Prawa autorskie: Wojciech KrolWojciech Krol
28 czerwca 2021

Według polityków i mediów PiS w USA rządzi neomarksizm stojący nad grobem

Wypowiedzi polityków obozu rządzącego na temat USA sugerują, że wiedzę czerpią z jednego typu, skrajnie prawicowych źródeł. Trudno się dziwić, że później zaskakuje ich amerykańska polityka i nie bardzo potrafią znaleźć wspólny język z administracją Joe Bidena

Kiedy w noc wyborczą stacja telewizyjna Fox News ogłosiła, że Biden wygrał w Arizonie, stanie dotychczas dość konserwatywnym, Donald Trump wpadł we wściekłość. Jego sztabowcy próbowali skontaktować się z Foxem, domagając się wycofania tej informacji. Zięć prezydenta zatelefonował nawet do właściciela stacji Ruperta Murdocha.

Na próżno. Trzy dni później, gdy liczenie głosów w całym kraju – a zwłaszcza w kluczowych stanach – potwierdziło przegraną Trumpa, Fox News, tak jak pozostałe najważniejsze media informacyjne, ogłosiła, że nowym lokatorem Białego Domu zostanie Demokrata.

Jak Duda z Kurskim czekali na wygraną Trumpa

Do rządowych i prezydenckich budynków w Polsce ta informacja najwyraźniej nie dotarła. Andrzej Duda pogratulował Bidenowi wygranej dopiero 15 grudnia, ponad miesiąc po wyborach. Wcześniej winszował „udanej kampanii”, ale jednocześnie zaznaczał, że należy czekać do formalnego głosowania elektorów właśnie w połowie grudnia. Cztery lata wcześniej, kiedy wygrywał Trump, Duda wysłał tweet i list z gratulacjami już dzień po wyborach.

Wraz z politykami PiS-u z wygraną Bidena nie mogła pogodzić się też TVP. Prezes Telewizji Polskiej, Jacek Kurski, już w noc wyborczą, znając tylko pierwsze wyniki zliczające głównie głosy oddane w lokalach (głosy korespondencyjne, oddane głównie na Demokratów, podliczono później) cieszył się z reelekcji Trumpa, „powstrzymania pochodu lewicowej rewolty” i „wycia CNN”.

„Warto było zarwać noc i powitać piękny poranek”, pisał. Kiedy okazało się, że głosy z kluczowych stanów dały jednak wygraną Bidenowi, publiczne media skrupulatnie informowały odbiorców o wszystkich kolejnych, karkołomnych próbach podważenia przez przegraną stronę wyniku głosowania: sądowych pozwach, powtórnym liczeniu głosów w różnych miejscach itd.

„To pierwsza tura wyborów, drugą będzie batalia sądowa, oby nie doszło do trzeciej, czyli manifestacji na ulicach”, mówił w rozmowie z radiem RMF FM ówczesny szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, rzekomo specjalista od spraw międzynarodowych.

Sprawy sądowe nie są żadną drugą turą – mają na celu potwierdzenie ewentualnych nieprawidłowości. Kłopot polegał na tym, że Trump od początku nie miał na dowodów na żadne fałszerstwa, więc sądy konsekwentnie odrzucały kolejne wnioski. Zdesperowany prezydent próbował – na szczęście bezskutecznie – wywierać wpływ na osoby odpowiedzialne za przebieg wyborów w poszczególnych stanach. Urzędnicy w Georgii nagrali godzinną rozmowę, podczas której domagał się „znalezienia” brakujących do wygranej kilkunastu tysięcy głosów, i upublicznili ją poprzez media.

Atak na Kapitol? Nie nasza sprawa

Kłamstwa Trumpa doprowadziły w końcu do ataku jego zwolenników na Kapitol, gdzie ostatecznie zatwierdzano zwycięstwo Bidena. Wówczas polski prezydent najpierw milczał, a następnie opublikował tweeta, z którego nie wynikało jasno czy ów atak potępia. „Wydarzenia w Waszyngtonie to wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, które są państwem demokratycznym i praworządnym. Władza zależy od woli wyborców, a nad bezpieczeństwem państwa i obywateli czuwają powołane do tego służby. Polska wierzy w siłę amerykańskiej demokracji”.

Jak pokazywało OKO.press, wiadomość Andrzeja Dudy odróżniała na tle wielu innych przygotowanych przez europejskich dyplomatów i przywódców, którzy jednoznacznie potępili agresywny tłum, podkreślali rzecz oczywistą, czyli fakt, że nowym amerykańskim prezydentem będzie Joe Biden i wzywali Trumpa do uznania porażki.

Krzysztof Szczerski oświadczył, że to komunikat Andrzeja Dudy jest „właściwy”, zaś wypowiedzi europejskich przywódców były „wyjściem przed szereg”.

Tkwienie w bańce ultraprawicy

Co gorsza, po kilku miesiącach od tamtych wydarzeń, po stronie rządzących nie widać żadnej refleksji. W rozmowie opublikowanej w aktualnym numerze tygodnika „Do Rzeczy” [25/430], byłego szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego zapytano, czy Polska nie za długo zwlekała z uznaniem zwycięstwa Bidena.

„Jak pan wie, losy wyborów w USA długo się ważyły”, odpowiedział. Otóż nie, nie ważyły się długo. Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, pogratulowała Bidenowi zwycięstwa 7 listopada, cztery dni po wyborach. Tak samo Angela Merkel, Emmanuel Macron, Boris Johnson i wielu innych przywódców.

Nikt, kto nie tkwił w medialnej bańce ultraradykalnej prawicy, nie miał żadnych wątpliwości. Jak podtrzymywanie mitu o „nieprawidłowościach” wyborczych miało przysłużyć się Polsce nie było wiadomo już wtedy. A tym bardziej nie wiadomo jak ma się przysłużyć dziś. Najwyraźniej ludzie obozu rządzącego uwierzyli w narrację radykalnej amerykańskiej prawicy, powtarzaną nad Wisłą przez media publiczne i prorządowe.

Narracja mediów PiS jak Russia Today

A te nieustannie podają przekaz naciągany, niemający poparcia w danych lub zwyczajnie fałszywy. Przykład pierwszy z brzegu. Przy okazji ostatniego spotkania Bidena z Putinem TVP Info przytaczało opinię niejakiego Johna B. Pollaka, „byłego kongresmena i redaktora naczelnego portalu breitbart.com”.

Pollak faktycznie zasiada w kierownictwie tego portalu, acz nie jest jego naczelnym. Nie jest też byłym kongresmenem. W 2010 roku był kandydatem na ten urząd z ramienia Republikanów, ale zdecydowanie przegrał w wyborach z Demokratką. I ma na imię Joel, a nie John, o czym najwyraźniej wiedziała osoba podpisująca zdjęcia dla portalu TVP Info, ale już nie autor artykułu – niestety anonimowy.

Stałym elementem relacji wszystkich prawicowych mediów – od TVP Info, przez wPolityce, niezależna.pl, po „Najwyższy Czas” – są doniesienia o „absurdach politycznej poprawności”, ze szczególnym naciskiem na walkę ze zmianami klimatu, „rzekomy” rasizm, złowrogą „cancel culture”, która zmienia Stany w stalinowski reżim tropiący myślozbrodnie (dysydentka z Korei Północnej widzi w USA wiele podobieństw do totalitarnego reżimu z którego uciekła – to niezależna.pl) i – oczywiście – LGBT.

Weryfikacja tych doniesień nie jest w prawicowych mediach szczególnie istotna – ważne jest to, by pasowały do przyjętej narracji o dekadenckim Zachodzie, który popełnia „samobójstwo”. To z kolei opowieść z „Naszego Dziennika”, mniej lub bardziej świadomie kopiująca słowa Pata Buchanana, jednego z duchowych liderów amerykańskiego konserwatyzmu w latach 90.

Nie sposób nie zauważyć, że jest to narracja regularnie promowana także przez telewizję RT (dawniej Russia Today), czołowy organ rosyjskiej propagandy, oraz władze chińskie.

Fake news z Chicago

Poprawność polityczna i nietolerancja lewicy? Kiedy burmistrzyni Chicago, Lori Lightfoot (w języku portalu wPolityce.pl „pierwsza czarnoskóra kobieta burmistrz w Chicago, będąca też pierwszym otwarcie przyznającym się do homoseksualizmu burmistrzem”), powiedziała, że w drugą rocznicę swojej inauguracji udzieli wywiadów tylko reporterom należącym do mniejszości, prawicowe media w Stanach eksplodowały furią – co oczywiście znalazło odzwierciedlenie w Polsce.

O ile PAP w depeszy poinformowała, że mowa jest tylko o tej jednej okazji, portal TVP Info sugerował, że Lightfoot w ogóle już nie będzie rozmawiała z białymi dziennikarzami. „Absurdalna poprawność polityczna czy już rasizm?”, pytało z kolei dramatycznie wPolityce. RT nie miało wątpliwości: „To rasizm”.

Ruch Black Lives Matter? Według TVP Info to zwykli chuligani, „demolujący centra miast i sklepów” (sic!): „Aktywiści BLM zaatakowali mieszkańców”, „Zwolennicy BLM rabują sklepy”, „Protest LGBT i BLM w Nowym Jorku. Zdewastowano historyczny pomnik”.

W dodatku – jak przekonuje cytowany przez TVP tygodnik „Sieci” – ta „rasowa histeria” i „krwawe zamieszki” były wzorem dla „manifestacji Marty Lempart”.

Neomarksizm stojący nad grobem?

Do tego dochodzi narracja o tym, że Biden jest stojącym jedną nogą nad grobem starcem, obecna w prawicowych mediach cały czas – czasem w połączeniu z teorią, że prezydentem steruje jego „ultralewicowa” wiceprezydentka, której poglądy Witold Waszczykowski nazywa… neomarksistowskimi. Dlaczego? Niestety, we wspomnianym wywiadzie tego nie tłumaczy, a dziennikarz nie dopytuje, bo najwyraźniej sprawa jest oczywista.

Wróćmy jednak do Bidena. „Demencja czy bardziej ostrożny styl rządzenia? Ta kwestia pozostaje na razie nierozstrzygnięta”, pisze ostrożnie wPolityce. Niezależna.pl jest dużo bardziej kategoryczna i informuje, że „[Republikanie] kwestionują zdolności umysłowe Bidena”.

Na Twitterze zdarza się to mniej lub bardziej „żartobliwie” sugerować wielu prawicowym komentatorom: Piotrowi Semce, Tomaszowi Wróblewskiemu czy Michałowi Rachoniowi. Także taki przekaz przypomina narrację RT. Już w czasie kampanii wyborczej amerykański wywiad ustalił, że rosyjska propaganda szerzy fake newsy o złym stanie zdrowia Bidena.

W styczniu 2021 roku, już po ataku na Kapitol, Piotr Semka zupełnie na poważnie pisał w „Tygodniku TVP”, że Partia Demokratyczna opanowana jest przez radykalnych lewicowców i neomarksistów, podczas gdy w Partii Republikańskiej „żadne lobby” nie ma podobnego wpływu na tę partię.

„Tradycyjna maszyneria polityczna zderzała się z emocjami republikańskiego ludu, które jednak nigdy nie dominowały w takim stopniu, w jakim (…) postępowe lobby wywierają nacisk na Demokratów”. W jaki zatem sposób prezydentem z ramienia Demokratów został człowiek z samego środka, uosobienie partyjnego mainstreamu, a nie ktoś bardziej lewicowy?

Na to pytanie nie poznajemy odpowiedzi, ale wyraźnie widać obowiązującą narrację: Demokraci za Bidena stali się partią neomarksistowską, skrajną, socjalistyczną czy wręcz komunistyczną.

„Rewolucja Bidena. Mniejszości seksualne, rasowe i etniczne – teraz nadszedł ich czas”, ostrzega wPolityce.

Polska prawica poza polem

Problem polega na tym, że dla polskiej prawicy „kontrowersyjne” i „radykalne” są poglądy, które nawet dla większości amerykańskich Republikanów i konserwatystów nie są już radykalne, jak ochrona praw osób LGBT.

Ostatnie badania opinii publicznej pokazują, że nawet większość wyborców prawicy popiera małżeństwa osób tej samej płci. Trump jeszcze jako prezydent dziękował za wsparcie społeczności LGBT, ale TVP, prowadząca nieustanną nagonkę na „ideologię LGBT”, nie przyjmuje tego do wiadomości.

Jeszcze ciekawiej było w czasie pierwszej walki o prezydenturę Trumpa, kiedy rywalizował z Hillary Clinton. Jak informował portal wPolityce.pl, pewien gość obecny na antenie TVP Info zwracał uwagę na rzecz niezwykle istotną – niepokojące symbole, jakie towarzyszyły kampanii Clinton:

„Poza pustymi gestami artystów, na koncertach były znaki satanistyczne i okultystyczne. Hitler też szedł w ezoterykę, sprowadzał sobie czarowników. Jestem rzymskim katolikiem, więc wierzę w czary, które są zakazane w Piśmie Świętym. (…) Hillary Clinton zaprasza demony i to powie każdy egzorcysta, który zobaczy, co jest na tych koncertach”.

Tak mówił na antenie stacji rzekomo informacyjnej Wojciech Cejrowski, który do dziś jest felietonistą tygodnika „Do Rzeczy”, gdzie prowadzi „korespondencję z USA”.

PiS na prawo od Fox News

Nie chodzi tylko o to, że obóz PiS związał się ideologicznie z Republikanami, ale że związał się z najbardziej radykalnym skrzydłem tej partii, takim, dla którego nawet Fox News jest stacją zbyt liberalną – stąd cytaty z Breitbarta.

Steve Bannon – współzałożyciel portalu i były dyrektor firmy go wydającej, a niegdyś doradca Trumpa – także bywał gościem w TVP Info. Ale polska prawica sięga po media jeszcze dalej na prawo, które nawet w Stanach zaliczane są do tego, co w Polsce określilibyśmy mianem „szurii”, np. „The True Reporter”. Ta skrajnie prawicowa strona o niejasnych korzeniach i finansowaniu szerzy najróżniejsze teorie spiskowe. Zdarza się jej publikować satyryczne treści jako prawdziwe i nie jest uważana za wiarygodne źródło informacji.

Nie przeszkodziło to TVP Info, które w lutym na podstawie tekstu z „The True Reporter” opublikowało cały artykuł na temat spikerki Izby Reprezentantów Nancy Pelosi. „Pojawia się coraz więcej wątpliwości co do tego, kim naprawdę jest (…). Widać, że opresyjna ideologia [komunizmu] jest w głównym nurcie jej poglądów i ma wielki wpływ na Partię Demokratyczną”.

W narracji TVP Joe Biden, Kamala Harris czy Nancy Pelosi, są niebezpiecznymi radykałami, a nie najzwyklejszym mainstream Partii Demokratycznej.

Pytanie, czy to tylko propaganda, czy Prawo i Sprawiedliwość rzeczywiście wierzy w to, co na temat Stanów Zjednoczonych mówią kontrolowane przez władzę media. Niestety, wydaje nam się, że prawdziwa jest odpowiedź druga.

To z kolei prowadzi do kuriozalnych sytuacji „niezrozumienia niezrozumienia”, kiedy politycy partii rządzącej zachodzą w głowę jak to możliwe, że ich polityka lub słowa – jak na przykład porównanie LGBT do ideologii „gorszej od komunizmu” – spotykają się z krytyką czy właśnie całkowitym brakiem zrozumienia po stronie amerykańskiej.

W ujawnionych właśnie mailach, które skradziono z prywatnej skrzynki mailowej szefa KPRM Michała Dworczyka, pojawia się informacja podana za TVP Info. Uczestniczący w wymianie maili premier Mateusz Morawiecki odpowiada „Poproszę o inne źródło”. Najwyraźniej wielu kolegów premiera po inne źródło nie sięga.

Piotr Tarczyński, historyk, amerykanista, z Łukaszem Pawłowskim prowadzi „Podkast amerykański”.

Łukasz Pawłowski, publicysta, doktor socjologii, doradca polityczny. Wspólnie z Piotrem Tarczyńskim prowadzi „Podkast amerykański”. Autor książki „Druga fala prywatyzacji. Niezamierzone skutki rządów PiS” [2020].

Udostępnij:

Lukasz Pawłowski

Publicysta, doktor socjologii, doradca polityczny. Wspólnie z Piotrem Tarczyńskim prowadzi „Podkast amerykański” [https://www.facebook.com/podkastamerykanski]. Autor książki „Druga fala prywatyzacji. Niezamierzone skutki rządów PiS” [2020]. Dawniej sekretarz redakcji tygodnika „Kultura Liberalna”.

Piotr Tarczyński

Historyk, doktor nauk politycznych, amerykanista, tłumacz, pisarz. Z Łukaszem Pawłowskim prowadzi „Podkast amerykański"

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne