0:00
Prawa autorskie: AFPAFP
27 lutego 2022

Wojna wojną, a rosyjski gaz i ropa płyną do Polski. Kiedy z tym skończymy?

W latach 2000-2020 Polska wydała na import ropy, gazu i węgla ogółem sporo ponad bilion złotych, z czego co najmniej 733 mld zł trafiły do Rosji i - niekiedy całkiem bezpośrednio - wsparły reżim Putina. Jak szybko możemy całkowicie uniezależnić się od Rosji?

Wydrukuj

Wojna Rosji z Ukrainą bezlitośnie obnażyła wewnętrznie sprzeczną naturę relacji politycznych i gospodarczych Zachodu z Moskwą. Od świtu 24 lutego z Brukseli, Berlina, Paryża i innych stolic UE płyną wyrazy oburzenia oraz – co trzeba przyznać – dość surowe sankcje obliczone na wtrącenie rosyjskiej gospodarki w kryzys.

Ma to doprowadzić do podniesienia kosztów wojny tak, by skłonić „krąg putinowski” do zastanowienia się, dokąd rządzący od 2000 roku Putin (pięciokrotnie jako prezydent i raz jako premier) prowadzi ich kraj. Dotychczas do takiej refleksji z pewnością nie zachęcało wieloletnie finansowanie reżimu Putina przez Zachód, który wciąż – nawet dziś – kupuje rosyjską ropę i gaz. W przypadku Polski – także węgiel.

Kto zależy do rosyjskich paliw

W przed pandemicznym roku 2019 wartość eksportu Federacji Rosyjskiej sięgnęła ok. 425 mln dolarów USA. Z tego ok. 60 proc. stanowiła wartość surowców energetycznych, przede wszystkim ropy naftowej, gazu i kopalin (dane za Światową Organizacją Handlu).

Źródło: www.wto.org, źródło

O strukturze eksportu Rosji OKO.press pisało m.in. tutaj:

Czechy, Łotwa, Węgry, Słowacja, Bułgaria, Finlandia i Niemcy – to kraje UE najbardziej uzależnione od importu rosyjskiego gazu (dane za rok 2020 przytaczam za Economist Intelligence Unit).

W przypadku Niemiec to ponad 65 proc. Polska w 2020 roku zaimportowała z Rosji prawie 55 proc. potrzebnego jej gazu. Z kolei według danych Eurostatu najbardziej uzależnione od importu rosyjskiej ropy kraje UE to Bułgaria, Węgry, Słowacja i Finlandia, następnie Litwa i Polska.

To wyjaśnia, dlaczego UE nie jest w stanie uderzyć Rosji tam, gdzie może ją najbardziej zaboleć, a więc w dochody z eksportu ropy i gazu do tejże UE.

Po godz. 23:00 polskiego czasu w sobotę 26 lutego 2022 szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła, że Unia Europejska wraz ze Stanami Zjednoczonymi i Kanadą nałożą kolejne sankcje na Rosję - m.in. wyczekiwane przez zachodnią opinię publiczną odcięcie części rosyjskich banków od systemu SWIFT. „To skutecznie zablokuje rosyjski eksport i import” – oświadczyła von der Leyen. Zamrożone zostaną transakcje prowadzone przez rosyjski bank centralny, nie będzie on mógł upłynnić swoich aktywów.

Dlaczego odcięcie SWIFT obejmie tylko część banków? Bo państwa unii chcą zachować mechanizmy pozwalające na zakup paliw kopalnych z Rosji. Wciąż bowiem nie ma embarga na import ropy, gazu i węgla. Najważniejszą decyzją bezpośrednio wymierzoną w miliardowe dochody reżimu Putina z paliw kopalnych okazuje się - jak do tej pory - wstrzymanie procesu certyfikacji Nord Stream 2 przez rząd Olafa Scholza w Berlinie, co jednak nie uszczupla wartości rosyjskiego eksportu tu i teraz, co najwyżej w nieokreślonej przyszłości.

Zapłaciliśmy Rosji 733 mld

Polska też ma swój udział w wieloletnim opłacaniu Kremla poprzez import surowców energetycznych.

Think-tank Forum Energii wyliczył niedawno, że w latach 2000-2020, kraj nasz wydał na import ropy, gazu i węgla ogółem ponad 1,16 biliona złotych, z czego co najmniej 733 mld trafiło do Rosji.

Co najmniej, bo – jak pisze Forum Energii – “precyzyjne określenie wartości zakupów gazu z Rosji nie jest możliwe ze względu na niejawność informacji dot. cen, wolumenu i kierunków importu.”

Udział Rosji w imporcie ropy naftowej do Polski wyniósł (średnia dla lat 2000-2020) 87 proc. Ten udział stopniowo maleje — w roku 2020 wyniósł 65 proc. — z Rosji sprowadzamy co prawda z grubsza tyle samo, ale rośnie całkowity wolumen importu.

Źródło: www.forum-energii.eu, źródło

W przypadku gazu ziemnego średni udział Rosji od początku wieku wyniósł 72 proc. M.in. dzięki dostawom z innych kierunków przez terminal LNG w Świnoujściu zmniejszył się — wynosi obecnie 55 proc.

Źródło: www.forum-energii.eu, źródło

W okresie dwudziestu lat z Rosji pochodziło średnio aż 62 proc. importowanego przez Polskę węgla kamiennego. Udział Rosji w tym imporcie wzrastał.

Źródło: www.forum-energii.eu, źródło

Kilkaset mld złotych w kieszeni Putina nie tylko pomogło mu zbudować opresyjny reżim, który właśnie zaatakował Ukrainę. To także efekt - samobójczych w obliczu kryzysu klimatycznego - zaniedbań w dekarbonizacji.

Gaz - dywersyfikacja idzie nieźle

“Nie ma wątpliwości, że wiele krajów na świecie, a przede wszystkim Rosja jest zainteresowanych tym, żeby Polska nie zmieniała się i nadal korzystała z węgla, ropy i gazu. Rosnące zapotrzebowanie na energię, kurczące się zasoby węgla, problemy rosnącego zużycia gazu oraz kryzys klimatyczny powodują, że transformacja energetyczna w stronę zeroemisyjnych źródeł jest koniecznością” – pisze Forum Energii w podsumowaniu swojego raportu.

Jak na razie, Polska zastępuje rosyjskie gaz i ropę importem z innych krajów, co nie wróży dobrze dekarbonizacji, natomiast faktycznie może zmniejszyć nasze współfinansowanie awantur Kremla i dociskanie przez niego śruby własnym obywatelom.

„Polska dość dobrze wdraża mechanizmy dywersyfikacji, umożliwiające stopniowe ograniczenie uzależnienia od dostaw rosyjskich surowców energetycznych. Jeśli chodzi o gaz ziemny, to już w tym roku będziemy w stanie porzucić dostawy od Gazpromu. Mamy własne wydobycie, działający gazoport, zaawansowany projekt Baltic Pipe, plany jednostki typu FSRU [pływający terminal LNG]” – mówi Jakub Wiech, zastępca redaktora naczelnego serwisu Energetyka24.com.

Kluczem do uniezależnienia się od rosyjskiego gazu jest gazociąg Baltic Pipe, który od początku 2023 roku ma przesyłać do Polski do 10 mld metrów sześciennych gazu z Norwegii. “Pod koniec roku wygasa kontrakt jamalski, według ministra Jacka Sasina nie będziemy podpisywać kolejnych. Zobaczymy czy ta strategia będzie do utrzymania, bo zużycie gazu w Polsce szczególnie w energetyce będzie bardzo szybko rosnąć w kolejnych latach” – mówi Paweł Wiejski z Instytutu Zielonej Gospodarki.

Sytuacja z ropą wygląda gorzej, mówią eksperci. „Nieco trudniej jest w sektorze ropy, ze względu na problemy dotyczące przerobu ropy nierosyjskiej, ale i na tym polu Polska ma swoje sukcesy. Już teraz największe spółki naftowe — Orlen i Lotos — ograniczyły przerób surowca rosyjskiego do ok. 50 proc., zawierając umowy z Arabią Saudyjską czy USA. Mamy naftoport, który może posłużyć do ściągania ropy z rynku światowego, a co ważne - mamy też zapasy, gwarantujące podaż w sytuacji kryzysowej” – mówi Wiech.

Węgiel - potężny wzrost importu z Rosji

Jeszcze inaczej jest z węglem kamiennym. Według Forum Energii „import węgla kamiennego waha się, ale wyraźnie widać tendencję wzrostową, co wynika z wysokiego krajowego zapotrzebowania i spadającego krajowego wydobycia oraz dostępności węgla dobrej jakości”.

W ostatnich latach – w porównaniu z 2000 rokiem – import węgla zwiększył się nawet o 1200 proc. W wyjątkowym, bo pandemicznym, roku 2020 był "jedynie” o 750 proc. większy niż 20 lat wcześniej.

Dwadzieścia lat temu sprowadzaliśmy węgiel głównie z dwóch kierunków: z Rosji (51 proc.) i Czech (42 proc.), choć warto podkreślić, że w tych latach również eksportowaliśmy znaczne ilości węgla. Po dwóch dekadach, mimo że Polska zaczęła kupować węgiel również w innych zakątkach świata, pozycja Rosji wzmocniła się – udział węgla w całkowitym imporcie wynosi teraz 75 proc, zwiększając się prawie 12-krotnie: z 800 tys. ton w roku 2000 do 9,4 mln ton w roku 2020.

„Problemem jest sposób blokady jego dopływu z Rosji do Polski. Rosjanie oferują węgiel tani i dobrej jakości, przez co wygrywa on konkurencyjnie na rynku polskim. Żeby zablokować jego dostawy, należałoby sięgnąć po mechanizm embarga. To jednak wymagałoby działań na polu prawa Unii Europejskiej oraz na polu regulacji Światowej Organizacji Handlu” – mówi Wiech.

„Rosyjski węgiel jest stosunkowo tani i wystarczająco dobrej jakości. Polska nie może też sama nałożyć embarga na rosyjski węgiel, bo polityka handlowa to kompetencja Unii Europejskiej. Alternatywy dla rosyjskiego węgla istnieją, ale zawsze wiążą się z jakimiś kompromisami, czy to ekonomicznymi, czy moralnymi, przez wspieranie łamania praw człowieka i niszczenia środowiska” – dodaje Wiejski.

„Sprawa z węglem z zagłębia donieckiego jest jeszcze bardziej skomplikowana. Antracyt stamtąd jest wywożony do Rosji i później trafia na rynek unijny (w tym prawdopodobnie do Polski) jako rosyjski. Warto podkreślić, że tego rodzaju węgla nie spalamy w elektrowniach – jest używany przede wszystkim w przemyśle” – mówi dalej ekspert.

Uniezależnienie się od Rosji to nie wszystko

Uniezależnienie się od importu paliw kopalnych z Rosji nie może jednak oznaczać po prostu zmiany kraju pochodzenia, bo przeczy to strategii dekarbonizacyjnej, przestrzega Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska Forum Energii.

„Całkowite odejście od węgla jest możliwe w roku 2035, ale to wiąże się z koniecznością budowy dużej ilości mocy OZE i elastycznych mocy dyspozycyjnych gazowych. W związku z tym Polska musi mieć strategię dla gazu, bo o ten surowiec będą konkurować różne sektory - przede wszystkim przemysł, ciepłownictwo, elektroenergetyka, ogrzewnictwo” - mówi Maćkowiak-Pandera.

„Odchodząc od węgla, nie możemy radykalnie zwiększać importu gazu ziemnego – bo nasze zasoby są przecież ograniczone. Rola gazu powinna być ograniczana do niezbędnego minimum, bo w dłuższej perspektywie warto dążyć do niezależności energetycznej. Rozsądnie trzeba planować import surowców energetycznych bez względu na kierunek” – dodaje.

Według Forum Energii Polska powinna planować stopniowe ograniczanie roli paliw kopalnych na rzecz np. źródeł odnawialnych, które pracują w oparciu o lokalne, darmowe źródła energii, czemu ma służyć unijny pakiet Fit for 55 – chodzi o zmniejszenie emisji dwutlenku węgla o 55 proc. (względem roku 1990) do końca bieżącej dekady.

Polska planuje również budowę elektrowni jądrowych, które – obok gazowych – mają działać w tzw. podstawie systemu energetycznego w celu stabilizacji źródeł odnawialnych, nie dających gwarancji ciągłego wytwarzania. “Nie wszystkie rozwiązania obecnie proponowane są optymalne dla Polski i nadal warto o nich dyskutować. Jednak ostatnie polityczne postulaty wetowania tego pakietu są całkowicie ślepą uliczką” – pisze think-tank.

Udostępnij:

Wojciech Kość

W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne