0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

„To, że ludzie kupują mieszkania, że ktoś może sobie pozwolić za swoje kupić, bo rosną wynagrodzenia” – opowiadał podczas sejmowej debaty nad projektem ustawy o dopłatach do kredytu mieszkaniowego wiceminister rozwoju i technologii Piotr Uściński. I kontynuował:

Wynagrodzenia rosną dużo powyżej inflacji przez cały okres naszych rządów.
Od czerwca 2022 roku wynagrodzenia rosną niżej niż inflacja, wcześniej stało się tak również na początku pandemii.
Debata w Sejmie,12 kwietnia 2023

„Rosną dochody, przecież 500 plus, te rodziny z dziećmi mają najciężej przy zakupie mieszkania. Dzięki nam Polacy mogą kupować mieszkania i można budować. Jeżeli będzie duża liczba mieszkań, własnościowe, czy inne, to będą stabilniejsze ceny na rynku”.

Stwierdzenie ministra o tym, że przez cały okres rządów PiS wynagrodzenia rosną dużo powyżej inflacji, jest po prostu nieprawdziwe. Nawet gdyby nie było tutaj słowa „dużo”, dalej byłaby to nieprawda.

Spadek płac realnych trwa od miesięcy

W czasach rządów PiS wynagrodzenia rosły poniżej inflacji dwukrotnie. Pierwszy raz stało się tak w pierwszych miesiącach pandemii. Firmy stanęły, wraz z nimi podwyżki. Inflacja również wyhamowała, ale słabiej niż wzrost wynagrodzeń. I oczywiście trudno winić PiS za taki stan, ale samo stwierdzenie ministra było jednoznaczne, nie było w nim żadnych zastrzeżeń.

Drugi okres inflacji wyższej od wzrostu pensji zaczął się w połowie 2022 roku i trwa do dziś. Od czerwca tylko raz mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy wzrost płac był wyższy niż inflacja. W lipcu 2022 wzrost płacy realnej wyniósł 0,2 proc., głównie przez wysokie wypłaty premii w sektorach takich jak górnictwo i leśnictwo. Ogólnego trendu to nie zmienia: powoli zbliża się już pełen rok z realnym spadkiem naszych wynagrodzeń.

Na wykresie powyżej widzimy inflację i wzrost wynagrodzeń osobno. Gdy te dwie dane połączymy, wówczas otrzymujemy realny wzrost wynagrodzeń. Tak wygląda on w ostatnich miesiącach:

Na tym wykresie stosujemy średnią trzymiesięczną, by uniknąć nieistotnych statystycznie lokalnych wahań.

Pełne dane pokazałby jeszcze gorszy obraz

Trzeba oczywiście pamiętać, czym dokładnie są te liczby. Bo chociaż zwykle dla ułatwienia w mediach mówi się o średniej pensji lub średnim wynagrodzeniu, to pełna nazwa brzmi: średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. GUS co miesiąc podaje właśnie tę daną. A to oznacza firmy powyżej dziewięciu pracowników. Tymczasem w Polsce w małych firmach pracuje bardzo dużo osób. Dane GUS o sektorze przedsiębiorstw mówią nam mniej więcej o 40 proc. rynku pracy.

Tymczasem w tym segmencie gospodarki zarabia się nieco więcej. Wniosek z tego płynie taki, że dane dla wszystkich pracowników są jeszcze gorsze.

Ma to poważne konsekwencje społeczne. Niestety, wszystko wskazuje na to, że skrajne ubóstwo znacznie wzrośnie i wróci do poziomu z 2015 roku.

Wartości średnie mówią nam o gospodarce jako o całości, nie o naszych indywidualnych doświadczeniach. Część z nas ma szczęście i zyskuje, część z nas traci znacznie silniej niż średnia. Dobrą ilustracją tego problemu jest pensja prezesa NBP Adama Glapińskiego. Inflacja w zeszłym roku wyniosła 14,4 proc., jego pensja wzrosła natomiast o 18,1 proc. Czyli realnie zyskał. Na drugim końcu tego równania są ludzie, którzy nie otrzymują żadnych podwyżek, a wartość nabywcza ich wynagrodzeń leci na łeb, na szyję.

Przeczytaj także:

Prawda o gospodarce nie jest taka prosta

Prawdą jest natomiast, że mamy za sobą kilka bardzo dobrych lat dla polskiej gospodarki i dla naszych wynagrodzeń w ujęciu makro. Między początkiem 2014 roku a końcem 2019 roku przez większość czasu realny wzrost wynagrodzeń mieścił się między 3 a 5 proc. No właśnie – nie od października 2015, gdy wybory parlamentarne wygrało Prawo i Sprawiedliwość, ale znacznie wcześniej. Po dużym spowolnieniu gospodarczym lat 2012-2013 przyszły lepsze czasy, a wszystkie podstawowe wskaźniki gospodarcze, takie jak właśnie wynagrodzenia czy PKB, zaczęły rosnąć. Warto więc przypomnieć panu ministrowi: nie jest tak, że przyszło PiS i dokonało w polskiej gospodarce cudownej odmiany. Procesy gospodarcze są dużo bardziej skomplikowane, niż na ogół wynika z opowieści polityków.

Śmiała polityka na rzecz jeszcze droższych mieszkań

Polacy, których stać na zakup mieszkań, mogą sobie na to pozwolić przede wszystkim dzięki swojej pracy. Wiceminister jako przykład wzrostu dochodów podaje program 500 plus. Ale program ten ma już prawie siedem lat, a jego rozszerzenie na każde dziecko – cztery. Wówczas dochody rodzin rzeczywiście znacząco się podniosły. Dziś realna wartość 500 złotych z kwietnia 2016, czyli momentu rozpoczęcia programu, silnie spadła. Dziś za 500 złotych kupimy tyle, co w 2016 roku za mniej niż 350 złotych.

A słowa ministra padły podczas debaty nad ustawą, która, chociaż w założeniu ma ułatwić dostęp do mieszkań, to jej skutki mogą być zupełnie inne.

„Rynek nie jest na tyle rozgrzany, żeby tuż po wprowadzeniu programu dopłat do kredytów, ceny poszły gwałtownie do góry. Ale eksperci są zgodni: sam mechanizm finansowania kredytów, czyli wzrost presji na popyt, przy nieelastycznej podaży, będzie się równać wzrostowi cen. I nie są to tylko głosy niezależnych ekonomistów i akademików. W toku międzyresortowych konsultacji projektu ustawy na zagrożenia wskazywało m.in. Ministerstwo Finansów” – pisał w OKO.press w marcu Anton Ambroziak. Program dopłat do kredytów pomoże przede wszystkim tym, którzy dysponują już jakimiś środkami i mają dobre zarobki. Zarabiających słabo lub przeciętnie nie tylko zostawia na lodzie, ale wręcz aktywnie pogarsza ich sytuację.

;
Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze