Zaczyna się amerykański mundial-monstrum. FIFA już nawet nie udaje, że dba o klimat
Za cztery dni kolejny mundial. Poprzednia edycja była najbardziej kompaktową w historii tych rozgrywek – a i tak za jej sprawą do atmosfery wypuszczono miliony ton gazów cieplarnianych. Teraz FIFA idzie w odwrotnym kierunku: rozpoczynający się w przyszłym tygodniu turniej poraża gigantomanią i odwracaniem oczu od kryzysów klimatycznego i ekologicznego.
11 czerwca rozpoczną się kolejne mistrzostwa świata w piłce nożnej. Co ciekawe, będzie to drugi raz w stosunkowo niedawnej historii, kiedy w meczu otwarcia zagrają reprezentacje Meksyku i Republiki Południowej Afryki. W 2010 roku ich pojedynek, zakończony remisem 1:1, zainicjował mistrzostwa świata w RPA.
Tamten turniej przyniósł ze sobą szereg kontrowersji: od oskarżeń o okrucieństwo wobec zwierząt, przez ryk wuwuzeli ogłuszający kibiców, aż po narzekania piłkarzy na zbyt okrągłą piłkę. Szesnaście lat później obiekcje co do futbolówki czy akcesoriów używanych na trybunach wydają się niewinnymi przekomarzaniami, bo napięcia związane z kolejnym mundialem mają wagę egzystencjalną. Mistrzostwa świata w 2026 roku będą bowiem turniejem, który jak żaden inny wprost zlekceważy globalne wyzwania klimatyczne i ekologiczne. Oczywiście, robiąc sobie przy tym doskonały „zielony” PR.

Komentarze