Wyprodukowany za 122 tys. zł klip wyborczy PiS "Bezpieczny samorząd" narusza zasady Twittera. Sam scenariusz kosztował 50 tys. zł. Prokuratura nadal bada, czy spot nawoływał do nienawiści. Takie zgłoszenie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich. Według niego łamie on kodeks karny i Konstytucję

„Potwierdziliśmy, że zgłoszone przez Ciebie treści pochodzące z tego konta [Prawo i Sprawiedliwość] naruszają Zasady Twittera. Dziękujemy za pomoc w ulepszaniu Twittera” – wiadomość o tej treści dostało 7 marca 2019 roku wielu użytkowników Twittera, w tym dziennikarka OKO.press.

Co to za „treści”? Chodzi o spot PiS z kampanii samorządowej. Przenosił on widzów do roku 2020. „Czy tak będzie wyglądała Polska?” – głosiły napisy na paskach serwisu informacyjnego z przyszłości. W tle pokazano zdjęcia z zamieszek, burd. Mieli je wywołać na ulicach polskich miast uchodźcy. Ze spotu wynikało, że to Platforma Obywatelska chce zalać Polskę barbarzyńskimi hordami muzułmańskich uchodźców. Puenta filmu: „Czy będziemy czuli się bezpieczniej, jeśli PO to zrealizuje? Wybierz bezpieczny samorząd”. I logo PiS.

Spot natychmiast spotkał się z krytyką.

Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, zgłosił klip do prokuratury za przestępstwo publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych.

„Bezsprzeczną, w mojej ocenie, intencją autorów spotu było spowodowanie u jego odbiorców wrażenia, że uchodźcy pochodzący z krajów arabskich i wyznający Islam będą mieli destrukcyjny wpływ na społeczeństwo i stanowić będą poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa” – pisał Adam Bodnar.

Spot krytykował wówczas nawet minister Jarosław Gowin – przyznał, że się go wstydzi, mówił: „Nie wiem, kto o tym zadecydował, to tajniki sztabu wyborczego”. A broniła rzeczniczka klubu PiS Beata Mazurek.

Wśród Zasad Twittera jest m.in. zapis:

„Nienawistne zachowanie: Nie wolno promować przemocy, gróźb ani prześladowania innych osób z powodu rasy, przynależności etnicznej, narodowości, orientacji seksualnej, płci, tożsamości seksualnej, religii, wieku, niepełnosprawności lub poważnej choroby”. Szczegółowa polityka Twittera związana z mową nienawiści jest opisana tutaj.

Mimo że spot narusza zasady, Twitter go nie zdjął. Można go obejrzeć tutaj.

Jak pisał portal Konkret24, wyprodukowanie tego spotu kosztowało 122 tys. zł, a sam scenariusz – 55 tys.

Poniżej nasza analiza klipu PiS z października 2018.


Prawo i Sprawiedliwość wypuściło 17 października 2018 ksenofobiczny spot, w stylu najgorszej propagandy Viktora Orbána, z którego wynika, że Platforma Obywatelska chce zalać Polskę barbarzyńskimi hordami muzułmańskich uchodźców. W tym celu partia Grzegorza Schetyny zamierza zlikwidować urzędy wojewódzkie, czyli reprezentantów rządu w 16 miastach wojewódzkich.

Puenta brzmi: „Czy będziemy czuli się bezpieczniej, jeśli PO to zrealizuje? Wybierz bezpieczny samorząd”. I logo PiS.

Poza sianiem strachu i nienawiści do obcych, spot jest oparty na przekłamaniach, a jakość tej propagandy jest kiepska. Nawet na stronach PiS pojawiają się komentarze, że klip jest wyrazem desperacji w obliczu słabych sondaży w wyborach na prezydentów i „próbą przeniesienia wojny plemiennej na poziom lokalny”. Być może PiS zabezpiecza się także przed przedwyborczą krytyką środowisk narodowych.

To nie jest deklaracja „samorządowców PO” i…

„Samorządowcy z PO chcą przyjmować migrantów, potwierdzili to specjalną deklaracją”… i na ekranie pojawia się dokument. Ale nie jest to ani stanowisko PO, ani jej samorządowców lecz deklaracja 12 prezydentów „O współdziałaniu miast Unii Metropolii Polskich” z 30 czerwca 2017.

Wśród nich członkami PO są: Jacek Jaśkowiak (Poznań); Hanna Gronkiewicz-Waltz (Warszawa); Rafał Bruski (Bydgoszcz); Krzysztof Żuk (Lublin); Hanna Zdanowska (Łódź).

Pozostała siódemka nie należy do PO – to silni prezydenci niezależni, wywodzący się z różnych partii: Paweł Adamowicz (Gdańsk),  Tadeusz Truskolaski (Białystok); Jacek Majchrowski (Kraków), Tadeusz Ferenc (Rzeszów), Piotr Krzystek (Szczecin), Rafał Dutkiewicz (Wrocław) i Marcin Krupa (Katowice). Tego ostatniego w wyborach samorządowych 2018 popiera PiS.

…nikt nie chce nielegalnych imigrantów. Wręcz przeciwnie

   

Manipulacja polega na skojarzeniu „imigrantów”, z przerażającymi obrazami starć ulicznych, aktów terroru, „napadów na tle seksualnym”, kolejek na granicy ze strażnikiem z maską na twarzy (zapewne chroni się przed „różnego rodzaju pasożytami, pierwotniakami”, którymi Jarosław Kaczyński straszył przed wyborami 2015), a także urywków tekstów w rodzaju „enklawy muzułmańskich uchodźców” lub „mieszkańcy boją się wychodzić po zmroku na ulicę” (czym w styczniu 2018 straszył minister Błaszczak; zobacz odpowiedź czytelników OKO.press w #Europapozmroku).

Odbiorca ma pozostać w przekonaniu, że samorządowcom z PO – w minutowym spocie pięć razy pojawia się twarz Schetyny, czasem podbarwiana na fioletowo – chodzi o sprowadzenie muzułmańskich hord.

Tymczasem deklaracja prezydentów metropolii kładzie nacisk na nieuchronność „bezpiecznej imigracji”, korzystnej dla starzejącego się społeczeństwa, w którym brakuje rąk do pracy. Prezydenci chcieliby też współpracować z rządem:

  • „W naszym wspólnym, szeroko rozumianym interesie jest odpowiedzialne i bezpieczne zarządzanie migracjami na poziomie lokalnym tak, aby tworzyć miasta społecznie spójne, minimalizując zagrożenia związane z gettoizacją, separacją, biedą i wykluczeniem nowych mieszkańców”;
  • „Deklarujemy otwartość i wolę partnerskiej współpracy z administracją rządową, organizacjami pozarządowymi i związkami religijnymi w zakresie tworzenia i wdrażania polskiej polityki migracyjnej, opartej na zarządzaniu bezpiecznymi migracjami. Wspólnie jesteśmy w stanie wypracować odpowiednią kulturę przyjęcia migrantów, co pomoże rozwijać nasze miasta, czynić je bardziej innowacyjnymi i konkurencyjnymi”.

Paradoksalnie, ilustracją tezy 12 prezydentów jest rosnąca w 2017 i 2018 roku liczba imigrantów zarobkowych do Polski, nie tylko z Ukrainy czy Białorusi, ale także z krajów muzułmańskich. Politycy PiS połykają własny język i nie wiedzą, jak to wytłumaczyć elektoratowi.

Przedstawiciel muzułmańskich barbarzyńców to legalnie zatrudniony Bułgar

Jedną z ilustracji muzułmańskiej apokalipsy, jaką chce Polsce zafundować PO jest autentyczne wydarzenie zarejestrowane przez monitoring berlińskiego metra 27 października 2016 roku. Kobieta schodzi na stację Neukölln, za jej plecami pojawia się mężczyzna z butelką w ręku. Kopie ją w plecy. Kobieta upada (złamała rękę), mężczyzna odchodzi zaciągając się papierosem.

18 grudnia 2016 roku niemiecka policja poinformowała, że zatrzymała sprawcę. Okazał się nim

27-letni Bułgar, pochodzący spod Warny, ojciec trójki dzieci, który pracował w Berlinie na budowie.

Przed sądem Świętosław S. tłumaczył, że był pod wpływem alkoholu i narkotyków. O sprawie – tytułując mężczyznę „migrantem” – informowało także TVP Info.

Bułgaria jest w UE od 2007 roku, Świętosław S. miał prawo do legalnej pracy w Niemczech.

