"To boli i powinno boleć” – powiedział Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii o wyniku wyborów lokalnych. Liczenie głosów wciąż trwa, ale Partia Pracy już straciła ponad tysiąc radnych. Wielkim wygranym jest Nigel Farage i jego Reform UK
Gdyby za papierek lakmusowy ogólnokrajowych nastrojów politycznych uznać wyniki z 7 maja 2026, okazałoby się, że rządząca Partia Pracy, ma prawo czuć poważne zaniepokojenie.
Laburzyści ponieśli najdotkliwsze straty – do tej pory stracili 1107 radnych (do godziny 20:30 zliczono głosy z 115 na 136 samorządów) i uzyskali łącznie 797 miejsc w samorządach.
Partia Konserwatywna straciła 472 mandaty. Zdecydowanym zwycięzcą jest Reform UK, który zdobył łącznie 1237 mandatów. Mniejsze ugrupowanie, jak Liberalni Demokraci zyskali 93 mandaty (łącznie 721), Zieloni +291 (łącznie 410).
Wielka Brytania składa się z czterech krajów: Anglii, Walii, Szkocji i Irlandii Północnej. Każdy z nich posiada własne instytucje samorządowe, choć władzę centralną sprawuje rząd w Londynie.
W wyborach samorządowych w Anglii 7 maja 2026 roku obsadzano mandaty w 136 radach lokalnych, łącznie około 4992 miejsc radnych oraz sześć stanowisk merów. Tego samego dnia odbyły się też wybory do Parlamentu Szkockiego (129 mandatów) i walijskiego Seneddu (96 mandatów). Kumulację tę media okrzyknęły „Super Thursday”.
W ostatnim czasie rządząca od lipca 2024 roku Partia Pracy pod wodzą premiera Keira Starmera pogrążyła się w ideowym i strategicznym chaosie, zmagając się z wyzwaniami budżetowymi, problemami związanymi z systemem opieki zdrowotnej (NHS), składem gabinetu, relacjami z administracją Trumpa i echami afery Epsteina. Przede wszystkim jednak próbowała poradzić sobie z polityczną presją migracyjną.
Presję tę wywierało przede wszystkim Reform UK – antyimigrancka partia polityczna pod wodzą Nigela Farage’a, jednego z głównych architektów Brexitu. Polityk ten przez lata traktowany był przez establishment jako żart polityczny i dziwak. Był oskarżany o prorosyjskie sympatie, finansowanie przez prokremlowskie organizacje. A jednak jego ugrupowanie wyrosło stopniowo na lidera sondaży poparcia.
W wyborach parlamentarnych z lipca 2024 roku partia Farage’a zdobyła 5 miejsc w Izbie Gmin przy 14,3 proc. poparcia. W kolejnych miesiącach partia ta zaczęła odnotowywać rekordowe 25-29 proc. w sondażach poparcia, bezprecedensowo wyprzedzając zarówno laburzystów, jak i konserwatystów.
Eksperci i ekspertki podkreślają, że Reform UK zbliża się do progu 30 proc. poparcia, za którym system wyborczy First Past the Post (czyli zwycięzca bierze wszystko), zaczyna działać na korzyść partii. Nie wiadomo jednak czy utrzyma tak wysokie poparcie do kolejnych wyborów parlamentarnych w 2029 roku.
Wyniki wyborów samorządowych w Anglii nie powinny być zaskoczeniem. Od ponad roku imigracja zajmowała miejsce w czołówce wśród największych problemów wskazywanych przez Brytyjczyków. Odsetek osób uważających poziom imigracji za zbyt wysoki wzrósł z 44 proc. w 2022 roku do 71 proc. w 2024 roku. Jest to między innymi reakcja na rekordowy ruch imigracyjny – chodzi zarówno o migrantów zarobkowych po Brexicie, jak i nielegalne przekroczenia granicy na kanale La Manche.
Większość Brytyjczyków nie jest jednak ani bezwarunkowo proimigrancka, ani skrajnie antyimigrancka: 49 proc. należy do „Balancer Middle”, która dostrzega zarówno korzyści, jak i problemy związane z imigracją.
Odpowiedzią rządu na zmieniające się nastroje społeczne jest – spóźniona i wykonywana w reakcji na presję ze strony prawicy – reforma systemu imigracji. Jej twarzą jest Home Secretary (odpowiednik polskiego ministra spraw wewnętrznych), Shabana Mahmood.
W maju 2025 roku opublikowano białą księgę imigracyjną, a w listopadzie 2025 roku Mahmood ogłosiła plany zastąpienia automatycznego prawa do stałego pobytu modelem „earned settlement”, podwajającym okres oczekiwania do 10 lat (a w niektórych przypadkach nawet do 20 lat) i uzależniającym osiedlenie między innymi od czystej kartoteki kryminalnej i udokumentowanego wkładu ekonomicznego.
Reforma Mahmood budzi kontrowersje między innymi ze względu na merkantylny charakter, uzależnia bowiem ścieżkę do stałego pobytu od wysokości zarobków oraz fakt, że będzie stosowana z mocą wsteczną wobec osób już legalnie przebywających w kraju. Centrolewicowy think tank IPPR ostrzega, że zmiany dotkną około 1,35 miliona osób już będących na ścieżce do osiedlenia, w tym ponad 300 tysięcy dzieci. Zmiany określane przez komentatorów jako największy przegląd zasad migracyjnych od dekad.
Nigel Farage świętował wyniki jako „prawdziwie historyczny zwrot w brytyjskiej polityce” i koniec ery dominacji Labour i konserwatystów. „To wielki dzień, nie tylko dla naszej partii, ale dla całkowitego przekształcenia brytyjskiej polityki”, mówił z Havering, gdzie Reform UK zdobył swoją pierwszą londyńską gminę (a zapowiada się, że zdobędzie ich w sumie minimum pięć). „Nie ma już podziału lewica–prawica. Jesteśmy teraz najbardziej ogólnokrajową ze wszystkich partii”.
Starmer przyznał, że wyniki są dla niego i jego partii „bardzo trudne”, zapowiedział jednak, że nie ustąpi. „Straciliśmy znakomitych radnych, ludzi, którzy wkładali tak wiele w swoje społeczności i naszą partię. To boli i powinno boleć”, powiedział. Dodał, że „bierze za to odpowiedzialność.”
Wewnątrz partii narastają jednak głosy krytyczne. Poseł Labour Jonathan Brash wprost stwierdził, że czeka na zmiany w przywództwie partii. Odwołana minister transportu Louise Haigh powiedziała ITV, że jeśli rząd nie dostarczy „znaczących i pilnych zmian”, premier nie może prowadzić partii do kolejnych wyborów.
Wybory samorządowe w Anglii odbywają się – zgodnie z tradycją i na mocy prawa – w pierwszy czwartek maja.
Choć wyniki w Szkocji i Walii wciąż napływają, obraz jest jednoznaczny: Labour traci w obu krajach, a Reform UK debiutuje w obu parlamentach regionalnych po raz pierwszy w historii.
Reform UK zadebiutuje w Holyrood – szkockim parlamencie w Edynburgu – zdobywając 19 mandatów (na 129). W Walii, przy połowie ogłoszonych wyników Reform UK zajmuje drugie miejsce z 17 mandatami (na 96).
Doktora nauk społecznych w zakresie nauk o polityce i specjalistka w dziedzinie komunikacji badań naukowych. Od 2019 roku mieszka w Londynie i pracuje na Brunel University London. Jej zainteresowania badawcze obejmują kwestie pracy kobiet oraz proces prekaryzacji pracy (i jego wpływ na polityki publiczne i społeczeństwo). Jest również członkinią jednostki Brunel Public Policy, która koncentruje się na wykorzystywaniu wyników badań naukowych w procesach tworzenia polityk publicznych.
Doktora nauk społecznych w zakresie nauk o polityce i specjalistka w dziedzinie komunikacji badań naukowych. Od 2019 roku mieszka w Londynie i pracuje na Brunel University London. Jej zainteresowania badawcze obejmują kwestie pracy kobiet oraz proces prekaryzacji pracy (i jego wpływ na polityki publiczne i społeczeństwo). Jest również członkinią jednostki Brunel Public Policy, która koncentruje się na wykorzystywaniu wyników badań naukowych w procesach tworzenia polityk publicznych.
Komentarze