomiast nikt nie ma dostatecznych dowodów”.

Dawać koncesję

Na sejmowym spotkaniu przemawiał też Andrzej Nalepa ze Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego z elektrowni Bełchatów

„Mówimy tu o ekologii, o zbawianiu świata przez posłów, którzy zostali wybrani z rejonu, który ma konkretne potrzeby. Nie zbawianie świata, nie przedstawianie sytuacji co będzie za 100, 200 lat, tylko tu i teraz. Dziś jest potrzebna koncesja. Po to jesteście Państwo posłami z ziemi bełchatowskiej, żeby dbać o to społeczeństwo, a nie martwić się, jak pani z SLD, o zbawienie świata i mówienie o tym, jakie jest zagrożenie tragedią z powodu ocieplenia. Tego nie wie nikt, to jest mitologia”.

Nalepa dostał brawa od większości obecnych na sali.

W sprawie koncesji czekamy teraz na decyzję Głównego Geologa Kraju. Adam Olejnik ze związku zawodowego pracowników kopalni Bełchatów powiedział w Sejmie, że cierpliwość pracowników kopalni się skończyła i zapowiedział protesty w Warszawie.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Komentarze

    • Marek Jarczewski

      Póki co bzdury rozpowszechnia oko press:
      Niemcy spalają 175 mln ton węgla brunatnego
      Polska spala 59 mln ton węgla brunatnego
      Według oko press 59>175 :-))
      Ot i cała rzetelność Okopress

  1. Sebastian Mackowiak

    Ja pierdziu a ilu jeszcze podobnych "ekspertów" siedzi w uczelniach i bredzi na wykładach?
    Eksperta powinno się z jego teoriami spalić w piecu elektrociepłowni…..

  2. Wojciech M.

    prof.(?) (kto mu dał ten tytuł?) Władysław Mielczarski twierdzi, że Ziemia jest płaska, ja twierdzę, że dowodów na głupotę Pana profesora jest całe multum…

  3. Jan Helak

    Paradny jest ten argument z katastrofą "Hindenburga", jako przykładem przeciwko stosowaniu wodoru. To proponuję parę innych historii. Elektrownie na gaz ziemny? Proszę bardzo, mamy multum pożarów i eksplozji gazu, ostatnio nawet dwa razy w Polsce. Na mazut? Znajdą się i pożary rafinerii (nie daję przykładów, bo piszę na gorąco, ale może w wolnej chwili coś wygugluję). Węgiel? Pożary złóż węgla w kopalniach też się zdarzały.

  4. Leszek Karlik

    To ja tylko przypomnę że ten sam "ekspert" był publikowany w "Zielonych Wiadomościach" kiedy pisał teksty zwalczające energetykę jądrową.

    Wtedy był "eko-sojusznikiem" najwyraźniej. :-\

  5. CIA FSB

    Tak ogulnie bym sie zapytal czy nikomu jeszcze nie podpadlo ze cala mowa o tym ze prond z wiatru taki drogi ktora panuje na calym swiecie moze byc platna antypropaganda koncernow enegii? Prond jest jak podatek, kazdy musi placic i nie ma lepszego interesu. A wiatrak raz postawiony nie stwaza juz duzo wiekszych kosztow. Wiatr jest za darmo! Tak ze prond z wiatru powinien po czasie amortyzacji byc bardzo tani czy nie?? Wtedy brakwalo by wymowek na podwyszki ceny prondu co by koncernom interes zrujnowalo no i panstwo by mialo tez miej podatku.

    • CIA FSB

      W hiszpanii jest podobna sytuacja. W kraju w ktorym prawie kazdemu slonce z odbytu swieci powinno byc oczywiste ze kazdy sobie tani prond solarami na dachu zalatwi. Ale zond stwozyl takie fajne prawo ze kazdy kto je ma musi za uzywanie sieci doplacac choc jej nawet nie uzywa, i to tak sporo ze solary sie nie oplacaja. A kto chce je uzywac bez zameldowania, na takiego zond ustawil takie kary ze moze caly majatek stracic. Nawet 100000€ za solary na dachu. Oczywiscie wszystko po katolicku i w duchu ekologii.;)

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press