Współpracownicy ministra Ziobry w sądach i w prokuraturze startują w nowym konkursie do Izby Dyscyplinarnej. O miejsce w Izbie, która ma wyrzucać niepokornych prawników z zawodu, ubiegają się też były ambasador w Japonii i prawnicy, którzy odpadli w konkursie do SN w 2018 roku

W konkursie ogłoszonym przez prezydenta Dudę w Monitorze Polskim 2 lipca 2019 (poz. 675) do obsadzenia jest sześć miejsc w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. To nowa Izba, którą powołał PiS, by szybciej móc wyrzucać z zawodu niepokornych sędziów, prokuratorów i prawników.

Sędziów do Izby Dyscyplinarnej nowa KRS wybrała w ubiegłym roku, ale wtedy nie obsadzono wszystkich 16 miejsc. Prezydent Andrzej Duda powołał w sumie 10 osób. Obecny nabór jest uzupełnieniem składu tej Izby.

Teraz w Izbie Dyscyplinarnej większość sędziów to dawni współpracownicy Zbigniewa Ziobry, w tym byli prokuratorzy. Jest wysoce prawdopodobne, że po zakończeniu obecnego konkursu współpracowników Ziobry w Izbie Dyscyplinarnej będzie jeszcze więcej. Bo kolejni prawnicy, którzy poszli na współpracę z „dobrą zmianą”,  zgłosili swoje kandydatury.

Zgłoszenia do Izby Dyscyplinarnej można było składać do poniedziałku. Nowa KRS poinformowała, że na 6 miejsc zgłosiło się 29 osób. Lista może nie być ostateczna, bo zgłoszenia mogą jeszcze przyjść pocztą.

Z nowej KRS do Izby Dyscyplinarnej

„Mocnymi” kandydatami mogą być dwaj członkowie nowej KRS, którą PiS powołał ze złamaniem prawa.
To Dariusz Drajewicz i Rafał Puchalski. Obaj są sędziami rejonowymi, ale dzięki współpracy z resortem Ziobry pełnią funkcyjne stanowiska w sądach.

Dariusz Drajewicz. To wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie, stanowisko objął po poprzedniczce, której przerwano kadencję w ramach czystki przeprowadzonej przez Ziobrę na stanowiskach prezesów i wiceprezesów sądów.

Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Joanna Bitner była w konflikcie z Drajewiczem. Narzekała, że mało pracuje. Z tego powodu dwa razy podawała się do dymisji. Drajewicz jest też wiceprzewodniczącym nowej KRS, orzeka na delegacji w sądzie apelacyjnym i zasiada w komisjach egzaminacyjnych, za co dostaje dodatkowe wynagrodzenie.

Jak pisaliśmy w OKO.press, w poprzednich latach Drajewicz 20 razy starał się o awans do sądu wyższej instancji. Bezskutecznie. Jego kandydatura nie zyskała aprobaty legalnej KRS, którą rozwiązał PiS.

OKO.press wielokrotnie pisało o Drajewiczu.

Rafał Puchalski. Członek KRS i prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie z nominacji resortu Ziobry. Głośno było o tym, że zapisał się do grupy na Facebooku popierającej PiS „Popieramy rząd Beaty Szydło, Pana Prezydenta i PiS”. Puchalski był wcześniej na delegacji w ministerstwie sprawiedliwości.

Prokuratorzy od Ziobry i sędziowie kamikaze

Na liście kandydatów do Izby Dyscyplinarnej są też inni współpracownicy Zbigniewa Ziobry. To:

Jarosław Duś. Prokurator, obecnie pracuje w Prokuraturze Krajowej, jest dyrektorem biura Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego. Duś był karany dyscyplinarnie za pomówienie byłego Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta. Za czasu rządu PiS wrócił do prokuratury ze stanu spoczynku.

O stanowisko w Izbie Dyscyplinarnej starał się już rok temu, ale wtedy przepadł. Jego powołania odmówił prezydent Andrzej Duda. Nazwisko Dusia pojawiło się w ostatnim raporcie stowarzyszenia Lex Super Omnia o prokuratorach, którzy dobrze zarabiają i awansują dzięki współpracy ze Zbigniewem Ziobrą i jego stronnikami. Duś był wielokrotnie nagradzany finansowo.
OKO.press pisało o tym raporcie.

Dariusz Kupczak. Sędzia z Sądu Rejonowego w Lublinie. Obecnie na delegacji w ministerstwie sprawiedliwości. Jest naczelnikiem wydziału do spraw odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

Waldemar Puławski. Prokurator z Prokuratury Krajowej. W latach 2016-2018 był jednym z zastępców Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Do Izby Dyscyplinarnej startował już rok temu. Bezskutecznie.

Jacek Kryszczuk. Prokurator z Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Na początku lat 90. był prokuratorem, potem adwokatem. Do prokuratury wrócił, gdy Zbigniew Ziobro przejął nad nią kontrolę w 2016 roku. Został prokuratorem w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie i oddelegowano go do departamentu spraw wojskowych Prokuratury Krajowej, gdzie był dyrektorem. W 2016 roku dostał 10 tys. zł nagrody. Pisaliśmy o tym w OKO.press.

Ale nie tylko współpracownicy Ziobry kandydują. Zgłosili się też sędziowie z Sądu Rejonowego w Sulęcinie Tomasz Błaszkiewicz i Bartłomiej Starosta, obaj są aktywnymi członkami stowarzyszenie sędziów Iustitia.

Chcą przetestować cały konkurs. To tzw. kandydaci kamikaze. Czyli chcą wykazać, że przez sito w nowej KRS mogą dostać się głównie „swoi”. W ubiegłym roku w procedurze naboru do SN też byli sędziowie kamikaze.

Adwokaci, były ambasador, prawniczka współpracująca z Ordo Iuris

Pozostali kandydaci na sześć miejsc w Izbie Dyscyplinarnej SN to:

Jarosław Sobutka. Radca prawny ze Słupcy i główny rzecznik dyscyplinarny przy Krajowej Izbie Radców Prawnych.

Adam Kanafek. Sędzia Rejonowy z Bielska-Białej. Do Izby Dyscyplinarnej startował już w ubiegłym roku, bezskutecznie.

Kanafek znany jest z orzeczenia, w którym stygmatyzował mniejszość romską. W uzasadnieniu wyroku tak o niej pisał: „Romowie nie chcą się asymilować, są bez ambicji, mają skłonność do żebractwa”.

Bogumił Szmulik. Pracownik naukowy, radca prawny. Jest profesorem na UKSW. Doktorat zrobił na KUL-u, konstytucjonalista. Współpracował z PiS. Był współautorem ankiety na zlecenie PiS, dotyczącej nowej Konstytucji. Pisaliśmy o niej w OKO.press.

W 2016 roku Marszałek Sejmu Marek Kuchciński powołał go do Zespołu Ekspertów ds. problematyki TK, który miał rozwiązać kryzys wokół TK (wywołał go PiS). A Beata Szydło powołała go do Rady Legislacyjnej. Był też za czasu PiS dyrektorem Wydawnictwa Sejmowego.

Lidia Dudek. Sędzia z Sądu Okręgowego w Częstochowie, cywilistka. W 2018 roku PKW powołała ją na miejscowego komisarza wyborczego. W ubiegłym roku też kandydowała do Izby Dyscyplinarnej, bezskutecznie.

Joanna Potocka. Radca prawna z Warszawy. Współpracuje z Ordo Iuris, której współzałożyciel Aleksander Stępkowski jest już w Sądzie Najwyższym. OKO.press pisało o tym.

W 2014 roku Potocka uprzedzała, że Konwencja Stambulska mająca chronić kobiety przed przemocą, jest ideologiczna i doprowadzi do wykorzenienia polskiej tradycji.

Jerzy Grabowski. Radca prawny z Warszawy.

Rafał Krupiński. Radca prawny z Lubina.

Jan Olszewski. Doktor z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Andrzej Stasiuk. Sędzia z Sądu Okręgowego w Szczecinie z wydziału pracy i ubezpieczeń społecznych. W 2017 roku na prorządowym portalu wPolityce wzywał do reformy wymiaru sprawiedliwości. Narzekał, że ówczesna KRS (legalna, którą potem rozwiązał PiS) nie chciała dać mu awansu do sądu wyższej instancji.

Waldemar Bednaruk. Doktor habilitowany z KUL. Jest specjalistą od historii Trybunału Koronnego w I Rzeczpospolitej i sejmików lubelskich w okresie stanisławowskim. Autor książek historycznych

Grzegorz Hawryłkiewicz. Adwokat z Bydgoszczy. Ubiegał się już o stanowisko w SN w ubiegłym roku, ale przepadł. Miejscowa okręgowa rada adwokacka pozbawiła go wtedy stanowiska kierownika szkolenia aplikantów i wykładowcy prawa karnego procesowego. Bo prawnicy bojkotowali nabór do SN.

Paweł Mazurkiewicz. Sędzia rejonowy z Niska, cywilista. Kandydował już bezskutecznie w ubiegłym roku. Podczas przesłuchania w KRS mówił m.in. „W Izbie Dyscyplinarnej potrzeba szczególnie pracowitych, uczciwych i odważnych sędziów, dlatego kandyduję. Jeżeli chodzi o sprawy dyscyplinarne, to okręg tarnobrzeski, to patologia sądowo-dyscyplinarna. Słynny sędzia od kradzieży kiełbasy pochodzi z mojego okręgu, ale to nic w porównaniu z jego wyczynami alkoholowymi na drogach w całej Polsce”.

Piotr Sokal. Radca prawny. W ubiegłym roku kandydował do SN. Bezskutecznie. Doktor nauk prawych z Jastrzębia Zdroju. W ubiegłym roku startował w wyborach na radnego miasta z listy PiS. Mandatu nie uzyskał. Dostał 1,09 proc. głosów.

Jacek Izydorczyk. Profesor z Uniwersytetu Łódzkiego. Specjalizuje się w prawie karnym. Od lutego 2017 był ambasadorem Polski w Japonii. Zna japoński i interesuje się kulturą japońską. Przed wakacjami nagle odwołano go z placówki w Japonii. Jak ujawnił Onet, w liście do prezydenta Andrzeja Dudy skarżył się, że jest ofiarą walki o wpływy w MSZ.

Józef Grocholski. Sędzia z Sądu Okręgowego w Szczecinie. Karnista.

Piotr Kamiński. Adwokat. Ponownie kandyduje do Izby Dyscyplinarnej. Wcześniej był sędzią sądu wojskowego. Zachwalał swoją kandydaturę podkreślając, że skazał „sędziego stalinowskiego” i chciał skończyć z „załatwiactwem” w sądownictwie. „Obecnie widzę, że jest rzeczywista szansa na poprawę sadownictwa. Jako państwowiec chcę wziąć udział w tej naprawie sądownictwa” – mówił rok temu przed KRS.

Mariusz Łodko. Doświadczony sędzia z Sądu Apelacyjnego w Warszawie. W ubiegłym roku startował do SN, KRS nie rekomendowała go jednak do powołania prezydentowi.

Andrzej Skowron. Sędzia rejonowy z Tarnowa. Obecnie jest na delegacji w ministerstwie sprawiedliwości.

Danuta Winiszewska. Sędzia z Sądu Rejonowego Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu. Cywilistka. Była delegowana do pracy w ministerstwie sprawiedliwości. O stanowisko w SN bezskutecznie ubiegała się już w ubiegłym roku.

Dariusz Rutkowski. Sędzia okręgowy z Wrocławia. Był na delegacji w ministerstwie sprawiedliwości.

Małgorzata Gliwa-Sokorska. Adwokat z Bydgoszczy.

Co zrobi nowa KRS

Kandydatami do Izby Dyscyplinarnej SN nowa KRS zajmie się po wakacjach. Posiedzenie ma zaplanowane w drugiej połowie września, ale niewykluczone, że nagle zbierze się na specjalne posiedzenie. To ona wybierze sześć osób, które będzie rekomendować do powołania prezydentowi.

Sędziowie i prawnicy zbojkotowali ubiegłoroczny i tegoroczny nabór do SN. Bo uważają go za nielegalny. Są wątpliwości czy obwieszczenie prezydenta o konkursie jest skuteczne. Ponadto są zastrzeżenia do legalności nowej KRS, która rekomenduje osoby do powołania.

Te kwestie będzie też rozstrzygać Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Zachętą do kandydowania może być jednak wysokie wynagrodzenie w Izbie Dyscyplinarnej (ok. 30 tys. zł) oraz duża autonomia tej Izby w strukturze SN.

Na tej Izbie zależało PiS, które chce pokazać, że będzie oczyszczać środowisko sędziów. Ale w praktyce chodzi o to, by wyrzucić z zawodu niezależnych sędziów, którzy krytykują „dobrą zmianę” w sądach.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Komentarze

  1. Natalia D

    Ja rozumiem, że można być przeciwko PiS ale nie można przymykać oczu na zuchwałość grona sędziowskiego które w tej chwili robi co chce i śmieje się w twarz obywatelowi. Izba dyscyplinarna obojętnie czy to kolesie Ziobry czy Tuska mają wyciągać konsekwencje a nie być "koleżeńskim sądem" który trzyma sprawy latami i nic nie robi kolegom po fachu.

  2. Momo Olejnik

    Czekają nas długie i mroczne czasy, po których Polska już się nie podniesie. Nawet jeśli TSUE podważy obecną neo-KRS, to PiS szybko obejdzie ten wyrok i dalej będzie obsadzać stanowiska sędziowskie. Sóweren nie rozumie, że sam sobie kręci sznur, bo liczy się tylko wstawanie z kolan i machanie szabelką. A jak już się zorientuje, w jakim bagnie się znalazł, to nawet nie jęknie, bo aparat opresyjny już będzie działać. Podobne podejście do prawa miała NSDAP oraz PZPR. Obie te partie oparte były o narodowy socjalizm, tak jak PiS.
    file:///C:/Users/HP/Downloads/1413-­2820-1-SM.pdf

  3. Leon Lockly

    Sianie teraz defetyzmu to najlepszy sport w RzeczPlitej, patrzenie tylko w swój kurnik to zaprzeczenie życia w globalu.
    P.S. Mam podejrzenie że Traktaty unijne trzymają mocno nowoakcesyjnych w tym Polski w pionie.Nowobogatcy często dają ciała bo są bezmyślni.Zapłaci polskie społeczeństwo za chore ambicje rządzących .Pozdrowienia.Leon

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press