0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot. Robert Kowalews...

Śledztwo dotyczące ryczałtów mieszkaniowych pobieranych przez prokuratorów w czasach PiS trwa od 2024 roku. To jedno z ważniejszych śledztw rozliczeniowych – obejmuje całą wierchuszkę Prokuratury Krajowej z okresu, gdy na jej czele stał Bogdan Święczkowski, zaufany Zbigniewa Ziobry, a dziś prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Obecnie śledztwo toczy się w sprawie, nikomu nie postawiono zarzutów. Jak wynika z naszych informacji, jeszcze w tym roku Prokuratura Krajowa może podejmować w nim pierwsze decyzje procesowe.

Jak ustaliły OKO.press i „Wyborcza” – mogą one dotyczyć także Grażyny Stronikowskiej, stojącej dziś na czele polskiej odnogi Prokuratury Europejskiej.

Na zdjęciu u góry: Grażyna Stronikowska podczas otwarcia Biura Krajowego Prokuratury Europejskiej w Warszawie, 31 marca 2025 roku. Fot. Robert Kowalewski/Agencja Wyborcza.pl.

Kariera w Luksemburgu, w Polsce śledztwo

Prokuratura Europejska prowadzi śledztwa dotyczące defraudacji funduszy unijnych. PiS nie zgadzał się na przystąpienie do niej, było to jednak jednym z priorytetów nowego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Stało się to na początku 2024 roku. A w grudniu 2024 roku Stronikowska została pierwszym przedstawicielem Polski w tej instytucji w Luksemburgu.

Na 6-letnią kadencję powołała ją Rada Unii Europejskiej. Luksemburska komisja selekcyjna wybrała ją spośród trójki kandydatów wskazanych w konkursie zorganizowanym przez ministerstwo sprawiedliwości. Przeważyło m.in. to, że prokuratorka zna języki obce, ma doświadczenie we współpracy międzynarodowej w sprawach karnych, w sprawach o nadużycia finansowe i ma dorobek naukowy.

Przeczytaj także:

W latach 2016-2022 wchodziła też w skład Komitetu Nadzoru Europejskiego Urzędu do Spraw Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) w Brukseli. A wcześniej współpracowała z tą instytucją jako polski ekspert. Jej nominację do unijnego OLAF-u zachwalał na łamach prawicowego portalu wPolityce Ryszard Czarnecki, wówczas europoseł PiS. Zapewniał, że to sukces Polski.

Gdy Stronikowska startowała w konkursie do Prokuratury Europejskiej, w Prokuraturze Krajowej trwało już śledztwo w sprawie ryczałtów.

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki podczas posiedzenia Parlamentu Europejskiego IX kadencji (2019-2024)
Były już europoseł z listy PiS Ryszard Czarnecki zachwalał w 2016 roku nominację prokurator Stronikowskiej do unijnych struktur. Fot. Christian Creutz/Parlament Europejski.

Ryczałty bez przepisów. Decydowała zgoda Święczkowskiego

Za władzy PiS Stronikowska pracowała w departamencie ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej. Wcześniej w Prokuraturze Apelacyjnej w Gdańsku. W czerwcu 2014 roku została powołana do Prokuratury Generalnej.

Na początku 2016 roku PiS zlikwidował jednak Prokuraturę Generalną i powołał w jej miejsce Prokuraturę Krajową. Zlikwidował też prokuratury apelacyjne i zastąpił je prokuraturami regionalnymi. Ten ruch umożliwił czystki personalne na najwyższych szczeblach. Wielu doświadczonych prokuratorów zdegradowano wtedy do jednostek niższego rzędu, a ich miejsce zajęli nowi, sprzyjający nowej władzy. Ale nie wszyscy – Stronikowska pozostała w nowo powołanej Prokuraturze Krajowej.

Ryczałty mieszkaniowe funkcjonowały w prokuraturze już wcześniej. Przysługiwały prokuratorom oddelegowanym do pracy poza macierzystą jednostką, miały pokryć im koszty wynajmu mieszkania.

Zmieniło się to po reorganizacji prokuratury w marcu 2016 roku, za sprawą ówczesnego prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego. Zgadzał się, by prokuratorzy nowej Prokuratury Krajowej – przyjeżdżający do jej warszawskiej centrali z całej Polski i tu mający stałe miejsce pracy – wskazywali miejsce zamieszkania poza stolicą, a potem wydawał decyzję o przyznaniu im ryczałtów.

Jego zgoda była decydująca, bo w tamtym okresie nie było przepisów sankcjonujących proceder. PiS nie zawarł ich w ustawie reorganizującej prokuraturę. Próbował to prostować ówczesny Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, który w grudniu 2016 roku wydał rozporządzenie sankcjonujące z datą wsteczną wypłacanie ryczałtów – ale zarzucano, że nie miało ono podstaw prawnych. Ustawę zmieniono dopiero w 2018 roku.

W tym czasie – od 2016 do 2018 roku – 38 prokuratorów dorobiło dzięki ryczałtom łącznie 2,3 mln złotych. Do i tak wysokiej pensji prokuratora Prokuratury Krajowej, która wynosiła 30-40 tysięcy złotych, dostawali miesięcznie około 3 tysięcy złotych dodatku.

Jak ustaliły OKO.press i „Wyborcza”, Grażyna Stronikowska też była w tej grupie. Jej przypadek jest szczególnie bulwersujący, bo pobierała ryczałt, choć miała w Warszawie własne mieszkanie.

Zbigniew Ziobro
Były minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Wydał z datą wsteczną rozporządzenie legalizujące ryczałty mieszkaniowe. Fot. Patryk Ogorzałek/Agencja Wyborcza.pl.

Ryczałt od prokuratury w wysokości raty kredytu

Stałym miejscem pracy Stronikowskiej – jak pozostałych prokuratorów Prokuratury Krajowej – była Warszawa. Jak ustaliliśmy, w kwietniu 2016 roku wystąpiła ona jednak do Święczkowskiego o zgodę na zamieszkanie poza nią. Wskazała Gdańsk, gdzie miała mieszkanie, była zameldowana i gdzie miało koncentrować się jej życie osobiste. Święczkowski wydał zgodę jeszcze w tym samym miesiącu.

Już w maju 2016 roku Stronikowska wystąpiła do Święczkowskiego o zwrot kosztów zamieszkania w Warszawie w formie miesięcznego ryczałtu. We wniosku przyznała, że ma w stolicy mieszkanie. Uzasadniała, że jego utrzymanie – czynsz i koszty kredytu – wynoszą około 3 tysięcy złotych. Święczkowski po kilku dniach wydał zgodę na ryczałt.

W sumie w latach 2016-2018 Stronikowska pobrała w ten sposób 72,9 tysiące złotych. Z naszych ustaleń wynika, że przyznano jej także za część miesięcy dodatek specjalny do pensji – w 2016 roku 5 procent, a w latach 2017-2018 po 7 procent. Dla porównania Święczkowski dostawał w tym czasie dodatek w wysokości 15-22 procent.

Co ciekawe, w 2015 roku prokuratorka dostała w Prokuraturze Krajowej na korzystnych warunkach pożyczkę mieszkaniową – 200 tys. zł. Udzielił jej Prokurator Generalny. Jak sama przyznała, współfinansowała z niej zakup mieszkania w stolicy. Pożyczkę spłaciła w 2023 roku. Miesięczna rata wynosiła 2861 złotych, plus odsetki. Czyli mniej więcej tyle, ile dostawała z ryczałtu.

Teraz wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej ocenia, czy Stronikowska – jak inni beneficjenci ryczałtów – mogła przekroczyć uprawnienia dla uzyskania korzyści majątkowej i wyłudzenia. Z naszych informacji wynika, że ewentualna decyzja o stawianiu w tej sprawie zarzutów karnych ma zapaść w tym roku.

Wśród śledczych słyszymy, że prokuratorzy, którzy brali ryczałty, są doświadczonymi prawnikami, karnistami, i wiedzieli o wątpliwościach prawnych wobec tego procederu. I nie powinni zasłaniać się tym, że mieli na to zgodę ówczesnego Prokuratora Krajowego.

Słyszymy też, że wobec Stronikowskiej można rozważyć postępowanie o charakterze dyscyplinarnym. Zbiór zasad etyki zawodowej prokuratorów mówi, że prokurator ma obowiązek „wykazywać rzetelność w swoich sprawach finansowych” i „powinien unikać relacji finansowych i działań ekonomicznych, które mogłyby wzbudzać wątpliwości co do nieskazitelności jego charakteru lub rzetelności i bezstronności”.

Zapytaliśmy prokurator Grażynę Stronikowską o stanowisko. Wysłaliśmy pytania na jej adres w Prokuraturze Krajowej i Prokuraturze Europejskiej. Paula Telo Alves z biura prasowego Prokuratury Europejskiej w Luksemburgu odpisała nam, że instytucja nie komentuje sprawy, bo pytania dotyczą okresu sprzed powołania Stronikowskiej. Poinformowano nas, że pytania zostały jej przekazane, ale prokuratorka nie chce ich komentować.

18.02.2020 Warszawa , Zamek Krolewski . Prokurator Krajowy Bogdan Swieczkowski podczas uroczystosci 30-lecia Krajowej Rady Sadownictwa . 
Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Były Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski. Wydał decyzje zezwalajace na wypłacanie ryczałtów. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl.

Szykany za ujawnienie ryczałtów. Jak utrudniano wyjaśnienie sprawy

Proceder z ryczałtami mieszkaniowymi ukrócono na początku 2024 roku po zmianie Prokuratora Krajowego. Sprawa jest jednak znana od lat, bo nagłośnił ją były szef Lex Super Omnia Krzysztof Parchimowicz, dziś w stanie spoczynku.

Pisaliśmy o tym w „Wyborczej” i OKO.press. Współautorka tego tekstu za ujawnienie sprawy w 2017 roku straciła pracę (w innej redakcji), a Bogdan Święczkowski groził jej pozwem. Represje spotkały też Parchimowicza i byłych członków zarządu Lex Super Omnia, którzy złożyli zawiadomienie do prokuratury.

Parchimowicz złożył je ponownie po upadku władzy PiS. Śledztwo ruszyło w pierwszej połowie 2024 roku. Ale nie od początku prowadził je wydział spraw wewnętrznych. Najpierw przekazano je do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, ale ta poprosiła o wyłączenie, bo dotyczyło ono także stołecznych prokuratorów. Sprawę przekazano do Prokuratury Okręgowej w Koninie. Ale tam śledztwo utknęło aż na 1,5 roku.

Według naszych rozmówców sprawa jest prosta dowodowo – bo polega głównie na ocenie prawnej tego, czy była podstawa do wypłacania ryczałtów. Ale prowadzący śledztwo prokurator z Konina Janusz Stupak niewiele zrobił. Za czasów PiS był zastępcą Prokuratora Okręgowego w Koninie. Jego nazwisko pojawiło się w raportach Lex Super Omnia o tzw. królach życia w prokuraturze Ziobry, którzy za swoją lojalność dostawali nagrody.

Efektem jego pracy było to, że w grudniu 2025 roku śledztwo przeniesiono do wydziału spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. I dopiero w tym roku postępowanie przyspieszyło.

W śledztwie badany jest jeszcze wątek, czy również po zmianie ustawy w 2018 roku były podstawy do wypłacania ryczałtów.

To pierwszy wspólny tekst „Wyborczej” i OKO.press o prokuratorach z prokuratury Święczkowskiego, którzy brali ryczałty mieszkaniowe i dziś są na celowniku śledczych. W kolejnych dniach opublikujemy listę wszystkich beneficjentów oraz ujawnimy, komu mogą dziś za to grozić zarzuty karne.

Były prezes Lex Super Omnia, prokurator Krzysztof Parchimowicz, dziś w stanie spoczynku. To on ujawnił proceder wypłacania ryczałtów w Prokuraturze Krajowej. Fot. Mariusz Jałoszewski.
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze