Waldemar Żurek popełnił wykroczenie drogowe. Mogło się zdarzyć, choć nie powinno. Gorzej, że tłumaczył się wykrętnie i nie wykorzystał okazji, by na własnym (złym) przykładzie zachęcić do uważania na pieszych. Najgorsze, że zgodził się na udzielanie wywiadu za kierownicą
Co za historia! Przed konferencją o tym, jak skuteczniej karać wykroczenia kierowców, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek doprowadza 27 stycznia 2026 do potencjalnie niebezpiecznej sytuacji na krakowskiej ulicy o nazwie Sądowa (!). Wjeżdża na pasy dla pieszych mimo tego, że wstępuje na nie kobieta. Już o tym pisaliśmy, ale warto przyjrzeć się sekunda po sekundzie, jak do tego doszło i wyciągnąć mniej oczywiste wnioski.
Żurek prowadzi malucha, bo występuje w programie „Duży w maluchu” Filipa Nowobilskiego, który od 2014 roku robi wywiady ze znanymi osobami w tzw. kultowym Fiacie 126p. Zwykle prowadzi Nowobilski, ale tym razem, po 48 minutach rozmowy, na prośbę Żurka youtuber daje mu prowadzić „malucha” przez ostatni kwadrans.
Zdarzenie ma miejsce w 59 minucie nagrania. Wcześniej w chaotycznej rozmowie zahaczają o zarobki zawodów prawniczych. Żurek każe youtuberowi zgadywać, jaki jest koszt sporządzenia testamentu u notariusza. Patrzy na niego wyczekująco. „Niech pan strzeli! A ile kosztuje kolacja w restauracji?” – podpowiada i znowu zerka triumfująco. „No, niech pan zgadnie. Proszę pana, od lat niezmieniane stawki. 50 zł za sporządzenie testamentu” – patrzy dłużej na Nowobilskiego i odrywa lewą rękę od kierownicy, kilkakrotnie akcentując, jak niska jest to kwota.
„Musimy zracjonalizować opłaty” – tym razem gestykuluje prawą ręką. W 59 minucie 9 sekundzie pogrążony w rozmowie waha się przez chwilę, gdzie skręcić, mijając się z szarym vanem jadącym z przeciwka. Nie przerywa rozmowy, znowu zerka na swego rozmówcę, a potem skręca w lewo. W 59 min. 13 sek. kończy skręt i powoli zbliża się do pasów, do których podchodzi z lewej strony kobieta.
O 59 min. 15 sek. auto wjeżdża na pasy, a kobieta robi drugi krok i zbliża się na odległość ok. 1,5 m do samochodu.
„Proszę uważać” – mówi cicho Nowobilski i kładzie palec na ustach.
Żurek patrzy na niego zdumiony, przejeżdża przez pasy i skręca w prawo.
„Przejechał pan prawie po tej pani” – mówi youtuber.
„Nie, no gdzie? Pani była jeszcze daleko” – odpowiada Żurek.
„OK, dobra”.
Chwila milczenia.
Żurek: „Proszę mi wierzyć, że ja naprawdę jeżdżę bezpiecznie”.
Nowobilski: „Jeździ pan wolno i bezpiecznie, ale...”.
Żurek: „No wie pan, tu musimy uważać, bo jak ktoś wchodzi na pasy, to musimy pilnować się bardzo i... z reguły ja... muszę się panu przyznać, że raz tylko zostałem najechany przez taksówkarza, a nie miałem żadnego wypadku, ani takiego zdarzenia na drodze”.
Nowosielski wraca do wywiadu: „Jak zrobić reformę, która przetrwa zmianę władzy?” itd.
Nagranie z kamerki w samochodzie robi karierę w sieci. Prawicowe media wpadają oczywiście w euforię:
wPolsce24: „Żurek omal nie rozjechał pieszej na pasach”.
TvRepublika: „SKANDAL NA PASACH! Minister Żurek poucza Polaków, a sam omija przepisy”.
Sam Żurek tłumaczy Onetowi, że jeżeli będzie zawiadomienie, podda się wszelkim rygorom prawa jak każdy obywatel. „Choć mam swoją ocenę tej sytuacji oraz pewnego teatralnego zachowania prowadzącego wywiad”. Rozmowa zostaje opublikowana o 15.50.
Trudno zrozumieć tę wypowiedź. Youtuber reagował spontanicznie, robił wrażenie raczej zaniepokojonego sytuacją, a jego gest można nawet odczytać jak próbę wyciszenia problemu.
Od strony przepisów drogowach rzecz jest więcej niż oczywista.
Żurek za późno zauważył pieszą, dopiero post factum uświadomił sobie jej obecność. Naruszył art. 86b kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym pieszy wchodzący na przejście lub znajdujący się na nim ma pierwszeństwo, a kierowca ma obowiązek ustąpić mu drogi. Za nieustąpienie pierwszeństwa grozi 1500 zł mandatu (a nawet 30 000 zł, jeśli sprawa trafi do sądu) oraz 15 pkt karnych.
Żurek zreflektował się we wpisie na platformie X. O 15.57 publikuje kluczowy fragment nagrania z kamerki „Dużego w maluchu” i już bez zbędnych zastrzeżeń stwierdza: „Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym obowiązują wszystkich. Ostateczna ocena należy jednak do Policji. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności”.
Małopolska policja informuje, że „w przestrzeni medialnej pojawiło się nagranie z udziałem min. Waldemara Żurka [...] w przypadku potwierdzenia popełnienia wykroczenia, policjanci będą podejmować dalsze, przewidziane w prawie działania”.
Reakcja Żurka zarówno w samochodzie, jak i wypowiedź dla Onetu, wskazuje na uruchomienie w pierwszym odruchu mechanizmów obronnych (zaprzeczanie, relatywizowanie, szukanie winy w kimś innym) w celu ochrony swej samooceny (jako kierowcy), a przy okazji dobrego imienia (jako osoby publicznej).
Tym samym minister odbiera jednak sobie samemu szansę na zachowanie z większą klasą i pełne wzięcie odpowiedzialności za ewidentny błąd. Co więcej, traci możliwość – jeśli można aż tyle wymagać od polityka i ministra sprawiedliwości –
na potraktowanie swojej winy jako okazji do edukacji polskich kierowców.
Wyobraźmy sobie, że Żurek mówi, że zdarzenie, które sprokurował, choć bezpośrednio nie zagroziło wypadkiem, było skutkiem nieuwagi, która w innych okolicznościach mogłaby mieć poważne konsekwencje.
I jeśli coś takiego przydarzyło się doświadczonemu kierowcy, który jeździ bezwypadkowo (przyjmujemy, że jest tak, jak powiedział w programie), to warto to potraktować jako ostrzeżenie dla wszystkich kierowców, by podczas prowadzenia auta nie pozwalali sobie na rozpraszanie uwagi.
Taki morał byłby wyjściem z klasą i pożytkiem społecznym. A mandat należy się tak czy inaczej.
Wina Waldemara Żurka zaczęła się w momencie, gdy namówił youtubera na zamianę ról, na co Nowobilski niepotrzebnie (i nieodpowiedzialnie) się zgodził. Zapewne każdy z nich widział w tym swój interes:
Żurek chciał się pokazać symbolicznie jako „dobry kierowca”, a przy okazji mieć frajdę z poprowadzenia malucha,
a Nowobilski chciał mieć program z dodatkową atrakcją.
Po zdarzeniu na pasach jeszcze przez dobre pięć minut jadą dalej w tej samej konfiguracji jakby nigdy nic.
Zapis tych kilku minut, gdy Żurek udziela wywiadu, jednocześnie prowadząc samochód, nadawałby się na film szkoleniowy o tym, jak unikać wypadków.
Żurek wciąga się w rozmowę. Opowiada ze swadą, sypie anegdotami, uważnie pomija małe próby prowokacji ze strony youtubera. To wszystko – jak każdy występ publiczny – wymaga uwagi, minister stara się dobrze wypaść, kontroluje na bieżąco swoje wypowiedzi pod względem politycznego PR, nie wolno mu okazywać złych emocji, gdy dziennikarz go wkurzy.
Ma być przecież miło, inaczej wizerunek się nie ociepli.
To wszystko obniża zdolność skupienia na prowadzeniu samochodu i sprawia, że kierowca Żurek nie zauważa zagrożenia w sytuacji, gdy pojawiły się dodatkowe bodźce: samochód jadąc z przeciwka i moment zawahania, gdzie skręcić.
(Oglądając kilkakrotnie nagranie z Żurkiem, odczuwałem ten sam dreszcz lęku, jaki mi towarzyszy przy oglądaniu starych filmów, w których kierowca i jego towarzyszka pędzą szosą, prowadząc jednocześnie angażujący dialog i wpatrując się w siebie).
Do niczego na szczęście nie doszło, do wypadku było daleko, ale przepuszczanie pieszych – nawet „na zapas”, gdy tylko zbliżają się do pasów, albo dłuższy czas stoją i sprawdzają coś na smartfonie, to
osiągnięcie cywilizacyjne, jakie zawdzięczamy zaostrzeniu kar w 2022 roku.
Jako pieszy czuję się na pasach raczej bezpiecznie i często bardziej obawiam się rowerów niż samochodów. Choć jak pokazuje przyklad Żurka, należy jednak uważać.
Według policyjnych statystyk w 2024 roku na ogólną liczbę 21 519 wypadków, w których zginęło 1896 osób „nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu” było przyczyną 1989 wypadków, czyli 9,2 proc. (z tego na prostym odcinku drogi – 1433, a na skrzyżowaniu – 556). Ogólnie na pasach doszło do 2769 wypadków (także z udziałem rowerzystów), w których zginęły 144 osoby, a rannych zostało 2780.
Nowobilski nie jest jedynym, który prowadzi wywiady podczas jazdy samochodem. Ten format ma dawać poczucie intymności, bo w małej przestrzeni auta (a zwłaszcza malucha...) dystanse się skracają, rozmowa ma lepszy klimat, nie jest tak oficjalna jak w studiu telewizyjnym, czy w wywiadzie online. Rzućcie tylko okiem na codzienne rozmowy z cyklu Onet rano, wartkie, osobiste, angażujące zarówno kierowcę, jak i jego gości, pełne gestykulacji i wyrazistych min kierowanych do samochodowej kamerki.
Jest to podwójnie zła praktyka. Zagrożenie dla ruchu – nawet niewielkie – powstaje także wtedy, gdy rozmówca siedzi na fotelu pasażera, bo to wszystko, co mówiliśmy wyżej dotyczy także dziennikarza/dzienniukarki prowadzących wywiad.
Niech was nie zmyli jego luz.
Ta praca wymaga dużego skupienia uwagi. Musi z jednej strony dawać rozmówcy poczucie komfortu i uważnie go słuchać, ale z drugiej strony panować nad rozmową i jak się da, łapać gościa za słówka.
Po drugie, „mobilny dziennikarz” jest, patrząc z zewnątrz, zwykłym uczestnikiem ruchu, rozmowa trwa także, gdy stoi w korkach, zabiera czas innym kierowcom.
A może, jeśli wolno zażartować z poważnej sprawy, media, które szukają intymnej przestrzeni do wywiadu z politykiem, skorzystałyby z windy jeżdżącej w dół i w górę. Jest to co prawda podobnie nieekologiczne, ale dałoby możliwość dowcipnych uwag w stylu „wjedźmy na wyższy poziom” i nie grozi niczym poza wkurzeniem mieszkańców, którzy musieliby drałować na górę po schodach.
Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Komentarze