7 na 9 sędziów głosowało za utrzymaniem możliwości zamawiania mifepristonu pocztą do domu. To ważny wyrok, bo aborcja tabletkami stanowi dziś najczęstszą metodę przerywania ciąży, szczególnie w stanach, w których aborcja jest zakazana albo bardzo trudno dostępna – pisze Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu
W czwartek 14.05 amerykański Sąd Najwyższy podjął w końcu decyzje w sprawie tabletek aborcyjnych, a konkretnie możliwości dostępu do mifepristonu (jednej z dwóch substancji stanowiącej zestaw leków poronnych) drogą wysyłkową.
7 na 9 sędziów głosowało za utrzymaniem możliwości zamawiania mifepristonu pocztą do domu. To ważny wyrok, bo aborcja tabletkami stanowi dziś najczęstszą metodę przerywania ciąży, szczególnie w stanach, w których aborcja jest zakazana albo bardzo trudno dostępna.
Przed 2021 rokiem prawie wszystkie aborcje w USA odbywały się osobiście, czyli w klinikach. Kobiety w niechcianych ciążach albo miały zabieg chirurgiczny, albo przyjmowały tabletki aborcyjne w placówce medycznej podczas wizyty osobistej.
W czasie pandemii COVID-19 Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) po raz pierwszy zezwoliła personelowi medycznemu przepisywanie tabletek aborcyjnych poprzez konsultacje online bądź telefoniczne.
Badania naukowe pokazują jasno, że aborcje uzyskiwane w ten sposób są tak samo bezpieczne, jak te, które odbywają się w klinice. Wcześniej takie samo rozwiązanie wprowadziła między innymi Wielka Brytania powołując się na bezpieczeństwo tabletek, ale też konieczność odciążenia systemów ochrony zdrowia procedurami, które mogą odbywać się w ramach telemedycyny.
Po tym, jak w czerwcu 2022 r. amerykański Sąd Najwyższy uchylił konstytucyjne prawo do aborcji, podejmowano różne próby ułatwienia dostępu do aborcji. W 2023 roku Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) przedłużyła możliwość wysyłki tabletek bez konieczności osobistej konsultacji pomimo zakończenia pandemii. Takie rozwiązanie sprawiało, że osoba w niechcianej ciąży, nawet ta mieszkająca w stanie z zakazem aborcji mogła odbyć konsultacje telefonicznie i otrzymać tabletki pocztą. Dodatkowo w całym kraju zaczęły powstawać grupy wspierające kobiety w dostępie do tabletek.
W październiku 2025 roku stan Luizjana pozwał FDA za to, że zezwala na dostęp do tabletki aborcyjnej mifepristone poprzez telemedycynę i sprzedaż wysyłkową. Luizjana argumentowała, że zezwolenie na wysyłkę mifepristonu, sprawia, że zakaz aborcji w tym stanie nie ma jak zadziałać, bo pacjentki omijają przepisy i otrzymują leki pocztą. Sąd apelacyjny na początku maja tego roku rozpatrzył pozew i tymczasowo przywrócił wymóg, aby tabletki aborcyjne mogły być pozyskiwane wyłącznie osobiście.
Na wyrok sądu apelacyjnego zareagowało dwóch producentów tabletki mifepristone Danco Laboratories i GenBioPro. Odwołali się oni do Sądu Najwyższego, podkreślając, że mifepristone jest bezpieczny w samodzielnym użytku, ma mniej skutków ubocznych niż popularny środek przeciwbólowy łatwo dostępny w całym kraju. Producenci leku wskazywali również, że od czasu zarejestrowania mifepristonu do użytku (2000 r.) i rozszerzenia dostępu poprzez telemedycynę (2021r.) nie doszło do żadnej niebezpiecznej sytuacji w związku z użyciem tabletek. Producenci podkreślali, że nie powinno się zaostrzać dostępu do tabletek w całym kraju, tylko dlatego, że jeden stan (w tym przypadku Luizjana) ma problem z tym, że można uzyskać lek pocztą.
14 maja Sąd Najwyższy utrzymał stosunkiem głosów 7:2, dostęp do mifepristonu drogą pocztową, ale odesłał sprawę z powrotem do Sądu Apelacyjnego, który 1 maja wydał wyrok zaostrzający dostęp do tej substancji. Jest więc pewne, że sprawa ta powróci i ponownie będzie rozpatrywana przez sędziów Sądu Najwyższego.
Prawo antyaborcyjne nawet najbardziej restrykcyjne nie jest w stanie kontrolować przesyłek i połykania leków.
Podobnie jak w Polsce, za sprawą zaostrzenia prawa aborcyjnego, tabletki aborcyjne w USA stały się najpopularniejszą metodą przerywania ciąży. W 2023 roku ponad 60 proc. wszystkich aborcji w Stanach Zjednoczonych odbywało się za pomocą tabletek. Aborcje tabletkami są tańsze niż te w klinikach i pozwalają na przerwanie ciąży w wybranym przez siebie czasie i miejscu oraz zachowaniu prywatności.
Tabletki aborcyjne są często najłatwiejszym i najbezpieczniejszym sposobem przerwania ciąży, dlatego przeciwnicy aborcji na różne sposoby próbują utrudnić do nich dostęp. Tymczasem setki recenzowanych badań naukowych wykazują, że mifepristone jest niezwykle bezpieczny: tak samo bezpieczny, a nawet bezpieczniejszy niż inne popularne leki zatwierdzone do samodzielnego użytku.
