Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
09 października 2021

Kancelaria prezydenta Dudy trampoliną do kariery w państwowych spółkach [UJAWNIAMY WYNAGRODZENIA]

Była szefowa kancelarii Andrzeja Dudy w zarządzie PZU zarobiła blisko 6 mln zł. Podobną sumę PZU wypłaciło żonie stratega wyborczego Dudy. Nic dziwnego, że inni współpracownicy prezydenta chcieliby iść w ich ślady i także szukają zaczepienia w spółkach z udziałem Skarbu Państwa

Były rzecznik Andrzeja Dudy Błażej Spychalski będzie pracował dla Orlenu - informuje "Gazeta Wyborcza". Nie wiadomo jeszcze, co będzie tam robił i jakie wynagrodzenie będzie otrzymywał. Ale można przypuszczać, że nie będzie ono niskie, skoro dla niego Spychalski zrezygnował z dopiero co podniesionej pensji sekretarza stanu (prawie 18 tys. zł).

To już kolejny w grupie byłych współpracowników Dudy, którzy po odejściu z jego kancelarii dostali posady w spółkach kontrolowanych przez państwo. Wcześniej:

  • była szefowa kancelarii Małgorzata Sadurska weszła do zarządu PZU - tylko do końca 2020 roku dostała 4,936 mln zł wynagrodzenia i świadczeń dodatkowych (do końca września 2021 prawdopodobnie około 6 mln zł);
  • jej następczyni - Halina Szymańska, po odejściu z kancelarii objęła fotel prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (może tam zarabiać maksymalnie 34 tys. zł miesięcznie), zasiada też w radzie nadzorczej spółki z grupy Orlen - z wynagrodzeniem rzędu kilku tys. zł miesięcznie;
  • były wiceszef kancelarii Paweł Mucha został doradcą prezesa NBP (zarabia prawdopodobnie ponad 30 tys. zł miesięcznie), zasiada też w radzie nadzorczej PZU (z blisko 200 tys. zł wynagrodzenia rocznie);
  • a były dyrektor biura prasowego prezydenta - Marcin Kędryna jest dziś zastępcą redaktora naczelnego jednej z gazet spółki Polska Press, przejętej niedawno przez Orlen. Nie wiadomo, ile zarabia.

Również obecni współpracownicy Dudy zarabiają w spółkach z udziałem Skarbu Państwa:

  • etatowy doradca prezydenta - Paweł Sałek zasiada w radzie nadzorczej Banku Ochrony Środowiska; w 2020 roku wypłacono mu z tego tytułu 131 tys. zł wynagrodzenia,
  • społeczny doradca Mariusz Rusiecki jest członkiem zarządu spółki Orlen Aviation - tylko w ubiegłym roku zarobił w grupie Orlen prawie 380 tys. zł;
  • Tadeusz Deszkiewicz - który także społecznie doradza prezydentowi - jest prezesem Polskiego Radia RDC, w niespełna 5 lat zarobił blisko 1,3 mln zł;
  • kolejny społeczny doradca - Piotr Karczewski został powołany do rad nadzorczych spółek-córek Lotosu i Banku Pekao SA,
  • a Rafał Kos jest członkiem rady nadzorczej PKO BP - w 2020 roku za 4 miesiące pracy w radzie otrzymał 30 tys. zł.

Uwaga: wymieniamy tu tylko tych, którzy objęli funkcje w spółkach, już jako doradcy prezydenta.

W PZU i spółkach z tej grupy pracuje też Aleksandra Agatowska, żona Piotra Agatowskiego - doradcy prezydenta Dudy ds. marketingu politycznego i PR. Jak obliczyliśmy, w latach 2016-2020 otrzymała łącznie 5,896 mln zł wynagrodzenia w gotówce i świadczeniach niepieniężnych.

Spychalski: nie starał się, a dostał

Błażej Spychalski niemal całą swoją karierę zawodową związał z PiS. W 2004 roku, jako 19-latek, wstąpił do młodzieżówki tej partii. Od 2006 - studiując prawo na uniwersytecie w Poznaniu - współpracował równolegle z klubem parlamentarnym PiS (w dziale legislacji i analiz oraz w dziale prezydialnym). W 2010 roku został radnym PiS w sejmiku województwa wielkopolskiego.

Ale nie zagrzał miejsca w Wielkopolsce. Zaczął współpracować z Marcinem Mastalarkiem, wówczas radnym sejmiku łódzkiego, potem szefem Forum Młodych PiS i rzecznikiem PiS. Został jego zastępcą w FM.

W 2011 roku obaj kandydowali do Sejmu, ale Spychalskiemu nie udało się zdobyć mandatu. Przez kilka lat pracował jako asystent europosłów PiS. W 2014 - dzięki wsparciu Mastalarka - został radnym łódzkiego sejmiku. W 2015 roku powołano go na prezesa gminnego Zakładu Gospodarki Ciepłowniczej w Tomaszowie Mazowieckim, a na początku 2018 – na prezesa Zakładu Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej.

W międzyczasie, w 2015 roku, gdy Mastalarek był członkiem sztabu wyborczego PiS i Andrzeja Dudy, Spychalski koordynował kampanię w województwie łódzkim. We wrześniu 2018 prezydent powołał go na stanowisko sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP i swojego rzecznika prasowego.

Trzy tygodnie temu Onet napisał, że Spychalski chce odejść z kancelarii i zabiega o pracę w Orlenie. On sam komentował wówczas na Twitterze: „Jestem trochę zaskoczony, dowiedziałem się dzisiaj że zabiegam o posadę członka zarządu Orlenu. Dementuję - nie zabiegam”. I dodawał uśmieszek.

Wywołało to falę komentarzy zwolenników PiS o fejkach rozsiewanych przez media.

30 września 2021 Spychalski ogłosił jednak na Twitterze, że kończy "pracę ministra", ale nadal będzie "wspierał Prezydenta jako społeczny doradca".

Według "Gazety Wyborczej", Spychalski przechodzi jednak do Orlenu. Nie wiadomo jeszcze, co będzie robił i z jakim wynagrodzeniem. Ale - biorąc pod uwagę pensje innych byłych polityków PiS pracujących w Orlenie i to, ile zarabiają dziś w państwowych spółkach inni byli współpracownicy prezydenta, przypuszczalnie nie będzie ono niskie.

Sadurska: około 6 mln zł wynagrodzenia i świadczeń w 4 lata

Największy sukces finansowy po odejściu z kancelarii prezydenta odniosła Małgorzata Sadurska.

Tak jak Spychalski, z wykształcenia jest prawnikiem. Po ukończeniu studiów (w 2000 roku, na Uniwersytecie im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie) nie poszła jednak na żadną z prawniczych aplikacji. Później, gdy była już politykiem, tłumaczyła w mediach, że nie miała szans się na nie dostać, bo nie pochodzi z prawniczej rodziny (w rzeczywistości co roku aplikacje kończy mnóstwo ludzi, którzy nie mają żadnych rodzinnych koneksji).

Pracowała w Urzędzie Pracy w Lublinie. Zaczynała jako referent w wydziale finansowo-księgowym; doszła do stanowiska kierownika działu prawnego i rzecznika prasowego urzędu. Formalnie była w nim zatrudniona jeszcze w 2015 roku.

W międzyczasie - w 2002 roku kandydowała do rady powiatu puławskiego. Mandatu nie zdobyła, ale za to po wyborach powołano ją do zarządu powiatu. Zasiadała w nim do 2005 roku, gdy po raz pierwszy została posłanką PiS. W Sejmie zasiadała nieprzerwanie do 2015 roku.

Za pierwszych rządów PiS, gdy premierem był Jarosław Kaczyński, przez pół roku pełniła funkcję sekretarzem stanu w KPRM. Kaczyński powołał ją również do rady nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (została jej przewodniczącą).

W polityce od początku kojarzona była ze środowiskiem okołokościelnym (Akcja Katolicka) i kościelnym. Dała się poznać głównie jako obrończyni wiary.

W 2015 roku zaangażowała się w kampanię prezydencką Andrzeja Dudy. Po jego wygranej została szefową Kancelarii Prezydenta RP, z pensją w wysokości 14,3 tys. zł.

Latem 2017 r. ogłoszono, że odchodzi z kancelarii. Okazało się, że ma wejść zarządu PZU – kontrolowanego przez państwo ubezpieczeniowego giganta. Informacja wywołała burzę. Wytykano, że Sadurska nie ma najmniejszego doświadczenia w biznesie i że jest to typowo polityczna nominacja. Potwierdził to z resztą Marek Suski. Pytany, o uzasadnienie jej nominacji, mówił dziennikarzom: „W zarządzie PZU potrzebny jest ktoś, kto zna program PiS”.

Początkowo Sadurska deklarowała, że nie będzie pobierała wynagrodzenia w PZU do wejścia w życie ustawy kominowej, która miała ograniczyć zarobki w spółkach z udziałem państwa. „Fakt” ujawnił jednak, że za 2,5-miesięczny okres niepobierania wynagrodzenia dostała wyrównanie.

Ze sprawozdań finansowych PZU wynika, że Sadurska:

  • w 2017 roku (od czerwca do grudnia) otrzymała 421 tys. zł wynagrodzenia i świadczenia niepieniężne o wartości 15 tys. zł,
  • w 2018 - 766 tys. zł wynagrodzenia i świadczenia o wartości 110 tys. zł,
  • w 2019 - 1,543 mln zł wynagrodzenia i świadczenia o wartości 259 tys. zł
  • i w 2020 - 1,581 mln zł i świadczenia o wartości 241 tys. zł.

Łącznie do końca 2020 roku spółka wypłaciła jej 4,311 mln (średnio 101,4 tys. zł miesięcznie) i przekazała świadczenia o wartości 625 tys. zł (średnio 14,7 tys. miesięcznie). Jeśli w 2021 roku Sadurska otrzymuje wynagrodzenie na poziomie zbliżonym do ubiegłego roku, do września dostała łącznie ponad 6 mln zł wynagrodzenia i dodatkowych świadczeń.

Szymańska: państwowa agencja i rada nadzorcza

Następczyni Sadurskiej na stanowisku szefowej kancelarii prezydenta - czyli Halina Szymańska, nie może poszczycić się tak ogromnymi zarobkami, ale też nie może narzekać.

Szymańska z zawodu jest lekarzem higieny i epidemiologiem. Kiedyś była kierowniczką laboratorium Lecznicy Specjalistycznej w Łobzie, a potem dyrektorką Terenowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w tym mieście.

Od 1998 roku działa w samorządzie. Była kolejno: burmistrzem miasta i gminy Łobez (1998-2002), radną i starostą powiatu łobeskiego (2002-2006), radną sejmiku zachodniopomorskiego (2006-2010), ponownie radną powiatu łobeskiego (2010-2014) i znów radną województwa zachodniopomorskiego (od 2014 do dziś).

W międzyczasie dwa razy pracowała w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa: jako dyrektorka oddziału zachodniopomorskiego (w latach 2006-2008) i jako wiceszefowa całej agencji (2016-2017). Po zakończeniu współpracy z prezydentem (2017-20), objęła fotel prezesa ARiMR. Zgodnie z przepisami, w 2021 roku może zarabiać miesięcznie maksymalnie 33 933 zł.

Zgodnie z ustawą o wynagrodzeniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, wynagrodzenie prezesa ARiMR to maksymalnie 6-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w IV kwartale poprzedniego roku. W 2020 roku to wynagrodzenie wyniosło 5 655,43 zł. A więc maksymalne wynagrodzenie prezesa ARiMR w 2021 to 33 933 zł (6 razy 5 655,43 zł).

W grudniu 2020 r. powołano ją także do rady nadzorczej Anwilu (spółka-córka Orlenu). Nie wiadomo, jakie dokładnie wynagrodzenie otrzymuje z tego tytułu, ale ze sprawozdania spółki za 2020 r. wynika, że wówczas 9 członków rady dostało łącznie 662 tys. zł wynagrodzenia (średnio 73,5 tys. zł).

Mucha: wynagrodzenie tajne, choć powinno być jawne

Kilka miesięcy po odejściu Haliny Szymańskiej, z kancelarią prezydenta rozstał się także jej zastępca - Paweł Mucha. I on finansowo zyskał na zmianie pracy.

Mucha jest prawnikiem. Tak jak Szymańska, od lat działa w samorządzie. Od 2006 roku, z roczną przerwą – jest radnym sejmiku województwa zachodniopomorskiego.

Od 2010 do 2016 roku prowadził własną kancelarię adwokacką w Gryfinie, z oddziałem w Szczecinie. W 2016 roku został społecznym doradcą prezydenta Dudy, a rok później – ministrem w jego kancelarii. W 2017 roku objął funkcję wiceszefa Kancelarii Prezydenta RP - z wynagrodzeniem rzędu kilkunastu tys. zł miesięcznie.

Z oświadczeń majątkowych, które Mucha składał jako radny wynika, że:

Latem 2020 roku pisaliśmy, że Mucha prawdopodobnie odejdzie z kancelarii i że trwają poszukiwania stanowiska dla niego, W styczniu 2021 portal Interia poinformował, że właśnie został on doradcą prezesa NBP Adama Glapińskiego. Jak pisaliśmy kilka miesięcy temu, może zarabiać na tym stanowisku nawet trzykrotnie więcej niż w kancelarii prezydenta - czyli znacznie ponad 30 tys. zł.

Na początku 2021 roku Mucha został powołany także do rady nadzorczej PZU. W ubiegłym roku wynagrodzenie członków rady sięgało 195 tys. zł (rocznie).

Rusiecki: żeby nie kłuć w oczy zarobkami, "obciął" je w oświadczeniu

Błażej Spychalski, który jak wspomnieliśmy na początku tekstu, z kancelarii Dudy przechodzi do Orlenu, dołączy do innego współpracownika prezydenta, który karierę w polityce także zaczynał jako człowiek Marcina Mastalarka.

Mowa o Mariuszu Rusieckim - byłym rzeczniku PiS i pełnomocniku partii w Łodzi, dziś doradcy społecznym Andrzeja Dudy. W 2014 roku - tak jak Spychalski - został on radnym łódzkiego sejmiku wojewódzkiego. Pracował też w biurze europosła PiS Janusza Wojciechowskiego i dorabiał na umowach – zlecenia w centrali partii i w spółce Srebrna. Rok później, razem z Mastalarkiem i Spychalskim, pracował przy kampaniach wyborczych Andrzeja Dudy i PiS. Media pisały potem, że „współtworzyli” zwycięstwa prezydenta i partii.

Jednak jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, Mastalarek podpadł władzom PiS, został pozbawiony funkcji rzecznika i nie znalazł się na liście wyborczej do Sejmu. Ale z kolei dzięki dobrym relacjom z obozem ówczesnej premier - Beaty Szydło, w 2016 roku został dyrektorem ds. komunikacji korporacyjnej w PKN Orlen. I ściągnął do koncernu Rusieckiego.

Początkowo Rusiecki pracował u boku Mastalerka „w obszarze komunikacji korporacyjnej”, potem został dyrektorem Działu Standardów i Relacji z Klientami Sieci Detalicznej. W 2018 roku zarabiał średnio blisko 27 tys. zł miesięcznie.

Jak ujawniliśmy w 2019 roku, po tym jak prezes Kaczyński ogłosił, że działacze PiS nie mogą łączyć funkcji w samorządzie z wysokopłatnymi posadami w państwowych spółkach, Rusiecki prostym trikiem "obciął" sobie w oświadczeniu majątkowym ponad 100 tys. zł dochodu. Dzięki temu jego zarobki nie kłuły tak bardzo w oczy kolegów.

Wynagrodzenie Mariusza Rusieckiego:

  • w 2016 roku141.957 zł i 25.437 zł diety radnego województwa łódzkiego,
  • w 2017257.988 zł i 25.740 zł diety radnego wojewódzkiego,
  • i w 2018 - 322.210 zł i 19.780 zł diety radnego wojewódzkiego i radnego warszawskiej dzielnicy Śródmieście.

W październiku 2018 roku Rusiecki został doradcą społecznym Andrzeja Dudy ds. samorządu terytorialnego. A w lipcu 2019 powołano go do zarządu Orlen Aviation.

Z jego oświadczeń majątkowych wynika, że:

  • w 2019 roku zarobił 240 950 zł w Orlenie i 103 132 zł w zarządzie Orlen Aviation,
  • a w 2020 67 876 zł na umowie o pracę (w Orlenie?) i 311 748 zł w zarządzie Orlen Aviation.

Deszkiewicz: Radio dla Ciebie

Prezesem w państwowej spółce jest także kolejny społeczny doradca prezydenta - Tadeusz Deszkiewicz.

W latach 1977-1996 był on dziennikarzem muzycznej redakcji Polskiego Radia i Telewizji, a potem Programu 2 Polskiego Radia. Od 1997 pełnił funkcję wiceprezesa studia filmowego „Dr Watkins”.

Gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński, Deszkiewicz został dyrektorem Biura Promocji w magistracie. Później - od 2007 - był wicedyrektorem i dyrektorem Departamentu Komunikacji Społecznej Narodowego Banku Polskiego.

W grudniu 2015 roku prezydent Duda powołał go na swojego społecznego doradcę. Dwa miesiące później Deszkiewicz został prezesem Polskiego Radia - Regionalna Rozgłośnia w Warszawie "Radio dla Ciebie".

Zarobił w nim:

  • w 2016 roku - ponad 200 tys. zł (nie wiadomo dokładnie ile, bo kwotę podano łącznie z wynagrodzeniem jego poprzedniczki)
  • w 2017 - 233 455 zł

Rady nadzorcze doradców

Trzej kolejni doradcy Dudy pełnią funkcje w radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa. Nie byle jakich.

Paweł Sałek, od czerwca 2018 etatowy doradca prezydenta ds. ochrony środowiska, w czerwcu 2019 został powołany do rady nadzorczej Banku Ochrony Środowiska.

Sałek jest inżynierem. Podyplomowo ukończył relacje międzynarodowe i dyplomacja w założonej przez o. Tadeusza Rydzyka Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu oraz założone przez Jana Szyszkę Studium Oceny i Wyceny Zasobów Przyrodniczych SGGW.

Za poprzednich rządów PiS, gdy Szyszko został ministrem środowiska, Sałek był członkiem jego gabinetu politycznego. Po wygranej PiS w wyborach 2015 roku, gdy Szyszko wrócił do resortu, Sałek wrócił wraz z nim. Od listopada 2015 do marca 2018 był sekretarzem stanu w MŚ.

Piotr Karczewski, który od 2019 roku społecznie doradza Dudzie, w czerwcu 2020 roku wszedł do rady nadzorczej Lotos Petrobaltic. Do końca roku spółka wypłaciła mu 22 574 zł. W 2021 roku został powołany także do rady nadzorczej spółki Centrum Kart (grupa Banku Pekao SA). Ile zarobił w tym roku w obu tych spółkach dowiemy się za kilka miesięcy, gdy jako pomorski radny, złoży kolejne oświadczenie majątkowe.

Przed laty Karczewski pracował w Polskiej Żegludze Morskiej (jest absolwentem Wydziału Mechanicznego Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie). latach 2001-2005 był dyrektorem inspektoratu PZU w Kościerzynie, Tczewie i Iławie.

W międzyczasie wstąpił do PiS. Za pierwszych rządów tej partii - w 2006 roku - został wicewojewodą, a potem wojewodą pomorskim. W latach 2008-2012 był prezesem zarządu SITA Kościerzyna oraz prezesem zarządu SITA Pomorze. Później prowadził własną działalność gospodarczą. Jak jak już wspomnieliśmy, od 2014 roku jest radnym PiS w pomorskim sejmiku wojewódzkim.

Rafał Kos doradza prezydentowi społecznie od października 2018 roku. 26 sierpnia 2020 został powołany do rady nadzorczej PKO BP. Do końca 2020 roku - czyli przez 4 miesiące - spółka wypłaciła mu 30 tys. zł wynagrodzenia.

Z wykształcenia Kos jest doktorem prawa, z zawodu - adwokatem. Prywatnie - jak pisała "Polityka"- jest kolegą prezydenta z czasów młodości, a nawet "przyjacielem domu" Dudów.

Agatowska: prawie 6 mln zł w 4,5 roku

Przyjacielem prezydenta z dawnych czasów, jeszcze "krakowskich" jest także Piotr Agatowski - jednym z jego najważniejszych doradców od marketingu politycznego. Z jego rad Duda korzystał w 2014 roku, gdy kierował eurokampanią PiS i sam ubiegał się o mandat europosła oraz w 2015, gdy po raz pierwszy kandydował na prezydenta Polski.

Jak ujawnił „Newsweek”, po wygranej Dudy w wyborach, Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP podpisało z firmą Agatowskiego stałą umowę. Za usługi płaciło mu miesięcznie 10 tys. zł. Dodatkowo, na przełomie 2015 i 2016 roku, w szczycie politycznej bitwy o Trybunał Konstytucyjny, firma Agatowskiego wystawiła Kancelarii dwie faktury – łącznie na ponad 34 tys. zł.

Po wygranej PiS w 2015 roku, dyrektorką w kontrolowanej przez państwo Grupie PZU została żona Agatowskiego - Aleksandra, absolwentka socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim (specjalność: socjologia gospodarki i badania rynku). Jak podawało PZU, „doświadczenie zawodowe zdobywała” w spółkach z grupy ING. Potem kierowała zespołami marketingu w HDI Asekuracja Towarzystwo Ubezpieczeń, europejskim oddziale Sony i w polskim oddziale Lightning Poland.

Tylko do końca 2020 roku, w spółkach z grupy PZU Agatowska otrzymała łącznie 5 mln 896 tys. wynagrodzenia w gotówce i świadczeniach niepieniężnych:

  • w 2016 roku – 874 tys. zł (w tym świadczenia niepieniężne o wartości 97 tys. zł),
  • w 2017 – 1 mln 564 tys. zł (z tego 201 tys. zł świadczeń niepieniężnych),
  • w 2018 – 658 tys. zł (111 tys. zł świadczeń niepieniężnych),
  • w 2019 – 1 mln 845 tys. zł (207 tys. zł świadczeń niepieniężnych),
  • i w 2020 - 995 tys. zł (214 tys. zł świadczeń niepieniężnych).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne