Prokuratura Krajowa prowadzi śledztwo, w którym interesuje się Grażyną Stronikowską, od roku szefową Prokuratury Europejskiej w Polsce. Dekadę temu pobierała ona ryczałt mieszkaniowy, choć miała własne mieszkanie. Śledczy oceniają teraz, czy było to legalne
Śledztwo dotyczące ryczałtów mieszkaniowych pobieranych przez prokuratorów w czasach PiS trwa od 2024 roku. To jedno z ważniejszych śledztw rozliczeniowych – obejmuje całą wierchuszkę Prokuratury Krajowej z okresu, gdy na jej czele stał Bogdan Święczkowski, zaufany Zbigniewa Ziobry, a dziś prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Obecnie śledztwo toczy się w sprawie, nikomu nie postawiono zarzutów. Jak wynika z naszych informacji, jeszcze w tym roku Prokuratura Krajowa może podejmować w nim pierwsze decyzje procesowe.
Jak ustaliły OKO.press i „Wyborcza” – mogą one dotyczyć także Grażyny Stronikowskiej, stojącej dziś na czele polskiej odnogi Prokuratury Europejskiej.
Na zdjęciu u góry: Grażyna Stronikowska podczas otwarcia Biura Krajowego Prokuratury Europejskiej w Warszawie, 31 marca 2025 roku. Fot. Robert Kowalewski/Agencja Wyborcza.pl.
Prokuratura Europejska prowadzi śledztwa dotyczące defraudacji funduszy unijnych. PiS nie zgadzał się na przystąpienie do niej, było to jednak jednym z priorytetów nowego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Stało się to na początku 2024 roku. A w grudniu 2024 roku Stronikowska została pierwszym przedstawicielem Polski w tej instytucji w Luksemburgu.
Na 6-letnią kadencję powołała ją Rada Unii Europejskiej. Luksemburska komisja selekcyjna wybrała ją spośród trójki kandydatów wskazanych w konkursie zorganizowanym przez ministerstwo sprawiedliwości. Przeważyło m.in. to, że prokuratorka zna języki obce, ma doświadczenie we współpracy międzynarodowej w sprawach karnych, w sprawach o nadużycia finansowe i ma dorobek naukowy.
W latach 2016-2022 wchodziła też w skład Komitetu Nadzoru Europejskiego Urzędu do Spraw Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) w Brukseli. A wcześniej współpracowała z tą instytucją jako polski ekspert. Jej nominację do unijnego OLAF-u zachwalał na łamach prawicowego portalu wPolityce Ryszard Czarnecki, wówczas europoseł PiS. Zapewniał, że to sukces Polski.
Gdy Stronikowska startowała w konkursie do Prokuratury Europejskiej, w Prokuraturze Krajowej trwało już śledztwo w sprawie ryczałtów.
Za władzy PiS Stronikowska pracowała w departamencie ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej. Wcześniej w Prokuraturze Apelacyjnej w Gdańsku. W czerwcu 2014 roku została powołana do Prokuratury Generalnej.
Na początku 2016 roku PiS zlikwidował jednak Prokuraturę Generalną i powołał w jej miejsce Prokuraturę Krajową. Zlikwidował też prokuratury apelacyjne i zastąpił je prokuraturami regionalnymi. Ten ruch umożliwił czystki personalne na najwyższych szczeblach. Wielu doświadczonych prokuratorów zdegradowano wtedy do jednostek niższego rzędu, a ich miejsce zajęli nowi, sprzyjający nowej władzy. Ale nie wszyscy – Stronikowska pozostała w nowo powołanej Prokuraturze Krajowej.
Ryczałty mieszkaniowe funkcjonowały w prokuraturze już wcześniej. Przysługiwały prokuratorom oddelegowanym do pracy poza macierzystą jednostką, miały pokryć im koszty wynajmu mieszkania.
Zmieniło się to po reorganizacji prokuratury w marcu 2016 roku, za sprawą ówczesnego prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego. Zgadzał się, by prokuratorzy nowej Prokuratury Krajowej – przyjeżdżający do jej warszawskiej centrali z całej Polski i tu mający stałe miejsce pracy – wskazywali miejsce zamieszkania poza stolicą, a potem wydawał decyzję o przyznaniu im ryczałtów.
Jego zgoda była decydująca, bo w tamtym okresie nie było przepisów sankcjonujących proceder. PiS nie zawarł ich w ustawie reorganizującej prokuraturę. Próbował to prostować ówczesny Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, który w grudniu 2016 roku wydał rozporządzenie sankcjonujące z datą wsteczną wypłacanie ryczałtów – ale zarzucano, że nie miało ono podstaw prawnych. Ustawę zmieniono dopiero w 2018 roku.
W tym czasie – od 2016 do 2018 roku – 38 prokuratorów dorobiło dzięki ryczałtom łącznie 2,3 mln złotych. Do i tak wysokiej pensji prokuratora Prokuratury Krajowej, która wynosiła 30-40 tysięcy złotych, dostawali miesięcznie około 3 tysięcy złotych dodatku.
Jak ustaliły OKO.press i „Wyborcza”, Grażyna Stronikowska też była w tej grupie. Jej przypadek jest szczególnie bulwersujący, bo pobierała ryczałt, choć miała w Warszawie własne mieszkanie.
Stałym miejscem pracy Stronikowskiej – jak pozostałych prokuratorów Prokuratury Krajowej – była Warszawa. Jak ustaliliśmy, w kwietniu 2016 roku wystąpiła ona jednak do Święczkowskiego o zgodę na zamieszkanie poza nią. Wskazała Gdańsk, gdzie miała mieszkanie, była zameldowana i gdzie miało koncentrować się jej życie osobiste. Święczkowski wydał zgodę jeszcze w tym samym miesiącu.
Już w maju 2016 roku Stronikowska wystąpiła do Święczkowskiego o zwrot kosztów zamieszkania w Warszawie w formie miesięcznego ryczałtu. We wniosku przyznała, że ma w stolicy mieszkanie. Uzasadniała, że jego utrzymanie – czynsz i koszty kredytu – wynoszą około 3 tysięcy złotych. Święczkowski po kilku dniach wydał zgodę na ryczałt.
W sumie w latach 2016-2018 Stronikowska pobrała w ten sposób 72,9 tysiące złotych. Z naszych ustaleń wynika, że przyznano jej także za część miesięcy dodatek specjalny do pensji – w 2016 roku 5 procent, a w latach 2017-2018 po 7 procent. Dla porównania Święczkowski dostawał w tym czasie dodatek w wysokości 15-22 procent.
Co ciekawe, w 2015 roku prokuratorka dostała w Prokuraturze Krajowej na korzystnych warunkach pożyczkę mieszkaniową – 200 tys. zł. Udzielił jej Prokurator Generalny. Jak sama przyznała, współfinansowała z niej zakup mieszkania w stolicy. Pożyczkę spłaciła w 2023 roku. Miesięczna rata wynosiła 2861 złotych, plus odsetki. Czyli mniej więcej tyle, ile dostawała z ryczałtu.
Teraz wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej ocenia, czy Stronikowska – jak inni beneficjenci ryczałtów – mogła przekroczyć uprawnienia dla uzyskania korzyści majątkowej i wyłudzenia. Z naszych informacji wynika, że ewentualna decyzja o stawianiu w tej sprawie zarzutów karnych ma zapaść w tym roku.
Wśród śledczych słyszymy, że prokuratorzy, którzy brali ryczałty, są doświadczonymi prawnikami, karnistami, i wiedzieli o wątpliwościach prawnych wobec tego procederu. I nie powinni zasłaniać się tym, że mieli na to zgodę ówczesnego Prokuratora Krajowego.
Słyszymy też, że wobec Stronikowskiej można rozważyć postępowanie o charakterze dyscyplinarnym. Zbiór zasad etyki zawodowej prokuratorów mówi, że prokurator ma obowiązek „wykazywać rzetelność w swoich sprawach finansowych” i „powinien unikać relacji finansowych i działań ekonomicznych, które mogłyby wzbudzać wątpliwości co do nieskazitelności jego charakteru lub rzetelności i bezstronności”.
Zapytaliśmy prokurator Grażynę Stronikowską o stanowisko. Wysłaliśmy pytania na jej adres w Prokuraturze Krajowej i Prokuraturze Europejskiej. Paula Telo Alves z biura prasowego Prokuratury Europejskiej w Luksemburgu odpisała nam, że instytucja nie komentuje sprawy, bo pytania dotyczą okresu sprzed powołania Stronikowskiej. Poinformowano nas, że pytania zostały jej przekazane, ale prokuratorka nie chce ich komentować.
Proceder z ryczałtami mieszkaniowymi ukrócono na początku 2024 roku po zmianie Prokuratora Krajowego. Sprawa jest jednak znana od lat, bo nagłośnił ją były szef Lex Super Omnia Krzysztof Parchimowicz, dziś w stanie spoczynku.
Pisaliśmy o tym w „Wyborczej” i OKO.press. Współautorka tego tekstu za ujawnienie sprawy w 2017 roku straciła pracę (w innej redakcji), a Bogdan Święczkowski groził jej pozwem. Represje spotkały też Parchimowicza i byłych członków zarządu Lex Super Omnia, którzy złożyli zawiadomienie do prokuratury.
Parchimowicz złożył je ponownie po upadku władzy PiS. Śledztwo ruszyło w pierwszej połowie 2024 roku. Ale nie od początku prowadził je wydział spraw wewnętrznych. Najpierw przekazano je do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, ale ta poprosiła o wyłączenie, bo dotyczyło ono także stołecznych prokuratorów. Sprawę przekazano do Prokuratury Okręgowej w Koninie. Ale tam śledztwo utknęło aż na 1,5 roku.
Według naszych rozmówców sprawa jest prosta dowodowo – bo polega głównie na ocenie prawnej tego, czy była podstawa do wypłacania ryczałtów. Ale prowadzący śledztwo prokurator z Konina Janusz Stupak niewiele zrobił. Za czasów PiS był zastępcą Prokuratora Okręgowego w Koninie. Jego nazwisko pojawiło się w raportach Lex Super Omnia o tzw. królach życia w prokuraturze Ziobry, którzy za swoją lojalność dostawali nagrody.
Efektem jego pracy było to, że w grudniu 2025 roku śledztwo przeniesiono do wydziału spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. I dopiero w tym roku postępowanie przyspieszyło.
W śledztwie badany jest jeszcze wątek, czy również po zmianie ustawy w 2018 roku były podstawy do wypłacania ryczałtów.
To pierwszy wspólny tekst „Wyborczej” i OKO.press o prokuratorach z prokuratury Święczkowskiego, którzy brali ryczałty mieszkaniowe i dziś są na celowniku śledczych. W kolejnych dniach opublikujemy listę wszystkich beneficjentów oraz ujawnimy, komu mogą dziś za to grozić zarzuty karne.
Sądownictwo
Zbigniew Ziobro
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
Unia Europejska
Bogdan Święczkowski
Grażyna Stronikowska
praworządność
prokurator Krzysztof Parchimowicz
Prokuratura Europejska
rozliczenia
wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze