Prawa autorskie: AFPAFP
26 września 2022

Ukraińcy idą do przodu. USA odpowiedziały Putinowi na szantaż atomowy. Poufnie [SYTUACJA NA FRONCIE]

Ukraińcy zrobili kolejne istotne postępy na wschód od rzeki Oskił - co znacząco pogarsza sytuację Rosjan w północnej części Donbasu. Wraz ze zbliżającą się aneksją okupowanych ziem Ukrainy przez Rosję rośnie napięcie związane z rosyjskim szantażem nuklearnym

Ukraińska armia utworzyła na północy kolejny, trzeci już przyczółek na wschodnim brzegu rzeki Oskił. Natomiast uderzenie Ukraińców wyprowadzone z przyczółka w dolnym biegu tej rzeki zagraża już realnie Rosjanom oskrzydleniem ich sił na północnym brzegu Dońca – od Łymanu po Kreminną.

Rosjanie w ciągu ostatnich dni nie uzyskali żadnych postępów – mimo że nie zrezygnowali z prowadzenia działań ofensywnych w Donbasie w kierunku Bachmutu i na zachód od Doniecka.

Na zdjęciu - ukraiński otrzał okolic Doniecka z moździerza. Fot. Anatoli Stepanov / AFP

Nad Ukrainą wciąż wisi nuklearny szantaż sformułowany przez Władimira Putina i bezpośrednio wiążący się z rosyjskim zamiarem aneksji okupowanych ziem Ukrainy. Rosyjski dyktator stwierdził w wyemitowanym w środę 21 września 2022 przez rosyjską telewizję publiczną orędziu, że po aneksji Rosja „użyje wszelkich dostępnych środków”, by bronić swej „integralności terytorialnej”.

W okupowanych przez Rosjan częściach obwodów ługańskiego, donieckiego, chersońskiego i zaporoskiego trwają narzucone przez okupacyjne władze pseudoreferenda w sprawie przyłączenia tych ziem do Rosji. Choć zakończą się we wtorek, już w niedzielę władze okupacyjne wszystkich czterech obwodów informowały kolejno, że zostaną uznane za ważne, bowiem według okupantów „frekwencja” w pseudoreferendach miała właśnie tego dnia przekroczyć 50 procent.

Wynik pseudoreferendów jest znany z góry i został podyktowany przez Kreml. Już w środę rosyjska Duma może zacząć ekspresową pracę nad ustawami o aneksji ziem Ukrainy. Z kolei piątek 30 września jest wskazywany jako dzień, w którym Władimir Putin może ogłosić aneksję i być może po raz kolejny zwrócić się z orędziem do Rosjan.

Najwyższym urzędnikiem administracji Stanów Zjednoczonych, który do tej pory publicznie zabrał głos na temat odpowiedzi USA na rosyjskie wymierzone w Ukrainę uderzenie taktyczną bronią jądrową, był Jake Sullivan – doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego.

Sullivan w trzech wywiadach dla amerykańskich mediów mówił, że Stany Zjednoczone mają przygotowaną odpowiedź. I że Moskwa została już o tym poinformowana. "Stany Zjednoczone «bezpośrednio i na osobności» ostrzegły rosyjskie kierownictwo przed «katastrofalnymi» konsekwencjami użycia broni jądrowej w konflikcie na Ukrainie dla Federacji Rosyjskiej i obiecały «mocno» zareagować na taki krok" - powiedział Sullivan w wywiadzie z NBC. Z kolei w rozmowie z CBS stwierdził, że Stany Zjednoczone traktują nuklearny szantaż Putina śmiertelnie poważnie.

Sullivan nie wyjaśniał jednak, czy w razie spełnienia przez Putina nuklearnych gróźb, reakcja USA miałaby charakter zbrojny, ekonomiczny czy dyplomatyczny. Jest przy tym rzeczą jasną, że kultura polityczna Stanów Zjednoczonych na tyle różni się od tej rosyjskiej, że można uznać za bardzo prawdopodobne, że ewentualna eskalacyjna licytacja z Moskwą odbywa się kanałami niepublicznymi – co dość jasno sugerował Sullivan.

W "Financial Times" ukazał się natomiast materiał, w którym wysocy urzędnicy Pentagonu i wojskowi sugerowali, że amerykańska odpowiedź zbrojna na ewentualny rosyjski atak nuklearny przeciwko Ukrainie miałaby mieć charakter konwencjonalny, lecz zarazem miałaby być bardzo kosztowna dla Rosji i rosyjskiej armii. Mogłoby to oznaczać sięgnięcie po scenariusz w rodzaju uderzenia we Flotę Czarnomorską, o którym wspominaliśmy już w tym cyklu, lub przeprowadzenie zmasowanego ataku rakietowego i powietrznego na pozycje rosyjskich wojsk w Ukrainie.

Na południu Ukrainy i w Donbasie trwa ukraiński precyzyjny ostrzał celów stanowiących rosyjskie głębokie zaplecze linii frontu – prowadzony przede wszystkim z pomocą HIMARS-ów i wyrzutni M270 MLRS. Zniszczone zostały kolejne magazyny amunicji w rejonie Nowej Kachowki i Berysławia, jednak pociski z HIMARS-ów dosięgnęły też bazę pod Heniczeskiem – przy granicy obwodu chersońskiego z Krymem. Zniszczona miała zostać również baza wagnerowców w Ałczewsku w obwodzie ługańskim.

Ostatnie dni były bardzo kosztowne dla rosyjskiego lotnictwa. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła kilka (nie mniej niż 4) względnie nowoczesnych rosyjskich myśliwców oraz nie mniej niż 8 irańskich dronów-samobójców, wykorzystywanych w ostatnich dniach przez Rosjan na znaczną skalę do ataków w rejonie Odessy i kilku innych miast Ukrainy.

Rosyjska „częściowa mobilizacja” ogłoszona przez Putina w ubiegłą środę (21 września) przebiega w skrajnie chaotycznym rytmie. Media społecznościowe zasypywane są obrazami z protestów przeciwko mobilizacji w różnych regionach Federacji Rosyjskiej – najdalej idącą formę przybrały jak dotąd te w Dagestanie.

View post on Twitter

Nie brakuje również scenek rodzajowych z kompletnie pijanymi zmobilizowanymi w roli głównej.

View post on Twitter

Prominentny (i zdecydowanie popierający wojnę) rosyjski milbloger Rybar relacjonował dziś na swym kanale na Telegramie emblematyczną dla całego procesu mobilizacji historię rezerwistów z Wschodniego Okręgu Wojskowego, którzy od 4 dni mieli pętać się po miejscowym poligonie bez żadnych szkoleń i nawet bez podstawowego wyposażenia wojskowego. Warunki, w jakich przychodzi „stacjonować” rezerwistom, bywają zaś skrajnie złe.

View post on Twitter
View post on Twitter

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że rosyjskiej „mobilizacji” – mimo wszystkich jej braków, o których szczegółowo mówił w wywiadzie dla OKO.press płk Piotr Lewandowski – nie należy lekceważyć. Za około 30 dni na linię frontu w Ukrainie, w roli uzupełnień dla walczących tam rosyjskich jednostek, zaczną trafiać masy pobieżnie przeszkolonych rezerwistów, co zapewne nie pozostanie obojętne dla przebiegu działań wojennych. W podobnym terminie można się też spodziewać pojawienia się na froncie sformowanych w trybie ad hoc jednostek podobnych do rosyjskich „batalionów ochotniczych”, tyle że tym razem złożonych ze zmobilizowanych siłą obywateli Rosji. One również – mimo bardzo niskiej jakości bojowej – mogą dać Rosjanom szansę na powrót do stanu, w którym możliwe będzie przez nich osiąganie przynajmniej odcinkowej przewagi w konfrontacji z Ukraińcami.

Dotychczas jednak – i tego należy się spodziewać przez kilka najbliższych tygodni – mobilizacja nie ma jednak bezpośredniego przełożenia na stan działań wojennych.

A oto, jak dokładnie wyglądała sytuacja na frontach wojny w Ukrainie w trakcie jej 215. doby. Podsumowanie obejmuje stan sytuacji do poniedziałku 26 września do godziny 19:00.

MAPA przebiegu działań wojennych w Ukrainie

O mapie: Mapa jest aktualizowana w rytmie odpowiadającym publikacji kolejnych analiz z cyklu SYTUACJA NA FRONCIE – za każdym razem przedstawia zatem ten względnie* bieżący stan działań wojennych, nie zaś ten historyczny zgodny z datami publikacji poszczególnych odcinków. Dla wygody korzystania mapę zdecydowanie warto rozwinąć – służy do tego przycisk w jej lewym dolnym rogu.

Odwzorowany przebieg linii frontu ma charakter mniej lub bardziej przybliżony – zwłaszcza w rejonach, gdzie biegnie ona wzdłuż krętych meandrów rzek Doniec i Ingulec.

*Musimy pamiętać, że część informacji trafia do nas z dobowym (lub i dłuższym) opóźnieniem, część zaś wymaga weryfikacji – aktualizując mapę korzystamy wyłącznie z potwierdzonych danych, choć w analizach wspominamy i o tych nie w pełni jeszcze zweryfikowanych.

Obwód Charkowski

Ukraińcy przekroczyli Oskił w kolejnym, trzecim już miejscu, tworząc przyczółek na wysokości miejscowości Dworiczna, Dworiczne i Hrjanykiwka położonych na północ od Kupiańska i zaledwie około 25 km od granicy z Rosją.

Rozszerzony został również przyczółek w rejonie Kupiańska

Ukraińska armia prowadzi również działania ofensywne w kierunku miejscowości Borowa położonej na wschodnim brzegu Oskiłu na południowo-wschodnim krańcu obwodu charkowskiego. Nie jest jeszcze w pełni jasne, czy Borowa znalazła się już pod ukraińską kontrolą – jednak z każdym dniem Rosjanie tracą kolejne kilometry wschodniego brzegu Oskiłu.

Ta rzeka nie stanowi już żadnego oparcia dla jakiejkolwiek zorganizowanej na poziomie operacyjnym rosyjskiej linii obrony.

Donbas

Ukraińcy kontynuują działania ofensywne w widłach Dońca i Oskiłu – i odnieśli w tym rejonie w ostatnich dniach serię sukcesów. Opanowana została miejscowość Ridkodub – obecnie walki trwają w rejonie wsi Nowe i Zełena Dołyna. Jednocześnie ukraińska armia walczy o miasteczko Drobyszewe – Rosjanie nadal kontrolują część jego zabudowy, trwają tam walki o każdy budynek.

Powyższe działania bardzo mocno komplikują sytuację operacyjną rosyjskiego zgrupowania broniącego się w Łymanie – grożą bowiem jego głębokim oskrzydleniem od północy. W samym rejonie Łymania sytuacja Rosjan również nie jest godna pozazdroszczenia – bowiem Ukraińcy objęli miasto niemal w pełni już domkniętym pierścieniem okrążenia.

Nie ma natomiast wiadomości o żadnych nowych postępach Ukraińców uzyskanych w wyniku uderzenia wzdłuż Dońca w kierunku Łysyczańska.

Rosjanie prowadzili swe „rytualne” już natarcia w kierunku Bachmutu i na zachód od Doniecka. Jak zwykle żadne z nich nie zakończyło się sukcesem.

Południe Ukrainy

Ukraińcy najprawdopodobniej odnotowali kolejne postępy na północy prawobrzeżnej części obwodu chersońskiego – w rejonie wsi Ukrainka. Brak jednak bardziej szczegółowych informacji na temat innych działań w obwodzie chersońskim. Nie można wykluczać, że ukraińska kontrofensywa weszła tu w etap czasowej pauzy operacyjnej. Dodatkowym problemem jest to, że wraz z jej dotychczasowymi postępami Ukraińcy spychający Rosjan w kierunku Dniepru znaleźli się (m.in. pod Chersoniem i w rejonie wspomnianej Ukrainki) na granicy zasięgu rosyjskich środków artyleryjskich prowadzących ogień ze wschodniego brzegu Dniepru. Tam zaś problemy Rosjan z zaopatrzeniem w amunicję nie są tak poważne jak na niemal odciętym - za sprawą systematycznego niszczenia przepraw - prawym brzegu tej wielkiej rzeki. Stąd też tak liczne ataki z HIMARS-ów na obiekty w rejonie Nowej Kachowki i Kachowki.

***

Stosunek w pełni udokumentowanych zdjęciowo i fotograficznie strat sprzętowych armii rosyjskiej i ukraińskiej wynosi obecnie 3,9:1 (i pozostaje na najwyższym dotąd odnotowanym poziomie) . Rosjanie stracili dotąd 6397 egzemplarzy sprzętu, a Ukraińcy 1629 – wciąż trwa inwentaryzowanie rosyjskich strat w wyniku kontrofensywy w obwodzie charkowskim. Do wszelkich danych o stratach przeciwnika podawanych oficjalnie przez obie strony należy podchodzić z ostrożnością i krytycyzmem.

W ciągu najbliższych dni ukraińska armia będzie kontynuować działania ofensywne wokół Łymanu i na północny zachód i północ od miasta. Ostatnie ukraińskie postępy w tym rejonie wręcz wymagają dalszych takich działań dla zabezpieczenia najnowszych osiągnięć. Można też się spodziewać coraz większej ukraińskiej aktywności na szeroko rozumianym wschodnim brzegu rzeki Oskił – tu również obecna sytuacja operacyjna wojsk rosyjskich stanowi wręcz zaproszenie do dalszych działań.

Zarazem jednak wraz ze zbliżającym się spodziewanym terminem ogłoszenia przez Rosję aneksji okupowanych ziem Ukrainy, drastycznie narasta napięcie związane z nuklearnym szantażem sformułowanym przez Władimira Putina.

***

Wszystkie dotychczasowe teksty z cyklu SYTUACJA NA FRONCIE, w których relacjonujemy przebieg działań wojennych w Ukrainie, znajdziesz TUTAJ.

Udostępnij:

Witold Głowacki

Dziennikarz, pracował w "Dzienniku" i "Polsce The Times". W Oko.press od 2021 roku. Zajmuje się tematyką polityczną i okołopolityczną.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne