0:00
10 września 2021

Tak Ziobro konsultuje nowe prawo: ze swoimi podwładnymi i zaprzyjaźnionymi organizacjami

Ministerstwo Zbigniewa Ziobry przygotowało rozporządzenie o zmianach w Funduszu Sprawiedliwości. W ramach konsultacji społecznych rozesłało projekt do czterech podmiotów. Wszystkie związane są z resortem Ziobry – dostają od niego dotacje lub bezpośrednio mu podlegają

Wydrukuj

Fundusz Sprawiedliwości czekają zmiany. W połowie sierpnia Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt rozporządzenia w tej sprawie. Zgodnie z nim, z funduszu będzie można m.in. kupować nieruchomości.

Nowe przepisy jeszcze bardziej oddalą Fundusz od celu, w jakim został przed laty stworzony. Jak wielokrotnie opisywaliśmy i jak potwierdzały kontrole NIK – miliony złotych z Funduszu wydawane są na działania, które bardziej służą promocji polityków Solidarnej Polski i Zbigniewa Ziobry, niż ofiarom przestępstw.

Projekt rozporządzenia ministerstwo przekazało do konsultacji społecznych.

Problem w tym, że o opinię poproszono tylko cztery podmioty. Wszystkie związane są z resortem Ziobry – dostają od niego dotacje lub bezpośrednio mu podlegają.

Konsultacje z samymi swoimi

Projekt rozporządzenia dotyczącego Funduszu Sprawiedliwości (jego szczegóły opisujemy w dalszej części tekstu) trafił do Rządowego Centrum Legislacji 18 sierpnia 2021. Zgodnie z prawem, musi zostać poddany konsultacjom społecznym i zaopiniowany przez właściwe podmioty. Szczegóły całego procesu określa Regulamin pracy Rady Ministrów.

Najpierw zajmijmy się konsultacjami społecznymi. Jak pisze portal ngo.pl, konsultacje powinny być sposobem uzyskiwania opinii, stanowisk, propozycji itp. od instytucji i osób, których dotyczą – bezpośrednio lub pośrednio – proponowane przez administrację przepisy.

Zgodnie ze wspomnianym wyżej regulaminem, organ wnioskujący – w tym przypadku resort Ziobry – biorąc pod uwagę treść projektu, przedstawia go "do konsultacji publicznych, w tym może skierować projekt do organizacji społecznych lub innych zainteresowanych podmiotów albo instytucji w celu przedstawienia ich stanowiska".

Resorty często przesyłają w ramach konsultacji projekty nawet do kilkudziesięciu podmiotów. Jak już wspomnieliśmy, Ministerstwo Sprawiedliwości przesłało projekt swojego rozporządzenia do czterech podmiotów. Dwa z nich są nadzorowane przez Ziobrę, a kolejne dwa to fundacje, które dostają pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości i są związane z politykami obozu władzy. To:

  • Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości;
  • Szkoła Wyższa Wymiaru Sprawiedliwości;
  • Fundacja Altum
  • oraz Instytut Pracy i Edukacji.

Instytut Wymiaru Sprawiedliwości (IWS) to jednostka badawcza podległa resortowi Ziobry. Od 2016 do 2019 roku na jego czele stał wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, jeden z najbliższych współpracowników Ziobry. ISW otrzymywał także dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. To najprawdopodobniej dotowanie ISW, w okresie gdy na jego czele stał Romanowski, NIK uznał w tym roku za jeden z przykładów "konfliktu interesów oraz mechanizmów korupcjogennych”.

Szkołę Wyższą Wymiaru Sprawiedliwości Ziobro stworzył w 2018 roku, głównie do szkolenia funkcjonariuszy Służby Więziennej. Od 1 października 2021 uczelnia otwiera jednak kierunek prawniczy, który ma kształcić kadry wymiaru sprawiedliwości “zgodnie z chrześcijańską etyką”. Jak pisaliśmy, Ministerstwo Sprawiedliwości specjalnie dla studentów prawa SWWS kupiło w centrum Warszawy budynek za 16 mln złotych, a na akademik wynajęło 3-gwiazdkowy Hotel Belwederski. Szkołę, z ramienia resortu sprawiedliwości, nadzoruje wiceminister Romanowski.

Fundacja Altum od początku istnienia jest beneficjentem Funduszu Sprawiedliwości. Została zarejestrowana w sądzie rejestrowym w styczniu 2019 roku, dwa dni przed ogłoszeniem jednego z konkursów funduszu. Mimo to pokonała w konkursie kilka doświadczonych organizacji i zlecono jej pomoc ofiarom przestępstw w Lesznie. Otrzymała na ten cel ponad 4,2 mln zł.

W 2019 i 2020 roku Altum wygrała jeszcze dwa inne konkursy funduszu na tzw. przeciwdziałanie przyczynom przestępczości. Ile w sumie dostała? Nie wiadomo, bo ministerstwo nie publikuje kwot dotacji.

Jak jednak czytamy w sprawozdaniu finansowym Altum za 2019 rok, w latach 2020-2023 fundacja ma otrzymać z Funduszu Sprawiedliwości łącznie ponad 10 mln złotych.

Chociaż fundacja działa krótko, kierowało nią już pięć osób. Pierwszym prezesem był Karol Pietrzyk, kiedyś działacz PiS, jeszcze w styczniu tego roku był zatrudniony w biurze politycznym ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua. Obecnie na czele Altum stoi Alicja Gaszewska, wywodząca się z kuźni kadr Ziobry - Pracowni Liderów Prawa.

Dla Altum pracowała m.in. Magdalena Cirkot, sejmowa asystentka społeczna ministra Przemysława Czarnka i działaczka młodzieżówki PiS. Jak ustalił TVN24, dla fundacji pracowała też Edyta Maciuk, która była kandydatką PiS na radną w Lesznie.

Fundacja Instytut Pracy i Edukacji także jest beneficjentem Funduszu Sprawiedliwości. Wygrała konkurs opiewający na ponad 4 mln złotych, na kilkuletnią pomoc ofiarom przestępstw w Gliwicach. Na czele fundacji stoi Petros Tovmasyan, członek Porozumienia i kandydat z list PiS na radnego w Gliwicach. Tovmasyan w mediach społecznościowych nie ukrywa swojego poparcia dla obecnej władzy, udziela się jako komentator w prorządowych mediach.

Opinie? Też od swoich

Resort Ziobry dał opisanym czterem podmiotom 10 dni na zgłaszanie uwag do projektu rozporządzenia. "Brak uwag w powyższym terminie pozwolę sobie potraktować jako uzgodnienie projektu" – poinformowało ministerstwo.

Od przesłania projektu minęło już 23 dni. W serwisie Rządowego Centrum Legislacji żadnych odpowiedzi ze strony opisanych czterech podmiotów nie ma.

Ministerstwo Sprawiedliwości przesłało także projekt rozporządzenia do opiniowania. W tym przypadku chodzi o przesłanie go do organów i instytucji państwowych, których zakresu działania dotyczy projekt.

Resort Ziobry swój projekt wysłał do opiniowania dwóch podmiotom: Prokuraturze Krajowej (jej zwierzchnikiem jest Prokurator Generalny, czyli Zbigniew Ziobro) oraz Rzecznikowi Praw Dziecka (jest nim Mikołaj Pawlak, były dyrektor departamentu w resorcie Ziobry, który zajmował się m.in. Funduszem Sprawiedliwości).

Ziobro kontra Banaś

Projekt rozporządzenia, jak twierdzi Ministerstwo Sprawiedliwości, ma odpowiadać na niektóre zarzuty Najwyższej Izby Kontroli. Przypomnijmy: NIK skontrolował Fundusz Sprawiedliwości, ale do tej pory nie upublicznił wyników. Resort Ziobry dostał już jednak wstępne ustalenia i musiał się do nich odnieść.

Na początku sierpnia Izba ogłosiła na konferencji prasowej, że nieprawidłowości w funduszu mają takie rozmiary, że raport najpierw trafi do premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego i CBA, a dopiero po ich odpowiedzi – na co mają dwa tygodnie – wyniki kontroli pozna opinia publiczna.

Jednak od wspomnianej konferencji minął już ponad miesiąc, a raportu ani widu, ani słychu. Zapytaliśmy o niego NIK i podmioty, które dostały raport. Jak poinformowało nas CBA, ono ustosunkowało się do raportu 20 sierpnia. Kancelaria premiera nie odpowiedziała na nasze pytania. A rzecznik NIK odpisał nam tylko, że "ze względu na wagę i znaczenie raportu decyzja co do terminu publikacji jeszcze nie zapadła".

OKO.press na początku sierpnia dotarło do głównych ustaleń kontroli. Wynika z nich, że Izba zakwestionowała wydanie z funduszu milionów złotych, które zostały rozdysponowane przez ministra Ziobrę niegospodarnie, niecelowo i bez kontroli. W mediach przebił się przede wszystkim podniesiony podczas konferencji zarzut „ujawnionych mechanizmów korupcjogennych”, które miały mieć miejsce przy wydawaniu pieniędzy z funduszu.

Ministerstwo Sprawiedliwości odrzuciło wyniki kontroli NIK. Twierdzi, że zawierają "bezpodstawne zarzuty", a raport to element politycznych rozgrywek Banasia.

W połowie sierpnia resort Ziobry poszedł jeszcze dalej. Zaproponował zmiany w działalności Funduszu Sprawiedliwości, które mogą spowodować, że resort jeszcze łatwiej będzie mógł dotować wątpliwe podmioty i zadania nie związane z celem, dla jakiego powołany został Fundusz.

Działka za pieniądze od Ziobry?

Największą zmianą, którą proponuje Ministerstwo Sprawiedliwości jest możliwość zakupu nieruchomości z pieniędzy funduszu. Jak czytamy w uzasadnieniu, obecnie "warunkiem uzyskania finansowania budowy ze środków Funduszu jest legitymowanie się przez podmiot wnioskujący o tego typu wsparcie tytułem prawnym do nieruchomości (...) uniemożliwia w praktyce możliwość uzyskania finansowania inwestycji przez podmioty nieposiadające majątku wystarczającego do nabycia nieruchomości".

Taka zmiana w Funduszu to ukłon w stronę mniejszych i nowopowstających organizacji, które będą mogły "z marszu" dostać pieniądze nie tylko na projekty, ale także np. na budynki.

Tak było np. z opisywaną przez nas kościelną Fundacją Profeto kierowaną przez byłego egzorcystę, ks. Michała Olszewskiego, która za ponad 40 mln złotych buduje ośrodek pomocy ofiarom przestępstw. Fundacja musiała najpierw za własne pieniądze kupić działkę pod budynek. Po zmianach także na działkę dostałaby pieniądze.

Druga poważna zmiana to zwiększenie kosztów obsługi Funduszu z 2,5 do 7 proc. jego przychodów (pochodzących m.in. z nawiązek zasądzanych przestępcom).

Jak informował NIK, w 2020 r.oku przychody funduszu wyniosły ponad 318 mln złotych. Po zmianach same koszty obsługi wzrosłyby więc z prawie 8 do ponad 22 mln złotych.

Jak uzasadnia ministerstwo, dzięki temu projekty będą lepiej i szybciej rozliczane, a kontrola nad organizacjami, które dostają dotacje z Funduszu - lepsza.

Do projektu rozporządzenia odniósł się NIK. Izba stwierdziła, że "Jedynie część zgłoszonych zmian (...) nawiązuje pośrednio do ustaleń NIK, ale ich zakres i proponowana nowa treść przepisów wskazują na wyłącznie formalną realizację wniosków pokontrolnych", a możliwość zakupu nieruchomości z Funduszu "pozostaje w sprzeczności z istotą rekomendacji NIK".

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne