02 lipca 2020

Prokuratura postawiła zarzuty obrazy uczuć religijnych za rozklejanie "tęczowych Maryjek"

Po ponad rocznym śledztwie płocka prokuratura wystosowała akt oskarżenia wobec trzech aktywistek za obrazę uczuć religijnych. Za rozklejanie wokół kościoła św. Dominika wizerunków Maryi z tęczową aureolą grozi im do 2 lat więzienia

W środę prokuratura rejonowa w Płocku poinformowała PAP o przedstawieniu zarzutu obrazy uczuć religijnych, czyli naruszenia art. 196 kodeksu karnego, trzem osobom: Elżbiecie Podleśnej oraz towarzyszącym jej aktywistkom Annie i Joannie.

Akt oskarżenia, który skierowano do Sądu Rejonowego w Płocku, dotyczy „rozklejenia na toalecie, koszu na śmieci, transformatorze, znakach drogowych i ścianach budynków wydruków przedstawiających przerobiony obraz Matki Bożej Częstochowskiej z widoczną aureolą w kolorach tęczy, będącej symbolem społeczności LGBT".

Art. 196 KK: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Aktywistki o wystosowaniu aktu oskarżenia dowiedziały się z mediów. Nie przyznają się do winy.

„Zachowaj nas od ognia niewiary”

Akcja z rozklejaniem „tęczowych Maryjek” była odpowiedzią na działania parafii św. Maksymiliana Kolbego. W kościele św. Dominika, należącym do parafii, wystawiono z okazji Wielkanocy Grób Pański z homofobicznym przekazem. Nad wielkim krzyżem z biało-czerwoną szarfą umieszczono napis – „Zachowaj nas od ognia niewiary”. Pod krzyżem poustawiano pudła owinięte w szary papier, każde podpisane imionami grzechów:

„Hejt”, „Pogardę”, „Chciwość”, „Kradzież”, ale także „Gender”, „LGBT”, „Zboczenia”.

Sprawa była szeroko komentowana w mediach. Dwoje płocczan w proteście przeciwko wymowie wystroju grobu zostawiło pod wystawą tęczowe chorągiewki i kartkę z napisem „63 procent młodzieży LGBT myśli o samobójstwie. Dlaczego uczycie nienawiści i przykładacie do tego rękę?”.

Ksiądz kazał im wyjść z kościoła, a mężczyznę nazwał zboczeńcem.

Zatrzymanie za „profanację”

Ciąg dalszy nastąpił w nocy z 26 na 27 kwietnia 2019. W okolicy płockiego kościoła ktoś ponaklejał nalepki z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej z małym Jezusem na ręku. Obydwie postacie otacza tęczowa aureola w kolorach ruchu LGBT. Środowiska prawicowe określały happening „atakiem na Kościół”, politycy mówili o „profanacji".

Policja przeprowadziła szybkie dochodzenie. Nad ranem 6 maja 2019 zatrzymano Elżbietę Podleśną. Przeszukano jej mieszkanie, samochód, zarekwirowano sprzęt elektroniczny i wywieziono do Płocka na przesłuchanie, gdzie początkowo planowano ją zatrzymać na 48 godzin.

Amnesty International Polska i Helsińska Fundacja Praw Człowieka alarmowały, że działania organów ścigania są nieproporcjonalne i noszą znamiona celowych represji. Elżbieta Podleśna jest bowiem znaną aktywistą, która nie raz angażowała się w działania niewygodne dla władzy. W lipcu 2018 ozdobiła biura dwóch posłów PiS napisem "PZPR". W lutym 2019 brała udział w proteście pod gmachem TVP podczas blokowania samochodu Magdaleny Ogórek, była za to przesłuchiwana i nachodzona w miejscu pracy (jest terapeutką uzależnień).

Krytyka, a nie obraza

Ale nieproporcjonalne działania służb to nie jedyny wątek sprawy. Zdaniem ekspertów niesłuszne są stawiane aktywistom zarzuty. „Modyfikowanie symboli religijnych, nawet prowokacyjne, jest chronione tak jak wolność wyrażania poglądów. Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznałby rację Elżbiecie Podleśnej, a nie tym, którzy domagają się jej ukarania za obrazę uczuć religijnych” – argumentowała w opinii opublikowanej w OKO.press Dominika Bychawska-Siniarska, ekspertka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Z orzecznictwa ETPCz wynika, że członkowie wspólnot religijnych muszą tolerować i akceptować negowanie przez innych ich przekonań i praktyk religijnych. Zwłaszcza, jeśli taka modyfikacja symbolu religijnego, nawet ośmieszanie go, wpisuje się w debatę publiczną i odnosi się do ważnego, z punktu widzenia społecznego, zagadnienia. Zdaniem Trybunału na ochronę zasługują również prowokacyjne wypowiedzi, które są reakcją na wcześniejsze prowokacyjne działania.

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne