Wojny paszportowe. Jak dokumenty podróży wpływają na (geo)politykę
Paszport to nie jest zwykły dokument podróży. Niektóre państwa – np. Rosja – stosują go jako wyrafinowaną broń geopolityczną dzięki której destabilizują sąsiadów. Ale tzw. paszportyzacja to nie tylko domena dyktatur. Stosują ją także demokracje jako metodę kontrolowanej migracji.
W połowie maja rosyjskie media poinformowały, że Władimir Putin podpisał dekret pozwalający mieszkańcom Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii, na uzyskanie obywatelstwa rosyjskiego w uproszczonej procedurze. Dekret pozwoli stałym mieszkańcom Naddniestrza powyżej 18. roku życia pominąć wymóg wykazania znajomości języka rosyjskiego, historii Rosji oraz rosyjskiego prawa. Zostaną oni również zwolnieni z wymogu wcześniejszego pięcioletniego zamieszkiwania w Rosji przed złożeniem wniosku.
W uzasadnieniu czytamy, że decyzję podjęto „w celu ochrony praw i wolności osób fizycznych i obywateli, kierując się powszechnie uznanymi zasadami i normami prawa międzynarodowego” — podały rosyjskie media. W nieuznawanej republice na stałe stacjonują wojska rosyjskie – zarówno siły pokojowe, pozostałe po wojnie domowej Naddniestrza z Mołdawią w latach 90., jak i jednostki przebywające tam nielegalnie, wprowadzone przez Rosję bez żadnego uznanego międzynarodowo uzasadnienia. Region skupia dużą część mołdawskiej populacji rosyjskojęzycznej.
Około połowa mieszkańców liczącego ok. 400 tys. Naddniestrza ma już rosyjskie paszporty. Według władz Mołdawii to efekt stosowania przez Rosję tzw. paszportyzacji.

Komentarze