Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki wystąpili na konferencji prasowej w środę 18 marca wyłącznie na tle biało-czerwonych flag. Flagi Unii Europejskiej nie pasowałyby do ich przekazu dnia: Polska musi radzić sobie sama, bo UE nam nie pomaga i reaguje wolniej niż państwa narodowe. Solidarność i współpraca w ramach Unii? O tym ani słowa

„Kryzys, który nas dotyka ma wymiar ogólnoświatowy. Nie jest tak, że my możemy otrzymać od kogoś w tej chwili pomoc. Wszyscy są w kłopotach” – tłumaczył prezydent Andrzej Duda na konferencji prasowej inicjującej pakiet pomocowy dla polskich przedsiębiorców, w środę 18 marca 2020.


To jest program, który zakłada, że radzimy sobie sami. Kompletnie bez żadnej zewnętrznej pomocy z jednoczesnym osłanianiem naszego sektora finansowego.

Andrzej Duda, Konferencja prasowa Prezydenta RP i Premiera - 18/03/2020

Konferencja prasowa Prezydenta RP i Premiera

06.03.2020 Warszawa . Palac Prezydencki. Prezydent Andrzej Duda podczas konferencji prasowej dotyczacej decyzji o podpisaniu noweli ustawy dot. finansowania TVP i Polskiego Radia, wprowadzajacej rekompensate w zwiazku z utraconymi w 2020 r. wplywami z oplat abonamentowych . Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta


fałsz. Polska dostanie wsparcie z Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.


Myśl Prezydenta rozwinął premier Mateusz Morawiecki. Podkreślił, że nowy projekt „tarczy antykryzysowej”, która ma chronić gospodarkę przed uderzeniem recesji, jest „całkowicie niezależny od jakichkolwiek funduszy europejskich”.

„Ja bardzo bym się cieszył, i chyba wszyscy Polacy by się cieszyli, gdyby Unia Europejska rzeczywiście przeznaczyła nowe środki na walkę z koronawirusem” – mówił szef polskiego rządu.


Te [środki z UE - red.], które zostały kilka dni temu zaproponowane, nie są żadnymi nowymi środkami.

Mateusz Morawiecki, Konferencja prasowa Prezydenta RP i Premiera - 18/03/2020

Konferencja prasowa Prezydenta RP i Premiera

04.06.2019 Warszawa , al. Ujazdowskie 1/3 , KPRM . Prezes Rady Ministrow Mateusz Morawiecki podczas odsloniecia kamienia wegielnego pod pomnik premiera Jana Olszewskiego przed Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Gazeta


półprawda. To prawda, ale i przemilczenie. Te pieniądze Polska musiałaby zwrócić, bo nie umiała na czas ich wydać.


Podczas gdy Prezydent i premier przekonywali rodaków, że Polska samodzielnie, bez żadnego wsparcia z zewnątrz poradzi sobie z epidemią, w tle dumnie prezentował się rząd biało-czerwonych flag. Flag UE zabrakło, choć Morawiecki jeszcze w poniedziałek pokazał je na swojej konferencji prasowej.

Identyfikacji z Unią od jakiegoś czasu unika prowadzący kampanię wyborczą prezydent Andrzej Duda. Wyłącznie biało-czerwone były tłem do prezydenckiego orędzia z 10 marca. Dla porównania, gdy prezydent Francji Emmanuel Macron wygłaszał swoją odezwę 16 marca, towarzyszyła mu zarówno flaga narodowa, jak i unijna.

PiS wykorzystuje pandemię koronawirusa do umacniania wizerunku rządu i prezydenta jako polityków doskonale radzących sobie z zagrożeniem. W dodatku bez najmniejszego wsparcia z zewnątrz, bo „Unia nie działa”.

Ale to fałsz. Nie jesteśmy sami.

Unia nie pomaga?

Mateusz Morawiecki ubolewał, że pieniądze, które Polska ma otrzymać z zapowiadanego przez Ursulę von der Leyen koronafunduszu inwestycyjnego, nie są nowe.

„To środki przyznane na lata 2014-2020, w poprzedniej perspektywie budżetowej. Środki, które Polska świetnie zagospodarowuje, zresztą ze wsparciem funduszy centralnych, funduszy budżetu państwa” – mówił premier.

Rzeczywiście – Unia nie obiecała państwom członkowskim nowych pieniędzy. To fundusze, które przekazała im już w ramach unijnego budżetu. Jest jednak pewien haczyk. Pieniądze, których kraje Unii nie zdołają wydać lub chociaż zaplanować jako wydatków, muszą być zwracane do unijnego budżetu. UE chce, by w drodze wyjątku fundusze te mogły pozostać u państw członkowskich. Miałyby posłużyć na wsparcie dla:

  • ochrony zdrowia;
  • małych i średnich przedsiębiorstw;
  • rynku pracy;
  • innych potrzebujących sektorów gospodarki.

W ramach funduszy strukturalnych – m.in. Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (ERDF) i Funduszu Spójności – Polska dostała na lata 2014-2020 najwięcej pieniędzy w UE. Był to niewątpliwy sukces rządu PO-PSL. Premier zapewnia, że Polska „świetnie zagospodarowuje” te środki. Jak wygląda to w liczbach?

Według stanu na 18 marca 2020 Polska wydała 41 proc. pieniędzy przyznanych na siedem lat w ramach ERDF i 46 proc. środków z Funduszu Spójności. Zaplanowaliśmy odpowiednio 97 i 96 proc. Oznacza to, że z tylko tych dwóch funduszy, jak dotąd nie mamy pomysłu, jak wydać niemal 2,6 mld euro.

UE postanowiła, że części z tych zaliczek Polska (podobnie jak inne kraje Unii) nie będzie musiała zwracać do unijnego budżetu. Będziemy mogli wnioskować o 1,215 mld euro.

Nie tylko zatrzymamy te środki u siebie, będziemy mogli także przekierować je tam, gdzie będą najbardziej potrzebne w walce z epidemią. 1,125 mld euro przy unijnych zasadach współfinansowania pozwoli wygenerować inwestycje warte 7,4 mld.

Unijne pieniądze nie biorą się znikąd

„Elastyczność, którą Komisja Europejska proponuje, jest na pewno dobrym krokiem, ale tutaj na razie jeszcze nowe środki nie zostały jeszcze zaproponowane przez Unię Europejską” – ubolewał polski premier.

Ale UE nie może zrobić o wiele więcej niż przekierowywać środki, które już zostały wstępnie zagospodarowane w ramach perspektywy 2014-2020. Głowy państw członkowskich wciąż nie wypracowały bowiem konsensusu w sprawie nowej budżetowej siedmiolatki na lata 2021-2027.

Pieniądze UE nie biorą się znikąd – w znakomitej większości pochodzą ze składek jej członków. Bez decyzji budżetowej kolejnych miliardów euro nie będzie – nie tylko na walkę z koronawirusem.

W dodatku UE jest dziś pod ogromną presją, by ciąć wydatki. Wspólnotę 31 stycznia 2020 opuściła Wielka Brytania, która była jednym z krajów wpłacających najwięcej do unijnej kiesy.

UE zaproponowała więc jak na razie, poza koronafunduszem, przekierowanie niewydanych pieniędzy z kilku innych programów finansowania.

Chce wydłużyć okres działania unijnego Funduszu Solidarności (powstał jako reakcja na kryzys uchodźczy), w ramach którego na 2020 dostępnych jest wciąż 800 mln euro, i zezwolić na wydanie części pieniędzy na ochronę zdrowia. Fundusze z Europejskiego Funduszu Dostosowania do Globalizacji (179 mln euro w 2020 roku) mają posłużyć jako wsparcie dla osób na umowach cywilnoprawnych i bezrobotnych.

UE zamierza też wesprzeć Europejski Fundusz Inwestycyjny gwarancją w wysokości 1 mld euro. Pieniądze, przekierowane z unijnego budżetu, mają stanowić zachętę dla banków, by udzielały pożyczek małym i średnim przedsiębiorstwom.

Co może Unia?

„Wiadomo, że tutaj UE nie działa tak szybko, jak państwa narodowe, nie działa tak szybko jak Polska. My zbudowaliśmy dzisiaj znaczącą tarczę” – dowodził na konferencji Morawiecki.

To kolejny głos w narracji, którą od kilku dni lansują prorządowe media. Opowieść o Unii niewydolnej, która nie jest w stanie poradzić sobie z wyzwaniem epidemii i „bezradnie rozkłada ręce”.

Jak już pisaliśmy, UE nie ma kompetencji, by samodzielnie zarządzać kryzysem w ochronie zdrowia. Może spełniać przede wszystkim rolę koordynacyjną. Robi to już zresztą, np. zachęcając państwa członkowskie do wspólnych zakupów sprzętu medycznego, zamykając zewnętrzne granice oraz przeznaczając dodatkowe 80 mld euro na badania nad szczepionką.

Aby ratować gospodarkę, Bruksela zdecydowała się już na bezprecedensowe kroki. Zamierza zezwolić państwom członkowskim na udzielanie większej pomocy publicznej przedsiębiorstwom w kryzysie. A także poluzować reguły Paktu Stabilności i Rozwoju, by kraje mogły mocniej się zadłużyć.

UE przyznaje zarazem, że jej odpowiedź na epidemię była spóźniona. Mówiła o tym we wtorkowym (17 marca) wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Bild” przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.

„Sądzę, że my wszyscy, którzy nie jesteśmy ekspertami, nie doceniliśmy koronawirusa, gdy jeszcze był silnie skoncentrowany w Chinach. […] Dopiero teraz zrozumieliśmy, że wszystkie te środki, które jeszcze wydawały nam się przed dwoma, trzema tygodniami drakońskie, są konieczne” – stwierdziła.

Zostań w domu. Myj ręce. Dbaj o innych.
OKO.press pilnuje zdrowia Polek i Polaków.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Komentarze

  1. Adam Potoczek

    _ „Komunikacja kryzysowa rządu” – to takie manipulowanie informacją, aby niewyedukowane i nieprzygotowane na kryzys społeczeństwo, zachowywało się w sposób uległy wobec władzy. Nawet można by uznać, że podawanie całej prawdy nie jest wskazane, bo społeczeństwo jest tak „zepsute”, że nie zrozumie prawdy, ani nie odróżni prawdy od kłamstw i doktryn. Ale jeśli za przekazywanie komunikatów kryzysowych bierze się złotousty konfabulant Mateusz Morawiecki, znany ze sprzedawania mrzonek i bajek, to natychmiast podkopuje wiarygodność tych nowych wspaniałych perspektyw.
    _ Krótko: cały ten KRYZYS przekształcimy w GIGANTYCZNY SUKCES RZĄDU i Polski! Unia Europejska nie jest nam potrzebna!
    Hura, hura, hura!

  2. Andrzej Maciejewicz

    To, że debil niczego, nigdy się nie nauczy to nic nowego. Będzie merdał ogonem i szczekał jak mu każą. Dotychczas his master voice to był głos kaczora. Teraz i Morawieckiego. Niedługo sprzątaczki pisowskiej wygódki.

    • CIA FSB

      Kaczorek byl wystraszony ptasia grypa. Jednak teraz byla sytuacja inna bo szlo o korone. No i byl pierwszym ktory sie dal szczepic, nie szczepionka a wirusem. I teraz czeka az goraczka minie.;)

  3. Mateusz Głazowski

    Ile trzeba mieć tupetu żeby opowiadać takie bzdety. Mam nadzieję, że coraz większa jest liczba Polaków, którzy wiedzą że Unia robi co może, czyli daje olbrzymie (jak na polskie warunki) pieniądze. Matouszek chyba nawet Pinokia przebija.

  4. Andrzej Kolasa

    Po prawie pięciu latach rządów obecnej opcji politycznej taka retoryka nie powinna dziwić. Wróg i kozioł ofiarny w przekazie propagandowym muszą być. Tak było z uchodźcami, z sądownictwem to i obecnie ten schemat jest nakładany na kryzys wywołany przez koronawirusa. O tym, że epidemia nadchodzi i że raczej jej nie unikniemy było wiadomo od początku roku, a już pierwsze przypadki zakażonych w państwach UE to styczeń 2020 roku. Jednak do 7 marca tematem przewodnim była sprawa kasy dla mediów publicznych. Pieniądze zamiast na ochronę zdrowia decyzją pana Prezydenta poszły na propagandę partyjną. Natomiast jaki był i jest stan ochrony zdrowia każdy przy zdrowych zmysłach sobie zdawał sprawę. Od 7 marca oglądać zaczęliśmy kolejny spektakl, w którym z jednej strony społeczeństwo było wprowadzane w stan zaniepokojenia, a z drugie sypały się zapewnienia o heroicznych wyczynach rządu, aby zapewnić Polakom bezpieczeństwo. A rzeczywistość niestety była krzycząca, bo główny przyjmujący na siebie uderzenie epidemii – personel medyczny jak był traktowany przez rządzących wcześniej nie trzeba tłumaczyć. W sytuacji w jakiej się znaleźliśmy niestety heroizmem nie da rady zatkać dziur wynikających z niedoinwestowania całego systemu. I tu należy zwrócić uwagę na pewną kakofonię informacyjną, z jednej strony zwarci i gotowi na froncie walki – media publiczne, a z drugiej relacje bezpośrednie z terenu pokazujące braki i zaniedbania budzące grozę. I na to się nakłada narracja główna, czyli pokazujemy wroga i szukamy kozła ofiarnego. I właśnie w tej fazie rozwoju sytuacji kryzysowej się znajdujemy. Bo dla choć trochę racjonalnie myślących jest jasnym, że może z trudem i ze stratami na płaszczyźnie medycznej sobie jakoś poradzimy, to jednak czeka nas kolejny wysiłek związany z zapaścią gospodarczą, która raczej nas nie ominie.

  5. Paweł Nyczaj

    Przypominam, że Emmanuel Macron od początku swojego urzędowania pokazał, jak ważna jest Unia Europejska. Świętowanie wygranej zaczął przy dźwiękach Ody do radości. Niestety teraz nie ustrzegł się błędu, jakim było zezwolenie na wybory do władz lokalnych We Francji prezydent ma duże uprawnienia i mógł wydać dekret odsuwający w czasie wybory. Skoro zamknięto inne miejsca użyteczności publicznej, to dlaczego otwarto lokale wyborcze? Oczywiście to samo pytanie dotyczy też Polski, bo w 9 gminach przeprowadzono wybory uzupełniające

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!