0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: fot. Agata Kubis/OKO.pressfot. Agata Kubis/OKO...

Do odrzucenia prezydenckiego weta potrzeba było 263 głosów. Za odrzuceniem zagłosowało 246 osób, czyli zabrakło 17 głosów, żeby uwolnić psy z łańcuchów.

Przeciwko odrzuceniu weta głosowało 10 z 16 posłów Konfederacji i 175 osób z PiS. Co ciekawe – 22 posłów i posłanek PiS nie zdecydowało się na oddanie głosu. W tej grupie był Jarosław Kaczyński.

Wyniki głosowania w Sejmie

Kalendarium łańcuchowe

Przypomnijmy po kolei:

  • we wrześniu 2025 Sejm przegłosował tzw. ustawę łańcuchową – projekt poselski, którego autorką jest Katarzyna Piekarska z KO. Nowelizacja zakładała nie tylko spuszczenie psów z łańcuchów, ale również ustalał minimalne wielkości dopuszczalnych kojców (choć – oczywiście – psy z łańcuchów nie muszą trafić do kojców, nie ma obowiązku ich budowania). Rozmiar miałby być dostosowany do wagi psa – od 10 do 20 metrów kwadratowych. Obecnie nie ma takich regulacji – w obecnie obowiązujących przepisach określono jedynie długość łańcucha (3 metry).
  • Projekt poselski we wrześniu poparło KO, PSL, Polska 2050, Razem i Lewica. „Za” zagłosowało również 49 posłów i posłanek PiS – w tym Jarosław Kaczyński.

Przeczytaj także:

  • 2 grudnia prezydent Karol Nawrocki ogłosił swoje weto. „Choć intencja ochrony zwierząt jest słuszna i szlachetna, to sama ustawa była źle napisana. Zamiast rozwiązywać problemy, tworzyła nowe, które mogły doprowadzić do pogorszenia, a nie polepszenia sytuacji zwierząt. Proponowane normy kojców dla psów były kompletnie nierealne. Kojce wielkości miejskich kawalerek to absurd, który uderzałby w rolników, hodowców i zwykłe wiejskie gospodarstwa. To prawo było oderwane od rzeczywistości. Martwe prawo jest gorsze niż brak prawa” – mówił, uzasadniając swoją decyzję.

Ustawa łańcuchowa według prezydenta

  • Karol Nawrocki zaproponował swoją wersję ustawy łańcuchowej. Jak pisaliśmy w OKO.press, jest to przepisana niemal słowo w słowo zawetowana ustawa, skrócona o wymogi dotyczące wielkości kojców, w których mają przebywać psy trzymane do zewnątrz domów.
  • „Prezydencki projekt jest fatalny” – mówiła w OKO.press adwokat Katarzyna Topczewska. „Pan prezydent, wetując ustawę, stwierdził, że jest ona nieprecyzyjna – mimo że zawierała konkretne wymogi dotyczące kojców. Po czym zaproponował taką treść ustawy, która naprawdę jest zupełnie niekonkretna, może doprowadzić do tragedii i chaosu prawnego. Postanowił zakazać uwięzi psów, jednocześnie nie określając minimalnych norm dla kojców. Normy obowiązują w sprawie trzymania wszystkich zwierząt – w tym gospodarskich, a prezydent uważa, że psom, zwierzętom żyjącym najbliżej człowieka, są one niepotrzebne. W myśl prezydenckiego projektu kojec o wymiarach metr na metr będzie zgodny z prawem”.
  • Tuż po ogłoszeniu weta, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował, że zostanie ono poddane pod głosowanie. Aby odrzucić prezydenckie weto, potrzeba 3/5 głosów przy obecności przynajmniej połowy posłów i posłanek.

Protesty pod Sejmem

Przed głosowaniem odbyły się dwie manifestacje. W niedzielę (14 grudnia) protestujący przeszli spod Sejmu do Pałacu Prezydenckiego, domagając się odrzucenia weta. "Mamy wszyscy nadzieję, że to weto zostanie odrzucone.

Od 30 lat walczymy o to, żeby odpiąć psy z łańcucha.

Przy pierwszej ustawie o ochronie zwierząt, która się pojawiła, a której byłam autorką – to było 30 lat temu – również pojawiły się głosy, żeby te psy z łańcucha odpiąć. Ale niestety wtedy było za wcześnie" – mówiła do zgromadzonych posłanka KO Katarzyna Piekarska. 17 grudnia manifestujący zebrali się pod Sejmem, apelując do posłów i posłanek o głosowanie, dzięki któremu psy zostaną uwolnione z łańcuchów.

Prawica przejęta prawami kobiet

Po godz. 16:00 na sali plenarnej Sejmu rozpoczęła się dyskusja na temat ustawy łańcuchowej. Przez trzy godziny koalicja rządząca przekonywała, że ustawa (wbrew temu, co mówi prezydent Nawrocki) nie nakłada obowiązku budowania kojców. Posłanki i posłowie przypominali, że za tą ustawą stoją miesiące pracy, głosy organizacji prozwierzęcych i ponadpartyjna zgoda, która zniknęła dopiero po wecie prezydenta.

Wicemarszałkini Sejmu Dorota Niedziela, z zawodu lekarz weterynarii, wspominała, że wielokrotnie w swojej praktyce wycinała z psiej skóry wrośnięte łańcuchy. Posłanki przyniosły zdjęcia psów przy budach zrobionych z desek, psów przywiązanych do starego sprzętu AGD, który służy za kojec, zwierząt wychudzonych i chorych. Poseł Wolnych Republikanów Jarosław Sachajko kilkukrotnie prosił o zdjęcie tych fotografii z mównicy. „Prawdziwym obrazem jest to, że sześć kobiet nie miało opieki ginekologa i jedna z nich zmarła po cesarskim cięciu! To jest ładne?” – mówił.

To stało się narracją prawicy tego wieczoru – wielokrotnie podkreślano, że Sejm zajmuje się psami, podczas gdy:

  • kobiety giną na porodówkach;
  • do lekarzy ustawiają się kolejki;
  • dzieci głodują;
  • miliony osób żyją w biedzie.

Argumenty bez poparcia

Drugim argumentem, który pojawiał się w niemal każdej wypowiedzi posłów prawicy, w tym Konfederacji: jeśli koalicja rządząca chciałaby uwolnić psy z łańcuchów, zajęłaby się projektem prezydenckim. „Prezydentowi zależy na losie zwierząt” – mówił doradca Karola Nawrockiego Zbigniew Bogucki. „Prezydent jest za tym, żeby jak najszybciej procedować te zmiany” – podkreślał, zarzucając koalicji, że nie chcą zająć się projektem Karola Nawrockiego, bo to politycznie nieopłacalne.

Prawica nie miała jednak odpowiedzi na argumenty, że projekt prezydencki skaże psy na życie w kojcach, które nie będą miały określonych norm (mimo że normy obowiązują np. w sprawie warunków utrzymywania zwierząt gospodarskich). Pytania na ten temat ignorowała.

Pomagamy posłowi Fritzowi

Posłowie i posłanki PiS oraz Konfederacji powtarzali za prezydentem Nawrockim, że ustawa obraża i stygmatyzuje polską wieś. Jest atakiem na polskich rolników. Z tym nie zgadza się zdecydowanie PSL, który od początku deklarował poparcie dla ustawy łańcuchowej. „Skąd ma pan dane, że więcej psów żyje na terenach wiejskich, niż miejskich? Bo ja mam zupełnie inne informacje” – wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak zwracał się do Zbigniewa Boguckiego. Zaznaczał, że „polski rolnik dba o swoje zwierzęta – gospodarskie i towarzyszące”.

„Uczestniczyliśmy w trudnym procesie legislacyjnym i uważamy, że trzeba to weto odrzucić” – podkreślał wiceminister.

Rzadziej – choć wciąż zaskakująco często – padały również argumenty o tym, że problem psów na łańcuchu jest wymyślony. Posłowie zapraszali do swoich wiosek „gdzie takie rzeczy się nie dzieją”. Poseł Roman Fritz z koła Konfederacji Korony Polskiej kpił: „Nigdy nie widziałem psa żyjącego w pralce”. O zwierzęciu utrzymywanym w takim „kojcu” mówiły posłanki popierające ustawę łańcuchową.

OKO.press może ułatwić panu posłowi poszukiwania: w 2021 roku Pogotowie dla Zwierząt odebrało interwencyjnie psa przywiązanego do pralki, która miała mu służyć za budę. Pies miał na imię Puszek, mieszkał pod Zambrowem (woj. podlaskie). Inny pies – tym razem uwięziony w bębnie starej pralki – został znaleziony przez Ekostraż w 2023 roku pod Wrocławiem we wsi Łęg.

;
Na zdjęciu Katarzyna Kojzar
Katarzyna Kojzar

Dziennikarka, reporterka, kierowniczka działu klimatyczno-przyrodniczego w OKO.press. Zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego, w tym katastrofy na Odrze". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie, na wakacje jeździ pociągami, weekendy najchętniej spędza na kajaku, uwielbia Eurowizję i jamniki (a w szczególności jednego rudego jamnika).

Komentarze