0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Adam Stepien / Agencja Wyborcza.plFot. Adam Stepien / ...

Zagraniczni turyści przyjeżdżający do Polski, dziwią się temu, jak łatwo kupić u nas alkohol. Na każdym roku sklep monopolowy, część z nich otwarta do późna albo nawet przez 24 godziny. Na stacjach benzynowych – półki pełne różnych alkoholi, dostępne przez całą dobę.

W Hiszpanii nocą nie dostaniemy alkoholu – nawet w takich miejscach jak Ibiza, która jest przecież rajem dla imprezowiczów. W Paryżu po godz. 22:00 półki z winami, piwami i wódkami są odgradzane taśmą albo zakrywane roletą. Zakazy sprzedaży alkoholu w nocy przyjęto m.in. w Słowenii, Finlandii, Irlandii i Portugalii.

Zakaz sprzedaży alkoholu od 14 lat w Niemczech

Badenia-Wirtembergia, niemiecki land, taki zakaz wprowadził już w 2010 roku – trzynaście lat później Niemcy wyliczali, że liczba hospitalizacji osób w wieku od 15 do 24 lat spowodowanych spożyciem alkoholu spadła średnio o ok. 9 proc. Liczba wizyt lekarskich wynikających z konsumpcji napojów wysokoprocentowych spadła średnio o 18 proc. Chodzi tu – podkreślmy – o sprzedaż alkoholu w sklepach. Bary i restauracje nie mają takich ograniczeń.

Od 2018 roku również w Polsce można wprowadzać takie rozwiązania. Wtedy znowelizowano ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. W artykule 12 ustęp 4 czytamy: „Rada gminy może ustalić, w drodze uchwały, dla terenu gminy lub wskazanych jednostek pomocniczych gminy, ograniczenia w godzinach nocnej sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży. Ograniczenia mogą dotyczyć sprzedaży prowadzonej między godziną 22:00 a 06:00”.

Przeczytaj także:

Do tej pory zakaz nocnej sprzedaży alkoholu wprowadziło ponad 200 polskich gmin. Niewiele.

Niektóre wprowadzają obostrzenia na terenie całej gminy – jak Kraków, inne tylko w wybranych dzielnicach (np. Wrocław).

W Warszawie ograniczeń nie wprowadzono, ale przed wyborami wraca debata na ten temat.

Zdecydowaną zwolenniczką takiego rozwiązania jest kandydatka na prezydentkę Warszawy Magdalena Biejat. „Powinniśmy ograniczyć sprzedaż alkoholu” – powiedziała w studiu PAP. Wyjaśniła, że stolica mogłaby przyjąć podobne rozwiązania, jak inne miasta: nocny zakaz sprzedaży napojów wyskokowych.

Trzaskowski przeciw, ale zrobi konsultacje

Poproszony o komentarz do słów Biejat ubiegający się o reelekcje prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odpowiedział, że chce się zastanowić, ale nie teraz.

„Nie byłem zwolennikiem takiego rozwiązania” – mówił Trzaskowski w rozmowie z Radiem Zet. „Jeśli większość warszawiaków będzie chciała takiego rozwiązania – będziemy się zastanawiali nad wprowadzeniem. Po kampanii wyborczej, by politycy teraz nie nadużywali tego argumentu, bo chcemy podjąć racjonalną decyzję” – dodał prezydent Warszawy.

Podkreślał, że według niego „dużo bardziej aktywna jest strona, która chce zakazu, a strona, która nie chce zakazu – nawet do nich jeszcze nie dociera ta informacja„. Ta ”aktywna strona" w grudniu 2023 złożyła petycję, podpisaną przez 1000 osób, domagając się konsultacji w sprawie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu. Miasto Jest Nasze wyliczało wtedy pozytywne skutki takiego zakazu:

  • zwiększenie spokoju i bezpieczeństwa warszawianek i warszawiaków po zmierzchu;
  • zmniejszenie liczby interwencji policyjnych i straży miejskiej;
  • zadbanie o bezpieczeństwo osób uzależnionych od alkoholu.

„Pod moim domem kilka miesięcy temu otwarto sklep z alkoholami 24h. Od tego czasu regularnie nocą budzą nas i nasze dzieci – krzyki, odgłosy tłuczonego szkła, sygnały policyjnych kogutów. Ostatnio pijani klienci sklepu zaczęli nocą dzwonić domofonami do losowo wybranych lokali. Wcześniej takich incydentów nie było” – mówił wtedy Jan Mencwel z MJN.

Trzaskowski w radiu Zet zadeklarował, że miasto zorganizuje konsultacje, żeby „zobaczyć, czego chce większość”.

Jak poradził sobie Kraków?

Trzaskowski w rozmowie z Radiem Zet był dopytywany o Kraków, w którym nocny zakaz sprzedaży alkoholu obowiązuje od 1 lipca 2023. „Proszę pojechać i zobaczyć, co dzieje się na granicy strefy” – odpowiedział Rafał Trzaskowski.

O jaką „granicę strefy” mu chodzi? Bo jeśli na przykład o graniczącą z Krakowem Skawinę, to spudłował – Skawina ma nawet bardziej restrykcyjne zasady niż stolica Małopolski. W Krakowie alkoholu nie kupimy w sklepach od północy do 05:30. W Skawinie – od 22:00 do 05:00

Inne ościenne gminy rzeczywiście nie zdecydowały się na taki krok albo dopiero go rozważają. Mimo tego trudno sobie wyobrazić, że osoby imprezujące w centrum biorą taksówkę, żeby dotrzeć do oddalonych od krakowskiego Rynku o 30 kilometrów Niepołomic i tam kupić alkohol.

Co więcej, miasto właśnie opublikowało podsumowanie pierwszych miesięcy obowiązywania zakazu sprzedaży alkoholu w nocy. Wynika z niego, że:

  • W miesiącach lipiec-grudzień 2023 roku odnotowano spadek interwencji policji w godzinach zakazu sprzedaży alkoholu o 47,25 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w 2022 roku, kiedy zakaz jeszcze nie obowiązywał.
  • Od lipca do grudnia 2023 odnotowano spadek zgłoszeń przyjętych przez straż miejską o 28,84 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w 2022 roku.
  • O 39,86 proc. spadła liczba wykroczeń ujawnionych przez straż miejską (znowu chodzi o okres lipiec-grudzień 2023).
  • Nastąpił również spadek ilości osób nietrzeźwych kierowanych do Miejskiego Centrum Profilaktyki Uzależnień w Krakowie – o 9,3 proc.

Meliny i bankructwa? Nic takiego się nie dzieje

W większości gmin, które zdecydowały się na taki zakaz, skutki są pozytywne. Na przykład w Olsztynie, gdzie od 2018 roku nie można kupować alkoholu między 22:00 a 06:00 rano, nastąpił spadek ilości zgłaszanych zakłóceń spokoju i porządku publicznego o 47 proc.

Dyrektor Miejskiego Zespołu Profilaktyki i Terapii Uzależnień w Olsztynie, Błażej Gawroński, cytowany przez Radio Olsztyn, mówił, że nie spełniły się obawy dotyczące powstawania melin nielegalnie handlujących alkoholem. Nie potwierdziły się również przewidywania, że właściciele sklepów monopolowych zbankrutują.

„Wszystkie badania pokazują, że każdy rodzaj ograniczenia dostępności do alkoholu niesie w dłuższej perspektywie spadek spożycia napojów alkoholowych” – dodał Gawroński.

Katowice rozszerzają zakaz sprzedaży alkoholu

Również w 2018 roku nocny zakaz sprzedaży alkoholu wprowadzono w Katowicach. Początkowo obejmował jedynie Śródmieście, ale później przeprowadzono konsultacje w innych dzielnicach. Większość mieszkańców była „za” zakazem, który dziś obowiązuje w sześciu dzielnicach. Nie wprowadzono go na przykład na Giszowcu – mieszkańcy w konsultacjach zdecydowanie sprzeciwili się temu pomysłowi.

„Miasto ma służyć mieszkańcom, a my jesteśmy otwarci na każde rozwiązanie, które spotka się z aprobatą lokalnej społeczności. Wprowadzenie nocnej prohibicji w Śródmieściu Katowic w 2018 roku spotkało się z dobrym przyjęciem ze strony mieszkańców, pomimo początkowych obaw" – mówił w OKO.press prezydent Katowic Marcin Krupa.

"Liczba interwencji służb porządkowych związanych z nietrzeźwością i spożywaniem alkoholu w miejscach publicznych spadła po wprowadzeniu tzw. nocnej prohibicji.

Już po pierwszym roku obowiązywania ograniczeń w sprzedaży alkoholu spadła o 54 proc. liczba udzielanych pouczeń, a także o 29 proc. liczba doprowadzeń do izby wytrzeźwień przez policję.

Podobne efekty odnotowała również straż miejska: w 2017 roku strażnicy interweniowali 2043 razy, a w 2021 roku tylko 570 razy, natomiast doprowadzeń do izby wytrzeźwień lub miejsca zamieszkania w 2017 roku było 742, a w 2021 – 582" – wyliczał.

Gdzie zniesiono zakaz sprzedaży alkoholu?

Są również gminy, gdzie zakaz nocnej sprzedaży się sprawdził, a władze postanowiły go wycofać. Chodzi przede wszystkim o mniejsze miasta, z których łatwo można dojechać do ościennych gmin, nieobjętych zakazem.

W Kartuzach zakaz obowiązywał tylko przez rok. Burmistrz Mieczysław Grzegorz Gołuński. Wyjaśniał, że „taksówki jeżdżą z Kartuz do Grzybna, Łapalic, Dzierżążna”, a tam alkohol można dostać przez całą dobę. „Powoduje to też, że niejednokrotnie za kierownicę wsiadają ludzie po alkoholu, powodując zagrożenie w ruchu” – argumentował.

Zakaz uchyliły też jeszcze w 2018 roku władze miasta Biała Podlaska – z podobnych powodów, co Kartuzy. „Okazało się, że mieszkańcy bez problemu mogli kupić alkohol nocą w punktach zlokalizowanych w gminie Biała Podlaska, a odległość do tych punktów była mniejsza niż między punktami w mieście. Pojawiły się zarzuty o ograniczeniu konkurencji. Z drugiej strony traciliśmy wpływy z zezwoleń, które przeznaczamy na finansowanie prewencji przeciwalkoholowej” – mówił Adam Klej z Urzędu Miasta w Białej Podlaskiej, cytowany przez Prawo.pl.

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) w swojej analizie z 2020 roku oceniała, że takie przypadki „dobitnie pokazują konieczność prowadzenia ograniczenia na poziomie ogólnopolskim”.

Radni z Krosna znieśli zakaz po miesiącu od przyjęcia uchwały, która go wprowadzała. „Problem alkoholizmu istnieje, ale zamknięcie sklepów nocą go nie rozwiąże. Nie tędy droga. Również chuligaństwo na niektórych osiedlach to nie jest kwestia otwartych sklepów z alkohole” – komentował Piotr Grudysz, krośnieński radny. Krosno jednak nawet nie sprawdziło, czy nocny zakaz rozwiązałby problemy mieszkańców. W praktyce obowiązywał zaledwie kilkanaście dni.

Mniej zakłóceń porządku, mniej kradzieży

PARPA dwa lata po nowelizacji ustawy, która dała możliwość ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu, zapytała gminy o pozytywne skutki zakazu. „Policja najczęściej wskazywała na wzrost poczucia bezpieczeństwa mieszkańców spowodowany mniejszą liczbą interwencji w pobliżu miejsc sprzedaży napojów alkoholowych oraz w stosunku do osób nietrzeźwych znajdujących się w przestrzeni publicznej” – czytamy. Według policji spadła także liczba zakłóceń porządku i ciszy nocnej.

„Urzędy często wskazywały na pozytywny odbiór ograniczenia przez mieszkańców, a także pracowników (wzrost bezpieczeństwa, mniej kradzieży w sklepach) oraz właścicieli sklepów prowadzących sprzedaż napojów alkoholowych (nie zanotowano spadku dochodów). Dotyczyło to zwłaszcza stacji paliw” – pisze PARPA.

Gminy przyznały również, że mniej osób trafia do izb wytrzeźwień oraz szpitali.

PARPA dodaje: „Wiele gmin wskazuje jednakże, że rozwiązanie to byłoby o wiele skuteczniejsze, jeśli byłoby obligatoryjne, a nie fakultatywne. Dobrowolność wprowadzenia takiego mechanizmu powoduje, że większość gmin z niego nie korzysta – co ma negatywny wpływ na gminy, które zakaz wprowadziły”.

;

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze