0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Photo by Sergei GAPON / AFPPhoto by Sergei GAPO...

W połowie maja rosyjskie media poinformowały, że Władimir Putin podpisał dekret pozwalający mieszkańcom Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii, na uzyskanie obywatelstwa rosyjskiego w uproszczonej procedurze. Dekret pozwoli stałym mieszkańcom Naddniestrza powyżej 18. roku życia pominąć wymóg wykazania znajomości języka rosyjskiego, historii Rosji oraz rosyjskiego prawa. Zostaną oni również zwolnieni z wymogu wcześniejszego pięcioletniego zamieszkiwania w Rosji przed złożeniem wniosku.

W uzasadnieniu czytamy, że decyzję podjęto „w celu ochrony praw i wolności osób fizycznych i obywateli, kierując się powszechnie uznanymi zasadami i normami prawa międzynarodowego” — podały rosyjskie media. W nieuznawanej republice na stałe stacjonują wojska rosyjskie – zarówno siły pokojowe, pozostałe po wojnie domowej Naddniestrza z Mołdawią w latach 90., jak i jednostki przebywające tam nielegalnie, wprowadzone przez Rosję bez żadnego uznanego międzynarodowo uzasadnienia. Region skupia dużą część mołdawskiej populacji rosyjskojęzycznej.

Około połowa mieszkańców liczącego ok. 400 tys. Naddniestrza ma już rosyjskie paszporty. Według władz Mołdawii to efekt stosowania przez Rosję tzw. paszportyzacji.

W Naddniestrzu rosyjskie obywatelstwo postrzegane jest jako gwarancja bezpieczeństwa dla lokalnej ludności, ale wiele osób korzysta także z możliwości zdobycia paszportu mołdawskiego, który posiada przytłaczająca większość Naddniestrzan, lub rumuńskiego, co ułatwia podróże po UE. Wielu mieszkańców posiada dwa, trzy lub więcej obywatelstw — np. mołdawskie, naddniestrzańskie, rumuńskie i rosyjskie — sięgając po ten paszport, który jest im w danym momencie potrzebny. Dla mieszkańców jednego z najbiedniejszych regionów najbiedniejszego państwa Europy odpowiedni paszport oznacza po prostu możliwość wyjazdu do pracy.

Prezydent Mołdawii Maia Sandu i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski jednoznacznie potępili działanie Rosji, oceniając je jako próbę zatrzymania reintegracji separatystycznej republiki przez Kiszyniów oraz próbę wywierania wpływu przez Moskwę w regionie. Premier Mołdawii Alexandru Munteanu podkreślił, że rosyjskie obywatelstwo „oznacza nie tylko swobodę podróżowania, ale także jasne obowiązki” — sugerując, że oznacza to zarówno płacenie podatków w Rosji, jak i ryzyko wysłania na front w Ukrainie.

Przeczytaj także:

Kusząca propozycja

Paszportyzacja to działanie lub procedura prowadzona przez dane państwo, skutkująca przyznaniem obywatelstwa tego państwa znacznej liczbie ludzi mieszkających za granicą. Celem może być utrzymanie i poprawienie kontaktu z diasporą lub osobami posiadającymi więzi etniczne i kulturowe z danym państwem, pozyskanie nowych obywateli w celu ratowania sytuacji demograficznej, zdobycie wpływu na terenie państwa trzeciego, napędzanie separatyzmów lub podważenie przynależności państwowej danego terenu.

Kluczowe w tym pojęciu jest jednak to, że państwo aktywnie napędza ten proces — przez działania promocyjne, ułatwianie procedur pozyskania obywatelstwa, chętne jego przyznawanie czy tworzenie luk prawnych. Paszportyzacja nie jest praktyką zawieszoną w próżni, lecz także procesem napędzanym przez popyt, w którym jednostki wnioskują o paszport innego kraju z różnych powodów osobistych, m.in. w celu poprawy warunków życia.

Jeśli ktoś jest mieszkańcem — nie ze swojej winy — biednego czy upadłego państwa albo obszaru separatystycznego, a jego często nieuznawany paszport nie pozwala mu wjechać do prawie żadnego państwa na świecie,

propozycja paszportu „poważnego” państwa to kusząca oferta. Często nie ma znaczenia, że państwo to toczy gdzieś daleko wojnę albo popełnia zbrodnie wojenne.

Paszportyzacja może wzmacniać wpływ na wybory przez praktyki takie jak kupowanie głosów czy zorganizowane głosowanie. Rosja często używała w ten sposób mieszkańców Naddniestrza w mołdawskich wyborach. Rosyjscy obywatele ze wschodniej Ukrainy byli z kolei często ściągani na rosyjskie wybory. Warto patrzeć na paszportyzację jako na formę tzw. lawfare, czyli wywierania wpływu lub wojny toczonej przy użyciu narzędzi prawnych czy procedur humanitarnych. Rosja — podobnie jak kilka innych państw — równie chętnie łamie prawo międzynarodowe, co wykorzystuje je jako narzędzie do osiągnięcia swoich celów, reinterpretując je, ignorując lub łamiąc je zależnie od sytuacji.

Rys historyczny

Chociaż współcześnie rozumiana paszportyzacja jest używana głównie w odniesieniu do zdarzeń z końca XX i początku XXI wieku, podobne zjawiska widzieliśmy już wcześniej.

Podobne strategie były stosowane w Europie Środkowej i Wschodniej po I wojnie światowej, kiedy dynamicznie tworzyły się nowe granice i powstawały nowe państwa. W obliczu zmieniających się granic ukształtowano system regulacji obywatelstwa oparty m.in. na tzw. prawie opcji. Został on przewidziany w traktatach pokojowych, w tym w traktacie wersalskim oraz umowach wykonawczych, i stosowany na terenach o mieszanej strukturze narodowościowej, takich jak Śląsk, Wielkopolska czy Alzacja-Lotaryngia.

Prawo opcji umożliwiało mieszkańcom tych obszarów wybór obywatelstwa jednego z państw, najczęściej powiązany z obowiązkiem zmiany miejsca zamieszkania. W praktyce oznaczało to, że osoby decydujące się na obywatelstwo innego państwa niż to, w którym się znajdowały, często musiały przeprowadzić się do kraju, którego obywatelstwo wybrały.

Władze państwowe prowadziły działania administracyjne i polityczne, czasem oferując określone przywileje — na przykład zwolnienie z cła przy przewozie majątku lub inne formy zachęt — mające na celu uregulowanie przynależności państwowej i przyznanie obywatelstwa ludności na tych terenach. Nie była to jednak paszportyzacja w dzisiejszym znaczeniu, czyli masowe nadawanie obywatelstwa mieszkańcom terytoriów pozostających pod kontrolą innego państwa.

Krótko po utworzeniu Izraela w 1948 roku nowo powstałe państwo oferowało Żydom i osobom pochodzenia żydowskiego w państwach trzecich swoje obywatelstwo, często zapewniając także wsparcie socjalne. Ponad 900 tysięcy Żydów z państw arabskich, uciekających przed prześladowaniami lub migrujących z własnej woli, wyjechało wtedy do Izraela i otrzymało obywatelstwo.

O ile akty agresji przeciwko Żydom w wielu państwach arabskich były bezsprzeczne i stanowiły powód migracji, o tyle niektórzy historycy twierdzą, że część ataków mogła zostać zorganizowana przez izraelski wywiad jako narzędzie presji przyspieszające decyzję o przyjęciu izraelskiego obywatelstwa. Izrael stanowczo zaprzecza tym zarzutom. Historycy są w tej sprawie podzieleni. Część wskazuje, że ataki nastąpiły już na etapie, na którym exodus był bardzo zaawansowany i dodatkowa presja nie była potrzebna.

Historycznie w XX wieku widzieliśmy więc wiele przypadków zjawisk zbliżonych do paszportyzacji, często będących reakcją na dramatyczne zmiany granic, wojny, czystki etniczne i migracje ludności.

Paszportyzacja – alienacja – destabilizacja

Obecnie jednak paszportyzacja jest przede wszystkim strategią Federacji Rosyjskiej, która w ocenie wielu ekspertów ma na celu przede wszystkim destabilizację regionów Gruzji, Mołdawii i Ukrainy, ich odłączenie lub — w wypadku regionów już separatystycznych — dalszą alienację od państwa-gospodarza.

Strategicznym celem rosyjskiej paszportyzacji jest rozszerzenie wpływów i wzmocnienie pozycji politycznej Rosji na obszarze postsowieckim oraz utrzymanie jej pozycji jako hegemona. Początkowo dzieje się to przez ustanowienie zarządzania eksterytorialnego czy innych form moskiewskiej ingerencji w życie polityczne danych państw, a następnie przez coraz dalsze ingerencje pod pretekstem ochrony obywateli Rosji mieszkających za granicą. W wypadku Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej czy separatyzmów gruzińskich doprowadziło to do otwartej wojny.

Według Gruzji, Ukrainy, Mołdawii oraz Niezależnej Międzynarodowej Komisji ds. Ustalania Faktów w Konflikcie Gruzińskim praktyki rosyjskiej paszportyzacji naruszają prawo międzynarodowe.

Zgodnie z ustawą z 2002 roku rosyjskie obywatelstwo można uzyskać przez urodzenie, naturalizację — co wymaga co najmniej pięciu lat stałego pobytu w Rosji, niezależności ekonomicznej, przestrzegania prawa oraz dobrej znajomości języka rosyjskiego — przywrócenie obywatelstwa lub na podstawie obywatelstwa rodziców. Ustawa była wielokrotnie nowelizowana i dziś rosyjskie prawo o przyznawaniu obywatelstwa działa już w wielu trybach uproszczonych. W wielu przypadkach nie trzeba pięciu lat pobytu, wymagania językowe i dochodowe są uproszczone lub zniesione, a decyzje bywają oparte na dekretach prezydenckich, takich jak ten dotyczący Naddniestrza.

Ustawa stworzyła więc furtkę, która umożliwia mieszkańcom terytoriów separatystycznych — de facto państw takich jak Abchazja w Gruzji, Osetia Południowa w Gruzji, Naddniestrze w Mołdawii oraz tzw. republik Donieckiej i Ługańskiej w Ukrainie — uzyskanie rosyjskiego obywatelstwa. Podmioty te nie mogą wydawać międzynarodowo uznawanych paszportów, co prowadzi do problemów ekonomicznych i związanych z bezpieczeństwem mieszkańców. Jest to często pretekstem do nadawania im paszportów rosyjskich poza standardowymi procedurami, jako formy działania humanitarnego wobec osób o rosyjskich korzeniach lub powiązanych z byłym ZSRR, którego Rosja jest spadkobiercą prawnym.

W latach 1998–2001 Kongres Rosyjskich Wspólnot w Abchazji zaczął zbierać wnioski i dokumenty od mieszkańców w celu nadania im rosyjskiego obywatelstwa. Podobnie w Osetii Południowej proces paszportyzacji rozpoczął się dzięki bliskim powiązaniom rodzinnym jej mieszkańców z ludnością Północnej Osetii, będącej już częścią Federacji Rosyjskiej.

W obu regionach Rosja utworzyła doraźne punkty administracyjne, które wydawały paszporty w szybkim tempie. Do połowy pierwszej dekady XXI wieku około 90 proc. mieszkańców Osetii Południowej i Abchazji stało się obywatelami Rosji przez urodzenie lub właśnie paszportyzację.

Wiele osób chętnie zdobywało rosyjskie obywatelstwo, by uzyskać dostęp do lepszej opieki zdrowotnej, szkolnictwa wyższego oraz emigracji.

Rosyjskie emerytury były wówczas atrakcyjniejsze niż gruzińskie, rynek pracy oferował wiele możliwości, a rosyjski paszport — w przeciwieństwie do nieuznawanych paszportów separatystów — był mile widziany w wielu krajach świata.

Prawo do świadczeń socjalnych nie wiązało się z obowiązkami, ponieważ Abchazi i Osetyjczycy byli zwolnieni ze służby wojskowej i podatków, co sprawiało, że takie rozwiązanie było dużo atrakcyjniejsze niż obywatelstwo gruzińskie. Abchazi i Osetyjczycy często po prostu odrzucają gruzińskie paszporty z powodów politycznych i głębokiej niechęci, zakorzenionych w wojnie Gruzji z Osetyjczykami w latach 1991–1992 oraz w wojnie w Abchazji w latach 1992–1993, gdy region ten chciał uniezależnić się od Gruzji.

Lojalność i proza życia

To o tyle ważne, że z polskiej perspektywy łatwo jest zbyć wszelkie separatyzmy jako w całości zainspirowane i sztucznie wykreowane przez Rosję. Dla mieszkańców tych obszarów poczucie krzywdy i niechęć do państwa, od którego się odłączają, często są jednak uzasadnione.

Po wojnie rosyjsko-gruzińskiej z 2008 roku, którą Rosja sprowokowała właśnie pod pozorem ochrony wolności mniejszości rosyjskiej w separatystycznych republikach, władze Abchazji nalegały, by wszyscy mieszkańcy korzystali z paszportów abchaskich i dopuszczały podwójne obywatelstwo tylko z Rosją. Powodowało to problemy dla posiadaczy gruzińskich paszportów, np. przy rejestracji małżeństw, narodzin i nieruchomości w niektórych obszarach.

Masowe wydawanie rosyjskich paszportów na Krymie rozpoczęło się przed jego aneksją przez Rosję w 2014 roku, mimo że ukraińskie prawo zakazuje wielokrotnego obywatelstwa. Obecnie osoby bez rosyjskiego paszportu na Krymie mogą być pozbawione pracy, kredytów hipotecznych, opieki zdrowotnej i prawa zapisu dzieci do lokalnych szkół. Rosyjskie paszporty przyjmują dziś także Tatarzy i dysydenci na okupowanym Krymie, którzy często czują się

zmuszeni do uzyskania rosyjskiego paszportu, by móc prowadzić codzienne życie i mieć dostęp do podstawowych usług.

Wschodnia Ukraina była kolejnym obszarem paszportyzacji, rozpoczętej przez Rosję w 2019 roku w tzw. Donieckiej Republice Ludowej i Ługańskiej Republice Ludowej, dwóch separatystycznych quasi-państwach powstałych w ukraińskich obwodach donieckim i ługańskim. W kwietniu 2019 roku paszportyzacja rozwinęła się w pełni dzięki wprowadzeniu dla mieszkańców tych obszarów uproszczonych procedur pozyskiwania obywatelstwa.

W latach 2019–2020 Rosja rozdała w obu republikach ok. 200 tys. paszportów. Rosyjskie obywatelstwo to m.in. dostęp do wyższych emerytur i lepszych warunków życia. W zamian oczekiwano lojalności — wschodni Ukraińcy z rosyjskimi paszportami byli przewożeni autobusami do Rosji na wybory parlamentarne w 2021 roku, często z bezpośrednimi zachętami do głosowania na putinowską partię Jedna Rosja. Kreml wykorzystał też ostatecznie obecność swoich obywateli w Ukrainie do uzasadnienia inwazji w lutym 2022 roku, twierdząc, że chroni rosyjskich obywateli w Donbasie. Ukraińcy znajdujący się na okupowanych terenach i przewiezieni do Rosji często byli zmuszani do przyjęcia rosyjskiego paszportu w celu ułożenia sobie normalnego życia i uzyskania dostępu do usług w miejscu, do którego zostali zesłani.

Nie tylko Rosja

Poza Rosją podobne działania, choć zazwyczaj prowadzone w łagodniejszej formie i w odmiennym kontekście politycznym, stosują także niektóre inne państwa.

Węgry od lat przyznają obywatelstwo etnicznym Węgrom mieszkającym poza granicami kraju. Po traktacie w Trianon z 1920 roku, który podzielił Królestwo Węgier, duże obszary zamieszkane przez ludność węgierską znalazły się w granicach innych państw. Miliony etnicznych Węgrów pozostały więc poza granicami nowego państwa węgierskiego, mimo że często nadal uważały się za część narodu węgierskiego. Ludzie ci automatycznie utracili obywatelstwo węgierskie i stali się obywatelami nowych państw, np. Rumunii czy Czechosłowacji.

Od końca XX wieku Węgry zaczęły prowadzić politykę ułatwionego nadawania obywatelstwa członkom tych społeczności. Praktyka przyspieszyła po 2010 roku. Budapeszt postrzegał ją jako przywracanie więzi z dawnymi obywatelami i ich potomkami oraz odbudowę wspólnoty narodowej rozdzielonej zmianami granic. Do państw ułatwiających uzyskanie obywatelstwa diasporom etnicznym poza granicami należą też Bułgaria i Chorwacja. Podobnie Rumunia umożliwia odzyskanie obywatelstwa mieszkańcom Mołdawii oraz potomkom dawnych obywateli rumuńskich, odwołując się do historycznych i rodzinnych powiązań.

Ponad 850 tysięcy, a według niektórych szacunków ponad milion, obywateli Mołdawii skutecznie odzyskało lub otrzymało obywatelstwo rumuńskie od początku lat 90. Ta zakrojona na szeroką skalę „paszportyzacja” umożliwiła około jednej czwartej ludności Mołdawii uzyskanie paszportów Unii Europejskiej, co daje prawo do swobodnego życia, pracy i podróżowania w całej UE. Fakt, że w Mołdawii rumuński jest językiem urzędowym i że istnieje tam historycznie silny ruch unifikacyjny z Rumunią, jedynie napędza to zjawisko — często ku niepokojowi mołdawskich mniejszości etnicznych, takich jak Gagauzi czy duża rosyjskojęzyczna część populacji.

Posiadaczką rumuńskiego paszportu jest Maia Sandu, prezydent Mołdawii, a rządząca już trzecią kadencję prozachodnia partia PAS mocno zbliżyła oba państwa.

Turcja prowadzi z kolei aktywną politykę wobec diaspory tureckiej oraz ludności tureckiej, m.in. na Cyprze Północnym, co jest formą konsolidacji swojej kontroli i obecności na podzielonej wyspie.

Wojny demograficzne

Izrael w ramach „Prawa Powrotu” oferuje obywatelstwo osobom pochodzenia żydowskiego, niezależnie od kraju zamieszkania. Nie jest to klasyczna paszportyzacja, ale zjawisko pod wieloma względami podobne. W wypadku Izraela często mówi się o tzw. birthright trips — wycieczkach fundowanych młodzieży żydowskiego pochodzenia, której oferuje się też paszporty — jako formie poprawy własnej sytuacji demograficznej i wygrywania „wyścigu demograficznego” z Palestyńczykami żyjącymi w Izraelu i na terenach okupowanych.

Jednak nawet w wypadku pozostania w państwie trzecim osoby, które przyjmują izraelski paszport, są często angażowane w działania integracyjne, działalność kulturalną czy życie ambasad, tworząc narzędzie miękkiego wpływu.

W Europie, w obliczu kryzysu demograficznego, „podkradanie” młodych, wykształconych obywateli o odległym powiązaniu etnicznym przez państwa unijne, oferujące silny paszport, z państw takich jak Ukraina czy Mołdawia wydaje się formą kontrolowanej migracji, która zapewne będzie przybierać na sile.

Różnica między tymi praktykami a rosyjską „paszportyzacją” polega przede wszystkim na celu i kontekście. W przypadku części państw chodzi głównie o utrzymanie więzi z własną diasporą historyczną, poprawę demografii i uproszczenie powrotu osób o udokumentowanych korzeniach. Rosyjska wersja tego zjawiska wydaje się zdecydowanie bardziej agresywna — ściśle związana z terenami okupowanymi, separatystycznymi lub spornymi i często wykorzystywana jako narzędzie presji politycznej, budowania wpływów oraz uzasadniania dalszych działań państwa. W obliczu wojny w Ukrainie rosyjskie obywatelstwo jest też narzędziem pozyskiwania nowych rekrutów.

W rzadkich przypadkach, takich jak Izrael czy Turcja, chodzi także o roszczenia terytorialne czy rekrutację obywateli do projektów osadniczych albo wojska, co do pewnego stopnia przypomina rosyjską paszportyzację.

Paszportyzacja na własnym terytorium

Ciekawym przypadkiem jest sytuacja Mołdawii, która dokonuje paszportyzacji na własnym terytorium — jednak w tej jego części, której nie kontroluje. Mimo że Naddniestrze w świetle prawa międzynarodowego jest po prostu częścią Mołdawii, po wojnie domowej w latach 90. ta de facto separatystyczna republika stanowi osobny byt administracyjny, niezależny od rządu w Mołdawii i pozostający silnie pod wpływem Rosji. W 2006 roku ustanowiono przepisy pozwalające każdemu mieszkańcowi Naddniestrza ubiegać się o mołdawskie obywatelstwo w uproszczonym trybie, bez dodatkowych opłat. Po podpisaniu przez Mołdawię umowy stowarzyszeniowej z UE w 2014 roku liczba wniosków o obywatelstwo wystrzeliła w górę.

W 2024 roku rząd Mołdawii informował o 358 tys. mołdawskich obywateli mieszkających na stałe w Naddniestrzu, co miało wtedy stanowić ponad 80 proc. całej populacji enklawy. Masowe nadawanie obywatelstwa przez rząd w Kiszyniowie miało na celu ułatwienie reintegracji obszaru z resztą kraju.

W praktyce stworzyło jednak jednocześnie nowe narzędzie wywierania presji przez separatystów czy rząd Rosji na życie polityczne Mołdawii.

Podczas czterech kolejnych mołdawskich wyborów – w 2016, 2019, 2020 i 2021 roku – odnotowano przypadki zorganizowanego głosowania na prorosyjskich kandydatów przez mieszkańców Naddniestrza. W wielu przypadkach byli oni dowożeni do lokali wyborczych, a frekwencja — mimo że nie przekraczała kilkunastu procent naddniestrzańskich uprawnionych — była wystarczająca, aby wpłynąć na wynik wyborów w tak małym kraju.

W obliczu takich działań oraz wojny w Ukrainie w latach 2024–2026 Mołdawia radykalnie zaostrzyła przepisy o przyznawaniu obywatelstwa, wprowadzając m.in. wymagający test znajomości języka rumuńskiego.

Neutralne, ale nasze

Innym ciekawym przypadkiem „paszportyzacji” na własnym terenie są tzw. neutralne paszporty w Gruzji, często nazywane też neutralnymi dokumentami podróży lub neutralnymi dokumentami tożsamości. To specjalne dokumenty wydawane mieszkańcom separatystycznych regionów Abchazji i Osetii Południowej, które po wojnie z Rosją w 2008 roku pozostają poza faktyczną kontrolą władz gruzińskich. Ich celem było umożliwienie mieszkańcom tych terenów podróżowania, korzystania z gruzińskiej edukacji, opieki zdrowotnej czy usług administracyjnych bez konieczności formalnego uznawania gruzińskiego obywatelstwa.

Dokumenty te są określane jako „neutralne”, ponieważ nie zawierają wyraźnych symboli państwowych Gruzji, takich jak herb czy nazwa państwa w standardowej formie. Miało to zachęcić mieszkańców regionów separatystycznych do korzystania z usług mimo napięć politycznych i niechęci wobec Tbilisi, a docelowo — przyciągnąć ich bliżej tradycyjnego gruzińskiego obywatelstwa i instytucji państwowych. Gruzińskie władze przedstawiały ten system jako alternatywę wobec rosyjskiej paszportyzacji prowadzonej w Abchazji i Osetii Południowej.

Neutralne dokumenty Gruzji miały więc pełnić podwójną funkcję: zarówno praktyczną, umożliwiając mieszkańcom normalniejsze funkcjonowanie i kontakty międzynarodowe, jak i polityczną, ograniczając zależność ludności od rosyjskich dokumentów i podkreślając, że Gruzja nadal uważa te terytoria za część swojego państwa. Ta metoda paszportyzacji nie zadziałała jednak na skalę zakładaną przez Tbilisi – liczba wydanych dokumentów idzie rocznie zaledwie w dziesiątki.

Dokumenty te były uznawane przez część państw i instytucji międzynarodowych — Gruzja negocjowała ich uznanie z każdym państwem osobno — jednak wielu mieszkańców separatystycznych regionów wolało korzystać z rosyjskich paszportów, dających szersze możliwości podróży i wsparcie ze strony Rosji.

Między prywatnym a publicznym

Proces paszportyzacji pokazuje, że obywatelstwo nie jest wyłącznie formalnym wpisem w rejestrze państwowym ani po prostu jednostkową decyzją osoby dotyczącą jedynie jej własnego życia.

Przyjęcie paszportu może stać się drogą do lepszego życia, ale też narzędziem nacisku, kontroli i budowania zależności — zarówno na poziomie jednostki, jak i wspólnot politycznych. Ten sam paszport może dawać jednostce szansę na pracę, podróż i bezpieczeństwo, a jednocześnie kilka lat później służyć do rozszerzania wpływów, podważania suwerenności terenu, z którego ta osoba pochodzi, czy legitymizowania przyszłych roszczeń terytorialnych.

Zjawiska nie da się oceniać wyłącznie przez pryzmat prawa międzynarodowego, geopolityki albo moralności. Trudno jest odmówić ludziom prawa do poprawiania swojej sytuacji, szczególnie jeśli robimy to z pozycji kogoś żyjącego w UE, z dobrym paszportem, gospodarką i usługami publicznymi. Europejski przedstawiciel klasy średniej pouczający mieszkańców Krymu czy Naddniestrza o nieprzyjmowaniu rosyjskich paszportów, które mają dać im namiastkę lepszego życia, bez oferowania alternatywy będzie śmieszny i niewiarygodny.

Być może odpowiedzią na rosyjskie polityki jest własna paszportyzacja na terenach zapalnych, prowadzona przez państwa UE — szczególnie w dobie kryzysu demograficznego i narracji prawicy o ściąganiu migrantów „zbliżonych kulturowo”. Jednocześnie oznaczałoby to praktycznie odmówienie podmiotowości państwom rozdartym między unijną a rosyjską paszportyzacją.

W przewrotny sposób z obywatelstwa państwa czynią dziś jeden z najważniejszych instrumentów współczesnej wojny o wpływy.

Paweł Jędral

Analityk Fundacji Kaleckiego, absolwent MISH, realizował projekty badawcze m.in. związane z Partnerstwem Wschodnim

Komentarze