Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. YAMIL LAgencja GazetaE / AFPFot. YAMIL LAgencja ...

Jedyna powszechnie dostępna gazeta na Kubie, rządowa Granma, to dziś dość żałosny widok. Praktycznie każdy z publikowanych na ich stronie tekstów mówi o “solidarności z ludem kubańskim” i o głosach z zagranicy, które mogłyby uratować wyspę.

To już nie to samo, co jeszcze niecały miesiąc temu, gdy reżim jeszcze próbował robić dobrą minę do złej gry.

Od lat 60. XX wieku Stany Zjednoczone utrzymują embargo gospodarcze wobec Kuby, co wpłynęło negatywnie na jej rozwój społeczny i gospodarczy (który był możliwy dzięki wsparciu Wenezueli i Meksyku, a dawniej – ZSRR).

Przez ostatnie miesiące administracja USA utrzymywała presję polityczną na rząd prezydenta Miguela Díaz-Canela, uzależniając ewentualne złagodzenie działań od spełnienia szeregu postulatów, w tym zmian politycznych, uwolnienia więźniów politycznych oraz rozszerzenia współpracy gospodarczej z USA.

„Naprawdę wierzę, że będę miał zaszczyt przejąć Kubę” – powiedział nie tak dawno Trump. Dopytywany przez dziennikarzy, czy chodzi o działanie dyplomatyczne, czy militarne, rzucił jedynie: „Myślę, że mogę z nią zrobić, co tylko zechcę”.

Jak mówi oficjalna strona amerykańskiej administracji, „Stany Zjednoczone dążą do tego, aby Kuba była krajem stabilnym, prosperującym i wolnym dla narodu kubańskiego”.

Presja już wywołała zmiany na wyspie. W ciągu ostatnich miesięcy kubański rząd zwolnił 51 więźniów, w tym część osób zatrzymanych po wcześniejszych protestach, oraz ogłosił pierwsze reformy zmierzające do urynkowienia gospodarki wyspy.

Przeczytaj także:

Blackouty na pół wyspy

Od początku grudnia 2025 roku dochodziło do poważnych awarii systemu energetycznego na Kubie, w tym blackoutów obejmujących zachodnią część kraju.

Gdy na początku stycznia 2026 roku Stany Zjednoczone porwały ze stolicy Wenezueli jej prezydenta Nicolása Maduro, na jego następcach wymusiły wstrzymanie dostaw wenezuelskiej ropy na Kubę. W efekcie wyspa utraciła kluczowe źródło paliwa.

Własna produkcja ropy na Kubie pokrywa 40 proc. zapotrzebowania. Reszta energii pochodzi z energii słonecznej, gazu ziemnego oraz elektrowni termicznych, co absolutnie nie wystarcza do zaspokojenia potrzeb kraju. Doszło do trzech dużych ogólnokrajowych blackoutów.

16 marca 2026 roku nastąpiła awaria całego systemu elektroenergetycznego, „całkowite odłączenie” sieci. Blackout objął cały kraj liczący około 11 milionów mieszkańców.

Wieczorem przywrócono energię dla około 5 proc. odbiorców w Hawanie oraz części szpitali. Władze ostrzegały, że możliwe są następne awarie.

Władze kubańskie wskazywały na starzejącą się i niewystarczająco konserwowaną infrastrukturę energetyczną jako jeden z czynników kryzysu, a także na brak środków finansowych na import części zamiennych i modernizację systemu. Elektrownie wykorzystywały ciężką ropę o wysokiej zawartości siarki, co przyspieszało degradację urządzeń.

Administracja USA utrzymuje presję polityczną wobec władz Kuby, uzależniając złagodzenie działań od zmian politycznych, w tym odejścia prezydenta Díaza-Canela, uwolnienia więźniów politycznych oraz liberalizacji gospodarki.

Pierwsze zmiany już widać.

Premier Kuby, Óscar Pérez-Oliva Fraga (bliski krewny braci Castro), ogłosił, że nieruchomości na wyspie mogą nabywać też mieszkający poza granicami Kubańczycy (w tym amerykańska diaspora). Mówi się też o przyznaniu odszkodowań amerykańskim firmom, które straciły na nacjonalizacji ich oddziałów na wyspie po rewolucji w 1959 roku. Ale nie są to jeszcze potwierdzone informacje.

Wody też brakuje

Niedobór energii zaczął wpływać także na system dostaw wody i na funkcjonowanie usług publicznych. W służbie zdrowia dziesiątki tysięcy pacjentów oczekiwały na operacje, które nie mogły zostać przeprowadzone z powodu braku energii. Ograniczenia dotknęły także transport publiczny i system edukacji. W Hawanie przez kilka tygodni zalegały śmieci, ponieważ brak paliwa unieruchomił pojazdy komunalne.

Braki w dostępie do wody pitnej, problemy z funkcjonowaniem szpitali oraz ograniczona dostępność podstawowych towarów stały się powszechne.

7 marca 2026 roku w Hawanie miały miejsce jedne z pierwszych (ale coraz liczniejszych) protestów. Dwa dni później protestowali studenci Uniwersytetu Hawańskiego, bo brak prądu i internetu uniemożliwia im naukę.

Kolejna demonstracja miała miejsce w miasteczku Morón w centralnej części Wyspy, gdzie protestujący częściowo zniszczyli siedzibę Partii Komunistycznej, zatrzymano pięć osób.

Z drugiej strony, Kubańczycy wcale się nie palą do poddania wyspy USA. Legendarny bard Silvio Rodríguez powiedział publicznie, że przygotował już swój stary kałasznikow, żeby bronić domu przed jankesami.

ONZ wzywa USA

Na początku lutego ONZ ostrzegało, że kraj może stanąć na skraju załamania w wyniku blokady naftowej, a od połowy marca negocjowała ze Stanami Zjednoczonymi dostawy ropy z powodów humanitarnych.

Prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel z jednej strony potwierdził rozmowy z USA, ale ostrzegł, że nie ma szans, by sytuacja uległa szybkiej poprawie. Groził też, że "każdy zewnętrzny agresor napotka nie do pokonania opór”.

Na początku marca, według ujawnionych depesz dyplomatycznych, ambasada Stanów Zjednoczonych w Hawanie wystąpiła o zgodę na import dwóch kontenerów paliwa do zasilania generatorów obsługujących placówkę. Kubański MSZ odmówił, określając żądanie jako „bezczelne” i „bezwstydne”, wskazując, że Stany Zjednoczone domagają się dostępu do zasobu, którego jednocześnie odmawiają ludności kubańskiej.

Ambasada USA ostrzegała Departament Stanu, że może być zmuszona do ewakuacji części personelu do maja 2026 roku. Pracownicy placówki mieli ograniczać zużycie energii, m.in. poprzez pracę zdalną oraz zmniejszenie wykorzystania generatorów.

Trump jednak nie ustępuje. Według niego Kuba, jest opanowana przez kartele narkotykowe – od których on ich uratuje.

Pomoc z Europy

18 marca 2026 roku do Hawany dotarła pierwsza grupa międzynarodowej inicjatywy humanitarnej „Nuestra America”, składająca się z około 100 aktywistów, głównie z Europy. Przekazali kubańskim władzom około 5 ton leków i sprzętu medycznego przeznaczonego dla szpitali.

W kolejnych dniach do Kuby zaczęły docierać następne grupy – drogą lotniczą i morską. W całej operacji uczestniczyło ponad 500 osób z około 30 krajów Ameryki Łacińskiej, Ameryki Północnej i Europy, w tym politycy, przedstawiciele organizacji społecznych, związkowców, artystów i influencerów. W konwoju płynęli m.in. Jeremy Corbyn czy irlandzki zespół Kneecap.

20 marca na meksykańskiej Isla Mujeres załadowano kolejne transporty pomocy humanitarnej dla Kuby. Do końca tygodnia uczestnicy konwoju mieli dostarczyć łącznie około 20 ton żywności oraz sprzętu medycznego.

Kryzys kubański kompletnie znika w mediach wobec wojny z Iranem. Warto jednak dostrzec, że upadek Kuby będzie oznaczać upadek pewnego symbolu oporu przeciwko amerykańskiemu imperializmowi. Może oznaczać początek podporządkowania całego regionu trumpowskiej administracji.

Na zdjęciu Krzysztof Katkowski
Krzysztof Katkowski

Krzysztof Katkowski (ur. 2001) – socjolog, tłumacz, dziennikarz, poeta. Absolwent Universitat Pompeu Fabra w Barcelonie i Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z OKO.press, „Kulturą Liberalną”, „Dziennikiem Gazeta Prawna” i „Semanario Brecha”. Jego teksty publikowały m.in. „la diaria”, „Gazeta Wyborcza”, „The Guardian” „Jacobin”, , „Kapitàl noviny”, „Polityka”, „El Salto” czy CTXT.es.

Komentarze