Samorządowcy nie mogą zlikwidować urzędów wojewódzkich

Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości  szef kampanii wyborczej PiS Tomasz Poręba prezentując spot PiS  podsumował:


Platforma przez likwidację urzędów wojewódzkich chce oddać władzę na poziomie regionów, na poziomie miast, tym właśnie prezydentom, którzy chcą, aby w Polsce byli nielegalni migranci. To jest clou programu PO, który dotyczy nielegalnej migracji

Tomasz Poręba, Prezentacja spotu wyborczego PiS - 17/10/2018

fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Gazeta


zbity zegar. Nie Platforma lecz Unia Metropolii, która postulowała bezpieczną i konieczną dziś politykę migracyjną


Słowa Poręby to czysta bzdura. Nielegalna migracja istnieje poza zasadami prawa – wymyka się spod kontroli urzędów czy to miejskich, czy wojewódzkich. Nielegalni imigranci funkcjonują poza obiegiem prawnym – pracują na czarno, nie mogą mieć konta w banku ani pójść do szpitala. Nie można mieć w programie (a zwłaszcza w „clou programu”) czegoś, czego nie można regulować ani kontrolować

Po drugie,

likwidacja urzędów wojewódzkich nie jest tematem na wybory samorządowe, lecz wybory parlamentarne, ponieważ likwidacja tych urzędów nie jest możliwa bez zmian ustawowych, a nawet zmian w Konstytucji RP.

Art. 152 ustanawia wojewodów jako przedstawicieli Rady Ministrów, a art. 171 nakłada na Radę Ministrów i wojewodów obowiązki nadzoru nad działalnością samorządów z punktu widzenia legalności.

To wojewodowie sprawują nadzór nad (fatalnie działającymi) urzędami ds. cudzoziemców, a kontrolę na granicach sprawują państwowe służby, na czele z cieszącą się złą sławą, np. w Brześciu-Terespolu Strażą Graniczną. Gdyby mimo to prezydenci i prezydentki miast chcieli mieć wpływ na skalę imigracji cudzoziemców, nie mogą nic zrobić bez zmian m.in. w ustawie o cudzoziemcach. A to wymaga zgody Sejmu, Senatu, Prezydenta RP oraz Jarosława Kaczyńskiego.

  • Zobacz całą wypowiedź Tomasza Poręby

    Chciałbym wygłosić krótkie oświadczenie nt. stawki wyborów samorządowych i jednego słowa, które wydaje mi się tę stawkę bardzo dobrze opisuje. To słowo „bezpieczeństwo”, zarówno w wymiarze osobistym, rodziny, socjalne myślę, że jest bardzo ważne dla każdego Polaka, ale też myślimy jako PiS, że bardzo istotnie ono opisuje to, co dla naszych rodaków jest ważne i istotne w tym wymiarze bezpieczeństwa, a więc sytuację międzynarodową, zagrożenia dotyczące różnych kryzysów, za granicą, na świecie, w tym różnych zagrożeń związanych z nielegalną migracją czy uchodźcami.

    Jak wyglądała polityka dotycząca właśnie nielegalnych migrantów za czasów rządów PO, myślę, że państwo doskonale pamiętacie. To bezkrytyczna zgoda, nie biorąca pod uwagę w ogóle tak naprawdę tego słowa, wymiaru bezpieczeństwa Polaków, zgoda rządu Platformy na przyjmowanie nielegalnych migrantów w Polsce, tysięcy nielegalnych migrantów w Polsce.

    To była polityka Platformy, poparta przez deklaracje, czyny de facto również na poziomie lokalnym, a więc deklaracja podpisana przez prezydentów, czy będących członkami Platformy czy prezydentów, którzy mają poparcie Platformy, prezydentów dużych, największych polskich miast.

    Do dzisiaj ani Grzegorz Schetyna, ani ci prezydenci największych miast tych słów nie odwołali. Oni się z tych deklaracji nie wycofali. Nie wycofał się przewodniczący Platformy, związani z Platformą prezydenci.

    Zastanawialiśmy się, dlaczego tak jest. Po kilku tygodniach różnych naszych rozmów, spotkań przypomnieliśmy sobie to, co Schetyna mówił podczas konwencji wyborczej PO, gdzie powiedział, że Platforma będzie chciała zlikwidować urzędy wojewódzkie, które są przedstawicielem rządu w terenie, reprezentują polski rząd, realizują jego politykę, a więc politykę rządu, w tym wypadku PiS, które absolutnie nie chce się zgodzić i nie zgodzi się nigdy na nielegalny napływ migrantów do Polski.

    Więc Platforma przez likwidację tych urzędów wojewódzkich chce oddać władzę na poziomie regionów, miast w ręce tych m.in. osób, prezydentów, którzy chcą, aby w Polsce byli uchodźcy czy nielegalni migranci (za portalem 300polityka).

OKO pilnuje, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Masz cynk?