07 grudnia 2020

Trump czy Biden? Jak Polki i Polacy głosowaliby w wyborach USA? [SONDAŻ OKO.PRESS]

W czerwcu 2016 raczkujące OKO.press sprawdziło w sondażu Ipsos, że gdyby jakimś cudem amerykańskie wybory odbywały się także w Polsce, Hillary Clinton rozniosłaby Donalda Trumpa. Teraz Polacy i Polki głosowaliby zupełnie inaczej - zaskakujący sondaż OKO.press

W miesiąc po wyborach 3 listopada 2020 Donald Trump i Republikanie podtrzymują narrację o swoim zwycięstwie, a wśród zwolenników Trumpa aż trzy czwarte wyznaje spiskową teorię o oszustwie wyborczym Bidena. Świat przygląda się z zażenowaniem końcówce rządów prezydenta USA.

Wyjątek stanowi Andrzej Duda, który zwleka z oficjalnym uznaniem wyniku wyborów w USA i wciąż - obok przywódców Rosji, Węgier, Brazylii i Iranu - nie pogratulował Bidenowi zwycięstwa wyborczego.

Postanowiliśmy sprawdzić, co o wyborach w USA myślą Polki i Polacy. A nawet więcej, jak same i sami by głosowali, gdyby mogli wziąć w nich udział. Wyniki są zaskakujące, szczególnie odpowiedzi mężczyzn.

Ale po kolei.

USA. Biden wygrał 52,3 proc. do 47,7 proc. w głosowaniu powszechnym

W wyborach USA na obu głównych kandydatów oddano 155 452 086 ważnych głosów, w tym:

  • na Bidena 81 255 933 głosy, czyli 52,3 proc.,
  • na Trumpa 74 196 153 głosy, czyli 47,7 proc.

(Uwaga! W tym i w następnych wyliczeniach pomijamy nieliczne głosy na pozostałych kandydatów).

W systemie USA o zwycięstwie nie decyduje jednak głosowanie powszechne lecz tzw. głosy elektorskie przyznawane wszystkim 50 stanom wg liczby mieszkańców plus dwa (liczba senatorów), przy czym zwycięzca w każdym stanie bierze wszystko. Sprawia to, że wybory tracą proporcjonalny charakter.

Biden wygrał zdobywając 306 głosów elektorskich (57 proc. wszystkich), Trump miał ich 232. Z taką samą przewagą Trump w 2016 roku pokonał Clintom (304 do 227).

W 16 ostatnich wyborach demokraci wygrywali osiem razy. Wśród nich lepiej od Bidena wypadli: Johnson w 1964, Clinton w 1992 i 1996 roku oraz Obama w 2008 i 2012. Za to Biden wygrał wyraźniej niż Kennedy w 1960 i Carter w 1976 roku.

Zanim przedstawimy dzisiejsze poparcie w Polsce dla Trumpa i Bidena przypomnimy wyniki podobnego sondażu, jaki przeprowadziliśmy przed poprzednimi wyborami w USA.

W Polsce Clinton rozniosła Trumpa. W USA też wygrała, ale...

W czerwcu 2016 roku (tuż po powstaniu OKO.press) zapytaliśmy tak jak obecnie, na kogo głosowałyby Polki i Polacy "gdyby mieli wziąć udział w wyborach na prezydenta USA". Miażdżące zwycięstwo odniosła Hillary Clinton: 67 proc. wobec ledwie 16 proc. na Trumpa. Gdy pominąć osoby niezdecydowane dawało to wynik marzeń dla demokratów:

  • 81 proc. na Clinton;
  • 19 proc. na Trumpa.

Uderzająca była różnica genderowa: dziesięciokrotna przewaga Clinton wśród Polek (73 proc. do 7 proc.!) i tylko dwuipółkrotna wśród Polaków (59 proc. do 26 proc.). "Poza kobiecą solidarnością zadziałała zapewne znana z wielu badań niechęć kobiet do polityków radykalnych, agresywnych i populistycznych" - pisaliśmy. W sondażu z 2016 roku chęć głosowania na skrajnie prawicową partię KORWIN wyraziło 13 proc. Polaków i tylko 3 proc. Polek.

Wybory w USA 11 listopada 2016 Trump wygrał z Clinton głosami elektorskimi, choć w głosowaniu powszechnym to na nią głosowało więcej osób (59 mln 693 tys.) niż na niego (59 mln 232 tys.).

Przeczytaj także:

W Polsce 2020 na Trumpa tylko trochę mniej niż w USA

W sondażu Ipsos z 25-27 listopada 2020 większe poparcie zyskał Biden - 52 proc. Na Trumpa chciałoby głosować 38 proc., 10 proc. nie wskazało żadnego z nich.

Jak widać, Trump w porównaniu z sondażem z 2016 roku zyskał aż 22 pkt proc. (wtedy 16 proc. dziś 38 proc.). Kandydat demokratów Biden w porównaniu z Hillary Clinton stracił 15 pkt proc.

Na wykresie poniżej zestawiamy wyniki amerykańskich wyborów 3 listopada 2020 i sondażu OKO.press przeprowadzonego trzy tygodnie później. Aby uzyskać porównywalność sondażowe poparcie dla Bidena i Trumpa liczymy wśród 90 proc. osób zdecydowanych kogo wybrać, a w wyborach amerykańskich nie bierzemy pod uwagę głosów oddanych na innych kandydatów (żaden z nich nie zdobył zresztą choćby jednego głosu elektorskiego).

Jak widać, przewaga Bidena nad Trumpem w amerykańskich wyborach (4,6 pkt proc.) jest znacząco mniejsza niż w polskim sondażu (16 pkt). Poparcie powyżej 40 proc. dla skompromitowanego prezydenta USA z pewnością wyróżniłoby jednak Polskę na tle świata, zwłaszcza że pytanie zadaliśmy po rozstrzygniętych wyborach, czyli popierając Trumpa badani wiedzieli, że "głosują" na przegranego.

W międzynarodowym sondażu Ipsos z przełomu września i października 2020, badani w 23 krajach przewidywali zwycięstwo Bidena nad Trumpem. Tylko w Polsce (41 proc. do 26 proc.) i Rosji (36 do 25 proc.) więcej osób spodziewało się sukcesu Trumpa. W Niemczech proporcje były odwrotne: 23 do 40 proc.

Demokracja jest kobietą. Polki za Bidenem, Polacy po równo!

Amerykanki w Stanach prawa wyborcze wywalczyły ostatecznie w 1920 roku. Gdyby 100 lat później prezydenta wybierali tylko mężczyźni zostałby nim Donald Trump z bezpieczną przewagą 8 pkt proc. nad Joe Bidenem (53 do 45 proc.). O wyborze Bidena zdecydowały tradycyjnie popierające demokratę kobiety, z przewagą aż 15 pkt proc. (57 do 42 proc.).

W sondażu OKO.press uzyskaliśmy podobne różnice genderowe i sensacyjny wręcz wynik:

Głosy mężczyzn rozłożyły się po równo: 45 proc. na Trumpa i 45 proc. na Bidena.

Wśród kobiet Biden wygrywał z ogromną przewagą 60 do 31 proc.

Te genderowe różnice stają się jeszcze bardziej wyraziste wśród kobiet młodszych i zacierają się nieco dopiero po 60-tce.

Dlaczego Polki tak rzadko popierały Trumpa? Można się domyślać, że odrzucał je agresywny, wojowniczy ton jego nacjonalistycznego przekazu, a także liczne szowinistyczne, antykobiece wypowiedzi i zachowania.

Warto dodać, że

w wyborach USA aż 7 proc. wyborców zadeklarowało się jako osoby LGBT.

Częściej głosowały na bardziej otwartego Bidena (64 proc.) niż na konserwatywnego maczystę Trumpa (27 proc.).

W USA im starszy, tym bardziej na Trumpa, w Polsce trochę inaczej

W wyborach amerykańskich poparcie dla Trumpa (rocznik 1946) rosło wraz z wiekiem głosujących: z 31 proc. w kategorii 18-24 lat do 52 proc. powyżej 50 lat. Odwrotnie z poparciem starszego o cztery lata Bidena: najmłodsi głosowali na niego w 65 proc., najstarsi w 47 proc.

W Polsce Biden wygrał sondażowe wybory w każdej kategorii wiekowej, najwyraźniej wśród czterdziestolatków (61 do 33 proc.), najmniej wśród badanych 60 plus (48 do 44 proc.).

Również zależności głosowania od wykształcenia w USA i w Polsce są podobne. W Stanach kolejne pięć grup wykształcenia od "liceum (high school) lub mniej" do ukończonych studiów wyższych coraz bardziej popierają Bidena od 46 proc. do 62 proc. Trump wygrywa tylko w grupie najmniej wykształconych 54 proc. do 46 proc., a potem jego poparcie spada aż do 37 proc.

Jak widać, w Polsce Trump remisuje z Bidenem wśród osób z wykształceniem zawodowym, poza tym przegrywa, ale prawdziwą klęskę ponosi w grupie z wykształceniem wyższym (licencjat i więcej). Populistyczny, pełen kłamstw i uproszczeń przekaz polityczny Trumpa działa najwyraźniej odpychająco na polskich "wykształciuchów".

Inaczej jest z zamożnością. W USA Trump był raczej kandydatem bogatych: w grupie z rocznym dochodem 100-200 tys. dolarów wygrywał 58 do 41 proc., wśród najbogatszych (ponad 200 tys. dolarów) remisował z Bidenem (po 44 proc.). Wszystkie grupy mniej zamożne częściej głosowały na Bidena.

W Polsce profil "wyborców Trumpa" jest zdecydowanie ludowy: wygrywa wśród osób z dochodem do 1500 zł (46 do 42 proc.), a wśród najzamożniejszych przegrywa z kretesem (22 do 77 proc.).

Trump wygrywa też na wsi: 44 do 42 proc., w największych miastach przegrywa 28 do 68 proc.

Trump ulubieńcem wyborców PiS i Konfederacji

Jeśli ktoś zastanawia się, dlaczego prezydent Duda zwleka z uznaniem wyniku wyborów w USA i nie chce pogratulować Bidenowi zwycięstwa wyborczego, powinien spojrzeć na poniższy wykres.

Afront jakim jest niezłożenie życzeń przez Dudę stanowi być może jakąś formę

łagodzenia srogiego rozczarowania elektoratu PiS wynikiem wyborów w USA. Zwolennicy partii Kaczyńskiego aż w 81 proc. głosowaliby za Trumpem.

Taki wynik pokazuje kolejny raz, jaką siłą rażenia dysponuje telewizja publiczna, która przed wyborami w USA lansowała Trumpa jako wielkiego przyjaciela Polski i obrońcę tradycyjnych, tych samych co "prawdziwie polskie" wartości.

Faktycznie PiS i trumpizm mają wiele wspólnego. Już w styczniu 2017 znaleźliśmy "dziewięć punktów podobnej narracji" w inauguracyjnym przemówieniu Trumpa zestawiając je z exposé premier Szydło w listopadzie 2015 oraz z inauguracyjnym przemówieniem Andrzeja Dudy 6 sierpnia 2015.

"Poland first, America first. Nadchodzi rewolucja, teraz wszystko się zmieni. Odrodzimy Amerykę, odrodzimy Polskę. Zabierzemy elitom, damy rodzinom. Podniesiemy kraj z ruin, koniec z jatką. Przywrócimy ludziom godność. Koniec poniżania Polski i wykorzystywania Ameryki, liczy się tylko narodowy interes. Popierają nas wszyscy prawdziwi Polacy i wszyscy prawdziwi Amerykanie" - oto niektóre wspólne wątki. Od tamtego czasu narracje upodobniły się jeszcze bardziej.

Wysokie poparcie Trumpa wśród zwolenników Konfederacji nie jest zaskakujące. W sondażu przed przyjazdem Trumpa do Polski w 2017 roku badaliśmy uczucia, jakie budzi on w Polkach i Polakach. Dominowały dwa: "rozbawienie" i "lęk". Najbardziej pozytywne były reakcje zwolenników partii Wolność Korwin-Mikkego, jednego z nurtów dzisiejszej Konfederacji: "życzliwość" do prezydenta USA deklarowało 37 proc., a "podziw" 28 proc. Młodym mężczyznom o skrajnych prawicowych poglądach, którzy stanowią trzon elektoratu Konfederacji, Trump wydaje się zapewne doskonalszym wcieleniem własnych liderów z ich mizoginią, popłuczynami idei libertariańskich, antyeuropejskością i rasizmem.

Sondaż telefoniczny CATI Ipsos dla OKO.press, na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków N= 1000 osób, 23-25 listopada 2020. Losowanie próby miało charakter warstwowo-proporcjonalny. Kontrolowano miejsce zamieszkania respondenta pod względem województwa i wielkości miejscowości. Około 70 proc. spośród 1000 wywiadów zrealizowano pod wylosowanymi numerami telefonów komórkowych.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne