Prawa autorskie: Jakub Wlodek / Agencja GazetaJakub Wlodek / Agenc...
22 lutego 2021

Żurek kontra maszyna Ziobry. Prokuratura robi wszystko, żeby dopaść niewygodnego sędziego

Sędzia Waldemar Żurek z Krakowa może być kolejnym po sędziach Tulei i Morawiec, któremu Prokuratura Krajowa postawi zarzuty karne. Żurek od kilku miesięcy jest sprawdzany przez specjalny wydział spraw wewnętrznych, który szuka „kwitów”

Jak ustaliło OKO.press, w Prokuraturze Krajowej są aż dwa postępowania dotyczące sędziego Żurka. Prokuratura sprawdza w nich wypadek w pracy, w którym sędzia jest osobą poszkodowaną. Ale raczej nie po to, by pomóc sędziemu, tylko by sprawdzić, czy na bazie tej sprawy można postawić mu zarzuty karne. Z informacji OKO.press wynika, że prokuratura przesłuchuje wszystkie osoby, które mają wiedzę o wypadku lub zajmowały się jego wyjaśnianiem.

Sędzia Waldemar Żurek jest jednym z symboli wolnych sądów. Od kilku lat broni praworządności, spotyka się z obywatelami, daje wsparcie innym represjonowanym sędziom. Jest w zarządzie stowarzyszenia nienależnych sędziów Themis, które ostro krytykuje „reformy” ministra Ziobry. Był też rzecznikiem starej, legalnej KRS, którą PiS niezgodnie z konstytucją rozwiązał w trakcie kadencji.

Żurek właśnie jako rzecznik KRS był jednym z pierwszych, który głośno krytykował zawłaszczanie przez PiS wymiaru sprawiedliwości. Ostrzegał przed konsekwencjami. I dlatego był już sprawdzany przez CBA, a rzecznik dyscyplinarny ministra Ziobry wytoczył mu kilka postępowań dyscyplinarnych. Sędzia choć płaci za swoją postawę wysoką cenę i ma chorą córkę, to do tej pory nie dał się złamać.

Wypadek? Prezes sądu nie przyjmuje do wiadomości

Obecne dwa postępowania w Prokuraturze Krajowej prowadzi wydział spraw wewnętrznych, który PiS powołał do ścigania sędziów i prokuratorów. I choć jest to najwyższy szczebel prokuratury, a wydział ten miał ścigać poważne naruszenia prawa przez prawników, to teraz zajmuje się błahą sprawą wypadku sędziego Waldemara Żurka w pracy.

Przypomnijmy. W listopadzie 2018 roku sędzia wychodził z toalety w sądzie i po otwarciu drzwi wjechała na niego maszyna do czyszczenia podłóg (kierował nią pracownik). Maszyna przycisnęła go do drzwi. Sędzia miał uszkodzone kolano. Trafił na kilka miesięcy na zwolnienie lekarskie. Przeszedł też zabieg związany z kolanem.

Nie dostał jednak odszkodowania, bo na sędziego padły podejrzenia, że mógł celowo wejść na maszynę, żeby nie przychodzić do pracy. Z wypadku drwił hejterski profil na Twitterze Kasta Watch, który ma dostęp do wrażliwej dokumentacji dotyczącej niezależnych sędziów.

Władze Sądu Okręgowego w Krakowie - czyli macierzystego sądu Żurka - odmawiają uznania, że zdarzenie z maszyną było wypadkiem przy pracy. Prezesem tego sądu jest Dagmara Pawełczyk-Woicka, nominatka resortu Ziobry i jednocześnie członkini nowej KRS.

Sąd powołał w tej sprawie komisję powypadkową. Stwierdziła ona, że doszło do wypadku przy pracy, ale prezes Pawełczyk-Woicka odmówiła podpisania protokołu z prac komisji zarzucając, że w materiałach nie ma nagrania z monitoringu. Nagrania miał dyrektor sądu Piotr Słaby (również nominat resortu Ziobry). Ale przez kilka miesięcy nie chciał ich udostępnić sędziemu Żurkowi.

Komisja powypadkowa nagranie uzupełniła, ale prezes sądu nadal odmawiała podpisania protokołu. Tym razem uznała, że komisję powołano wadliwie. Powołano więc nową, która wydała decyzję po myśli prezeski sądu.

Uznała, że zderzenie Żurka z maszyną wypadkiem nie było. Zespół uznał, że brakuje jednoznacznej opinii lekarskiej wskazującej, że uraz kolana ma związek z wypadkiem.

Co ciekawe, ta opinia komisji nie była jednoznaczna, bo jeden z jej członków złożył zdanie odrębne. Niezależnie od tego sędzia złożył pozew do sądu pracy o ustalenie, że zderzenie z maszyną było wypadkiem w pracy. Proces w tej sprawie już się zaczął.

Jak prokuratura wzięła się za wypadek sędziego Żurka

Sprawa wypadku nie skończyła się tylko na opinii komisji wypadkowej. Bo niespodziewanie zainteresowała się nią prokuratura, na czele której stoi Zbigniew Ziobro. Początkowo zajmowała się tym Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód, która prowadziła inne śledztwo dotyczące hejtowania sędziego Żurka na Twitterze. To sprawa z zawiadomienia sędziego - pisaliśmy o niej w OKO.press:

W tej sprawie Żurek został wysłuchany jako pokrzywdzony. Prokurator pytał go, czy były na niego jeszcze inne ataki. Wtedy sędzia odpowiedział o sprawie wypadku i o odmowie wydania monitoringu przez dyrektora sądu. I prokuratura sama z siebie zaczęła badać ten wątek, uznając, że sędzia złożył zawiadomienie.

Gdy OKO.press zaczęło pytać o tę sprawę, okazało się, że wątek dotyczący wypadku przejął wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej.

Wydawało się, że Prokuratura Krajowa prowadzi tylko jedno postępowanie, w którym sprawdza wypadek Żurka. Teraz OKO.press ustaliło, że takie postępowania są aż dwa, bo wydział spraw wewnętrznych zaczął sprawdzać sędziego jeszcze przed przejęciem sprawy z Kielc. Spytaliśmy Prokuraturę Krajową, czego dotyczy to drugie postępowanie.

„Postępowanie pozostaje w toku. Z uwagi na tajemnicę postępowania oraz dobro sprawy, brak jest możliwości przekazania szerszych informacji o postępowaniu” - odpowiedział nam krótko na pytania dział prasowy Prokuratury Krajowej. Z ustaleń OKO.press wynika, że ta sprawa też najprawdopodobniej dotyczy wypadku w pracy, bo na tę okoliczność są przesłuchiwani świadkowie.

Za co sędzia Żurek może dostać zarzuty karne

Oba postępowania w Prokuraturze Krajowej mogą być po to, by sprawdzić, czy sędziemu Waldemarowi Żurkowi da się postawić jakiś zarzut karny. Bo prokuratura oceni, czy był wypadek w pracy i jeśli ostatecznie dojdzie do wniosku, że nie było, sędzia może dostać zarzuty karne. Za co? Za fałszywe zawiadomienie o wypadku lub złożenie fałszywych zeznań. Może mu też grozić zarzut usiłowania wyłudzenia odszkodowania za wypadek.

Taki sposób ścigania sędziego prokuratura przećwiczyła już na sędzim Wojciechu Łączewskim. Dostał on zarzuty składania fałszywych zeznań w sprawie prawdopodobnej prowokacji przeciwko niemu na Twitterze, o której sam zawiadomił prokuraturę. Pisaliśmy o tej sprawie w OKO.press:

Sędzia broni się przed zarzutami

Waldemar Żurek w sprawie wypadku w pracy porusza się jak saper po polu minowych. Musi ważyć każde słowo i ruch procesowy, by nie dać prokuraturze pretekstu do oskarżenia go za byle co. Musi też uważać, by nie dać zastawić na siebie pułapki. Dlatego zaskarżył do sądu jedno z dwóch postępowań w Prokuraturze Krajowej, w którym odmówiono wszczęcia śledztwa.

Chodzi o tę sprawę przejętą z prokuratury w Kielcach. Formalnie nie była ona wymierzona w sędziego, bo prokuratura oficjalnie sprawdzała, czy w krakowskim sądzie doszło do „narażenia zdrowia i życia pracownika” i czy przekroczono uprawnienia lub nie dopełniono obowiązków. Jednym słowem, sprawdzano, czy władze sądu dopuściły się uchybień w związku w wypadkiem sędziego. Chodzi głównie o to, że nie zgłosiły wypadku do odpowiednich instytucji. Prokuratura Krajowa uznała jednak, że „czyn nie zawiera znamion przestępstwa” i odmówiła śledztwa. Decyzja ta jest niekorzystna dla sędziego. Ze względu na jej uzasadnienie można ją też wykorzystać przeciwko niemu w drugim postępowaniu, które w Prokuraturze Krajowej wciąż trwa.

Decyzję o odmowie śledztwa podpisała prokurator Jolanta Kędziora z Prokuratury Rejonowej Radom-Zachód, która jest na delegacji w Prokuraturze Krajowej. Pisaliśmy w OKO.press, kto w wydziale spraw wewnętrznych zajmuje się ściganiem sędziów:

Z jej decyzji wynika, że w sprawie wypadku władzom Sądu Okręgowego w Krakowie nic nie można zarzucić. Prokurator Kędziora uznała, że sędzia po zderzeniu z maszyną odszedł z miejsca o własnych siłach „bez widocznych trudności w chodzeniu”. Sędzia potem jednak zgłaszał dolegliwości w kolanie.

Prokurator Kędziora stwierdziła również, że prezes krakowskiego sądu niczemu nie uchybiła. Nie musiała zgłaszać wypadku przy pracy do stosownych organów, bo miała wątpliwości, czy był to wypadek i czy sędzia w zderzeniu z maszyną odniósł obrażenia. Bo nie można wykluczyć, że sędzia uraz kolana miał już wcześniej. Prokurator wytyka też, że Żurek przez długi czas sam nie zgłosił wypadku w sądzie.

Pomija jednak fakt, że długo odmawiano mu udostępnienia nagrań z monitoringu. A sędzia chciał się w ten sposób zabezpieczyć, żeby potem nie próbowano go złapać na rzekomych nieścisłościach w ocenie zderzenia z maszyną.

I miał rację. Bo w decyzji o odmowie wszczęcia postępowania prokurator Jolanta Kędziora wręcz stwierdziła, że prezes sądu nie musiała nigdzie zgłaszać zderzenia z maszyną, bo nie zaistniały obligujące ją do tego „okoliczności”. Czyli, że nie było ciężkiego wypadku przy pracy.

Sędzia Żurek: Nie złamią mnie

Dlatego sędzia zaskarżył decyzję Prokuratury Krajowej do sądu. W zażaleniu zarzuca, że decyzja o odmowie śledztwa zapadła bez wysłuchania świadków oraz powołania opinii biegłego lekarza, który oceniłby uraz kolana. Sędzia podkreśla, że w tej kwestii prokurator oparła się na swoim wyczuciu i na interpretacji nagrania z monitoringu.

Tymczasem posiada on dokumentację lekarską potwierdzającą uraz. To, że odszedł o własnych siłach o niczym nie świadczy. Sędzia zaznacza, że tego samego dnia kolano zaczęło go boleć, miał też problemy z jazdą samochodem. Żurek w zażaleniu zarzuca ponadto, że prokuratura nie wyjaśniła, na jakich zasadach powołano komisję powypadkową, która nie uznała wypadku przy pracy. Jak też nie zbadała kwestii blokowania mu przez kilka miesięcy dostępu do nagrań z monitoringu.

OKO.press zapytało sędziego Waldemara Żurka o komentarz:

„Żyjemy w dziwnym państwie, gdzie prawdziwych przestępców ściga się jak ściga, a wszelkimi sposobami chce się ścigać sędziów, którzy bronią zasad i wymiaru sprawiedliwości wolnego od polityki”

- mówi OKO.press sędzia.

I dodaje: „Mam już tyle różnych postępowań, że niemal w każdym tygodniu chodzę na pocztę, odbierać różne pisma procesowe. Cel jest taki, by związać mnie taką ilością spraw, żebym nie miał siły na działalność w obronie sądów, albo żebym był tak zmęczony, by można było złapać mnie na prostym błędzie, również w codziennej pracy w sądzie”.

Sędzia Żurek zapowiada, że represje go nie złamią. „To tylko utwierdza mnie w tym, że musimy bronić praw obywateli do niezależnego sądu. Bo o ile ja poradzę sobie z tymi atakami - mam fantastycznych obrońców, którzy mnie wspierają - o tyle zwykły Kowalski w zderzeniu z tym państwem jest bezsilny. I jedyną nadzieją jest dla niego niezależny sąd. Nie ma szans, że mnie złamią. I starczy mi sił”

- zaznacza w rozmowie z OKO.press sędzia Waldemar Żurek.

Żurek będzie kolejny po Tulei i Morawiec?

To nie pierwszy raz, gdy prokuratura Ziobry grzebie w prywatnych sprawach sędziego Waldemara Żurka. Pisaliśmy w OKO.press, jak Prokurator Generalny złożył na jego niekorzyść kasację nadzwyczajną w sprawie jego rozliczeń finansowych z byłą żoną. Prokurator Generalny w tym sporze wziął stronę byłej żony sędziego:

Jeśli za sprawę wypadku w pracy prokuratura zdecyduje się postawić zarzuty Żurkowi, a potem go oskarżyć, to będzie kolejna tzw. pokazówka wobec niezależnych sędziów. I przestroga dla innych, bo sędzia jest jednym z symboli wolnych sądów.

Taki efekt ma też wywołać sprawa Igora Tulei, którego prokuratura chce oskarżyć za wpuszczenie dziennikarzy na niekorzystne dla posłów PiS orzeczenie. Prokuratura Krajowa już chce mu postawić zarzuty, ale sędzia ignoruje jej wezwania, bo nie uznaje Izby Dyscyplinarnej, która uchyliła mu immunitet.

Efekt mrożący na sędziach ma również wywołać sprawa ściganej przez Prokuraturę Krajową sędzi Beaty Morawiec z Krakowa, szefowej stowarzyszenia niezależnych sędziów Themis (należy też do niego sędzia Żurek). Prokuratura chce jej postawić naciągane i mało wiarygodne zarzuty za rzekome przyjęcie telefonu za wyrok i za rzekomo fikcyjną opinię, za którą sędzia przyjęła wynagrodzenie. Tyle, że sędzia taką opinię sporządziła.

W jej sprawie we wtorek 23 lutego 2021 roku nielegalna Izba Dyscyplinarna będzie ostatecznie decydować, czy uchylić jej immunitet. Sędzia będzie tego dnia na pikiecie w jej obronie pod Sądem Najwyższym.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne