Demonstranci mają dwa żądania – przywrócić Mychajła Fedorowa na stanowisko ministra obrony i odwołać głównodowodzącego SZU Ołeksandra Syrskiego. „Źródłem władzy jest naród” – przypominają.
„Mała radziecka armia przegra z dużą!”, „Walczyć powinny drony, a nie ludzie. Fedorowa do MO!”, „Dlaczego ministrowie mają więcej rotacji niż wojskowi”, „6 miesięcy – za mało, 7 lat – za dużo” (słowa skierowane do prezydenta Zełenskiego), „Źródłem władzy są ludzie z kartonami”, „Fedorow – to innowacje, stare dziady – stagnacja”, „Syrski, precz!”, „Wowa, korupcję w armii trzeba zwalczać, a nie tuszować”, „Jeśli decyzja cieszy wroga – jest ona obiektywnie ch*owa”, „A wojna nie idzie na wakacje”, „Nie spowalniajcie przyszłości”, „Nawet ciąża jest dłuższa niż kadencja Fedorowa”, „Działa? Nie dotykaj”, „Syrski do dymisji”, „Też mamy konflikt z Syrskim” – te hasła dobrze opisują ostatnie wydarzenia w Ukrainie.
Od trzech dni na placu Iwana Franki w Kijowie, w pobliżu Kancelarii Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego gromadzą się demonstranci. I jeśli w pierwszym dniu protestów, 16 lipca na ulice wyszły setki osób w obronie ministra obrony Mychajła Fedorowa, to już w kolejnych dniach akcji protestujących były tysiące i coraz bardziej domagają się zwolnienia głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandra Syrskiego.
Protesty odbywają się też w wielu innych ukraińskich miastach. Demonstranci, w większości młodzi ludzie, są przekonani, że Fedorowa trzeba obronić – tak, jak w zeszłym roku obronili niezależność organów antykorupcyjnych, którą władze chciały ograniczyć. Jak żartują Ukraińcy w sieci, protesty w lipcu już stają się tradycją. Niektórzy zabierają ze sobą zeszłoroczne transparenty z nadal aktualnymi hasłami – np. „Nach*a meni systema, szczo praciuje proty mene” (jest to cytat z piosenki zespołu Żadan i sobaky, który można przetłumaczyć eufemistycznie na „Po co mi system, który działa przeciwko mnie”).
Decyzja prezydenta o dymisji Fedorowa według protestujących podważa zaufanie narodu do instytucji państwowych, bo jak można bez uzasadnienia zwalniać najskuteczniejszego ministra obrony, który stawiał na nowoczesne technologie, zwalczał korupcję i chciał zreformować armię, kiedy toczy się wielka i brutalna wojna? Prowadzi ona do potencjalnej porażki w wojnie.
„Boję się, że stracę ten kraj” – mówi jedna z aktywistek. Trzyma transparent z hasłem „Zmienimy się lub zginiemy”.
Jeszcze tydzień temu w Ukrainie był inny rząd, który – wydawało się – jakoś sobie radził. Jednak 12 lipca 2026 prezydent Zełenski poinformował o „zmianie strategii” państwa i odwołaniu premier Julii Swyrydenko, a zatem całego jej rządu. We wtorek, 14 lipca Rada Najwyższa, ukraiński parlament poparł tę decyzję. O okolicznościach i możliwych przyczynach rekonstrukcji więcej pisaliśmy wcześniej). Jedną z nich były przygotowania do trudnej zimy, żeby ochronić ukraiński system energetyczny przed rosyjskimi atakami – na stanowisku premiera lepiej sprawdzi się osoba z doświadczeniem w sektorze energetycznym.
Kolejną przyczyną, która teraz – jak okazuje się – jest tą główną, był problem z Mychajłem Fedorowem, ministrem obrony. Po pierwsze, cześć otoczenia Zełenskiego przekonywała go, że Fedorow ma własne ambicje polityczne i myśli o utworzeniu własnej partii politycznej, z którą pójdzie na wybory, kiedy zakończy się wojna i będzie możliwe ich przeprowadzenie. A konkurencję – jak wiadomo – trzeba usuwać. Choć Fedorow był w zespole prezydenta od samego początku – w 2019 roku brał udział m.in. w kampanii prezydenckiej Zełenskiego i ciągle deklarował wierność prezydentowi, a jego zespół nie interesował się stanowiskami, tylko rezultatem. (Według politologów protesty pokazały, że Fedorow mógłby stworzyć partię podobną do liberalnego Hołosu, ponieważ przeważnie ludzie o takich poglądach pojawili się na protestach).
Po drugie, od długiego czasu istniał konflikt pomiędzy Fedorowem a głównodowodzącym Ołeksandrem Syrskim oraz ugrupowaniami powiązanymi z sektorem obronnym.
35-letni Fedorow jest uważany za najskuteczniejszego ministra obrony w historii Ukrainy. Objął resort w połowie stycznia 2026 roku i jest czwartym MO podczas pełnoskalowej wojny Rosji. Wcześniej (2019-2026) był ministrem cyfryzacji. W ciągu pół roku udało mu się wiele zrobić. Fedorow angażował się w obronność, jeszcze będąc ministrem cyfryzacji. Wspierał rozwój sektora dronowego i dostarczanie dronów na front i to dzięki niemu w Ukrainie pojawiły się Starlinki, które obecnie są podstawowym systemem łączności na froncie. Stoi też za sukcesem uderzeń średniego i dalekiego zasięgu na terenie Rosji.
Według środowiska działaczy związanych z obronnością, ekspertów wojskowych i dowódców jest to kompetentny minister, który „naprawdę rozumie istotę wojny technologicznej”. Dla Fedorowa oczywiste jest, że
tylko stosując asymetryczne działania, mając przewagę technologiczną Ukraina może wygrać w wojnie z Rosją, która ma kilkakrotnie więcej zasobów przede wszystkim ludzkich.
Po szeregu ostatnich jaskrawych operacjach – kiedy płonął Petersburg i Moskwa – Ukraińcy przekonali się, że jest to realne. Fedorow dał Ukrainie nadzieję, że wygra z Rosją. I zrobi z minimalnymi stratami ludzkimi, bo w XXI wieku, podczas rozwoju technologii to nie człowiek powinien ginąć.
Do tego zespół Fedorowa walczył z korupcją – zarówno w samym ministerstwie, jak i z klanami, czerpiącymi zyski z dostaw dla wojska, co według komentatorów może być istotną przyczyną jego dymisji. Już w pierwszych miesiącach na stanowisku ministra obrony jego zespół przeprowadził audyt resortu, który wykrył przekroczenie budżetu o około 300 mld hrywien (około 6,7 mld dolarów).
Sam Fedorow nie ma negatywnego wizerunku ani powiązań korupcyjnych.
Co ważne, Fedorow ma wsparcie opozycyjnych sił politycznych. Zaskoczeni dymisją ministra obrony są również zagraniczni partnerzy, cieszył się ich zaufaniem. Fedorow był dla nich symbolem technologicznej transformacji ukraińskiej obrony. Właśnie pod kierownictwem Fedorowa w ukraińskim sektorze obronnym nastąpił przełom technologiczny, który umożliwił Ukrainie prowadzenie rozmów z UE i NATO na równych prawach w dziedzinie innowacji w sektorze wojskowym.
W czwartek 16 lipca ukraiński parlament poparł mianowanie Serhija Koreckiego, byłego prezesa „Naftogazu” i „Ukrnafty” na stanowisko premiera Ukrainy. 48-letni Korecki, określany jako politycznie neutralny i dobry menadżer ma ponad 20-letnie doświadczenie w sektorze paliwowo-energetycznym. Zełenski go docenia za sukcesy m.in. „Ukrnafcie” – największym ukraińskim przedsiębiorstwie, zajmującym się wydobyciem ropy naftowej i gazu ziemnego, które ten przejął jako głęboko deficytowe (według Forbes ponad 10 miliardów hrywien straty w latach 2013-2022) i przekształcił w niezwykle dochodowe (40 miliardów hrywien zysku netto za lata 2023-2024). Teraz prezydent spodziewa się, że Korecki „dokona cudu” w zarządzaniu państwem.
Ukraiński parlament zatwierdził też nowy skład rządu, ale bez szefów Ministerstwa Obrony i Ministerstwa Spraw Zagranicznych – tak naprawdę najważniejszych w czasie wojny – kandydatów na te stanowiska zgłasza prezydent. A Zełenski nie chce zgłaszać Fedorowa. Posłowie i posłanki wrócą do pracy dopiero za miesiąc – 18 sierpnia.
Jednak 16 lipca odbyło się jeszcze jedno wydarzenie, które przebiło głosowania w Radzie Najwyższej – konferencja prasowa Mychajła Fedorowa. Były podejrzenia, że będzie próbował łagodzić sytuację, mówiąc, że zostaje w zespole itd. Natomiast Fedorow, zaskoczony tak dużym poparciem społeczeństwa, zabrał głos i odważnie ujawnił wiele problemów funkcjonowania ministerstwa obrony i armii. Wśród nich np. to, że armia ukraińska prowadzi działania wojenne na poziomie taktycznym, a nie operacyjnym, że system korpusów nie zaczął jeszcze w pełni działać, nikt nie ponosi odpowiedzialności za błędy, ciągła zmiana dowódców jednostek, izolacja i toksyczne traktowanie osób, które się wybijają (jako przykład podał gen. mjr Mychajła Drapatego, dowódcę Sił Połączonych SZU), niszczenie kapitału ludzkiego bez analizy (wg Fedorowa, decyzje kogo wesprzeć, a kogo nie, podejmuje się nie na podstawie danych, tylko lojalności), blokowanie inicjatyw, ciągłe kłamstwo.
Fedorow powiedział, że w każdym z tych punktów proponował zmiany, do tego proponował radykalne zmiany kadrowe – dotyczące głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandra Syrskiego oraz szefa Sztabu Generalnego Andrija Hnatowa, „jeśli chcemy pokonać wroga w sposób asymetryczny, przy minimalnych stratach”. Prezydent Zełenski miał się nie zgodzić na zmianę głównodowodzącego.
„Nie stawiałem warunku: albo ja, albo Syrski. Powiedziałem, że w takim razie pokonamy Rosję z takim dowódcą”
– mówił Fedorow. Podczas jego wystąpienia nie zabrakło słów krytyki wobec gen. Syrskiego. Fedorow mówił, że Sztab Generalny sztucznie blokował inicjatywy MO, „nie jest gotowy, by osobiście, prosto w oczy, rozmawiać o problemach” i „nie dostrzega problemu w podejmowanych działaniach”. Choć jednocześnie dodał, że należy docenić jego wkład w m.in. w obronie obwodu kijowskiego, którą ten dowodził.
Fedorow nie unikał trudnych tematów. Przeciwnicy zarzucają mu, że nie poradził sobie z reformą systemu powszechnej mobilizacji i że zmiany odbywają się zbyt wolno.
„Nie da się rozwiązać kwestii mobilizacji bez nowego porozumienia społecznego i bez rzeczywistych zmian w wojsku” – odpierał Fedorow. Wyjaśniał, że w armii potrzebne jest inne zarządzanie, silni dowódcy, zmiana koncepcji zastosowania piechoty, konieczne jest zwalczanie korupcji w zamówieniach publicznych.
Fedorow zdradził, że Zełenski już po jego dymisji proponował mu stanowisko doradcy, które ten odrzucił.
„Dzisiaj nie chodzi o mnie, dzisiaj chodzi o nas wszystkich. Czy zamkniemy oczy, powiemy »OK«, niech wszystko pozostanie tak, jak było, czy też powiemy »Stop«… Ukraiński naród umie walczyć i ma teraz wszystkie narzędzia, by powstrzymać wroga. Nie powinniśmy postępować jak Rosjanie, musimy zmienić nasze podejście i mówić prawdę” – mówił.
„Naród ukraiński wyszedł na ulice nie po to, by poprzeć konkretnego ministra Fedorowa, ale po to, by walczyć o siebie. Dlaczego? Pojawiła się nadzieja. Doszło do przejęcia inicjatywy na polu bitwy i w powietrzu. Istnieje ryzyko, że ta trajektoria się teraz załamie i zboczymy z niej. I właśnie w tej sprawie wyszedł na ulice naród ukraiński. Ludzie wyczuwają, kiedy coś dzieje się wbrew zasadom, które tu są cenione”.
„Nie potrzebuję stanowiska ministra obrony, żeby być ministrem obrony. Potrzebuję tego stanowiska, żeby wygrać wojnę”.
Fedorow ma rację, kiedy mówi, że chodzi nie o niego – Ukraińcy raczej domagają się czyjejś dymisji, a tu wyszli na ulice, dlatego, że kolokwialnie mówiąc, podoba im się, jak płonie w Rosji i chcą, żeby płonęło więcej.
Docenili szczerość ministra, w sieci pisali: „po raz pierwszy, ktoś powiedział nam prawdę!”.
Wkrótce po briefingu Fedorowa głównodowodzący Syrski w mediach społecznościowych odpowiedział zdawkowo na krytykę Fedorowa. Wspomniał o operacji obronnej Kijowa w 2022 roku i jego zdaniem dzięki temu „teraz w tym mieście mogą odbywać się briefingi, kształtować się wizje i podejmowane są decyzje”. Syrski podziękował Fedorowowi za pracę na stanowisku ministra obrony i życzył mu, żeby pozostał w zespole Ukrainy.
Wcześniej Fedorow z Syrskim zaprzeczali konfliktowi, choć według ukraińskich komentatorów politycznych obaj skarżyli się jeden na drugiego prezydentowi. Fedorow mówił o wspomnianych już problemach funkcjonowaniu wojska, generał mówił, że MO nie chce realizować zakupów uzbrojenia potrzebnego do przeprowadzenia operacji, że Fedorow chce walczyć tylko dronami i w ogóle wpycha się tam, gdzie nie trzeba. Z kolei Fedorow uzasadniał, że listy były rozbudowane o niepotrzebny sprzęt.
O relacje między Fedorowem a Syrskim był pytany prezydent Ukrainy.
„Ci dwaj nie potrafili ze sobą współpracować. Prezydent w czasie wojny nie powinien stawać przed takimi wyborami. Chcę jedności, ale strony nie potrafiły jej osiągnąć. Odmówili nawet zasiadania przy tym samym stole beze mnie. Musiałem dokonać wyboru. Szanuję obu” – powiedział prezydent Zełenski podczas konferencji prasowej w Kijowie w czwartek 16 lipca.
Wcześniej deputowanym swojej partii mówił, że
byłoby sprawiedliwe, jak zwolniłby i Fedorowa, i Syrskigo, ale w stanie wojennym nie może zrobić tego jednocześnie.
Zełenski też powiedział, że ludzie mają prawo do protestów. Oprócz zwykłych obywateli, celebrytów na protestach pojawili się weterani wojenni, niektórzy z amputacjami. Jeden z wteranów, Dmytro Koziatyński, zachęcał w sieci do protestów.
„Ołeksandr Syrski zajmuje się polityką zamiast frontem, demoralizuje armię, sabotuje reformy, tworzy własne prywatne oddziały, ogranicza wolność słowa i represjonuje żołnierzy.
Swoimi działaniami głównodowodzący już dawno udowodnił, że jest reliktem czasów radzieckich, powinien zostać zwolniony i wysłany na emeryturę.
Potrzebujemy nowoczesnej armii, a nie mięsnych pułków szturmowych wielkości dywizji, którymi straszy się ludność cywilną i represjonuje niepożądanych żołnierzy” – pisał Koziatyński. Dodał, że jeśli nie uda się odwołać Syrskiego, to „rozpocznie on represje wobec wojskowych, którzy się z nim nie zgadzają”.
Serhij Sternenko, działacz społeczny, doradca ministra Fedorowa poinformował, że dostaje od wojskowych informacje, że za rozkazem głównodowodzącego po jednostkach wojskowych rozesłano pismo o zakazie współpracy z mediami, publicznych wystąpień, oświadczeń. W razie naruszenia należy wszcząć śledztwa, a winni powinni ponieść odpowiedzialność. Stab Generalnie zaprzeczył tym informacjom.
Według części wojskowych nie chcieli się angażować publicznie w konfliktowe sytuacje, ale teraz jest to „kwestia przetrwania państwa”. Uważają, dowództwo gen. Syrskiego – osoby o przestarzałych poglądach, jedną z głównych przyczyn w wojsku.
Sternenko też dodał, że dowódcom brygad nakazano nagrać nagrania wideo wyrażające poparcie dla Syrskiego. Źródła „Ukraińskiej Prawdy” wśród wojskowych potwierdziły, że takie polecenie rzeczywiście zostało wydane.
Po tych wszystkich informacjach w obecnej sytuacji gen. Syrskiemu będzie trudno zachować stanowisko.
Tegoż 16 lipca wieczorem prezydent Zełenski poinformował, że zaproponuje parlamentowi kandydaturę Jewhenija Chmary, od stycznia 2026 roku pełniącego obowiązki szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), na ministra obrony. (Po zwolnieniu Wasyla Maluka prezydent do tej pory nie zgłaszał do parlamentu jego kandydatury na szefa SBU, choć według komentatorów politycznych w ciągu tego czasu wielki wpływ na funkcjonowanie służby miał Ołeksandr Pokład, jego pierwszy zastępca, którego kandydaturę z kolei nie zgłaszał Zełenski przez napięte relacje Pokłada z Kyryłem Budanowem, byłym szefem ukraińskiego wywiadu HUR, a teraz szefa Kancelarii Prezydenta. Działacze antykorupcyjni wiążą Pokłada z atakiem na organy antykorupcyjne w zeszłym roku).
Według źródeł ukraińskich dziennikarzy Chmara nie przyjął tej propozycji z radością. Gen. mjr Chmara to profesjonalny wojskowy sił specjalnych, był uczestnikiem operacji wyzwolenia obwodu kijowskiego oraz wyspy Węży. Od 2023 roku szef elitarnej jednostki – Centrum Operacji Specjalnych A (Alfa) SBU. Pod dowództwem Chmary Alfa przeprowadziła szereg zakrojonych na szeroką skalę operacji bojowych i dalekosiężnych. Oddziały specjalne przeprowadzały ataki na rosyjskie lotniska (m.in. słynna „Pajęczyna”), magazyny amunicji, rafinerie ropy naftowej oraz zakłady produkujące bomby kierowane i drony. Chmara ma autorytet wśród wojskowych, z żołnierzami „Alfy” bierze bezpośredni udział w operacjach, jest przywódcą, dla którego liczy się człowiek.
Wcześniej Zełenski rozważał na to stanowisko ministra spraw wewnętrznych Ihora Kłymenkę, ale w związku z protestami zmienił decyzję. Bogate doświadczenie Chary w prowadzeniu operacji uderzeniowych z wykorzystaniem technologii oraz organizowaniu dalekosiężnych ataków na terytorium Rosji miało wedle Zełenskiego przekonać rozsierdzony tłum. Nie wiadomo, czy doświadczenia Chmary wystarczy, żeby objąć kierownictwo w najważniejszym dla Ukrainy resorcie.
Natomiast nie było jasne, w jaki sposób Chmara mógłby stanąć na czele Ministerstwa Obrony – pełnił służbę wojskową, a zgodnie z prawem stanowisko to może zajmować tylko osoba cywilna. Takie same warunki dotyczą wiceministrów. Do tego – według komentatorów – decyzja ta osłabi SBU, może wystąpić przerwa w działaniach służby, zanim nowy kierownik Alfy zorganizuje pracę. (Choć nieuzasadniona decyzja Zełenskiego osłabiła też MO, rząd i wojsko, w którym na razie wygrała „radziecka szkoła”).
Mimo to w piątek 17 lipca prezydent Zełenski zwolnił gen. Chmarę z pełnienia obowiązków w wojsku, a Gabinet Ministrów mianował go p.o. ministra obrony (prawdopodobnie głosowanie – jeśli nic się nie zmieni – kandydatury prezydenta odbędzie się już w sierpniu). Oprócz tego rząd mianował Andrija Sybihę – do rekonstrukcji ministra spraw zagranicznych – p.o. szefa MSZ.
To nie koniec zmian. W związku z odejściem Chmary szefem SBU ma zostać wspomniany już Ołeksandr Pokład. Kłymenko, były minister spraw wewnętrzny, który zreformował policję i sprzeciwia się m.in. udziale funkcjonariuszy w przymusowej mobilizacji, ma według prezydenta Zełenskiego zostać sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. Rustem Umerow, który obecnie zajmuje to stanowisko, prawdopodobnie może pojechać do USA jako ambasador (jego poprzedniczka Olha Stefaniszyna zrezygnowała na własne życzenie). Stanowisko MSW ma zająć szef Policji Narodowej Ukrainy Iwan Wyhiwski, wobec którego „pojawiają się wątpliwości co do uczciwości”.
Zełenski, biorąc pod uwagę skalę protestów i zarzuty, że wybrał „sowok”, radzieckość zamiast przyszłości prawdopodobnie zastanawia się też nad zwolnieniem głównodowodzącego Syrskiego. W ciągu ostatnich trzech dni Zełenski przeprowadza spotkania z dowódcami bojowych Sił Obronnych. Natomiast nie wiadomo, ile raz jeszcze zmieni rozpiskę, żeby wszystkich zadowolić i zgasić kryzys, który wywołał tydzień temu. Choć jak pisaliśmy, to nie prezydent i jego Biuro powinni zajmować się zmianą rządu – za to odpowiada ukraiński parlament (bo Ukraina ma ustrój parlamentarno-prezydencki), który obecnie przeżywa głęboki kryzys, o czym świadczą masowe protesty. I to nie obywatele z kartonami powinni rozwiązywać „na ulicy” problemy, robią to tylko dlatego, że nie chcą stracić państwa.
Na niedzielny wieczór 19 lipca zaplanowane są kolejne protesty.
Ukraina
Wołodymyr Zełenski
minister obrony Ukrainy
Mychajło Fedorow
protesty w Ukrainie
rząd ukraiński
wojna w Ukrainie
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Komentarze