Minister Elżbieta Rafalska podsumowując dwa lat rządu, mówiła: "więcej pieniędzy w kieszeniach zwykłych obywateli" i "wspieramy polskie rodziny". OKO.press punkt po punkcie analizuje jej sukcesy prawdziwe i mniemane. Program 500 plus wspiera, ale nie wszystkie rodziny, wyciąga z ubóstwa, ale nie tak jak zakładano. Spada bezrobocie, ale to nie zasługa PiS

Minister Elżbieta Rafalska na tle szefów innych resortów wypada bardzo dobrze – może dlatego to właśnie ona wraz wicepremierem Mateuszem Morawieckim zaczęli środowy (15 listopada 2017 r.) przegląd resortów po dwóch lata rządów PiS. To jej resort realizuje flagowy program PiS – „Rodzina 500 plus”.

Dwa dni wcześniej do współautorstwa programu przyznał się prezes PiS Jarosław Kaczyński. „Program 500 Plus powstał w Krakowie, podczas pewnej kolacji. Chyba prof. Rybiński wysunął taki pomysł: 1000 zł na jedno dziecko. Obliczyłem to sobie w pamięci, bo nieźle liczę w pamięci, że to jest kompletnie nierealne. I pomyślałem, że trzeba znaleźć jakąś inną formułę, ale trzeba to zrobić. I wyszło, że 500 zł na drugie dziecko i kolejne jest realne, o ile będziemy odpowiednio energicznie działać w tych kwestiach, których symbolem jest VAT” – mówił w TVP Info.

Wystąpienie Elżbiety Rafalskiej nie było zaskoczeniem. Minister poruszała się na dwóch płaszczyznach: „więcej pieniędzy w kieszeniach zwykłych obywateli” i „wspieramy polskie rodziny”.  OKO.press punkt po punkcie analizuje sukcesy minister Rafalskiej.

Program 500 plus wspiera, ale nie wszystkie rodziny

Minister Rafalska powiedziała, że podstawowe cele programu 500 plus zostały zrealizowane. W sierpniu 2017 roku świadczeniem objętych było już 2,6 mln. polskich rodzin i prawie 4 mln dzieci, czyli 57,3 proc. wszystkich dzieci do lat 18. Program popiera 80 proc. Polek i Polaków – zdecydowany sprzeciw wobec tej formy wsparcia deklaruje jedynie 8 proc.

Jednak jego konstrukcja budzi poczucie niesprawiedliwości. Drastycznie niski próg dochodowy uprawniający do świadczenia na pierwsze dziecko (800 zł i bez systemu „złotówka za złotówkę”) eliminuje rodziny z jednym dzieckiem. Obostrzenia są najbardziej dotkliwe dla samodzielnych rodziców – głównie matek.

Prof. Ryszard Szarfenberg na podstawie danych z badania budżetów gospodarstw (GUS) obliczył, że 2016 roku tylko 19 proc. samodzielnych matek z jednym dzieckiem korzystało ze wsparcia programu „Rodzina 500 plus”.

Brak wsparcia z 500 plus nie rekompensują też inne świadczenia. Z wyliczeń prof. Szarfenberga wynika, że aż 51 proc. samotnych/samodzielnych matek w 2016 roku nie otrzymywało pieniędzy ani z 500 plus, ani zasiłku rodzinnego czy świadczenia alimentacyjnego. Mimo że średnio dochód do dyspozycji tych matek był tylko o 72 zł wyższy niż tych, które otrzymywały pieniądze z co najmniej jednego z wymienionych źródeł.

Ponad dwie trzecie Polek i Polaków uważa, że i te rodziny powinny mieć prawo do 500 plus.

Również uszczelnienie Programu 500 plus, które w lipcu 2017 Sejm przyjął pod hasłem „dyscypliny finansowej”, może dotknąć rodziny wychowujące jedno dziecko. W nowym systemie (dokładnie opisaliśmy go tutajproblem z uzyskaniem świadczenia mogą mieć pary żyjące w nieformalnych związkach. Część z nich miała – wg resortu – występować jako samotny rodzic z dzieckiem lub dziećmi. Teraz „samotność” rodzica będzie musiała być udowodniona alimentami.



500 plus wyciąga z ubóstwa, ale nie tak jak zakładano

Minister Rafalska wskazywała na redukcję ubóstwa jako skutek 500 plus. Tym razem nie operowała procentami, jednak jeszcze w lutym 2017 roku mówiła, że jest pewne, że dzięki 500 plus ubóstwo skrajne ogółem spadnie o 48 proc., a skrajne ubóstwo dzieci i młodzieży, które jest „wstydem każdego państwa”, może spaść nawet o 98 proc., a więc zostać zlikwidowane.

Ubóstwo wyraźnie spadło, ale nie aż tak. Dane GUS z czerwca 2017 pokazały, że wśród dzieci w wieku 0-17 lat:

  • Ubóstwo skrajne spadło z 9 proc. w całej grupie do 5,8 proc., czyli o 35 proc.
  • Ubóstwo relatywne – z 20,6 proc. do 16,4 proc., czyli o 20 proc.
  • Ubóstwo ustawowe – z 19,3 proc. do 18,1 proc., czyli tylko o 6 proc.

Minister Rafalska mówiła podczas podsumowania, że najbardziej zyskały rodziny wielodzietne. To prawda, jeśli bierzemy pod uwagę kryteria dostępności programu (brak progu dochodowego na drugie i każde kolejne dziecko). Jeśli zaś chodzi o skutki, to nie wygląda to już tak kolorowo.

Najbardziej zyskały rodziny z dwójką i trójką dzieci. Natomiast poziom ubóstwa wśród rodzin z czwórką i więcej dzieci zmniejszył się o 14 proc. Dla porównania – w 2015 roku, jeszcze za rządów PO-PSL, po wprowadzeniu ulg prorodzinnych w 2014 roku – ubóstwo zmniejszyło się o 19 proc.

Wzrost dzietności – nie tylko 500 plus

Minister Rafalska, choć ostrożnie, to jednak chwaliła się też prodemograficznym efektem programu 500 plus. Przypomnijmy, że wzrost dzietności to jeden z głównych celów programu. Faktycznie, w 2017 w porównaniu z 2016 rokiem – miesiąc do miesiąca – dzieci rodzi się więcej. Jednak po pierwsze, jest to wynik wielu czynników: spadku bezrobocia, wzrostu płac, a także rozwiązań wprowadzonych jeszcze za rządów PO-PSL, czyli wprowadzenia i uelastycznienia urlopów rodzicielskich, świadczenia rodzicielskiego, bezpłatnych przedszkoli, Karty Dużej Rodziny, czy ulg podatkowych.

Po drugie, niewielki wzrost dzietności (w 2016 roku wskaźnik wyniósł 1,31) nie ma szans odwrócić demograficznych trendów w Polsce. Zastępowalność pokoleń gwarantuje dzietność na poziomie 2,1. Według prognoz Eurostatu współczynnik dzietności w Polsce do 2060 roku powinien wzrosnąć z dzisiejszych ok. 1,3 do 1,7. Mimo tego w 2060 roku będzie się rodzić mniej dzieci niż obecnie. Skąd się bierze ten paradoks? Współczynnik dzietności określa liczbę urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym (15-49 lat). W 2060 będzie po prostu mniej kobiet, które będą mogły rodzić dzieci.

Najlepszą polityką demograficzną dziś jest mądra polityka imigracyjna.

Spada bezrobocie, ale to nie zasługa Rafalskiej

Minister Rafalska chwaliła się też rekordowo niskim bezrobociem. „W 2015 roku wynosiło 9,6 proc., a w październiku 2017 roku jest to – 6,6 proc” – mówiła. Jednak to nie jej zasługa. Tak gwałtownej redukcji nie da się dokonać w rok. Jest to zawsze wypadkowa wieloletnich cykli koniunkturalnych w gospodarce oraz inwestycji sprzed lat, które dopiero przynoszą owoce. Od 1989 roku bezrobocie w Polsce fluktuuje w cyklach trwających cztery do sześciu lat. Od trzech i pół roku sytuacja się poprawia i nie pogorszy się pewnie jeszcze przez przynajmniej pół roku.



Poprawa sytuacji na rynku pracy jest już bardziej zależna od decyzji rządu. Podniósł pensję minimalną do 2 tys. zł i minimalną stawkę godzinową do 13 zł. Są również sygnały, że na płace stymulująco zadziałało 500 plus – w obawie przed odpływem pracownic i pracowników niektóre duże firmy w sektorze handlu podwyższyły pensje dla najmniej zarabiających.

Program „Maluch Plus” to sukces, ale też kontynuacja programu PO

Na pewno jasnym punktem jest rządowy program „Maluch Plus”, który wspiera rozwój sieci żłobków. W 2018 roku rząd przeznaczy na jego utrzymanie 300 mln zł więcej niż rok wcześniej. Pierwszeństwo w konkursie o środki będą miały gminy, w których nie ma ani jednej instytucji opieki dla dzieci do lat trzech (problem dotyczy aż 70 proc. samorządów) oraz te z wysokim poziomem bezrobocia. Dokładnie nowe propozycje opisaliśmy tutaj.



Spełniona obietnica wieku emerytalnego. Ale jakim kosztem?

Na koniec minister Rafalska wspomniała też o obniżeniu wieku emerytalnego. Jednocześnie PiS powrócił też do zróżnicowania wieku emerytalnego – niższego kobiet (60 lat)  i mężczyzn (65 lat). W praktyce będzie to oznaczać znacznie niższe emerytury, z tym, że ubożenie kobiet będzie znacznie bardziej dotkliwe. Dokładnie o dyskryminującym prawie pisaliśmy tutaj.



Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Redaktor "Codziennika Feministycznego". Wcześniej członek zarządu Fundacji "Trans-fuzja". W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym