Aż 78 proc. Polaków chce odejścia od węgla do 2030 roku - wynika z badania Kantar dla Greenpeace. Problem w tym, że nie chce tego większość partii politycznych w Polsce. A czasu na uniknięcie katastrofy klimatycznej mamy coraz mniej

Kryzys klimatyczny nie jest w Polsce nośnym politycznie tematem. A przynajmniej nie widać tego po programach większości polskich partii politycznych, które wydają się ten problem – nomen omen – programowo ignorować.

W tę polityczno-klimatyczną bierność uderzył dziś (14 maja 2019) Greenpeace swoim kolejnym protestem. Dwanaście dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego na warszawskich centralach PiS i PO aktywiści z 14 krajów zawiesili czarne transparenty z hasłem „Polska bez węgla 2030” (policja zatrzymała 46 z nich, z czego dwóch już zwolniono; póki co, nikomu nie postawiono zarzutów).

„Politycy PiS i PO ignorują głos nauki, młodych ludzi protestujących w całej Polsce w ramach strajków dla klimatu oraz swoich wyborców. […] Najwyższa pora, żeby Jarosław Kaczyński i Grzegorz Schetyna – liderzy partii, które decydować będą o kształcie polityki klimatycznej i energetycznej, zaczęli dbać o naszą bezpieczną przyszłość” – mówi w komunikacie prasowym Paweł Szypulski z Greenpeace Polska.

Opublikowany jesienią ubiegłego roku raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmiany Klimatu (IPCC) nie pozostawia złudzeń. W ciągu najbliższych 11 lat musimy znacząco ograniczyć światowe emisje gazów cieplarnianych. Inaczej nie uda się zatrzymać globalnego ocieplenia na poziomie 1,5 st. C, co uruchomi kaskadę katastrofalnych zjawisk klimatycznych „Aby osiągnąć ten cel, wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej, w tym Polska, powinny odejść od węgla do 2030 roku” – pisze Greenpeace Polska.

I Polacy są na to gotowi. Aż 76 proc. nich chce odejścia od węgla do tego terminu.

„Wysokie lub bardzo wysokie poparcie dla odejścia od węgla utrzymuje się wśród wyborców PiS, PO, PSL, Wiosny, Nowoczesnej, Kukiz’15 i SLD” – pisze Greenpeace. Problem w tym, że większość partii nie jest na to gotowa.



Polacy nie chcą węgla

Badanie „Stosunek do odejścia od produkcji energii z węgla w Polsce do 2030 roku” zostało przeprowadzone w drugiej połowie kwietnia 2019 roku metodą CATI (wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych). Przepytano 232 wyborców Prawa i Sprawiedliwości, 191 Platformy obywatelskiej i po 100 osób z elektoratu: PSL, SLD, Nowoczesnej, Kukiz’15 i Wiosny Roberta Biedronia.

Na pytanie o to, czy Polska powinna odejść od produkcji energii z węgla na rzecz produkcji energii z krajowych źródeł odnawialnych do 2030 roku, respondenci odpowiedzieli następująco:

LEGENDA: ciemnozielony – zdecydowanie tak; jasnozielony – raczej tak; czerwony – raczej nie; bordowy – zdecydowanie nie; szary – nie wiem/trudno powiedzieć. Źródło: „Stosunek do odejścia od produkcji energii z węgla w Polsce do 2030 roku”, Kantar dla Greenpeace Polska, 2019

76 proc. – czyli aż 3/4 wyborców – popiera odejście od produkcji energii z węgla w Polsce na rzecz źródeł odnawialnych do 2030 roku. Blisko połowa – 47 proc. – wyraża taki pogląd zdecydowanie. Negatywnie nastawionych jest łącznie aż 19 proc. wyborców, czyli niemal 1/5 badanych.

A tak odpowiedzi rozkładały się w podziale na wyborców poszczególnych partii politycznych:

LEGENDA: ciemnozielony – zdecydowanie tak; jasnozielony – raczej tak; czerwony – raczej nie; bordowy – zdecydowanie nie; szary – nie wiem/trudno powiedzieć. Źródło: „Stosunek do odejścia od produkcji energii z węgla w Polsce do 2030 roku”, Kantar dla Greenpeace Polska, 2019

Zdecydowanie najbardziej postępowe poglądy w tym względzie ma elektorat Wiosny Roberta Biedronia i PO – odejście od węgla na rzecz OZE popiera 91 proc. wyborców tych partii.

Za takim rozwiązaniem jest niewiele mniej głosujących na Nowoczesną – 89 proc. Trochę słabiej jest w przypadku elektoratu SLD – 84 proc.

Dalej, kolejno, za zarzuceniem wytwarzania energii z węgla jest 76 proc. wyborców PSL, 65 proc. wyborców Kukiz’15 i 55 proc. wyborców PiS.

„Należy jednak zauważyć, że w przypadku każdej z przedstawionych grup, odsetek zwolenników zmiany źródła produkcji energii na te odnawialne zdecydowanie przeważa nad opiniami negatywnymi” – komentują autorzy badania.



Elektorat PiS też (w większości) antywęglowy

Najniższe poparcie elektoratu PiS dla dekarbonizacji energetyki spośród wyborców wszystkich partii raczej nie dziwi, bo nie jest to formacja, która przywiązuje wielką wagę do spraw klimatycznych (o czym niżej).

Wśród PiS-owskich zwolenników przeważają mężczyźni, osoby w wieku 25-39, z podstawowym wykształceniem oraz mieszkający w miastach od 100 do 500 tysięcy mieszkańców. Niemniej na uwagę zasługuje to, że nawet wyborcy tej partii mają w większości – nawet jeśli niewielkiej – dekarbonizacyjne oczekiwania względem „swojego” rządu.

Jeszcze ciekawiej to wygląda, jeśli zobaczymy na wyniki badania elektoratu PiS w podziale na województwa:

LEGENDA: ciemnozielony – zdecydowanie tak; jasnozielony – raczej tak; czerwony – raczej nie; bordowy – zdecydowanie nie; szary – nie wiem/trudno powiedzieć. Źródło: „Stosunek do odejścia od produkcji energii z węgla w Polsce do 2030 roku”, Kantar dla Greenpeace Polska, 2019

Tylko w czterech województwach znaleźli się przeciwnicy odejście od węgla do 2030 roku: łódzkim, małopolskim, pomorskim i – to akurat nie zaskakuje – śląskim. W aż siedmiu województwach – dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, lubelskim, opolskim, podkarpackim, warmińsko-mazurskim i wielkopolskim nie było przeciwników szybkiej dekarbonizacji.

Dwie partie, ta sama ignorancja

„Wyborcy wypowiedzieli się jasno: zdecydowana większość zwolenników największych partii politycznych oczekuje szybkiego odejścia od węgla. Tak silny głos społeczeństwa nie może zostać zignorowany” – powiedział Marek Józefiak z Greenpeace Polska. „Odejście od gospodarki opartej na węglu powinno stanowić poważną pozycję w programach wyborczych w tegorocznych wyborach” – dodał.

Wygląda jednak na to, że o ile na dekarbonizację są gotowi wyborcy, to już politycy nie bardzo. Ale nie tylko o gotowość się tu chodzi. Również o rozumienie problemu, przed jakim stoimy nie tylko jako Polacy, ale też jako ludzkość.

Dobrze pokazują to niby odmienne, ale jednak zawierające ważny punkt wspólny reakcje szefa PO Grzegorza Schetyny i rzeczniczki PiS Beaty Mazurek na protest Greenpeace.

Źródło: Twitter

Co prawda, Schetyna – w odróżnieniu od Mazurek – zareagował z sympatią na akcję zasłonięcia elewacji budynku jego partii potężnym transparentem (aktywistów zaproszono nawet na herbatę). Ale obydwoje popełnili ten sam błąd:

pomylili problem smogu z kwestią globalnego ocieplenia.

Tymczasem to są odmienne zjawiska, posiadające zupełnie odmienne przyczyny.

Szybki rzut oka w program polityczny PO pozwala się przekonać, że ta partia nawet nie myśli o dekarbonizacji. Na swojej stronie pisze jedynie: „Podejmijmy wreszcie wielką reformę górnictwa, zawalczmy o środki unijne na efektywność energetyczną oraz produkcję tak zwanego czystego węgla”.

Jeśli chodzi o rządzący PiS, to przygotowywana aktualnie rządowa Polityka energetyczna Polski do 2040 nie tylko nie wskazuje granicznego momentu odejścia od węgla, ale w ogóle takiego kroku nie zakłada.

„Bezpieczeństwo energetyczne Polski wymaga tego, żeby pracować nad technologiami węglowymi, żeby były mniej emisyjne i żebyśmy mieli większą efektywność energetyczną” – mówił 13 maja podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2019 minister energii Krzysztof Tchórzewski, co jasno pokazuje przyszły kierunek polskiej polityki klimatycznej.



Wiosna, Zieloni i Razem bez węgla

Jeśli chodzi o Nowoczesną, to choć w swoim programie zaznacza, że „struktura energetyki opartej na węglu nie sprzyja konkurencyjności i stabilizacji cen energii dla odbiorcy”, to jednak zaznacza, że „w polskim systemie jest miejsce dla każdej technologii”. Czyli zostajemy przy węglu.

Z kolei Nowy Zielony Ład PSL stawia na OZE, które nawet nazywa „przyszłością energetyki” – chce jego 50-procentowego udziału w miksie energetycznym. Jednak o węglu dyplomatycznie milczy.

Dostępny na stronie internetowej partii program SLD z 2016 roku w kwestii paliw kopalnych zasadzie współbrzmi z PiS: węgiel jest „gwarancją bezpieczeństwa energetycznego”, choć „energetyka węglowa musi być unowocześniana, aby stać się bardziej przyjazną dla środowiska”. Ale już nowsze wypowiedzi polityków tej partii sugerują, że formacja zmienia kurs.

„Uważamy, że odejście od węgla powinno być stopniowe i trwać około 20 lat” – mówił w kwietniu 2019  Włodzimierz Czarzasty, lider SLD.

Z kolei program polityczny Kukiz’15 nie tylko chce nadal opierać rodzimą energetykę na węglu, ale wprost neguje politykę klimatyczną UE. Zakłada nawet wypowiedzenie pakietu klimatycznego, jako rzekomo niezgodnego z polską racją stanu.

„Polscy politycy, którzy podpisali porozumienia tak oczywiście szkodzące Polakom i przez to noszące znamiona zdrady stanu, muszą ponieść za to odpowiedzialność” – czytamy w dokumencie programowych formacji Pawła Kukiza.

Wśród partii wymienionych w badaniu Kantar dla Greenpeace jeszcze tylko Wiosna Roberta Biedronia wyraźnie wyłamuje się z tego prowęglowego chóru.

Tyle, że chce zdekarbonizować polska gospodarkę nie do 2030, ale 2035 roku. Ponadto postuluje utworzenie Zielonego Paktu dla Europy – międzynarodowej umowy, która „zobowiąże wszystkie państwa członkowskie do odejścia od węgla do 2050 roku”.

Badanie Kantar dla Greenpeace Polska pominęło dwie partie, o wyraźnie antywęglowym programie: Zielonych (Koalicja Europejska) i Razem (koalicja Lewica Razem)

Ci pierwsi firmują „ponadpartyjny plan transformacji” zakładający redukcję zużycia paliw kopalnych w energetyce, ciepłownictwie i transporcie o 50 proc. w perspektywie 2035 roku oraz całkowitą rezygnację z nich do 2050 roku. Plan mówi też o poprawie efektywności energetycznej na poziomie 30-40 proc. w 2030 roku względem 2005 roku i udziale energetyki ze źródeł odnawialnych w roku 2030 na poziomie co najmniej 35-40 proc. (pisaliśmy o tym tu).

Z kolei Razem w stanowisku ws. Polityki energetycznej Polski do 2040 roku napisało: „Musimy odejść od węgla do 2035 roku, a do 2050 roku – zrezygnować z paliw kopalnych, zastępując je czystymi, niskoemisyjnymi źródłami energii. Musimy zmodernizować sieci przesyłowe, rozbudować sieci ciepłownicze, zadbać o odpowiednią izolację budynków. Nauka jest nieubłagana – albo przeprowadzimy niezbędne zmiany, albo na naszej planecie już niedługo może nie dać się żyć!”

Wśród niskoemisyjnych źródeł partia wymienia także energetykę jądrową. „Potrzebny jest atom, jako baza energetyczna, która umożliwi odejście od węgla i zapewni stabilizację systemu” – mówił „Krytyce Politycznej” Maciej Konieczny, jeden z liderów partii. „Niestety, nie możemy czekać na przełom technologiczny w magazynowaniu energii odnawialnej. Nie ma na to czasu”.


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym