46 proc. Polek i Polaków popiera dopuszczenie aborcji „na żądanie”, przeciwnych jest tylko 32 proc., a 22 proc. nie ma zdania. Tymczasem rząd PiS od dwóch lat myśli raczej o zaostrzeniu i tak bardzo już restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej. Kiedy politycy wsłuchają się w głos społeczeństwa?

Z najnowszego sondażu SW Research dla rp.pl wynika, że liczba zwolenników liberalizacji ustawy antyaborcyjnej znacznie przekracza liczbę osób, które są jej przeciwne:

Czy w Polsce należy dopuścić legalizację aborcji „na żądanie” do 12. tygodnia ciąży?

Jak widać, największa grupa badanych odpowiada, że aborcję „na żądanie” należy dopuścić. Bardzo duża grupa – 22 proc. – wybiera odpowiedź „nie wiem/trudno powiedzieć”. 

Po tym, jak w Irlandii w referendum 25 maja 2018 aż 66 proc. opowiedziało się za liberalizacją prawa antyaborcyjnego, Polska została – obok malutkiej Malty – ostatnim krajem UE, który nie dopuszcza aborcji „na żądanie”. 

Wiele osób zastanawia się, czy Polska może pójść śladami Irlandii i zliberalizować prawo antyaborcyjne? Sondaż „Rzeczpospolitej” pokazuje, że jest na to przyzwolenie społeczne.

Tymczasem rząd PiS od dwóch lat myśli raczej o zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej i wyeliminowaniu możliwości przerwania ciąży w wyniku ciężkiej choroby lub upośledzenia płodu, chociaż liczba zwolenników takiego rozwiązania waha się w okolicach 10 proc. (w ostatnim badaniu IPSOS dla OKO.press – 11 proc.). W Polsce aborcja jest dopuszczalna z trzech powodów:

  • gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,
  • gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu,
  • gdy zachodzi podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

A 95 proc. legalnych aborcji jest przeprowadzanych właśnie z powodu ciężkiej choroby lub upośledzenia płodu.

W październiku 2017 roku grupa posłów PiS złożyła do przejętego Trybunału Konstytucyjnego wniosek o uznanie przepisu zezwalającego na aborcję w takiej sytuacji za sprzeczny z konstytucją. Pozytywną opinię dla wniosku wydał Sejm (a konkretnie komisja ustawodawcza, pod nieobecność posłów opozycji) i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Społeczeństwo chce więc iść w lewo, a władza – w prawo.

Skąd dominacja zwolenników liberalizacji? Kwestia sformułowania pytania?

Wynik osiągnięty w sondażu dla rp.pl zdaje się odbiegać od wyników innych badań. OKO.press od dwóch lat pyta o stosunek do ustawy antyaborcyjnej i liczba zwolenników liberalizacji ustawy była zawsze dość wysoka, ale jednak niższa niż zwolenników pozostawienia obecnego stanu rzeczy:

Stosunek do ustawy antyaborcyjnej

Prawo dopuszcza przerywanie ciąży w trzech przypadkach: zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety, ciężkiego upośledzenia lub choroby płodu, pochodzenia ciąży z gwałtu. Czy ustawę należałoby:

W sondażu SW Research dla rp.pl zaś dominują zwolennicy liberalizacji ustawy.

Jak to możliwe?

W przypadku spraw tak kontrowersyjnych, jak prawo antyaborcyjne, ważną rolę w sondażu odgrywa sposób zadania pytania. Pytanie, które zadawało w sondażu OKO.press, to pytanie o stosunek do prawa. W takim pytaniu część respondentów czy respondentek, zgodnie z naturalnym konserwatyzmem, może mieć pokusę, by na wszelki wypadek nic nie zmieniać. Mogą być też bardziej skłonni do rygoryzmu moralnego. Stosunkowo lepiej może więc wypadać opcja „nie zmieniać ustawy”.

Inaczej wygląda zaś sprawa, gdy – tak jak Rzeczpospolita – pytamy o to, czy należy „coś dopuścić”. Wtedy jest to raczej pytanie o wolność osobistą. Dlatego więc mniejsza może być liczba osób, które będą obstawać przy pozostawieniu obecnej ustawy, która przecież zakazuje aborcji „na żądanie”.

W kwietniowym sondażu IPSOS dla OKO.press zadaliśmy pytanie o aborcję, które skonstruowaliśmy w jeszcze inny sposób. Prosiliśmy respondentów, by wyobrazili sobie, że ich bliska znajoma chce przerwać ciążę z powodu trudnej sytuacji osobistej i zapytaliśmy, czy prawo powinno jej tego zakazywać. Było to więc pytanie o empatię wobec konkretnej osoby w trudnej sytuacji. Większość – 55 proc. Polek i Polaków – odpowiedziała, że prawo nie powinno jej tego zakazywać.

Proszę sobie wyobrazić, że Pana/Pani bliska znajoma chce przerwać ciążę z powodu trudnej sytuacji osobistej.Czy uważa Pan\i, że:

Jednocześnie aż jedna trzecia z tych 55 proc. respondentów w tym samym badaniu opowiedziała się za pozostawieniem obecnego stanu prawnego, w którym aborcja z powodu trudnej sytuacji osobistej jest nielegalna.

Można więc przyjąć, że różnice w odpowiedziach wynikają ze sposobu, w jaki zadawane jest pytanie. Gdy pytamy o stosunek do prawa, to ludzie odpowiadają bardziej zachowawczo, gdy zaś pytamy o wolność osobistą czy empatię – prezentują postawę bardziej liberalną. Nie mówiąc już oczywiście o sytuacjach, w których pytanie formułowane jest w taki sposób, by celowo wypaczyć wynik badania, na przykład: „Czy uważasz, że zabijanie nienarodzonych dzieci powinno być zakazane?”.

Albo, jak w lutym 2017 roku zapytał Instytut Ordo Iuris: „Czy popiera Pan(i) pełną ochronę życia ludzkiego od momentu poczęcia?”. Niewielu odpowie, że ochrony życia nie popiera. Szerzej o tym pisaliśmy tutaj.

Badanie SW Research na zlecenie serwisu rp.pl przeprowadzono w dniach 29-30 maja 2018 roku na próbie 800 osób reprezentatywnej dla populacji Polski pod względem płci, wieku i miejsca zamieszkania.


Dziennikarz, filozof, kulturoznawca, doktorant na Wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. Autor książki "Fluks. Wspólnota płynów ustrojowych" (PWN 2017). Zajmuje się współczesną filozofią polityczną.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym