0:000:00

0:00

Prawa autorskie: domena publicznadomena publiczna

Ciemne wnętrza bukaresztańskiego Romexpo wypełnia miła dla ucha, pogodna muzyka. Ze sceny obficie płyną uśmiechy i pozytywne hasła. „Kiedy Europa jest zjednoczona, możemy przenosić góry”. „Unia Europejska może być drugą potęgą militarną świata”. „Europa jest w dobrych rękach” – słyszymy z ust polityków.

Europejska Partia Ludowa chce nas przekonać o jednym: będzie dobrze.

Pomimo wojny, rosnących w siłę radykałów i „wyzwań ekonomicznych”.

Jednak w wypowiedziach oficjalnych i tym bardziej kuluarowych politycy podkreślają, że stawka obecnych wyborów jest wysoka. Europie zagrażają populiści, nacjonaliści, demagodzy. A nade wszystko brutalny dyktator – Władimir Putin.

Jesteśmy na dwudniowym kongresie partii w Bukareszcie. W środę 6 marca 2024 wieczorem partia, do której należy Platforma Obywatelska i PSL, przegłosowała swój manifest wyborczy. W czwartek 7 marca oficjalnie namaściła obecną szefową KE Ursulę von der Leyen do ubiegania się w imieniu grupy o stanowisko szefowej Komisji Europejskiej po wyborach.

Przed głosowaniem von der Leyen wygłosiła przemówienie.

W zjednoczeniu siła

Ursula von der Leyen jest raczej niska i drobna, ale w tłumie „partyjnych delegatów” w ciemnych garniturach wyróżnia ją jasny połyskliwy kostium w odcieniu złota. Krótkie pastelowe marynarki i proste spodnie to jej znak rozpoznawczy. Von der Leyen często ubiera się w pogodne kolory, jakby chciała dać znać, że taką jakość wnosi do polityki. Mimo niepozornej postury aż bije z niej energia.

„To decydujący moment dla Europy” – mówi silnym głosem.

Jeszcze nigdy Europa nie była poddawana takiej ilości prób: czy to ze strony chcących ją rozerwać od środka populistów i demagogów, czy ze strony brutalnych dyktatorów, takich jak Putin, tłumaczy. Ale Europejska Partia Ludowa stoi na straży „silnej i bezpiecznej Europy”.

„Opowiadamy się za zjednoczoną Europą!” – podkreśla. „Wspieramy Ukrainę. Opowiadamy się za praworządnością” – dodaje nagrodzona oklaskami.

Z jej opowieści wybrzmiewa, że Europejska Partia Ludowa wciąż działa w duchu pierwszych ojców założycieli Europy, wywodzących się z europejskich partii chadeckich: Roberta Schumana (Francuza), Konrada Adenauera (Niemca) oraz Alcide De Gasperiego (Włocha).

„To Europa stoi za praworządnością i prawami człowieka. Za pokojem i wolnością. To Europa wierzy w społeczną gospodarkę rynkową. W to, że dostęp do edukacji i ochrony zdrowia jest prawem wszystkich, a nie przywilejem niewielu” – wymienia von der Leyen.

To Europa dba o “zdrową przyszłość i zdrowe środowisko”. Ale ponad wszystko „to Europa wierzy w godność każdego człowieka”.

„I oto będziemy walczyć w tych wyborach. To jest dziś ważniejsze niż cokolwiek innego” – mówi polityczka.

Przeczytaj także:

Drobne nieścisłości

Jej słowa nieco kontrastują z wcześniejszymi zapowiedziami kongresu m.in. o konieczności walki z nielegalną migracją.

Europejska Partia Ludowa w swoim partyjnym manifeście proponuje kwoty migrantów, których co roku można by przyjmować do UE oraz bezwzględne odsyłanie do „bezpiecznych krajów trzecich” osób, które nie dostaną azylu. O tym, że w niektórych przypadkach określenie „bezpieczne kraje trzecie” to raczej oksymoron, już pisaliśmy w OKO.press. Takie założenia polityki migracyjnej stoją w sprzeczności z prawem międzynarodowym i prawami człowieka, według których każdy człowiek ma prawo do przemieszczania się i poszukiwania lepszego życia.

Jednak te „drobne” nieścisłości nie przeszkadzają kandydatce Europejskiej Partii Ludowej na stanowisko szefowej KE snuć inspirujących wizji.

„Jest taki piękny cytat z Adenauera, który powiedział: europejska jedność była marzeniem kilku, a stała się rzeczywistością milionów. Dziś jest niezbędna nam wszystkim” – mówi von der Leyen.

Wspomina ojca, który jej i szóstce jej rodzeństwa tłumaczył, jak cenna jest Europa. "Musimy o nią dbać, bo to jedyne co mamy” – mówił. Dziś ona mówi to samo siódemce swoich dzieci.

“Mój ojciec miał 15 lat, gdy skończyła się II wojna światowa. Na własne oczy widział, do czego prowadzi nienawiść wobec mniejszości, brak wolności wypowiedzi i poszanowania dla ludzkiej godności (…). Dziś byłby dumny z tego, co zbudowaliśmy. Ponad 450 milionów ludzi w 27 państwach członkowskich pokojowo koegzystuje na jednym kontynencie (…). To jest wielka wartość Europy i efekt wysiłków zjednoczeniowych, które musimy kontynuować” – mówi.

Wystąpienie von der Leyen jest porywające, a schodzącej ze sceny szefowej Komisji Europejskiej towarzyszy kilkuminutowa owacja na stojąco.

Jest w nim wszystko, co trzeba: odwołania do długiej historii (partie chadeckie to jedne z najstarszych partii w Europie), wspólne wartości, kawałki osobistej historii, rama narracyjna (historia o ojcu) i puenta: musimy obronić Europę przed zakusami populistów i demagogów. Wróg jest potężny i rozproszony.

„To rosnąca na świecie liga autokratów, to armia internetowych trolli, siejących dezinformację” – mówi von der Leyen. I prosi delegatów o zaufanie i poparcie jej kandydatury na szefa KE. Wyborców prosi o głosy na partie zrzeszone w EPL w czerwcowych wyborach europejskich.

Czas próby

Już dziś wiadomo, że Europejska Partia Ludowa ma w eurowyborach zwycięstwo w kieszeni – pokazują to sondaże. Umiarkowana prawica spod znaku EPL korzysta na ogólnym trendzie wzrostu nastrojów, które tradycyjnie prawicy sprzyjają: poczuciu zagrożenia, potrzeby powstrzymania negatywnych zmian, lęku przed utratą dotychczasowego stylu życia, względnego, ale jednak dobrobytu.

To pierwsze wybory w Europie od niemal 30 lat, które odbędą się w czasie, gdy tuż obok toczy się pełnoskalowa wojna. Wcześniej taka sytuacja miała miejsce na początku lat 90., gdy płonęły Bałkany.

To pierwsze europejskie wybory, które poprzedził okres tak wysokiej inflacji, czyli przerażającego dla wielu, gwałtownego wzrostu kosztów życia (w 2022 roku inflacja w UE była najwyższa w historii Unii Europejskiej).

To pierwsze wybory po pandemii, która w przedziwny sposób na ponad rok zamroziła nasze życie i zamknęła nas w domach. W 2020 europejska gospodarka skurczyła się o niemal 6 proc. Dzięki szybkiej stymulacji już rok później odbiła.

Walka z pandemią i utworzenie wspólnotowego Funduszu Odbudowy to obok „niezachwianego wsparcia Ukrainy”, które zdaniem von der Leyen musi się jednak jak najszybciej zwiększyć, jedne z najważniejszych powodów do dumy dla partii. Właśnie te wątki wspominane są w puszczanych na wielkich telebimach spotach promocyjnych.

„Kiedy jesteśmy zjednoczeni, możemy góry przenosić” – mówi z emfazą von der Leyen.

Finał wyborów niepewny

To, czy kandydatka Europejskiej Partii Ludowej faktycznie zostanie szefową Komisji Europejskiej na drugą kadencję, już nie jest aż tak pewne. Partie polityczne mianują co prawda swoich głównych kandydatów (z ang. lead candidates, z niem. Spitzenkandidaten), ale ostatecznie to szefowie rządów lub głowy państw członkowskich podejmują decyzję na forum Rady Europejskiej.

Von der Leyen ma spore szanse, bo Europejska Partia Ludowa rządzi obecnie w 12, a za chwilę być może nawet w 13 lub 14 krajach z 27.

W marcu stanowisko premierki Bułgarii ma objąć wywodząca się z EPL była komisarz ds. innowacji Mariya Gabriel. Poza tym w niedzielnych – 10 marca – wyborach w Portugalii szansę na zwycięstwo ma portugalska koalicja partii prawicowych AD – Demokratyczna Koalicja. AD zrzesza największą partię ludową w Portugalii PSD oraz mniejsze partie eurosceptyczne z konkurencyjnej wobec EPL grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów – tej, do której należy PiS. To może wzmocnić reprezentację EPL w Radzie Europejskiej.

Także Donald Tusk deklaruje polskim dziennikarzom w Bukareszcie jasno, że poprze kandydaturę von der Leyen na forum Rady. „Niektórym trudno uwierzyć, że Niemka może być wielką przyjaciółką Polski” – żartuje na użytek polskich dziennikarzy.

Ale z wyborem osoby na stanowisko szefa KE nigdy nic nie wiadomo.

Forsowany przez Parlament Europejski proces, w którym Rada Europejska ma wybrać na to stanowisko osobę wskazaną przez grupę, która wygrała wybory do PE, jest nieformalny i przez niektórych kontestowany.

To jeden z tych obszarów, w których jak w soczewce widać prawdziwy charakter UE. Część decyzji w Unii jest podejmowana na forum międzyrządowym, gdzie prym wiodą państwa; część na forum wspólnoty – przy udziale reprezentującego obywateli Parlamentu Europejskiego oraz przy udziale Komisji Europejskiej, jako ciała urzędniczo-eksperckiego, które stoi na straży traktatów.

Proces wyboru kandydata na stanowisko szefa KE w oparciu o rekomendację PE nie został uszanowany w 2019 roku, gdy zamiast głównego kandydata EPL, którym był wówczas obecny szef grupy Manfred Weber, wybrana została jednak von der Leyen.

Weber przełknął porażkę i z zaangażowaniem oddał się pracy na rzecz partii. Dwudniowy kongres w Bukareszcie został przygotowany pod jego nadzorem. Wszystko idzie tam jak w zegarku.

W tym roku von der Leyen stanie do wyścigu o szefostwo KE po raz pierwszy z prawdziwym namaszczeniem swojej grupy politycznej.

„Nie ma miejsca na puste slogany”

Podczas kongresu Manfred Weber przemawia dużo. Robi dobre wrażenie. Mówi energicznie i konkretnie. Z twarzy nie schodzi mu uśmiech. Może samozadowolenia, że grupa, której przewodzi, wygra nadchodzące wybory. A może pewnej pozytywnej wiary, którą na takim wydarzeniu politycznym trzeba emanować: że będzie dobrze, damy radę.

„Europa jest w tej chwili poddawana próbom. Stoi w obliczu wielu wyzwań. Jest agresja Putina, który grozi nie tylko Ukrainie, ale i Europie. Są globalne wzywania ekonomiczne, które stawiają pod znakiem zapytania nasz dobrobyt i gospodarczą siłę. Są coraz silniejsze ruchy radykalne – samolubne, nacjonalistyczne, antyunijne (…) Unia Europejska nie jest idealna, ale jest najlepszą Europą, jaką mamy. Musimy żyć razem, pracować razem, praktykować solidarność, bo razem jesteśmy silniejsi” – mówi ze sceny tuż przed tym, jak delegaci mają głosować nad manifestem politycznym grupy.

Partyjne kongresy są trochę o wizji przyszłości, trochę o samozadowoleniu i trochę o tym, jak odróżniamy się od naszych przeciwników politycznych. A nade wszystko są po to, by robić dobre wrażenie.

„Nasze podejście polityczne zaczyna się od słuchania. Nasze pomysły są oparte na tym, czego chcą obywatele. Nie ma miejsca na puste slogany” – mówi Weber, podkreślając, że w europejskiej polityce dużo jest ludzi, którzy robią zupełnie inaczej – np. jego zdaniem na lewicy. To dlatego partyjny manifest EPL powstał w ramach „międzynarodowej burzy mózgów”. Zaangażowano zarówno szefostwa partii, jak i lokalnych działaczy.

Uderzenia w lewicę

Choć z deklaracji polityków EPL wynika, że w tych wyborach walczą przede wszystkim przeciwko radykałom i ekstremistom z prawej oraz lewej strony sceny politycznej, to jednak podczas dwudniowego kongresu najwięcej krytycznych wrzutek pojawia się pod adresem socjaldemokratów z S&D, którzy wraz z liberałami od lat tworzą z EPL nieformalną, ale rządzącą Europę koalicję.

„My głosujemy nad naszą kandydatką w tajnym głosowaniu. S&D przegłosowało kandydaturę Nicolasa Schmidta przez aklamację” – mówią politycy grupy. „My rozwijamy polityki, wychodząc od tego, czego potrzebują obywatele. Lewica, jak tylko widzi problem, chce go zasypać pieniędzmi” itp., itd.

Takie powtarzające się twierdzenia, a także deklaracje, które słyszymy w kuluarach, każą zadać pytanie o to, w jakim układzie Europejska Partia Ludowa będzie chciała rządzić po wyborach. Czy wola polityczna i liczby pozwolą na to, by trwała tzw. wielka koalicja (z ang. grand coalition) sił centrowych, zgodnie z deklaracją Manfreda Webera jakoby „najpotężniejsze, jednoczące polityki płynęły w Europie ze współpracy w łonie centrum”?

Czy – jak obawia się wielu – Europejska Partia Ludowa będzie rozważać budowę bardziej prawicowej koalicji?

Do możliwej współpracy wskazywane są niektóre partie z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, m.in. partia Giorgii Meloni, która z partią z EPL już współpracuje, tworząc rząd we Włoszech. Politycy Forza Italia zachwalają takie rozwiązanie.

„O ileż łatwiej byłoby robić politykę, nie musząc oglądać się na ciągnących w lewo socjaldemokratów!” – mówi w rozmowie z OKO.press Paolo Barelli, polityk Forza Italia.

„Chcemy tworzyć koalicję z siłami centrowymi. Skrajną prawicę trzeba marginalizować” – mówi za to Andrzej Halicki, wiceprezydent EPL z ramienia Platformy Obywatelskiej.

Obietnice EPL

Ale partyjne kongresy europejskich grup politycznych są też o szukaniu wspólnego mianownika. Zrzeszająca ponad 80 partii z całej Europy Europejska Partia Ludowa jako wspólny mianownik dla rozpoczynających się niebawem krajowych kampanii przed wyborami do PE (9 czerwca) ustawia bezpieczeństwo:

  • wobec agresywnej postawy Rosji i wojen tlących się w różnych częściach świata („Dziś zagrożenie dla Europy jest jedno: ze wschodu”);
  • wobec nielegalnej imigracji do UE („Obywatele mają konkretne oczekiwanie. Że rozwiążemy problem nielegalnej migracji”);
  • ekonomiczne („Ludzie chcą poczucia bezpieczeństwa pracy i przyzwoitych zarobków. Zapewnienie tego – to dla nas sprawa priorytetowa”).

Europejska Partia Ludowa obiecuje dużo. Kluczowe priorytety? Pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt ekonomiczny.

W wypowiedziach polityków często pojawia się słowo „musimy”.

„Musimy zapewnić pokój. Jeśli nie na całym kontynencie [bo toczy się rosyjska wojna przeciwko Ukrainie – red.], to przynajmniej w UE” – mówi Weber.

„Musimy wspierać Ukrainę. Mocniej, więcej, szybciej. Ukraina walczy nie tylko o swoje przetrwanie, ale i o bezpieczeństwo całej Europy” – mówi Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej.

W partyjnym manifeście wsparcie dla Ukrainy to punkt pierwszy.

„Musimy zagwarantować dobrobyt naszym obywatelom. Stabilne miejsca pracy, dobre zarobki (…). Ekonomiczny sukces powinien iść w parze z odpowiedzialnością środowiskową. Rozwój gospodarczy z rozwojem społecznym. To dlatego jesteśmy zwolennikami społecznej gospodarki rynkowej” – mówi komisarz ds. budżetu i administracji Johannes Hahn, polityk Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP), która sromotnie przegrywa w Austrii ze skrajną prawicą.

Antonio Tajani, szef Forza Italia zapowiada „walkę z nielegalną migracją”. „Tego oczekują wyborcy. Nielegalna migracja to jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla bezpieczeństwa w Europie (…) Rosja wykorzystuje ją przeciwko nam” – mówi. W partyjnym manifeście walce z nielegalną migracją poświęcone są niemal dwie strony tekstu (na 25).

„Dążymy do powstrzymania niekontrolowanej migracji, aby zdolność Europy do integracji migrantów nie została przeciążona. To europejskie państwa członkowskie, a nie przemytnicy, powinni decydować o tym, kto wjeżdża do Europy” – czytamy w manifeście.

„Musimy zbudować unię obronną i być bardziej niezależni w kwestii własnego bezpieczeństwa (…). Ale powtarzam: budowa zintegrowanych europejskich sił obronnych oraz koordynacja zakupów dla armii na poziomie UE to nie działanie przeciwko NATO. Jesteśmy gorącymi zwolennikami Sojuszu Północnoatlantyckiego” – mówi z kolei David McAllister z niemieckiego CDU.

Unia obronna z manifestu EPL znacznie wykracza zakresem poza działania, które na początku marca zaproponowała w obszarze obronności Komisja Europejska. KE proponuje wsparcie dla wspólnego rynku zbrojeniowego – koordynację zakupów, zabezpieczanie łańcuchów dostaw, finansowanie badań i rozwoju oraz ustanowienie nowego komisarza ds. obrony. McAllister powiedział za to jasno o budowie „zintegrowanej europejskiej armii” obejmującej wszystkie typy sił zbrojnych. Potwierdza to treść manifestu partii.

„Europa musi być silniejsza”

Tych „musimy” jest więcej. Część z nich już znamy: „Musimy przygotować Europę do rozszerzenia”. ”Musimy wpuścić Bułgarię i Rumunię do strefy Schengen”. „Musimy na pierwszym miejscu postawić interes rolników”. „Musimy zadbać o środowisko, ale własnym sposobem”.

Partyjny manifest podkreśla konieczność wejścia do UE oraz NATO Ukrainy, poza tym podkreśla plan „przygotowania Europy na rozszerzenie” o kraje Bałkanów Zachodnich, Mołdawię oraz Gruzję. Ze sceny mówił o tym Antonio Tajani z Forza Italii.

„Unia Europejska jest globalnym graczem i powinna być globalnym graczem. Musimy być bardziej obecni, musimy być silniejsi. Na Bliskim Wschodzie, w Afryce. Musimy też czuwać na tym, co się dzieje w Bałkanach Zachodnich. Członkostwo Bałkanów Zachodnich w UE jest kluczowe. Byłoby wielkim błędem utracić Bałkany Zachodnie na rzecz Rosji albo Chin”.

Zielony Ład? „Tak, ale to będzie nasz Zielony Ład. Taki, który będzie łączył kwestie rozwoju gospodarczego i dbania o konkurencyjność europejskiej gospodarki z kwestią wdrażania ambitnych polityk proklimatycznych i prośrodowiskowych” – mówi w odpowiedzi na pytanie OKO.press Manfred Weber.

Weber podkreśla, że w Europie owszem, powinniśmy jeździć elektrykami czy samochodami z napędem wodorowym, ale wyprodukowanymi w całości na miejscu, a nie na chińskich podzespołach.

W manifeście partii podkreślone jest, że „Europa ma do odegrania wiodącą rolę w globalnej ochronie klimatu”, a Europejski Zielony Ład jest „naszym znakiem rozpoznawczym”. Partia podkreśla, że Zielony Ład jest zaprojektowany tak, by był korzystny dla gospodarki i podaje przykład: w 2022 r. emisje gazów cieplarnianych w Europie spadły o około 2,5 procent, podczas gdy gospodarka wzrosła o 3,5 procent. Czyli da się łączyć zieloną transformację ze wzrostem.

Poza tym jednak grupa pisze, że aby realizowanie celów Zielonego Ładu było możliwe, polityki te muszą być akceptowane społeczne. Tu znowu obrywa się socjalistom.

„Zielony Ład nie jest dla nas nową ideologią, za którą opowiadają się Zieloni czy socjaliści. Jest znakiem rozpoznawczym lepiej prosperującej, innowacyjnej, konkurencyjnej i zrównoważonej Europy, którą chce budować EPL” – głosi manifest partii.

W kuluarach słyszymy: stało się oczywiste, że część założeń agendy klimatycznej UE jest obecnie finansowo i społecznie niewykonalna. Wojna w Ukrainie zupełnie zmieniła okoliczności. Koszty transformacji bardzo wzrosły, co zwiększyło obciążenie społeczne. Trzeba wciąż dążyć do osiągnięcia neutralności klimatycznej, ale niezbędne jest nowe zaprojektowanie części polityk. Trzeba ostudzić społeczne emocje, by zupełnie nie wykoleić Zielonego Ładu.

„To my jesteśmy partią rolników”

W rozważaniach członków EPL sporo miejsca zajmują też rolnicy. Nic dziwnego. W trakcie, gdy przemawiają ze sceny, wokół budynku, w którym odbywa się kongres, protestujący ścierają się z policją. „Stop z wyzyskiem Rumunii przez UE!”. „Wolność, równość, braterstwo” – krzyczą. Część haseł dotyczy rolnictwa. „Stop dla skażonego zboża z Ukrainy”. „Pomóżmy Ukrainie nie doprowadzić nas do bankructwa” – można przeczytać na transparentach. Niektórzy protestujący niosą też plakaty z przekreślonym wizerunkiem Ursuli von der Leyen.

„Rumunia płaci do budżetu europejskiego miliardy euro. Nie zgadzamy się z tym wyzyskiem” – mówi OKO.press Georg Razvan, jeden z protestujących. Dodaje, że rumuńska partia PNL należąca do EPL to partia „baronów i złodziei”. Jej szef, były premier Nicolae Ciucă, który w oczach wielu Rumunów uchodzi za polityka bardzo skorumpowanego, to gospodarz kongresu.

Weber określa go „dobrym przyjacielem”.

Razvan jest rolnikiem z miejscowości Giurgiu, ale to też były polityk rumuńskiej ultranarodowej partii AUR, która w tych wyborach ma szansę wprowadzić do Parlamentu Europejskiego nawet 6 lub 7 europosłów. AUR buduje obecnie na nastrojach antyukraińskich i antyunijnych. Gromadzi poparcie niezadowolonych.

Przykład AUR to przykład tego, czemu w tych wyborach czoła muszą stawić partie politycznego mainstreamu – takie jak te zrzeszone w EPL. Temperatura społecznego niezadowolenia w niektórych krajach jest naprawdę wysoka. Widać to chociażby na przykładzie protestów rolników. Partie zrzeszone w EPL to często partie z długą tradycją i nie zawsze krystaliczną reputacją. Tymczasem na kongresie EPL o swoich mówi się tylko dobrze.

Obradujący w środku politycy z przekonaniem mówią: „To my jesteśmy partią rolników!” i proszą, by rolnicy „zaufali Unii Europejskiej”.

Esteban Gonzalez Pons z hiszpańskiej partii Partido Popular, która wygrała lipcowe wybory w 2023 roku, ale nie była w stanie sformować rządu, ze sceny wymienia, jakie propozycje EPL ma dla rolników:

  • przegląd wdrażania Zielonego Ładu (weryfikacja wpływu, jaki każdy środek Zielonego Ładu ma na rolnictwo),
  • równe zasady dla wszystkich – te same wymogi co do jakości dla produktów europejskiego rolnictwa, jak i importowanych,
  • rekompensaty dla rolników dotkniętych nierównowagą na rynku spowodowaną przez import,
  • przegląd umów o wolnym handlu,
  • intensyfikacja kontroli fitosanitarnych importu rolno-spożywczego, aby zapewnić, że „szkodniki i choroby nie przedostaną się na europejską wieś”,
  • polityka ochrony wody – „woda stanie się rzadsza niż ropa naftowa, musimy nauczyć się nią zarządzać".

Słuchając wystąpień podczas kongresu, można odnieść wrażenie, że EPL chce być polityczną rodziną dla wszystkich: rolników, klasy średniej, przedsiębiorców, inwestorów, kobiet, osób młodych i starszych.

Partyjny manifest ma 25 strony i jest napisany bardzo ostrożnym językiem. Więcej w nim stwierdzeń typu „powinniśmy” i „chcemy” niż „zamierzamy”, „zrobimy”. Partyjne DNA? „Budowanie mostów”. „Nie chcemy dzielić, chcemy jednoczyć. To jest nasz sposób działania” – mówi Weber.

Jednomyślność nie we wszystkim

Delegaci EPL dużo miejsca podczas kongresu poświęcają też tematom związanym ze wspólną polityką zagraniczną i obronną. Oprócz deklaracji dotyczących budowy unii obronnej, postulują większą aktywność Europy w różnych miejscach na świecie oraz zniesienie jednomyślności, aby uniemożliwić blokowanie prac Rady UE.

Ale uwaga: nie we wszystkich obszarach, których jednomyślność dotyczy, czyli spraw budżetowych oraz polityki zagranicznej i obrony, lecz jedynie w przypadku głosowań sankcji. Propozycja socjaldemokratów z grupy S&D oraz liberałów z Odnowić Europę idzie dużo dalej: grupy te postulują całkowite odejście do wymogu jednomyślności na rzecz głosowań większościowych.

W manifeście EPL pada też propozycja zastąpienia urzędu wysokiego przedstawiciela Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa nowym stanowiskiem europejskiego ministra spraw zagranicznych. Manifest nie uszczegóławia, czym miałaby różnić się ta funkcja, ale nazwa może ściągnąć na EPL kolejną falę oskarżeń ze strony skrajnej prawicy o chęć budowy „europejskiego superpaństwa”.

Wreszcie manifest EPL wspomina o konieczności reformy Unii Europejskiej.

„Chcemy, aby UE była bardziej zdolna do działania, skuteczniejsza, silniejsza i bardziej demokratyczna. Jednocześnie państwa członkowskie nadal będą miały prawo decydować o tym, które kompetencje powinna posiadać UE, a które mogłyby zostać z powrotem (...) Będziemy również nadal opracowywać strategie zwiększenia bliskości UE z jej obywatelami, angażując w ten proces społeczeństwo obywatelskie” – czytamy w manifeście.

Partia podtrzymuje chęć zwołania w najbliższych latach Konwentu Europejskiego, który miałby obradować nad zmianą traktatów.

„Wielu socjalistów było początkowo sceptycznie nastawionych do ideo zjednoczenia Europy. Zieloni wielokrotnie próbowali zapobiec tworzeniu jednolitego rynku. Niektórzy liberałowie wyrządzili poważne szkody demokratycznej Europie [nie ma mowy o tym, jakie – przyp. red.], nie wspominając o prawicowych populistach, którzy chcą dziś zniszczyć naszą Europę. My jako EPL opowiadamy się za silną i skuteczną UE, którą z powodzeniem poprowadzimy w przyszłość” – głosi manifest.

800 delegatów uprawnionych do głosowania jednomyślnie poparło dokument.

Ursula von der Leyen zdobyła poparcie 400 z 489 głosujących delegatów. Za jej kandydaturą nie zagłosowali Francuzi i Austriacy. Ponad trzysta osób, które były obecne na kongresie dzień wcześniej, nie wzięło udziału w głosowaniu – może pojechali wcześniej do domu.

;

Udostępnij:

Paulina Pacuła

Pracowała w telewizji Polsat News, portalu Money.pl, jako korespondentka publikowała m.in. w portalu Euobserver, Tygodniku Powszechnym, Business Insiderze. Obecnie studiuje nauki polityczne i stosunki międzynarodowe w Instytucie Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas przygotowując się do doktoratu. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i relacjach w Unii Europejskiej.

Komentarze