W 2017 roku urodziło się 21 tys. dzieci więcej niż w roku poprzednim. Demografowie są jednak zgodni, że to tylko przejściowy efekt poprawy sytuacji materialnej rodzin i na rynku pracy. Przejściowy, bo kobiet w wieku rozrodczym będzie coraz mniej. Innymi słowy - życie śmierci nie dogoni

Minister Elżbieta Rafalska może odetchnąć z ulgą. Jej obietnice z marca 2017 roku – ponad 400 tys. żywych urodzeń w 2017 roku – sprawdziły się.

Z wstępnych danych, które 24 stycznia 2018 ogłosił GUS, wynika, że w 2017 roku urodziło się 403 tys. dzieci. Czyli w porównaniu do 2016 roku (382 tys. urodzeń) o 21 tys. urodzeń więcej.

Liczba urodzeń żywych w tysiącach

Rok 2017 według wstępnych danych GUS

GUS

Jest to zgodne z przewidywaniami OKO.press. Analizując efekty programu 500 plus, który wystartował w kwietniu 2016, kilkakrotnie zestawialiśmy dane z dwunastu miesięcy przed momentem analizy (tzw. suma krocząca), co pozwoliło nam już w lipcu 2017 roku oszacować wzrost urodzeń na 21-23 tys (więcej przeczytasz tutaj).

Pełne dane GUS opublikuje 30 stycznia 2018 roku.

Będzie rosło i rosło?

Jak widać na wykresie, w 2016 roku zaczął się trend niewielkiego wzrostu urodzeń – o 13 tys. dzieci więcej niż w 2015 roku,  w 2017  wzrost przekroczył 20 tys. Trudno jednak mieć nadzieję, że osiągniemy choćby poziom najlepszego w XXI wieku wyniku 413 tys. urodzeń z 2010 roku, nie mówiąc o 700 tys. urodzeń z lat 80., czy 500 tys. z lat 90.

Mimo wzrostu urodzeń 2017 rok będzie zapewne kolejnym, w którym liczba zgonów będzie większa niż urodzeń. W połowie 2017 roku zgonów było już 210 tys. W 2015 – 395 tys., w 2016 – 388 tys.

Według PiS wzrost urodzeń w latach 2016-2017 oznacza, że:

  • 500 plus w krótkim okresie czasu wpłynął na decyzje Polek i Polaków dotyczące posiadania dziecka;
  • w dłuższym okresie jest szansa na „baby boom”, a nawet odwrócenie demograficznych trendów.

Demografowie dla rządzących – w tym wiceministra Bartosza Marczuka – są w drugiej kwestii bezlitośni. Prof. Irena Kotowska (demografka warszawskiej SGH, która konsultowała dla ministerstwa prodemograficzny wymiar programu 500 plus) w rozmowach z OKO.press wielokrotnie podkreślała, że trendy demograficzne to nie jest coś, co mierzy się w tak krótkim czasie.

A co ważniejsze – jest wiele czynników, które świadczą o tym, że zmiany mają charakter przejściowy.

Kobiet w wieku rozrodczym będzie ubywać

Jak tłumaczy prof. Kotowska, obecną górkę można tłumaczyć realizacją odroczonych decyzji o rodzicielstwie. Kobiety w wieku 30-34 lat, które teraz rodzą, należą do roczników z wyżu lat 1983-1987. Kolejne roczniki nie będą już tak liczne.

Z roku na roku będzie też maleć ogólna liczba kobiet w wieku rozrodczym. Prognoza ludności GUS wskazuje, że systematycznie będzie też spadać liczba kobiet w wieku o najwyższej płodności, czyli w wieku 25-29 i 30-34 lata.

Szczegółowe dane są zatrważające. W stosunku do 2015 roku spadek liczby kobiet w wieku 25-29 i 30-34 lata wyniesie:

  • w  2020 roku odpowiednio 14 proc i 12 proc,
  • w 2025 – 30 proc. i 24 proc.,
  • w 2030 – 36 proc i 38 proc.

Piotr Pacewicz kilkakrotnie zwracał też w OKO.press uwagę, że gdyby poważnie potraktować pronatalistyczny efekt 500 plus, to program okaże się bardzo kosztowny. Jedno „dodatkowe” dziecko kosztuje budżet państwa ponad 700 tys. złotych, bo roczny koszt 500 plus to ok. 23 mld zł, a dzieci przybywa w porównaniu z 2015 rokiem ok. 33 tys. Oczywiście głównym celem programu jest wspieranie rodzin, w tym –  w pewnym stopniu – wyrównywanie szans osób biedniejszych, więc takie wyliczenie należy traktować tylko poglądowo (porównując np. z kosztem dziecka z in vitro, za które w programie rządowym 2013-2016 państwa płaciło 30 razy mniej).

Nie tylko 500 plus

Dyskusyjna jest też  skala wpływu programu 500 plus na efekt pronatalistyczny. Z pewnością dla osób podejmujących decyzję o posiadaniu dziecka informacja o tak dużym świadczeniu jest istotna. Ale równie ważna może być jest stabilniejsza sytuacja na rynku pracy – spadek bezrobocia czy wzrost wynagrodzeń. Tak uważa dr Iga Magda Instytutu Badań Strukturalnych, a dr Anna Matysiak, demografka z SGH mówi, że „Ludzie reagują na pogorszenie warunków ekonomicznych i opóźniają decyzję o dziecku, przekładając ją na «lepsze czasy».

Najczęściej obserwuje się przyrost płodności po ustąpieniu recesji. Wywołany jest realizacją odroczonych planów prokreacyjnych”.

Warto zauważyć, że w 2017 roku Polaków i Polki cechował wysoki poziom optymizmu dotyczącego własnego życia rodzinnego i zawodowego, co także może ułatwiać decyzje o dziecku.

Ponadto zanim powstało 500 plus w latach 2013-2016 państwo prowadziło kilka innych pozytywnych dla rodzicielstwa działań:

  • wydłużenie urlopów rodzicielskich i ich uelastycznienie;
  • podwyższenie w 2015 roku świadczenia rodzicielskiego do wysokości 1000 zł na dziecko przez 52 tygodnie (tzw. kosiniakowe);
  • stworzenie Karty Dużej Rodziny;
  • wprowadzenie mechanizmu „złotówka za złotówkę” w progach dochodowych uprawniających do świadczeń;
  • zmiana ulg podatkowych na dzieci;
  • weryfikacja kryterium dochodowego i świadczeń rodzinnych;
  • program polityki rodzinnej opracowany w Kancelarii Prezydenta RP przez zespół pod kierunkiem minister Ireny Wóycickiej.

Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym