0:00
Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
09 października 2021

Troskliwe państwo Nowej Lewicy. Czarzasty i Biedroń obronili swoją władzę

„Jesteśmy na weselu, które się skończy związkiem dwóch partii” – mówił Aleksander Kwaśniewski podczas zjazdu zjednoczeniowego Nowej Lewicy. SLD i Wiosna połączyły się w jedną partię. Przewodniczącymi zostali Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń

Wydrukuj

„Wierzę, że ta mieszanka - młodości i doświadczenia, wielu przeżytych chwil i patrzenia w przyszłość - to jest projekt, który nam, lewicy i Polsce, jest potrzebny, jest potrzebny Europie” - mówił Aleksander Kwaśniewski podczas kongresu Zjednoczeniowego Nowej Lewicy.

Nowa Lewica wybrała władze i przedstawiła zręby programu.

Edukacja zwrócona ku przyszłości, wyższe płace w usługach publicznych, 7,2 proc. PKB na zdrowie, tanie mieszkania na wynajem, odejście od węgla do 2035 roku i sprawiedliwa transformacja energetyczna, legalna aborcja do 12. tygodnia, równe prawa dla osób LGBT i dla kleru — to niektóre propozycje. Mieszczą się one w programie, którego podstawą są wartości: szacunek, odpowiedzialność za przyrodę, europejskość, współpraca i praca.

Wprowadzić Unię do Polski

Motywem przewodnim całej konwencji było odwoływanie do perspektywy młodych ludzi. O tym, jak widzi dzisiejszą Polskę, Lewica opowiedziała ustami 19-letniej Oliwii Jankowiak i 23-letniego Kacpra Krakowiaka. „U nas nie będziecie tylko roznosić ulotek" - zapewniała Joanna Scheuring-Wielgus prowadząca konwencję wraz z Anną Marią Żukowską.

Nic dziwnego — poparcie dla Lewicy jest w grupie 18-29 najwyższe, nieosiągalne w innych grupach wiekowych (19 proc., podczas gdy wśród pięćdziesięciolatków - 4 proc.), sondaż IPSOS dla OKO.press i Wyborczej.

Wyraźne były też odwołania do Europy. Maciej Gdula, współautor nowego programu Lewicy mówił:

„Przyszłość i rozwój jest w Europie. Poza Europą jest ziemia niczyja i właśnie tam chce nas zabrać Jarosław Kaczyński”.

Zaś Robert Biedroń: „Chcielibyśmy wprowadzić Unię do Polski. Unię, która dba o swoich pracowników, która dba o kobiety”.

Lewica wyraziła też oburzenie działaniami polskich władz na granicy. „Nie ma takiej możliwości, żeby nie opiekować się ludźmi, którzy umierają na granicy, żeby nie dać matce chleba i koca dla jej dziecka” - mówił Czarzasty, a młodzi działacze wnieśli na scenę transparent: „Żaden człowiek nie jest nielegalny”.

Opozycja plus. „Pogonimy Kaczyńskiego w cholerę”

Ze sceny wielokrotnie padały zapewnienia, że nowa partia nie będzie tworzyć koalicji z PiS-em. „Lewica ma najbardziej antypisowski elektorat, my o tym wiemy" - przypominał Czarzasty, a Biedroń zapowiadał: „Potrzebujemy pogonić tego Kaczyńskiego w cholerę i przejąć władzę”.

Lewica zwróciła się też do innych sił opozycyjnych z propozycją wspólnej deklaracji. „Chcemy rozmawiać z opozycją, nawet z tymi, którzy nie chcą z nami rozmawiać” - mówił Czarzasty, nawiązując do postawy Donalda Tuska, który Lewicę traktuje z rezerwą.

Ta propozycja to minimum programowe - „Paszport do Europy”. Lewica czeka teraz, czy inne ugrupowania podpiszą poniższe punkty:

  • przywrócenie praworządności;
  • reforma mediów publicznych;
  • 7,2 PKB na zdrowie;
  • publiczny żłobek i przedszkole w każdej gminie;
  • Polska wolna od węgla do 2035;
  • państwo wolne od ideologii, szkoła wolna od indoktrynacji.
View post on Twitter

Lewica obiecała również dwie rzeczy, które mogą wyznaczyć nowy standard w polskiej polityce:

  • parytet i „suwak” we wszystkich wyborach, w których Nowa Lewica będzie startować. To znaczy, że kobiety będą miały połowę miejsc na listach, a listy będą układane naprzemiennie: kobieta-mężczyzna-kobieta.
  • miejsca dla młodych - mają oni dostać jedną trzecią miejsc na listach.

Biedroń i Czarzasty wygrali

W sobotę 9 października 2021 do sali Expo w Warszawie zjechało 1133 delegatów z całej Polski. Wybrali władze partii, która powstaje z połączenia SLD i Wiosny - Nowej Lewicy. Będzie ona miała dwuosobowe kierownictwo na wszystkich szczeblach - od poziomu wojewódzkiego.

Na przewodniczących na najbliższe cztery lata Nowa Lewica wybrała tych, którzy dziś przewodzą SLD i Wiośnie. Robert Biedroń dostał 936 głosów, a Włodzimierz Czarzasty - 887.

„Co lud Lewicy złączył, niech nikt nie waży się rozłączyć” - żartował Robert Biedroń tuż po ogłoszeniu wyników. „Dowieźliśmy to” - skomentował Włodzimierz Czarzasty, dodając, że nie wszyscy w to wierzyli. Z Biedroniem i Czarzastym konkurował bowiem jedynie Piotr Rączkowski (152 głosy). Nie wystartowała żadna z osób, która mogłaby stanowić większe zagrożenie dla ich przywództwa i o których wcześniej spekulowano (Gabriela Morawska-Stanecka) lub które to zapowiadały (Tomasz Trela).

Lewica jednoczyła się wieloetapowo. Najpierw, jesienią 2019, weszła do Sejmu z jednej listy (SLD) i stworzyła jeden klub parlamentarny. Później Wiosna i SLD podjęły decyzję o połączeniu. W grudniu 2019 uchwalono statut nowej partii. Początkowo nowe władze miała wybrać wiosną 2020. Ze względu na pandemię

Połączenie budziło wielkie emocje zwłaszcza wśród części działaczy SLD. Mniej liczna Wiosna dostała bowiem w ramach nowej partii tyle samo władzy, co silniejsze liczbowo i starsze SLD.

Młodzi wiedzą lepiej

„Jestem tu, bo chcę zmiany” – mówiła na samym początku zjazdu Lewicy 19-letnia Oliwia Jankowiak z technikum weterynaryjnego we Wrześni.

O zmianach w szkolnictwie opowiedziała z perspektywy własnego doświadczenia. Wspomniała o plecaku swojej siostry, która ledwo była w stanie go unieść. „Szkoła to nie więzienie ani wojsko. Chcemy mniej teorii, więcej praktyki”.

To z jej ust padł postulat prawa do aborcji do 12. tygodnia: „Bez kompromisów między panami w garniturach i panami w sutannach”.

Perspektywę osoby, która właśnie zaczyna samodzielne życie, przedstawił 23-letni Kacper Krakowiak. „Po szkole trafiamy na śmieciówki”. Patodeweloperka, kilkunastometrowe klitki, kredyty, niepewność — tak opisał dorosłość w Polsce.

„Oczekujemy od państwa, że to państwo zapewni mieszkania. To muszą być mieszkania tanie i komunalne. Nie mówię tylko o mieszkaniach dla studentów. Nikt nie zasługuje na to, żeby wylądować na ulicy”.

Oboje mówili o prawach osób LGBT. Wspomnieli o przemocy policji i podatku cyfrowym. „Nie wprowadzimy tych postulatów na martwej planecie” – mówiła Oliwia Jankowiak. Domagała się odejścia od węgla do 2030 roku, a nie jak zapisano w „paszporcie europejskim” – do 2035.

Kwaśniewski wyznacza czerwone linie

Były prezydent wszedł na scenę przy dźwiękach hitu disco polo z czasów jego kampanii wyborczej z 1995 roku „Ole Olek!" zespołu Top One.

To w jego wystąpieniu najsilniej wybrzmiał gorący temat ostatnich dni – para-prawny Polexit. Były prezydent podkreślił, że 14 mln Polaków powiedziało „tak” dla Polski w UE w referendum. „Nie traćcie wiary w Polskę i Polaków” – zwracał się do partnerów europejskich. Zaproponował też, żeby zaśpiewać „Odę do radości” - nieformalny hymn Unii Europejskiej.

Kwaśniewski zarysował „czerwone linie”, których nie może przekroczyć Lewica. Jego zdaniem to ważne, bo oskarżenia, że Lewica mogłaby współpracować z PiS-em, stanowią dla niej kłopot.

  • współpraca z partią czy partiami, które niszczą polską demokrację poprzez psucie systemu sądownictwa, nepotyzm;
  • wyprowadzanie Polski z Unii Europejskiej;
  • odrzucenie prawa kobiet do ich niezbywalnych praw – w tym prawa do aborcji;
  • niechęć, marginalizowanie brak tolerancji dla wszelkich mniejszości;
  • polityka straszenia i dzielenia Polaków, wokół środowisk LGBT, gender, imigrantów;
  • odbieranie godności ludziom ciężkiej pracy, którzy tworzyli jedyną wtedy istniejącą Polskę – Polskę ludową, emerytur funkcjonariuszom.

Również Kwaśniewski nawiązał do wyzwań czekających młodsze pokolenia. Przyznał: „Ja i moi rówieśnicy jesteśmy niezwykle szczęśliwym pokoleniem i byłoby niewybaczalne, gdyby nowe pokolenie, naszych dzieci i wnuków, nie mogły mieć takiej przyszłości, jesteśmy za tę przyszłość odpowiedzialni”. Zapowiedział pomoc w walce z pożarami wywołanymi ocieplaniem się klimatu, nierównościami i zamkniętymi granicami.

Kwaśniewski dopingował też Lewicę do ciężkiej pracy w terenie. „Praca, praca i jeszcze raz praca!” Wzywał do obecności „na dole”. Podkreślił, że tak w Niemczech wygrało SPD.

Nie ma usprawiedliwienia dla jednego choćby straconego dnia. „Nie da się być wyborcą komputera, programu w internecie czy nawet aplikacji (do nikogo nie piję)”. Nawiązywał tu do aplikacji Jaśmina - uruchomionej przez Polskę 2050 Szymona Hołowni.

Zandberg: Korporacje zagrażają demokracji i suwerenności państw

Na konwencji gościli też warszawscy posłowie, Adrian Zandberg i Magdalena Biejat z partii Razem. Razem nie jednoczy się z resztą lewicy, ale tworzy z nią wspólny klub parlamentarny i zapowiada wspólny start w wyborach.

W wystąpieniach Zandberga i Biejat najsilniej wybrzmiały globalne problemy, kwestie związane z pracą i nierównościami.

„Miliony ludzi bardzo ciężko pracują i mają z tej pracy niewiele. Słyszą, że mamy się pogodzić z tym, że społeczeństwa będą nierówne, że korporacje będą zagarniały coraz więcej władzy” – mówił Zandberg.

„Mamy być trybikami w maszynie, której nie kontrolujemy. Lewica jest po to, żeby powiedzieć, że tak nie musi być, możemy to zorganizować inaczej. Możemy żyć w Polsce i świecie, w którym docenia się pracę”.

Mówił o gwarancjach zatrudnienia, skróceniu czasu pracy, wyższych płacach dla pielęgniarek i salowych, nauczycieli i pracowników budżetówki.

„Korporacje stają się ważniejsze niż państwa” – mówiła Magdalena Biejat. Zaznaczyła, że wybory pojedynczych osób, np. segregowanie śmieci, są ważne, „ale sednem problemu jest system”. Korporacje pędzą do wzrostu „w imię zysków garstki ludzi”.

„Ten system nie ma sensu, musimy z tym skończyć” – mówiła Biejat.

Zandberg stwierdził, że największym zagrożeniem dla suwerenności jest to, że demokracje są rozbierane przez wielki biznes. „Możemy odzyskać demokrację, nałożyć wielkim korporacjom uzdę”. Domagał się federalnej Europy i europejskiej płacy minimalnej.

Bez maseczek

Delegaci Lewicy obradowali bez maseczek. Skrytykował ich za to między innymi dziennikarz Wirtualnej Polski Michał Wróblewski, który zwrócił uwagę, że nie sprawdzono nawet jego paszportu covidowego. Hipokryzję zarzuciła im Konfederacja.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne