60 tysięcy aukcji, 120 tysięcy wolontariuszy, kilkanaście milionów złotych w e-skarbonkach i 180 tysięcy w skarbonce stuletniej wolontariuszki – to kilka najważniejszych liczb 34. finału WOŚP, który w tym roku gra dla dzieci z chorobami układu pokarmowego.
Po tradycyjnym Światełku do Nieba przychodzi czas na pierwsze, bardzo wstępne podsumowanie finału WOŚP. Tym razem po godz. 20 jest to już 100 325 411. Ta kwota jeszcze wzrośnie – w wielu sztabach liczenie pieniędzy potrwa do nocy, wciąż będą aktywne aukcje Allegro i e-skarbonki. Ostateczny wynik poznamy za ponad miesiąc. Podczas poprzedniego, 33. finału, udało się zebrać rekordowe 289 mln zł.
Aktualizacja: podczas konferencji prasowej po godz. 21 Jerzy Owsiak podał, że wynik wzrósł do 105 mln zł.
Cała tegoroczna kwota trafi do dziecięcych oddziałów gastroenterologicznych, na diagnostykę i leczenie chorób układu pokarmowego. Jak wylicza WOŚP, w Polsce cierpi na nie 1,2-1,5 miliona dzieci. Hasło tej edycji to „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”.
W Polsce i 24 innych krajach kwestuje w sumie ponad 120 tysięcy wolontariuszy. W Krakowie – gdzie kwestowałam jak co roku – na ulice wyszło 2,3 tys. osób z siedmiu sztabów.
„Przyklejam na sercu i będę nosić z dumą” – mówi pasażerka tramwaju, która jedzie na siedzeniu obok mnie. Chwilę wcześniej wrzuciła do mojej puszki banknot, teraz poprawia na kurtce orkiestrową naklejkę z serduszkiem. W Krakowie pogoda utrudniała zbiórkę. Ponura aura, gołoledź, zimno – nawet w popularnych miejscach spacerowych pojedynczy najwytrwalsi spacerowicze. „Dobrze, że jesteście!” – cieszy się kobieta z biegówkami, zasilając puszkę. Ktoś wrzuca, bo docenia, że zbiera ze mną mój pies, kto inny mówi, że już ma naklejki od innych wolontariuszy, ale przygotował tyle gotówki, żeby rozdzielać ją przez cały dzień.
„Przywitała nas na dzień dobry wielka ślizgawica, mróz, ale z godziny na godzinę jest lepiej. Ktoś nam tu w sztabie powiedział, że wpadli wolontariusze z gorącymi sercami i rozpuścili lód” – śmieje się szef krakowskiego sztabu przy Urzędzie Miasta, Piotr Błoński.
W magistracie, gdzie sztab ma swoją siedzibę, tłumy – są, jak zresztą co roku, golden retrivery ze swoimi opiekunami, dzieciaki w fantazyjnych przebraniach, są miejscy urzędnicy i znani aktorzy. „Ten dzień ładuje dobrocią, otwartością i szczerością na cały rok” – mówi TVP Anna Dymna, która gra z WOŚP podczas każdego finału. Z WOŚP grają też krakowskie drag queens, które w sztabie fotografują się z wolontariuszami, a wcześniej organizowały pokaz na pokładzie barki na Wiśle.
„Mamy koncert na Rynku Głównym. Obok namioty, a w nich nauka pierwszej pomocy, porady dietetyków, lekarzy, fizjoterapeutów. Były dwa biegi, na Małym Rynku zlot starych samochodów” – wylicza Piotr Błoński.
W całej Polsce wciąż trwają orkiestrowe wydarzenia, w tym to największe – na błoniach Stadionu Narodowego, skąd transmisję można oglądać przez cały dzień na YouTube. Światełko do Nieba o 20:00, zgodnie z obietnicą, nie było pokazem fajerwerków. „To są pióropusze świetne, to są efekty świetlne, to są ognie sceniczne” – wyliczał Owsiak. Niestety, nie wszędzie udało się wprowadzić takie zmiany – fajerwerki rozbłysły m.in. na Helu.
Mam wrażenie, że to – jak na razie – wyjątkowo spokojny finał. Nie usłyszałam żadnego przykrego komentarza, a nawet ustawiająca się na Rynku manifestacja antyaborcyjna zwinęła swoje krwawe plakaty całkiem szybko. To już tradycja – kiedy centrum Krakowa czerwienieje od orkiestrowych serduszek, na ulicach spacerują wolontariusze z puszkami, na Rynku stają aktywiści „pro-life” i puszczają z magnetofonu w kółko te same hasła. Mają ze sobą banery z czymś, co rzekomo ma być abortowanym płodem. Kiedyś zapytałam ich nawet, czy chcieliby wesprzeć już narodzone dzieci. Nie chcieli.
Dziś nie wytrzymuję, rzucam w ich stronę „Wstyd!”, a jeden z aktywistów chyba próbuje mi odpowiedzieć, że sama powinnam się wstydzić, ale jestem za daleko, żeby usłyszeć. Kiedy wracam tamtędy godzinę później, manifestacji antyaborcyjnej już nie ma.
„Rok temu także świeciło słońce, ale to jedyny wspólny punkt. Był to czas spędzony na komisariatach policji i wizyt funkcjonariuszy w fundacji, godziny spędzone na spisywaniu i sprawdzaniu protokołów w związku z groźbami, które otrzymywałem. Wszystko działo się w tym przedfinałowym wirze, nie miałem czasu ani nastroju, by bardziej skupić się na ludziach, którzy odwiedzali wtedy fundację. Teraz mam. Zagaduję naszych gości, robimy sobie zdjęcia, nagrywamy się. Znowu jest fajnie” – mówi Owsiak w rozmowie z PAP. Przed poprzednim, 33. finałem, policja zatrzymała m.in. mężczyznę, który groził Owsiakowi śmiercią i 39-latka, który namawiał do zabójstwa prezesa WOŚP. W tym roku – mówi Owsiak – „cisza”.
„Hejt wobec nas skonsolidował przyjaznych nam ludzi. Stali się naszymi adwokatami, stoją za nami murem” – podkreśla.
Opowiada, że nic z tych oskarżeń, które w zeszłym roku rzucano pod adresem WOŚP, się nie sprawdziło. Ani brak transparentności, ani robienie z Orkiestry rodzinnego biznesu, ani leasingowanie sprzętu szpitalom. „Nie miało prawa się potwierdzić, to kłamstwa” – komentuje szef WOŚP.
W Orkiestrę zaangażowały się państwowe spółki – Orlen, PKP, PZU czy Poczta Polska. Aukcje wystawiają Lasy Państwowe, posłanki i posłowie, złote korki od Donalda Tuska kosztują już 116 tys. zł. Relacje z WOŚP transmitowane są w publicznych mediach. Policja na X pisze: „Na terenie całego kraju zaplanowano 51 imprez masowych. Nad bezpieczeństwem wszystkich uczestników czuwa ponad 19 tysięcy funkcjonariuszy Policji”. To taka skala wsparcia, jakiej za rządów PiS nie mogliśmy sobie nawet wyobrazić.
W tym roku nawet posłowie PiS nie zaangażowali się zbyt aktywnie w nagonkę na WOŚP, a żona jednego z nich – Łukasza Schreibera – wystawiła na aukcję swoją suknię ślubną. WOŚP-u nie wsparł Karol Nawrocki, przerywając prezydencką tradycję. Andrzej Duda, mimo niechęci do akcji w jego ugrupowaniu, zawsze przekazywał przedmioty na licytacje.
Oczywiście politycy rządzącej koalicji nie powinni poprzestawać na wspieraniu WOŚP. Niedofinansowanie systemu ochrony zdrowia – o czym piszemy regularnie w OKO.press – wymagają od nich znacznie większego zaangażowania i inicjatywy. Można o tym poczytać m.in. tutaj:
Oczywiście nie tylko politycy wystawiają swoje aukcje dla WOŚP. W niedzielę po godz. 20 jest aż 60 tys. aktywnych licytacji, a ich kwota przekroczyła 18 mln zł. Rakieta i ręcznik z Wimbledonu od Igi Świątek kosztuje 120 tys. zł, portret Roberta Makłowicza – ponad 22 tysiące, a wspólny występ z Dawidem Podsiadło – ponad 90 tys.
OKO.press zachęca do licytowania grafik stworzonych przez Igę Kucharską i Mateusza Mirysa.
Iga proponuje grafikę, która była okładką tekstu Michała Roleckiego „Słowianie i Słowianki. Tutejsi czy migranci?”:
Można ją wylicytować TUTAJ.
Mateusz Mirys wybrał grafikę, która była okładką tekstu „Matko, udowodnij ZUS-owi, że nie jesteś oszustką” Adriany Hochmańskiej:
Można ją wylicytować TUTAJ.
W e-skarbonkach WOŚP zebrano już ponad 19 mln zł (stan na godz. 20:20). „Nie nadążamy ze śledzeniem najpopularniejszej e-skarbonki w Krakowie, a może nawet w Polsce” – mówi Piotr Błoński. „To skarbonka naszej najstarszej wolontariuszki, pani Henryki, która skończyła 100 lat. Fantastyczna kobieta, bohaterka, szalenie mądra. Dla mnie będzie symbolem tego finału” – dodaje. Pani Henryka jest emerytowaną nauczycielką chemii. Jako członkini konspiracyjnego ruchu oporu „Monika” została odznaczona Krzyżem Armii Krajowej. Była dwukrotnie aresztowana, więziona przez NKWD oraz Służbę Bezpieczeństwa.
Po godz. 20 w jej skarbonce było ponad 161 tys. zł. Godzinę później: 180 tys.
WOŚP za środki z 34. finału chce kupić m.in.:
Nowoczesny sprzęt zasili kliniki i oddziały gastroenterologii dziecięcej w Białymstoku, Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Warszawie, Wrocławiu, Zabrzu, a także Kaliszu, Kielcach i Opolu.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Komentarze