0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: screenscreen

To był pierwszy od zaprzysiężenia wywiad premiera Donalda Tuska. Wcześniej rozmawiał z dziennikarzami tylko podczas konferencji prasowych w KPRM. Rozmowę w pierwszą miesięcznicę przejęcia władzy przez nową koalicję prowadzili dziś wspólnie Anita Werner (TVN), Marek Czyż (TVP) i Piotr Witwicki (Polsat).

A tematy, które poruszyli orbitowały wokół eskalacji towarzyszącej przejmowaniu władzy: jak przywrócić państwo prawa, czy da się współpracować z prezydentem i gdzie w tym wszystkim obietnica deeskalacji i budowania zgody narodowej. Premier musiał odpowiedzieć też na szczegółowe pytania dotyczące przejmowania zagarniętych przez PiS instytucji, a także hasła przedwyborcze – szczególnie te dotyczące praw kobiet.

Przeczytaj także:

Wąsik i Kamiński

Tusk nie dał się wepchnąć w rolę premiera, który rozstrzyga wszystkie spory, także te, które pozostają poza jego prerogatywami. Pytany o tryb ułaskawienia, z którego skorzystał prezydent Andrzej Duda w sprawie osadzonych Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, odpowiedział, że premier w tej sprawie nie ma nic do powiedzenia. „Jako premier nie mam tych kompetencji, ułaskawić może prezydent. To, co może być męczące, także dla państwa, to to, że nie bardzo wiadomo, czy prezydent chce ich ułaskawić, czy ich ułaskawił, czy czeka na to aż minister sprawiedliwości podejmie decyzje o wypuszczeniu panów z miejsca odosobnienia” – mówił.

I dodał, że ma pragnienie, żeby w Polsce każdy zajmował się tym, czym należy, a nie „szukał komfortu czy partyjnych interesów”.

Tusk podkreślał, że jest dumny z ludzi, którzy właśnie w ten sposób postrzegają swoją rolę jako urzędników, czy funkcjonariuszy, przedstawicieli instytucji. „Nie ulegają emocjom, nie ulegają presji (...) wykonują swoje obowiązki” – mówił premier.

Dodał, że osądzenie Kamińskiego i Wąsika na początku kadencji, nie jest komfortową okolicznością dla nowego rządu, ale najważniejsze, żeby wszyscy w końcu zaczęli uznawać moc prawa.

Pytany o wygaszenie mandatów skazanych byłych szefów CBA, kategorycznie stwierdził, że o tym zadecydował sąd, a marszałek Sejmu tylko potwierdził naturalną konsekwencję prawomocnego orzeczenia. „Tu nie ma przestrzeni na negocjacje. Namawiałbym wszystkich uczestników życia publicznego, żebyśmy nie ulegali pokusie szukania kompromisu między prawdą a kłamstwem, między czymś, co jest przepisem prawa, a może jednak trochę nagniemy, a jak to prawo jest niewygodne, to nie będziemy tego prawa stosować” – mówił Tusk.

Ale podkreślił, że zamierza walczyć z fałszywą narracją o męczeństwie Kamińskiego i Wąsika.

„Oni popełnili bardzo poważne przestępstwo, konsekwencją ich przestępstwa była krzywda ludzi i tragiczne losy niektórych ludzi. W związku z tym odrzucam narrację typową dla Kaczyńskiego, że ci, którzy robili złe rzeczy, mają się stać bohaterami narodowymi, tak więcej nie będzie” – mówił Tusk. I dodał, że w Wielkiej Brytanii za podobne przestępstwo politykom grozi kara dożywocia.

Zobaczycie dopiero skalę PiS-owskich nadużyć

W dyskusji nad porządkowaniem prokuratury, Tusk podkreślił, że Adam Bodnar ma pełną autonomię. „Został ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym, bo nie jest członkiem partii politycznej. Zbudował swój autorytet (...) jako człowiek niezależny” – mówił Tusk. I dodał, że ma do ministra sprawiedliwości pełne zaufanie i nie będzie mu mówił, jak ma postępować.

Premier poinformował, że w poniedziałek, 15 stycznia 2024 roku, spotka się z prezydentem Andrzejem Dudą. Tematem ma być znalezienie wspólnego minimum współpracy w obszarach dotyczących bezpieczeństwa i polityki międzynarodowej.

Z ważnych zapowiedzi padła jeszcze inna, dotycząca porządków w spółkach Skarbu Państwa. „Nawet sobie nie wyobrażacie, co Polska zobaczy, tzn. skalę nadużyć finansowych najwyższych funkcjonariuszy PiS. Włos na głowie się jeży. Myślałem, że widziałem już wszystko” – mówił Tusk. Premier nie chciał wchodzić w szczegóły, ale opinia publiczna pozna szczegółowy raport w najbliższych tygodniach.

Polityka nie może niszczyć ludziom życia

Tusk pytany o misję deeskalacji i zgody narodowej, podkreślał, że trzeba odróżnić spór w polityce od tego społecznego. „Ważne, żeby polityka nie rujnowała relacji między zwykłymi ludźmi” – mówił Tusk. Premier odwołał się do poziomu nienawiści skierowanej przeciwko niemu. „Czy ktoś może mnie podejrzewać, że nie jestem zainteresowany, żeby z ludzi zeszła ta agresji. Zależy mi jako człowiekowi, premierowi rządu. To dla mnie najważniejsze, żeby krok po kroku wszyscy ludzie, niezależnie od poglądu, zobaczyli, jak media publiczne stają się naprawdę publiczne, jak prokuratura nie jest na pstryknięcie Ziobry, jak skazany idzie siedzieć, a nie jest faworyzowany, bo był przedstawicielem władzy” – mówił Donald Tusk.

Stwierdził, że ten proces naprawy państwa potrwa lata, ale właśnie po to wrócił do krajowej polityki, żeby – hasło znane z kampanii wyborczej – wszyscy Polacy czuli się tu dobrze. A także, żeby wszyscy zyskali wspólne punkty odniesienia.

Tusk nie chciał przyznać, że z każdą decyzją osuwamy się coraz bardziej dualizm prawny.

"Ja nie będę udawał, że mamy dwa sądy i trzeba je posklejać, oba trzeba szanować. Chcę, żeby w Polsce przywrócono władzę Konstytucji (...)

W 2015 roku zrobiło się prawne i ustrojowe piekło. My musimy odzyskać te instytucje, odbudować ich niezależność" – deklarował premier.

Prawo, sądy i konkursy na stanowiska w spółkach

Odnosząc się do zmian w mediach publicznych mówił, że chce, żeby proces ich zwracania ludziom był umocowany w regułach prawa. Dodał, że władza może popełniać błędy, ale chodzi o to, żeby one były weryfikowane przez niezależne instytucje. „Każdą decyzję staramy się uprawomocnić” – mówił Tusk. Ale minister Sienkiewicz będzie szukał różnych sposobów „ratowania” mediów publicznych. Jeśli chodzi o finansowanie, to rząd ma znaleźć sposób na oszczędniejsze ich dotowanie. „Chcę państwa uspokoić, środków niezbędnych, żeby media działały zgodnie ze swoją misją, nie zabraknie” – mówił.

Premier uciął spekulacje mediów na temat politycznych nominacji na stanowiskach w Spółkach Skarbu Państwa.

Pytany o przymierzanie Elżbiety Bieńkowskiej do fotela prezeski Orlenu, odpowiedział, że ktoś najwyraźniej chce zrobić jej krzywdę.

Tusk zadeklarował, że będą konkursy, a minister Budka przedstawi transparentne zasady nominacji. Dodał, że tylko tam, gdzie państwo jest dominującym akcjonariuszem, np. w spółkach energetycznych, tam rząd będzie miał pewne „oczekiwania i rekomendacje”. Ale i tak każdy kandydat będzie musiał przejść przez procedurę oceniania.

Tusk wystąpił też przeciwko mnożeniu Spółek Skarbu Państwa, co ma służyć podziałowi łupów co cztery lata. Według premiera państwo powinno utrzymać kontrolę w spółkach o strategicznym znaczeniu.

Aborcja? Spróbujemy rozporządzeniami

Donald Tusk odpowiedział też na pytania organizacji kobiecych, o to ile jeszcze mają czekać na bezpieczną i legalną aborcję. Mówił, że w Sejmie zostanie złożony projekt KO, który liberalizuje przepisy. „Ale czy będzie na to większość w Sejmie? Mogę wziąć odpowiedzialność za Hołownię i Kosiniaka, ale oni nie ukrywali w kampanii, że mają tu inny pogląd i dostali 15 proc.” – mówił Tusk. I powtórzył to, co mówił tuż po wyborach, w trakcie negocjacji koalicyjnych, każdy, kto na nich głosował, musiał mieć świadomość, że są zwolennikami starego „kompromisu” i rozpisania referendum.

Tusk powiedział, że równolegle do procedowania projektów, do gry ma wkroczyć ministerstwo zdrowia. I zmienić sytuację w szpitalach, podejście lekarzy do kobiet, które potrzebują terminacji ciąży, w drodze rozporządzeń i rekomendacji.

"Ale nie zrezygnujemy z tego projektu aborcja do 12. tygodnia. I wrócimy do tej rozmowy.

Jeśli się okaże, że jedynym sposobem na liberalizację będzie referendum, jestem temu osobiście przeciwny, ale wrócimy z tym pytaniem, czy mamy tak robić, czy nie. Musimy o to zapytać kobiety" – mówił premier.

Tusk zdradził, że gotowy jest też projekt zmiany ustawy dotyczący uwolnienia dostępu do antykoncepcji awaryjnej (tzw. pigułki dzień po). Ale także on spotyka się z „niespodziewanym sprzeciwem ideologicznym”.

„Będę apelował do wyborców: pamiętajcie jak głosujecie, słuchajcie, co zapowiadają politycy, żeby nie było zaskoczenia” – mówił Tusk.

Ukraina

Premier deklarował, że nie pozwoli, by ktokolwiek w jego rządzie próbował budować swoją pozycję na antyukraińskim sentymencie. „Nie może być wątpliwości, każdy polski patriota musi przyznać tę rację, że Ukraina w wojnie z Rosją potrzebuje pomocy, bo to nie jest slogan. Póki Ukraina walczy z Rosją, póty my jesteśmy bezpieczni” – mówił premier. I dodał, że będzie wspierać inicjatywę funduszu europejskiego na zakupy dla Ukrainy, czy propagować pomysł ministra Sikorskiego ws. wspólnych zbrojeń w UE.

Natomiast jeśli chodzi o „grę nieczystych interesów”, Tusk zamierza być bardziej asertywny niż poprzednicy. „Będę o tym rozmawiał w Kijowie, żeby pomogli nam te patologiczne sytuacje wyleczyć, żeby »nasi« nie musieli blokować i strajkować. Polacy chcą pomagać, ale nie mogą być poszkodowani. I to przez Ukraińców. To jest absurd” – mówił premier.

Pytany o pokusę, by doprowadzić do wcześniejszych wyborów, mówił, że to może byłoby korzystne – bo poparcie PiS bez kontroli nad mediami, służbami i SSP spadnie do 20 proc. – ale nielegalne. I posłużył się anegdotyczną rozmową z jedną z wyborczyń, która deklarowała, że teraz chce odpocząć, a nie znów wychodzić na ulice, czy głosować.

;

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i usługach publicznych.

Komentarze