Mifepristone znajduje się na liście Światowej Organizacji Zdrowia kluczowych substancji a rekomendacje WHO z 2022 roku zalecają znoszenie barier w dostępie do tabletek. Pod koniec 2024 roku co czwarta aborcja w USA była przeprowadzana za pośrednictwem telemedycyny. Dziś leki poronne wysyłane są nie tylko przez personel medyczny, ale również przez organizacje feministyczne w ramach telemedycyny bądź z Meksyku. Mifepristone jest dopuszczony do użytku w ponad 100 krajach (nie w Polsce), ale dzięki telemedycynie można go otrzymać niemal wszędzie. Używany jest nie tylko do przerywania ciąży, ale również jako antykoncepcja awaryjna (podawany w mikro dawkach) oraz do leczenia zatrzymanych poronień.
Warto zaznaczyć, że mifepristone nie jest substancją niezbędną do przerwania ciąży. Aborcje można zrobić również samym misoprostolem (stosując inne dawkowanie niż to, gdy mamy dostęp zestawu leków) albo zastępując mifepristone dwiema tabletkami Ella One (każda po 30 mg octanu ulipristalu).
Niemal natychmiast po wyroku sądu apelacyjnego z 1 maja, który zakazywał dostępu do mifepristonu pocztą, zaczął panować chaos, a nagłówki mediów krzyczały, że tabletki aborcyjne stały się nielegalne, choć nie było to prawdą. Orzeczenie z 1 maja 2026 r. nie oznaczało, że osoby zamawiające leki będą teraz aresztowane lub ścigane, ale utrzymanie go w mocy mogło podtrzymywać obawę przed skorzystaniem z aborcji tabletkami. I taki jest cel przeciwników aborcji: wprowadzić chaos, strach i przekonać wszystkich, że tabletki są niebezpieczne i nielegalne, choć rzeczywistość i badania naukowe pokazują coś zupełnie przeciwnego.
Amerykański ruch antyaborcyjny od dawna próbował ograniczyć dostęp do tabletek aborcyjnych przy wykorzystaniu Sądu Najwyższego. Warto przypomnieć, że aż sześciu na dziesięciu sędziów Sądu Najwyższego to nominaci republikanów, a trzech sędziów zostało nominowanych przez Trumpa. Układ sił w Sądzie Najwyższym sugerował, że orzeczenie zapadnie po myśli przeciwników aborcji, ale stało się inaczej. Siedmiu sędziów na dziewięciu stanęło po stronie firm produkujących mifepristone, co ciekawe również trzech nominatów Trumpa. To już drugi raz, jak Sąd Najwyższy orzeka po stronie szerszego dostępu do tabletek.
W 2024 roku antyaborcyjni działacze znaleźli grupę lekarzy, która zgodziła się zakwestionować i zaskarżyć decyzje Agencji ds. Żywności i Leków z 2023 roku, ułatwiającą dostęp do tabletek aborcyjnych. Przeciwnicy aborcji twierdzili, że jeśli pozwolą na utrzymanie obecnych przepisów FDA dotyczących mifepristonu, antyaborcyjni lekarze mogliby ucierpieć, gdyby musieli leczyć kobiety, u których wystąpiły powikłania po mifepristone… Pozew został odrzucony, bo zdaniem sądu działacze antyaborcyjni nie udowodnili, że mieli podstawę w ogóle wnieść sprawę.
Administracja Trumpa przyjęła pozycje cichego obserwatora rozwoju sytuacji- nie angażuje się w spór, nie zabiera głosu. Kwestia dostępu do aborcji w USA cieszy się dużym poparciem wśród obywateli i obywatelek USA (ponad 60 proc.), co sprawia, że temat jest niewygodny dla prezydenta i partii republikańskiej.
Działania antyaborcjonistów nie ograniczają się do spraw sądowych, ale obejmują też tworzenie “badań” czy rozpowszechnianie dezinformacji, że tabletki aborcyjne zanieczyszczają wodę pitną poprzez korzystanie z toalety w trakcie zażywania leków.
Pod koniec 2025 roku, antyaborcyjna organizacja studencka w ramach kampanii: Make America Healthy Again, zorganizowała masową wysyłkę apeli do Agencji Ochrony Środowiska (EPA) o dodanie mifepristonu do listy zakazanych substancji zanieczyszczających wodę pitną. Sprawa zaszła tak daleko, że w marcu tego roku trzy republikańskie kongresmenki Mary Miller z Illinois, Diana Harshbarger z Tennessee i Sheri Biggs z Karoliny Południowej przedstawiły „Clean Water for All Life Act”, pierwszą federalną ustawę mającą na celu ograniczenia w dostępie do tabletek aborcyjnych. Prawdą jest, że przemysł farmaceutyczny ma wpływ na środowisko i zanieczyszczenie wody, ale nie ma żadnych dowodów na to, że mifepristone zagraża ludziom, zwierzętom lub środowisku. Dla antyaborcjonistów fakty i nauka nie mają znaczenia- chodzi o mnożenie barier i utrudnianie dostępu wszelkimi sposobami. Jeśli nie mogą w tej kwestii liczyć na sądy czy Trumpa, będą sięgać po inne metody.
Działaczka inicjatywy Aborcja Bez Granic i Aborcyjnego Dream Teamu
Działaczka inicjatywy Aborcja Bez Granic i Aborcyjnego Dream Teamu
Komentarze