Rano rzecznik dyscyplinarny ogłosił, że Paweł Juszczyszyn – sędzia z Olsztyna, który zażądał ujawnienia list poparcia do KRS – dostał zarzuty dyscyplinarne. Kilka godzin później prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki poinformował, że sędziego zawiesił. Nawacki jest członkiem KRS, który przyznał się, że sam podpisał się na swojej liście poparcia

Najpierw cofnięcie delegacji w Sądzie Okręgowym w Olsztynie, następnie wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Na tym nie kończą się represje wobec sędziego Pawła Juszczyszyna za postanowienie z 20 listopada 2019, w którym nakazał Kancelarii Sejmu ujawnienie list poparcia do KRS. Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie, nominat Zbigniewa Ziobry i członek neo-KRS, sędzia Maciej Nawacki poinformował dziś PAP, że

ze skutkiem natychmiastowym zawiesił Pawła Juszczyszyna w wykonywaniu obowiązków na miesiąc.

Zgodnie z art. 130 ustawy o ustroju sądów powszechnych, na który powołał się Nawacki, sędziego zawiesić natychmiastowo można z powodu schwytania na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa umyślnego, albo gdy wymaga tego powaga sądu lub istotny interes służby.

  • zobacz art. 130 ustawy o ustroju sądów powszechnych

    Art. 130. Ustrój sąd.powsz.
    Przesłanki zastosowania natychmiastowej przerwy w czynnościach służbowych sędziego
    § 1.
    Jeżeli sędziego zatrzymano z powodu schwytania na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa umyślnego albo jeżeli ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych, prezes sądu albo Minister Sprawiedliwości mogą zarządzić natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych sędziego aż do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny, nie dłużej niż na miesiąc.
    § 2.
    Jeżeli sędzia, o którym mowa w § 1, pełni funkcję prezesa sądu, zarządzenie przerwy w czynnościach służbowych należy do Ministra Sprawiedliwości.
    § 3.
    O wydaniu zarządzenia, o którym mowa w § 1, prezes sądu albo Minister Sprawiedliwości, w terminie trzech dni od dnia jego wydania, zawiadamia sąd dyscyplinarny, który niezwłocznie, nie później niż przed upływem terminu, na który przerwa została zarządzona, wydaje uchwałę o zawieszeniu sędziego w czynnościach służbowych albo uchyla zarządzenie o przerwie w wykonywaniu tych czynności. Sąd dyscyplinarny zawiadamia sędziego o posiedzeniu, jeżeli uzna to za celowe.

Nawacki dodał, że zarządzenie o zawieszeniu przekazane będzie do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która zdecyduje, czy zawieszenie przedłużyć. Zarządzenie prezesa Sądu Rejonowego jest niezaskarżalne.

To pierwsze tak zmasowane represje wobec sędziego za podjęcie przez niego legalnych środków w ramach wykonywania obowiązków zawodowych.

Nawacki mógł nie zebrać podpisów

Maciej Nawacki jest sędzią żywo zainteresowanym kwestią ujawnienia list poparcia do KRS. Bo to wokół jego listy poparcia narosło do tej pory najwięcej kontrowersji.

Pod każdą kandydaturą sędziów do KRS wymaganych było 25 podpisów. Pod listą poparcia dla Macieja Nawackiego udało zebrać się 28 podpisów. Nie wiadomo było, kim są ci sędziowie, ponieważ Kancelaria Sejmu od prawie dwóch lat używa różnych wybiegów, by ich nie ujawniać. Ignorowane są także prawomocne wyroki sądowe.

Środowiska sędziowskie regularnie wzywały sędziów, by ujawniali swoje podpisy pod kandydaturami. W sierpniu 2019 ujawniło się ośmiu sędziów, którzy podpisali się pod listą Maciej Nawackiego. Ale czterech spośród nich swoje podpisy wycofało. Jeszcze wcześniej wycofanie swojego poparcia ujawniła inne osoba (choć zrobiła to po ogłoszeniu list przez Kancelarię). Oznacza to, że Nawackiemu mogło zabraknąć co najmniej podpisu.

Spekulowano, że Nawacki uzupełnił ten brak samodzielnie podpisując się pod swoją kandydaturą, co sędzia ostatecznie potwierdził. Jednak jak pisał w OKO.press Mariusz Jaloszewski: „Nawet jeśli Nawackiemu zabrakło podpisów, to już rok temu Marszałek Sejmu, przyjmując zgłoszenia kandydatów do KRS uznał, że zgłoszenie Nawackiego jest poprawne, bo poddał tę kandydaturę pod głosowanie posłom.

Wtedy Centrum Informacyjne Sejmu tłumaczyło, że nie można wycofać skutecznie poparcia dla kandydata do KRS, bo nie przewiduje tego uchwalona przez PiS ustawa. Sam Nawacki rok temu mówił „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, że „złożenie podpisów pod zgłoszeniem można porównać do wrzucenia do urny karty do głosowania” i, że na moment składania swojej kandydatury do Marszałka Sejmu miał poparcie wymaganej liczby sędziów”.

„Jeżeli wśród 28 osób, których podpisy złożył Maciej Nawacki, są 4 osoby, które wycofały swoje poparcie, to Marszałek Sejmu powinien był uznać, że Maciej Nawacki nie został skutecznie zgłoszony. Ta sprawa potwierdza, jak ważne jest ujawnienie list poparcia. Nikt z tych, którzy się ujawnili, nie doznał przykrości z tego powodu, ujawnienie list ma służyć wyłącznie społecznej kontroli poprawności zgłoszeń. Możliwe, że członkowie KRS ukrywają, komu udzielili poparcia, gdyż udzielali go sobie nawzajem lub popierali samych siebie, jak Maciej Nawacki” – komentował w sierpniu dla OKO.press szef Iustitii, Krystian Markiewicz.

Nawacki jest jednym z najbardziej oddanych członków neo-KRS. Głośno było o tym, że należy do Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego. Rozgłos zyskał też wtedy, gdy nasłał policję na olsztyńskich sędziów, którzy robili pod sądem zdjęcie z poparciem dla sędzi Doroty Lutostańskiej, która ma dyscyplinarkę za koszulkę z napisem „Konstytucja”.

Maciej Nawacki wymieniany jest również w kontekście afery hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości. Miał być członkiem słynnej grupy „Kasta” razem z Konradem Wytrykowskim (sędzie Izby Dyscyplinarnej SN) i Jarosławem Dudziczem (również członek KRS).

Kancelaria Sejmu nie ujawni list

Tymczasem na stronie Kancelarii Sejmu pojawiło się oświadczenie w sprawie postanowienia Pawła Juszczyszyna. Kancelaria tradycyjnie zasłania się ochroną danych osobowych (zobacz: interwencja Prezesa UODO), a także argumentuje, że:

„do sądów powszechnych nie należy kontrola prawidłowości przebiegu procedur parlamentarnych, w tym wyboru osób na stanowiska obsadzane przez Sejm. Postanowienie zostało wydane w związku z prowadzonym postępowaniem cywilnym pomiędzy dwoma niezależnymi od Kancelarii Sejmu podmiotami. Kancelaria Sejmu nie jest stroną postępowania prowadzonego przed Sądem Okręgowym w Olsztynie”.

Zawieszenie sędziego Juszczyszyna w obowiązkach oznacza, że nie nałoży on grzywny na Kancelarię Sejmu, którą to zagrożone jest zignorowanie wezwania sądu do przedstawienia dokumentów na podstawie art. 248 kodeksu postępowania cywilnego.

Co istotne, Kancelaria nie podaje nawet żadnej podstawy prawnej odmowy wykonania postanowienia sądu.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o polityce i mediach. Prowadzi relacje LIVE w mediach społecznościowych.


Komentarze

  1. Jacek Doliński

    Moim zdaniem bezprawie PiSiej mafii wobec sędziów, których niezawisłość staje pod coraz większym znakiem zapytania – bo staje się zależna nie od gwarancji systemowych, tylko od charakteru i odwagi poszczególnych sędziów, a także lekceważenie przez nią prawomocnych wyroków sądowych, powinno stać się przedmiotem jednego z najbliższych posiedzeń Parlamentu Europejskiego. Panie i panowie europosłowie z partii opozycyjnych – do roboty!

  2. Adrian Janecki

    Ta sytuacja obala narrację opozycji o wyroku TSUE. PiS przeszedł do ataku i (wreszcie) zabrał się za likwidację "kasty" na poważnie. Gdyby rzeczywiście wyrok TSUE był tak bardzo korzystny dla starych sędziów, to PiS by nie ryzykował konfrontacji z Unią, a przynajmniej przed wyborami prezydenckimi. Koniec kasty przybliża się wielkimi krokami, a pan sędzia Juszczyszyn jest pierwszym do usunięcia z zawodu. Chciał się bawić w politykę, to niech zrzuci togę i idzie na spędy KOD-u, ale w prawdziwie niezależnym i sprawiedliwym sądzie, nie ma miejsca dla takich warchołów i prób anarchii.

    • Jan Helak

      Sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa. Jeśli człowiek zapisze się do jakiejkolwiek organizacji – partii politycznej, harcerstwa czy choćby stowarzyszenia hodowców kanarków – to podpisując deklarację członkowską zobowiązuje się przestrzegać statutu organizacji, a w razie złamania jego postanowień, poddać się odpowiedzialności w postaci kary dyscyplinarnej czy werdyktu sądu koleżeńskiego. Taki sam mechanizm dotyczy też organizacji takiej jak Unia i ich członków zbiorowych, czyli państw – zostaliśmy przyjęci do Unii, to zobowiązaliśmy się przestrzegać unijnego prawa i respektować zasady obowiązujące w UE. Tym samym nas też dotyczą wyroki sądów unijnych, a sędzia Juszczyszyn wydał orzeczenie zgodne z takim wyrokiem – bo jako sędzia w kraju członkowskim UE miał taki obowiązek, tyle w temacie. I żadne pohukiwania trolli o tzw. "kaście" czy anarchii sędziowskiej tego nie zmienią.

    • Jacek Doliński

      Pierwsi do usunięcia z zawodu będą ci sędziowie (prokuratorzy, adwokaci, radcy prawni), którzy zamienili swoje togi na liberie PiSich lokajów i wiernie służą swoim panom, mając współudział w łamaniu Konstytucji i niszczeniu praworządności w Polsce.

  3. Mariusz Was

    Pisbolszewia nie cierpi niezależności – ma być tak jak chce partia. Najgorsze, że znajdują się karierowicze i oportuniści którzy dla profitów zrobią największe świństwo. Tacy dziś niestety mają władzę, oby jak najkrócej!

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press