0:00
Prawa autorskie: Maciek Jazwiecki / Agencja GazetaMaciek Jazwiecki / A...
29 kwietnia 2020

W nowej tarczy ani słowa o bezrobotnych. A zasiłki są tak niskie, że niezgodne z międzynarodowymi konwencjami

Wg badania mBanku aż 18 proc. młodych pracowników deklaruje, że straciło pracę. Ale w nowej ustawie antykryzysowej słowo „bezrobotny” nie pojawia się ani razu. Projekt podwyższenia zasiłku do 50 proc. ostatniej płacy i minimum 70 proc. płacy minimalnej złożyła Lewica z poparciem PSL. Obecna wysokość zasiłku dla bezrobotnych to cywilizacyjna porażka Polski

Wydrukuj

W opublikowanym „projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2” znalazło się kilka korzystnych zapisów odnoszących się do świadczeń socjalnych (m.in. podwyższenie kwoty kryterium dochodowego uprawniającej do świadczenia z funduszu alimentacyjnego), próżno w nim jednak szukać choćby wzmianki o jednym z największych problemów najbliższych tygodni i miesięcy: utracie pracy i przejściu na bezrobocie rzesz pracowników różnych branż .

Jak wielokrotnie wskazywaliśmy w OKO.press, zasiłek dla bezrobotnych jest absurdalnie niski. Podstawowa kwota zasiłku (staż pracy między 5 a 20 lat) wynosi zalediwe 861,40 zł brutto do 90 dni, później 676,40 zł. Rząd nie kwapi się do podniesienia zasiłku - zapowiada jedynie, że zrobi to w nieokreślonej przyszłości. Wg minister pracy Marleny Maląg „to nie jest jeszcze ten etap”.

Swoją ustawę o zasiłkach dla bezrobotnych złożyli w Sejmie posłowie Lewicy. Powołując się na zalecenia Międzynarodowej Organizacji Pracy chcą wprowadzenia świadczenia dla osób, które tracą pracę z powodu pandemii w wysokości 2100 złotych i podwyższenia zasiłku dla bezrobotnych do wysokości połowy ostatniej pensji, jednak nie mniej niż 70 proc. płacy minimalnej (około 1400 złotych na rękę). Ustawę Lewicy popiera PSL.

Dwie konwencje Międzynarodowej Organizacji Pracy stanowią, że minimalna wysokość zasiłku dla bezrobotnych powinna: być nie mniejsza niż 45 proc. lub 50 proc. płacy minimalnej i być nie mniejsza niż wysokość podstawowych kosztów utrzymania bezrobotnego i jego rodziny.

Tymczasem w Polsce podstawowa kwota zasiłku dla bezrobotnych w Polsce wynosi zaledwie 33 proc. płacy minimalnej.

"Żeby spełnić zasadę pokrywania minimalnych kosztów utrzymania, standardowy zasiłek dla bezrobotnych powinien wynieść netto co najmniej 1 335 zł, czyli nawet nieco więcej niż połowa płacy minimalnej brutto" - szacuje prof. Ryszard Szarfenberg z Instytutu Polityki Społecznej UW.

W GUS-ie jeszcze nie widać, ale to nie znaczy, że nie ma

GUS podał nowe dane dotyczące bezrobocia za marzec 2020. Na pierwszy rzut oka, wyniki mogą zaskakiwać. Zbiorcze dane mówią: w marcu bezrobocie wyniosło 5,4 proc. Bezrobotnych było 909,4 tys. To mniej niż w zeszłym roku (5,9 proc.) A także mniej niż w lutym 2020 (5,5 proc.).

W OKO.press pisaliśmy, że z powodu epidemii zagrożenie bezrobociem jest duże. Ekspert rynku pracy Łukasz Komuda, redaktor serwisu Rynekpracy.org w Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. Pisał na naszych łamach, że jeżeli do urzędów pracy zgłoszą się wszyscy, którzy pracę stracą, to wskaźnik bezrobocia wyniesie nawet 20 proc. Większość analityków ekonomicznych jest na razie ostrożniejsza i szacuje bezrobocie w granicach 8-10 proc.

Polaków od 13 marca obowiązują obostrzenia, które ograniczają nasze możliwości poruszania się po naszych miastach i po kraju. Restauracje i bary produkują jedzenie na dowóz lub nie działają wcale. Wiele miejsc pracy musiało się zamknąć.

Od 20 marca mamy na terenie całego kraju stan epidemii. Rządowa pomoc w postaci Tarczy Antykryzysowej została uchwalona dopiero na początku kwietnia. W związku z tym wydawało się oczywiste, że firmy będą zmuszone zwalniać ludzi.

W danych na razie tego nie widać. Dlaczego? Przyczyn jest kilka.

18 proc. młodych deklaruje, że straciło pracę

Ci bezrobotni, którzy tracą pracę teraz, często są osobami, które nie spotkały się wcześniej z systemem pomocy bezrobotnym, mogą więc odkładać decyzję o zgłoszeniu się do urzędu pracy.

Zwolnieni mają też okresy wypowiedzenia - osoby z dłuższym stażem pracy nawet 3-miesięczne, choć jak wskazywaliśmy w OKO.press, nieuczciwi pracodawcy mogą próbować je obejść, utrudniając przy okazji możliwość ubiegania się o zasiłek.

Ekonomiści zespołu analitycznego mBanku zlecili firmie Maisons&Partners badanie na temat zwolnień. Jest to badanie wykonane za pomocą panelu internetowego, jednak daje pewien wgląd w nastroje i doświadczenia ekonomiczne Polaków.

Według badania, aż 18 proc. wśród pracujących dotychczas osób w przedziale wiekowym 18-24, deklaruje, że straciło przez epidemię pracę. To wynik wyższego uśmieciowienia rynku pracy dla młodych i krótkiego stażu pracy. W pozostałych grupach utratę pracy deklaruje 4 do 8 proc. osób.

Obawę przed zwolnieniem wyraża 15 proc. badanych.

„Pracownicy, czyli ci, którzy zapewniają większość wpływów do sektora finansów publicznych, dostaną figę z makiem i rachunek do zapłacenia” – pisał w OKO.press Łukasz Komuda.

„Tarczę antykryzysową” fatalnie oceniają też związkowcy, którzy zaczęli nazywać ją „tarczą antypracowniczą”.

Więcej dowiemy się z danych kwietniowych, choć i w nich zapewne nie zobaczymy pełnego zjawiska. TVN24 zebrało dane z prawie wszystkich urzędów powiatowych na połowę kwietnia. Z tych danych wynika, że w ciągu pierwszych dwóch tygodni kwietnia przybyło prawie 30 tys. bezrobotnych. Ale wszystkie zastrzeżenia na temat tego, dlaczego ludzie nie zgłaszają się do urzędów pracy, obowiązują również w przypadku danych w połowie kwietnia.

Emilewicz: podwyższymy zasiłki. Maląg: jeszcze za wcześnie

„Szacunki, o których mówimy, są takie, że liczba bezrobotnych na koniec roku może wzrosnąć do 1,5 mln osób; stopa bezrobocia nawet do ok. 9-10 proc.” – mówiła w piątek 24 kwietnia wicepremier Jadwiga Emilewicz w poranku rozgłośni katolickich „Siódma-Dziewiąta”.

Emilewicz twierdziła też, że podnoszenie zasiłków dla bezrobotnych nie było dotąd konieczne, ponieważ mieliśmy dotąd „złote lata dla pracowników” (1,3 miliona osób na śmieciówkach może być innego zdania).

Wcześniej, 19 kwietnia w Polsat News Emilewicz powiedziała, że rząd pracuje nad podwyżką zasiłku:

„Rozmawiamy o podwyżce do kwoty około połowy płacy minimalnej, czyli byłby to niemal dwukrotny wzrost wysokości zasiłku w stosunku do tego, co mamy dziś. Wyniósłby w okolicach 1200 - 1300 zł brutto”.

Obecnie wysokość zasiłku dla bezrobotnych zależy od dotychczasowego stażu pracy. Istnieją trzy stawki:

  • Obniżona – dla osób ze stażem pracy poniżej 5 lat, 689,12 zł brutto do 90 dni, później 541,12 zł;
  • Podstawowa – staż między 5 a 20 lat – 861,40 zł brutto do 90 dni, później 676,40 zł;
  • Podwyższona – staż powyżej 20 lat – 1033,68 zł brutto do 90 dni, później 811,68 zł.

Aby zasiłek otrzymać, trzeba spełnić kilka warunków:

  • Najważniejszy to 365 dni pracy z co najmniej minimalnym wynagrodzeniem, od którego odprowadzane są składki na ubezpieczenia społeczne i Fundusz Pracy.
  • Przy przyznawaniu świadczenia bierze się pod uwagę półtora roku poprzedzające rejestrację – a więc rok pracy musi przypadać w 18 miesiącach poprzedzających rejestrację.

O innych przepisach można przeczytać m.in. tu.

Dlatego wzrost bezrobocia na razie w dużej mierze nie pokazuje, ilu Polaków straciło pracę przez rządowe obostrzenia w walce z epidemią. Wielu z pracowników na te warunki po prostu się nie łapie.

To m.in. pracujący na tzw. umowach śmieciowych, czyli zleceniach czy umowach o dzieło, zawieranych nie z wyboru, ale dlatego, że w przeciwnym razie pracodawca nie zaproponowałby takiemu pracownikowi pracy. Im często trudno jest wykazać staż i zarobki uprawniające do zasiłku.

Ministerstwo Rozwoju, którym kieruje Jadwiga Emilewicz, w dużej mierze odpowiada za działania antykryzysowe i kolejne zapisy Tarczy Antykryzysowej. Zasiłki to jednak kompetencja Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Kieruje nim Marlena Maląg.

O podwyżce zasiłków wypowiada się ona inaczej niż Emilewicz. Według Maląg „to nie jest jeszcze ten etap” na rozmowę o podwyżce.

Konkretnych propozycji jeszcze nie ma. Minister Emilewicz zapowiedziała jednak, że takie znajdą się w kolejnych przepisach antykryzysowych.

Polska niegotowa na wzrost bezrobocia

Na dziś nie mamy żadnej pewności, że wzrost bezrobocia nie zmieni się w gigantyczny kryzys społeczny.

Prof. Ryszard Szarfenberg z UW mówił OKO.press: „Jeżeli będą problemy z uzyskaniem zasiłku dla bezrobotnych, to zostaje tylko pomoc społeczna. Tu jednak trzeba przejść przez wywiad środowiskowy i spełnić warunki dochodowe w rodzinie. Te świadczenia są obliczane jako różnica między dochodem rodziny a kryterium dochodowym. Przy czym minimalny zasiłek okresowy gwarantowany dla samodzielnie gospodarujących bezrobotnych wynosi obecnie 350 złotych, a maksymalnie 418 zł".

Efekt jest taki, że wiele osób może znaleźć się w sytuacji bez zasiłku dla bezrobotnych i bez zasiłku z pomocy społecznej.

Lewica chce wyższych zasiłków

Swoją ustawę zasiłkach dla bezrobotnych złożyli w Sejmie posłowie Lewicy. Rozwiązanie ma dwa punkty. Po pierwsze, to świadczenie dla osób, które tracą pracę z powodu pandemii w wysokości 2100 złotych. Po drugie, podwyższenie zasiłku dla bezrobotnych w wysokości połowy ostatniej pensji, jednak nie mniej niż 70 proc. płacy minimalnej. Dziś to około 1820 złotych brutto, a więc około 1400 złotych na rękę.

O pomyśle Lewicy w Super Expressie pisał Adrian Zandberg: "Ta ustawa to nie lewicowe widzimisię, tylko spełnienie zaleceń Międzynarodowej Organizacji Pracy. Podobne funkcjonują z powodzeniem w krajach skandynawskich. Czas z tych wzorców skorzystać. Jeśli PiSowi honor nie pozwala na głosowanie za propozycją lewicy, to upoważniamy rząd: weźcie te rozwiązania, przepiszcie je i zgłoście jako własne. Byle szybko. Dzień po dniu zamykają się kolejne firmy, a ludzie tracą pracę. Oni naprawdę nie mogą czekać".

Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował wsparcie dla pomysłu. Można jednak spodziewać się, że projekt czeka podobny los, jak poprawki opozycji do przepisów antykryzysowych – czyli odrzucenie przez PiS.

Zasiłki niezgodne z międzynarodowymi standardami

Polskie zasiłki dla bezrobotnych faktycznie są niezgodne z międzynarodowymi konwencjami. Dwie konwencje Międzynarodowej Organizacji Pracy:

stanowią, że minimalna wysokość zasiłku dla bezrobotnych powinna:

  • być nie mniejsza niż 45 proc. lub 50 proc. płacy minimalnej
  • być nie mniejsza niż wysokość podstawowych kosztów utrzymania bezrobotnego i jego rodziny.

"W Polsce standardowy zasiłek dla bezrobotnych wynosi obecnie 33 proc. w stosunku do płacy minimalnej" - komentuje dla OKO.press prof. Ryszard Szarfenberg. "Podstawowe koszty utrzymania rodziny 2+2 według minimum socjalnego z IV kwartału 2019 wynosiły 3 890,21 zł. Przy obu osobach bezrobotnych uprawnionych do standardowych zasiłków dla bezrobotnych, dodając podstawowe zasiłki rodzinne oraz świadczenie wychowawcze mamy łącznie 2425,34 zł. Brakuje więc 1464,87 zł. Żeby spełnić zasadę pokrywania minimalnych kosztów utrzymania, standardowy zasiłek dla bezrobotnych powinien wynieść netto co najmniej 1335 zł, czyli nawet nieco więcej niż połowa płacy minimalnej brutto".

Polska ratyfikowała tylko konwencję numer 102, a i w tym przypadku z wyjątkiem m.in. właśnie zasad zabezpieczenia społecznego osób bezrobotnych. Nie ma więc kolizji prawnej. Jest za to poważna kolizja z cywilizowanymi standardami.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne