0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Albert Zawada / Agencja GazetaAlbert Zawada / Agen...

Sąd Okręgowy w Poznaniu sprawą zajął się w poniedziałek 16 listopada. W trzyosobowym składzie badał zażalenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu na odmowę zastosowania aresztu wobec czterech osób, w tym wobec biznesmena Ryszarda Krauzego. Aresztu odmówił w połowie października Sąd Rejonowy. I teraz to orzeczenie zostało podtrzymane.

Jak informuje OKO.press rzecznik poznańskiego sądu sędzia Aleksander Brzozowski, sąd orzekł, że stosowanie aresztu w tej sprawie jest zbędne.

"Sąd podzielił pogląd sądu rejonowego, że zebrany w sprawie materiał dowodowy nie uprawdopodobnia w dużym stopniu popełnienia zarzucanych czynów"

– mówi nam sędzia Brzozowski.

Ostateczna odmowa aresztu pośrednio dotyczy też adwokata Romana Giertycha, wobec którego prokuratura chciała wystąpić o areszt, ale nie mogła, bo adwokat był w szpitalu. Gdyby jednak wniosek o areszt był, z tych samych powodów zostałby oddalony.

Za co prokuratura ściga Giertycha i Krauzego

Do zatrzymań w tej sprawie doszło w połowie października. CBA na zlecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zatrzymało Giertycha, gdy wychodził z warszawskiego Sądu Okręgowego. W samochodzie skuto go kajdankami. Potem przeszukano jego dom i kancelarię prawną. W trakcie przeszukania w domu Giertych zasłabł i trafił do szpitala. Nie przerwało to jednak przeszukania – zabrano część dokumentów, komputery i nośniki elektroniczne.

W tym samym czasie zatrzymano inne osoby, w tym Ryszarda Krauzego, przed laty jednego z najbogatszych Polaków. Prokuratura postawiła im zarzuty związane z rzekomym wyprowadzeniem pieniędzy ze spółki deweloperskiej Polnord, przed laty powiązanej z biznesmenem. Śledczy uważają, że do przestępstwa doszło przez sprzedaż Polnordowi wierzytelności wartej ok. 73 mln zł przez inną spółkę Krauzego - Prokom. Chodziło o roszczenie wobec urzędu miasta Warszawy dotyczące zapłaty za wybudowanie kanalizacji w Miasteczku Wilanów. Prokuratura podważa tę wierzytelność - według niej Prokom miał umowę z miastem, że kanalizację przekaże za darmo. Ale spółka potem zmieniła zdanie i zażądała pieniędzy.

Prokuratura uważa też, że Polnord po zawyżonej cenie kupił działkę pod Poznaniem za 27 mln zł. Działkę przez pośredników sprzedał Prokom.

Śledczy wiążą z tymi transakcjami Romana Giertycha, który jako adwokat obsługiwał spółki Krauzego. Jemu zarzuty ogłoszono w szpitalu, bo lekarze ze względu na stan zdrowia nie zgodzili się na jego areszt i transport do Poznania. Według obrońców Giertycha zarzuty są jednak nieskuteczne, bo w czasie ich ogłaszania adwokat był w stanie nieświadomości.

Zamiast aresztu prokuratura nałożyła więc na Giertycha inne środki zapobiegawcze, m.in. zażądała 5 mln zł poręczenia majątkowego. Zawieszono go też w prawie wykonywania zawodu adwokata. Giertych pieniędzy nie wpłacił, bo uważa żądanie za nielegalne. Złożył zażalenie, czeka na jego rozpoznanie.

Pisaliśmy o zawieszeniu Giertycha w prawie wykonywania zawodu adwokata i zarzutach wobec niego:

Przeczytaj także:

Sąd dwa razy orzeka, że prokuratura nie ma mocnych dowodów

Wobec kilku pozostałych podejrzanych, w tym Ryszarda Krauzego, prokuratura wystąpiła o areszt. I poniosła pierwszą porażkę.

W połowie października sędzia Renata Żurowska z poznańskiego sądu rejonowego zmiażdżyła wniosek prokuratury - uznała, że zebrane dowody nie uprawdopodobniają w wysokim stopniu popełnienia przestępstwa. To podstawowy warunek do aresztu. Sąd orzekł, że roszczenia o zapłatę za budowę kanalizacji nie są bezwartościowe jak uważa prokuratura. Toczy się o nie spór w sądzie z warszawskim magistratem i nie wiadomo jeszcze, jak się zakończy.

Sąd podważył też kolejny zarzut: sprzedaży działki pod Poznaniem po zawyżonej cenie. Sąd zauważył, że jest operat szacunkowy wskazujący, że działkę sprzedano po realnych stawkach rynkowych.

Pisaliśmy o tym orzeczeniu w OKO.press:

Od tego właśnie postanowienia prokuratura złożyła zażalenie. I w poniedziałek 16 października poniosła kolejną porażkę.

Zrekapitulujmy:

  • Sąd Okręgowy w Poznaniu w trzyosobowym składzie podzielił argumenty niższej instancji.
  • Uznał, że trzeba powołać biegłego, który wyceni działkę pod Poznaniem.
  • Stwierdził też, że w sprawie wierzytelności za kanalizację trwa skomplikowany spór prawny w sądzie. I z tego powodu trudno obecnie o czymkolwiek przesądzać.

"Sąd Okręgowy wskazał, że zażalenie prokuratury to polemika z wywodami Sądu Rejonowego" – mówi OKO.press rzecznik poznańskiego sądu Aleksander Brzozowski.

Jak wyeliminowano Giertycha z obrony Leszka Czarneckiego

Orzeczenie to kolejny cios w narrację prawicy o dużej aferze z udziałem Ryszarda Krauzego i Romana Giertycha. Ważny jest też kontekst tej sprawy. Śledztwo toczyło się z zawiadomienia Polnordu, od 2017 roku prowadziła je Prokuratura Regionalna we Wrocławiu. Ale w lipcu tego roku przekazano je do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Jak pisała „Gazeta Wyborcza” we Wrocławiu, prokuratorzy nie byli przekonani do postawienia zarzutów. Chcieli powołać biegłego ekonomistę. Za to w Poznaniu zarzuty postawiono już po trzech miesiącach od przekazania sprawy.

Zatrzymanie Giertycha i innych w połowie października też mogło nie być przypadkowe. Adwokata zatrzymano bowiem na dzień przed ważną sprawą w sądzie warszawskim. Giertych miał reprezentować biznesmena Leszka Czarneckiego, którego ściga warszawska prokuratura. Ta prokuratura chce aresztu dla Czarneckiego, bo wiąże go ze sprawą bankructwa GetBacku, który zajmował się handlem długami.

Sąd posiedzenie ws. aresztu dla Giertycha wtedy odroczył. Do sprawy wrócił w poniedziałek 16 listopada. Ale z powodu nieobecności Giertycha – nadal jest zawieszony przez prokuraturę w wykonywaniu zawodu adwokata – ponownie odroczył posiedzenie o kolejny miesiąc. W tym czasie poznański sąd powinien rozpoznać zażalenie Giertycha na nałożenie środków zapobiegawczych. I będzie wiadomo, czy może on bronić Czarneckiego.

W sobotę 14 listopada Giertych na swoim profilu na Facebooku oskarżył władzę PiS o próbę przejęcia banków Leszka Czarneckiego i próbę przejęcia stacji TVN24. Giertych twierdzi, że ma nagrania rozmów prowadzonych z Czarneckim. W niedzielę 15 listopada opublikował fragment jednej z takiej rozmowy.

O kulisach sprawy pisaliśmy w OKO.press:

;

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze