0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Czy sparaliżowany przez wewnętrzny spór Trybunał Konstytucyjny zajmie się w końcu nowelą ustawy o Sądzie Najwyższym, której przyjęcie mogłoby odblokować europejskie fundusze dla Polski? Kilku sędziów kwestionuje interpretację przepisów wskazującą, że Julia Przyłębska jest wciąż prezesem Trybunału. Ich zdaniem kadencja Przyłębskiej na tym stanowisku upłynęła i domagają się w związku z tym powołania nowego prezesa. Zaś bez udziału sędziów-buntowników niemożliwe było do tej pory zebranie 11 osób, które są potrzebne, by weto prezydenta Dudy ws. ustawy o SN rozpatrzeć w pełnym składzie.

Ale teraz odwilż w teoretycznie niezależnej instytucji zapowiadają partyjne komunikaty z siedziby PiS.

Prezes Prawa i Sprawiedliwość Jarosław Kaczyński w specjalnym wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej, postanowił 28 marca 2023 roku po pierwsze samodzielnie rozstrzygnąć trwający spór w TK, a po drugie wskazać, jaki wyrok dotyczący Sądu Najwyższego jest prawidłowy, a jaki zupełnie nie.

"Pani Julia Przyłębska jest prezesem Trybunału Konstytucyjnego i każdy, kto to kwestionuje, po prostu kwestionuje obowiązujące prawo, jakkolwiek by próbować je interpretować", powiedział w wywiadzie z PAP Kaczyński.

Przeczytaj także:

"Przepisy o kadencyjności prezesa TK weszły w życie w styczniu 2017 r. To znaczy, że nie obowiązywały w momencie wyboru Julii Przyłębskiej, czyli w grudniu 2016 roku. (...) Zgodnie z normalnym, prawniczym rozumowaniem a contrario jest oczywiste, że wolą ustawodawcy było to, że ta ustawa będzie obowiązywała od kolejnego wyboru prezesa TK" - stwierdził Kaczyński.

I autorytatywnie dodał, że żadnego sporu prawnego tutaj nie ma: "To są wyłącznie kwestie związane z jakimiś – powiedzmy sobie – ambicjami niektórych osób, którym się bardzo spieszy".

Do sprawy oficjalnie nie odniósł się żaden z sędziów kwestionujących kadencję prezesa TK. Mariusz Muszyński, który na swoim blogu żywo opisywał trwający spór, teraz milczy. Ostatnia notatka dotycząca bezpośrednio sytuacji wewnętrznej w TK pochodzi z 10 marca. Nieoficjalnie, w rozmowie z Wirtualną Polską, frakcja buntowników miała stwierdzić, że wywiad Jarosława Kaczyńskiego odbierany jest jako "kolejna i niedopuszczalna presja zewnętrzna, która nie powinna mieć miejsca".

Kaczyński o Trybunale: "Chodzi o to, żeby sprawa została załatwiona"

O tym, że ustawa o SN trafi na wokandę w najbliższym czasie, donosi też "Rzeczpospolita". Opierając się na wieściach z Nowogrodzkiej, pisze, że "nieoficjalnie słychać, że wyrok TK w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym – co może odblokować KPO – może zostać wydany już do końca kwietnia".

Co na ten temat mówi Jarosław Kaczyński? "Liczę, że [red. – sędziowie] podejmą odpowiednie decyzje, o ile wiem, nie jest od tego daleko".

Prezes PiS zdradza nie tylko kalendarz, ale też możliwe interpretacje.

"Zwrócę też uwagę, że w trakcie interpretacji prawniczej odtwarzana jest wola ustawodawcy, to tutaj ta wola ustawodawcy jest zupełnie oczywista. Tę ustawę uchwalał obóz polityczny, którego jestem i byłem szefem i nie mam najmniejszej wątpliwości, jaka była wola ustawodawcy. A jest coś takiego jak wykładnia historyczna, kiedy odtwarza się tę realną wolę ustawodawcy. To jest wykładnia pomocnicza, ale można ją stosować. Tutaj, przy zastosowaniu tej wykładni, rzecz jest zupełnie niepodlegająca żadnej dyskusji", mówi Kaczyński.

Dodaje, że chodzi o to, żeby sprawa "została załatwiona".

"Taki jest mój – jako obywatela – pogląd, bo żadnego wpływu na decyzje Trybunału nie mam", kwituje.

Groteskowa polityczna szarża może nie wystarczyć

Cała retoryka użyta w wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego dla PAP po raz kolejny ośmiesza Trybunał Julii Przyłębskiej. Prezes PiS za pomocą przekazów medialnych próbuje odtworzyć swoją pełną polityczną kontrolę nad instytucją, która powinna rozstrzygać najważniejsze spory prawne w kraju.

Kaczyński w jednym zdaniu mówi, że jest optymistą, w drugim, kokieteryjnie, udaje, że jego wywiad jest przypadkowy, a on sam ma co najwyżej "zdanie w sprawie", a nie wpływ na jej rozstrzygnięcie.

Całość, również zupełnie przypadkowo, dzieje się w trakcie gorącej kampanii wyborczej, w której wypłacanie unijnych pieniędzy z KPO, ale też funduszy spójności, jest jednym z ważniejszych tematów. Nie tylko jako bieżący spór polityczny, ale sprawa, która bezpośrednio interesuje i dotyka wyborców.

Tyle że wniosek prezydenta, którym ma zająć się TK, nawet po rozwiązaniu wewnętrznych konfliktów, wcale nie musi przejść przez Trybunał błyskawicznie. Na drodze do szybkiego rozstrzygnięcia stoi sama treść wniosku. Jak pisała w OKO.press Dominika Sitnicka, zakres zaskarżenia ustawy jest bardzo szeroki, a wymowa wniosku jednoznaczna. Prezydent Andrzej Duda, odsyłając ustawę o SN do TK, zrzucił z siebie polityczną odpowiedzialność za zakręcenie kurka z unijnymi pieniędzmi, ale de facto chciał wyrzucić ją do kosza.

"Trybunał musi dać uczestnikom postępowania odpowiedni czas, by mogli się do wszystkich kwestii odnieść. Jeśli osoby orzekające w Trybunale, chciałyby orzekać odpowiedzialnie, musiałyby poświęcić wiele czasu na narady i przygotowanie rozstrzygnięcia”

– oceniał w OKO.press prof. Stanisław Biernat, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, wiceprezes TK w latach 2010-2017.

„Oceniam, że jeśli dojdzie do wydania wyroku, TK orzeknie o niezgodności z Konstytucją ustawy w bardzo szerokim zakresie zaskarżenia jej przez prezydenta albo też w części” – mówił prof. Biernat. „Według Konstytucji, jeśli niekonstytucyjne przepisy nie są nierozerwalnie związane z całością ustawy, to prezydent może taką ustawę podpisać z pominięciem niekonstytucyjnych przepisów. Ale tak nie jest w odniesieniu do omawianej ustawy. Orzeczenie o niezgodności z Konstytucją zaskarżonych przepisów dotyczących testu bezstronności albo przepisów dotyczących nowych kompetencji NSA, czy jednych i drugich, mówiąc potocznie

»wysadziłoby w powietrze« całą ustawę”.

Co więcej, nie wiadomo, czy TK ma w ogóle prawo orzekać w ww. sprawie. 15 lutego Komisja Europejska zaskarżyła Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – właśnie w sprawie Trybunału Przyłębskiej. Komisja zarzuca Polsce, że Trybunał Konstytucyjny swoimi orzeczeniami narusza porządek prawny Unii Europejskiej i prawa obywateli UE. KE podważa też wybór „dublerów” i Julii Przyłębskiej na prezesa TK.

Stawka większa niż KPO

Prezesowi PiS się spieszy, bo do szerokiej świadomości zaczęła się przebijać informacja ujawniona przez OKO.press już w lutym 2023 roku. Jeśli obóz rządzący nie wywiąże się ze zobowiązań dotyczących przywrócenia niezależności polskiego sądownictwa, Polska straci nie tylko pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy, ale też 75 miliardów euro z funduszy spójności. O sprawie poinformował ostatnio Bloomberg.

Polska nie spełnia jednego z najważniejszych warunków wypłat: zgodności prawa krajowego z Kartą Praw Podstawowych – w szczególności chodzi tu o kwestię niezależnego sądownictwa. Oznacza to gigantyczne – i narastające – opóźnienia we wszystkich większych projektach inwestycyjnych, które miały być finansowane z funduszy spójnościowych na lata 2021-2027.

;

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i usługach publicznych.

Komentarze