Senator PiS, historyk prof. Jan Żaryn opowiedział portalowi "wPolityce" o misji dziejowej Polski: przywrócić Europie chrześcijaństwo i zahamować "inwazję" islamu. Brzydkie laickie prawa człowieka trzeba zastąpić religijnymi. Ładnie, prawda? Szkoda, że w swojej wizji senator PiS parę razy minął się z rzeczywistością - i zdrowym rozsądkiem

OKO.press analizuje zwykle krótkie wypowiedzi polityków. Tym razem jednak musimy poddać analizie dłuższy wywód. W wywiadzie prof. Żaryn mówi o znakomitych – jego zdaniem – dokonaniach rządu PiS w zeszłym roku i twierdzi, że „PiS wprowadziło przez ten rok nową jakość do życia publicznego”. W tym wypadku może mieć rację. Np. żaden polski rząd przed 1989 r. nie niszczył Trybunału Konstytucyjnego. Pod tym względem polityka PiS stanowi rzeczywiście nową jakość.

Następnie prof. Żaryn cytuje katolickiego i ultrakonserwatywnego pisarza Gilberta Keitha Chestertona. „Gilbert Keith Chesterton, wybitny pisarz katolicki pisał w 1927 roku, że gdyby Polska nie wróciła na mapy, to chrześcijaństwo by w Europie upadło”.


Dzięki powrotowi Polski inne narody chrześcijańskie nadal istnieją.

Jan Żaryn, Wywiad dla portalu wPolityce.pl - 01/01/2017

FOT. WOJCIECH SURDZIEL / AGENCJA GAZETA


Boże, co za brednia


Mamy trudności z ustaleniem, czy zdanie senatora PiS „dzięki powrotowi Polski inne narody chrześcijańskiej nadal istnieją” jest wyrażeniem opinii czy stwierdzeniem faktu. Trudno także stwierdzić, jaki dokładnie moment historyczny prof. Żaryn ma na myśli. Być może chodzi mu o bitwę warszawską 1920 r., w której Polska obroniła niepodległość przed bolszewicką Rosją. Jest jednak bardzo trudno twierdzić, że obroniła całą Europę – w 1920 r. rewolucja komunistyczna w Niemczech (która nawet u szczytu powodzenia w 1919 r. nie była bliska wygranej) już właściwie wygasła. Armia Czerwona była zaś znacznie słabsza od armii zachodnich – zarówno pod względem uzbrojenia, jak i wyszkolenia.



Nawet wysoce nieprawdopodobny podbój całej Europy przez bolszewików nie oznaczałby jednak upadku chrześcijaństwa – które, mimo licznych prześladowań, przetrwało zarówno w samym ZSRR, jak i w innych krajach komunistycznych.

Ta wypowiedź miała sens w kontekście poglądów samego Chestertona, który był, jak wspomnieliśmy, ultrakonserwatystą – któremu kraj feudalny, katolicki i rolniczy wydawał mu się ostoją cywilizacji. Był to w jego ustach komplement pod adresem Polski, która nie przypominała mu nowoczesnych, liberalnych krajów Zachodu. Jest to jednak tylko komplement dla konserwatysty, któremu wszystko, co w Europie wydarzyło się po Rewolucji Francuskiej 1789 r. – triumf liberalizmu, demokracji, uprzemysłowienie – wydaje się upadkiem.

Prof. Żaryn rozwija dalej tę głęboką myśl.

W łączności z tym cytatem Chestertona, to znak, że my naprawdę jesteśmy światu i Europie potrzebni. Jako naród chrześcijański, jako państwo jesteśmy nosicielami tego systemu wartości i jest on dzisiaj poddawany bardzo ostrej próbie.

Przypominamy politykowi PiS: państwo polskie nie jest, przynajmniej formalnie, państwem wyznaniowym. Mówi o tym art. 25 ust. 2 Konstytucji RP: „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę wyrażania ich w życiu publicznym”.

Żaryn dalej wyjaśnia, co atakuje chrześcijaństwo w Polsce i w Europie:

„I to nie tylko przez to, że świat islamski wkroczył na teren Europy Zachodniej, ale też dlatego, że to wejście spowodowało odżycie tych chrześcijańskich korzeni w narodach zachodnioeuropejskich, które chciały lub wręcz zapomniały o nich. Uznano, że te korzenie są zawalidrogą w postępie europejskim. Okazało się, że ta zawalidroga jest dzisiaj potrzebna właśnie Europie Zachodniej i coraz więcej osób to rozumie. I jest taka Polska, która całe szczęście wciąż jest chrześcijańska, przez co daje szansę na to, że i inne narody w Europie pozostaną chrześcijańskie.

Walka z najazdem islamskim nie będzie łatwa, jeżeli nie będziemy dawać świadectwa, że istnieje twardy system europejskich wartości, który nie jest rozmytym systemem niedookreślonych praw człowieka i obywatela, ale dokładnie określonym systemem praw człowieka, które wypływają z faktu, że jesteśmy boskimi stworzeniami”.

Wyjaśnijmy na wstępie: świat islamski nie „wkroczył” na teren Europy Zachodniej. O „islamizacji” Europy politycy prawicy mówią od dawna: minister Błaszczak odkrył muzułmańskie strefy „no-go” w miastach Zachodu, a Robert Winnicki z Ruchu Narodowego chciał przeciwko muzułmanom wysyłać husarię z polskich grup rekonstrukcyjnych. W obu wypadkach panowie oddawali się mrocznym fantazjom.



Według Pew Research Center w dzisiejszej Europie (z wyłączeniem Turcji) mieszka 44 mln wyznawców islamu, co stanowi 6 proc. populacji.

W Unii Europejskiej jest 19 mln muzułmanów, czyli stanowią oni 3,8 proc. ludności.

Najwięcej – 14 mln – wyznawców islamu mieszka w Rosji. Ta liczba będzie rosła w najbliższych dekadach, ale nie na tyle, aby można było mówić o jakiejkolwiek „kolonizacji” – muzułmanie będą niewielką mniejszością w całej dającej się przewidzieć przyszłości. W 2030 r. będą stanowili ok. 8 proc. populacji kontynentu.

Opowiadanie prof. Żaryna o „najeździe” islamu jest więc bajdurzeniem.

Zatrzymajmy się nad jeszcze jednym fragmentem wypowiedzi senatora PiS.

„Walka z najazdem islamskim nie będzie łatwa, jeżeli nie będziemy dawać świadectwa, że istnieje twardy system europejskich wartości, który nie jest rozmytym systemem niedookreślonych praw człowieka i obywatela, ale dokładnie określonym systemem praw człowieka, które wypływają z faktu, że jesteśmy boskimi stworzeniami”.

„Prawa człowieka i obywatela” są według prof. Żaryna „rozmytym systemem”. Być może nigdy nie słyszał o Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka albo o Karcie Praw Podstawowych. Są to bardzo rozbudowane dokumenty. Polecamy ich lekturę prof. Żarynowi.

To właśnie prawo religijne – które chcą wprowadzić radykalni islamiści – powołuje się na fakt, że „jesteśmy boskimi stworzeniami”. Ciekawe, czy senator PiS zdaje sobie sprawę, że odwołuje się dokładnie do takiej samej argumentacji, jak zwolennicy szariatu? Mówiąc tak, senator PiS zbliża się niebezpiecznie do poglądów koleżanki z ław partyjnych, posłanki Beaty Mateusiak-Pieluchy, która ateistów chciała deportować.

Opłać abonament na wolność słowa


Lubisz nas?

Powiedz o tym innym