18 grudnia 2017 roku Katowice były najbardziej zanieczyszczonym miastem na świecie. Tymczasem prezydent Duda chwali się przed uczestnikami szczytu klimatycznego, że Katowice są zielonym miastem, bo mają dużo drzew.

Prezydent Duda – przy pomocy jednego przemówienia 3 grudnia 2018 na otwarcie szczytu klimatycznego ONZ COP24 – dostarczył OKO.press sporo materiału do sprawdzenia. Kolejną rewelacją była pochwała Katowic, miasta organizatora:

„To miasto stanowi modelowy przykład, jak prowadzona konsekwentnie przez lata polityka transformacyjna, będąc jednocześnie polityką wrażliwą na czynnik ludzki, pomaga stworzyć dogodne warunki dla rozwoju innowacyjnych przedsiębiorstw w ośrodku przemysłu ciężkiego i wydobywczego”. Prezydent poszedł dalej:


Katowice zaliczane są obecnie do grona najbardziej zielonych miast w Polsce, w którym lasy zajmują ponad 40 proc. ogólnej powierzchni.

Andrzej Duda, Przemówienie otwierające szczyt klimatyczny ONZ COP24 - 03/12/2018

Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta


Prawie się udało. Dane GUS mówią o 40 proc. A wszystko to zasługa polityki znienawidzonych komunistów


Katowice rzeczywiście są jednym z najbardziej zalesionych miast w Polsce. Według danych GUS z 2015 roku, opracowanych przez rynekpierwony.pl, czołówka tej klasyfikacji wygląda tak:

  • Zielona Góra (53 proc.)
  • Sopot (52 proc.)
  • Gdynia (44 proc.)
  • Katowice (40 proc.)
  • Jaworzno (37 proc.).

Prezydent dziękuje komunistom

Skąd taki duży odsetek lasów w Katowicach? W 1968 roku po raz pierwszy, uchwałą Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów wprowadzono koncepcję leśnego pasa ochronnego. Pas miał z jednej strony chronić ekosystemy leśne w obrębie aglomeracji śląskiej, z drugiej miał być miejscem rekreacji dla Ślązaków oraz miał ich chronić przed zanieczyszczeniami, które produkował katowicki przemysł ciężki.

Na terenie Katowic częścią leśnego pasa ochronnego jest m.in. Katowicki Park Leśny czy rezerwaty przyrody Las Murckowski i Ochojec. Wraz ze zmianą ustrojową idea pasa leśnego zaczęła mieć coraz mniejsze znaczenie.

Andrzej Duda nie widzi problemu w przyznaniu się do dziedzictwa PRL, jeżeli jest to korzystne dla aktualnie potrzebnej narracji. Być może premier Morawiecki powinien wytłumaczyć Andrzejowi Dudzie, że w 1968 roku – tym samym, w którym powstał śląski leśny park ochronny – nie było Polski. Mówił tak, gdy komentował 50. rocznicę wydarzeń marca 1968. Dlaczego prezydent Duda odwołuje się do zasług państwa, którego nie było?

Zielone miasta

To jednak tylko uboczny problem z tą wypowiedzią.

Rozumienie pojęcia „zielone miasto” jest na świecie inne. Komisja Europejska od 2008 roku przyznaje tytuł „Zielonej Stolicy Europy”. Pierwszą stolicą został Sztokholm na rok 2010.

Celem akcji jest docenienie

miast, które poprawiają jakość życia, dbają o środowisko oraz promują dobre praktyki inwestycyjne w tym obszarze.

Jest to zaskakująco bliskie temu, jak prezydent charakteryzował Katowice w swoim przemówieniu.

A jednak, jak nietrudno się domyślić, Katowice, ani żadne inne polskie miasto, nigdy takiej nagrody nie otrzymało.

„Zielony” często rozumiany jest jako synonim do „ekologiczny”. W tym sensie, Katowice w żadnym stopniu nie mogą zostać uznane za zielone miasto. Raczej smogowo-szare.

Zszarzała stolica Europy

Katowice mają ogromny problem ze smogiem. 18 grudnia 2017 były najbardziej zanieczyszczonym miastem na świecie. Wyprzedziły nie tylko Kraków i Warszawę ale także Kalkutę i Mumbaj w Indiach oraz Lahaur w Pakistanie. Katowicki problem dostrzegło wówczas również prawicowe „Do Rzeczy”.

W 2017 roku Katowice znalazły się w czołówce miast z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w całej Unii Europejskiej. Światowa Organizacja Zdrowia co roku publikuje raport na ten temat. W 2017 na liście 50 najbardziej zanieczyszczonych miast było aż 36 polskich (do pięćdziesiątki mieszczą się jeszcze tylko miasta bułgarskie, czeskie i włoskie). Katowice plasują się w zestawieniu na 48. miejscu.

Pierwszego dnia szczytu, o godzinie 13.00 jakość powietrza na ulicy Uniwersyteckiej (to najbliższa stacja pomiarowa centrum konferencyjnego, gdzie odbywa się szczyt klimatyczny) pokazują, że stężenie pyłów PM2,5 wynosi 150 proc. normy a pyłów PM10 – 125 proc.

Polska gościnność

W przemówieniu prezydent Duda zadał też pytanie:

„Czy to przy tym nie zadziwiające, a zarazem symboliczne, że tegoroczna konferencja COP24 odbywać się będzie dokładnie w tym samym miejscu, w którym kiedyś czynna była kopalnia węgla?”

Niewątpliwie zadziwiające jest, że Polska zaprosiła cały świat do rozmów o zmianach klimatu do jednego z najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce. Jednym ze źródeł smogu, tak jak wzrostu średniej temperatury na świecie (zapobieganie zmianom klimatu to główny cel konferencji klimatycznych), jest spalanie węgla. Być może polscy organizatorzy kierując się polską gościnnością, powinni wyposażyć gości konferencji w antysmogowe maski.


Zobacz też inne zdumiewające wypowiedzi Andrzeja Dudy w Katowicach:

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce i zmywa naczynia.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym