0:00
Prawa autorskie: Jakub Porzycki / Agencja GazetaJakub Porzycki / Age...
25 grudnia 2022

Abp Jędraszewski na pasterce bronił pensji katechetów. „Mają prawo do słusznej płacy” [SPRAWDZAMY]

Arcybiskup krakowski Marek Jędraszewski podczas świątecznej mszy skrytykował władze miast, które chciałyby skończyć z finansowaniem religii w szkołach z budżetu samorządowego oraz prezydenta za zawetowanie „Lex Czarnek”. W obu przypadkach dopuścił się manipulacji

Wydrukuj

Arcybiskup o Lex Czarnek i prezydencie

Podczas pasterki na Wawelu metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski nie unikał komentowania bieżących wydarzeń politycznych. Od pochwały dla postawy św. Józefa płynnie przeszedł do refleksji na temat odmowy podpisania tzw. Lex Czarnek przez prezydenta.

„Nie wolno w imię spokoju ustępować i w konsekwencji uniemożliwiać rodzicom dostępu do pełnej wiedzy o tym, co niektóre tzw. pozarządowe organizacje pragną głosić małym dzieciom w szkołach i przedszkolach, de facto deprawując ich czyste i niewinne serca” - mówił hierarcha.

Nie wymienił wprost nazwy ustawy ani nazwiska żadnego polityka. Jego słowa są jednak oczywistym nawiązaniem do uzasadnienia Andrzeja Dudy dla jego weta. „Krótko mówiąc, ustawa nie zapewnia tego, na czym mi zależy. Zależy mi na tym, żebyśmy mieli spokój” – mówił prezydent 15 grudnia, gdy ogłaszał swoją decyzję.

Przy okazji arcybiskup dopuścił się drobnej manipulacji. Główną osią sporu wokół Lex Czarnek nie była kwestia informowania rodziców o treści zajęć organizowanych w szkołach przez organizacje pozarządowe, jak zdaje się sugerować Jędraszewski. Co prawda pod naciskiem prezydenta do ustawy wprowadzono obowiązek informowania rodziców o wynikach monitorowania działalności organizacji, która uzyskała zgodę na działalność w szkole, ale nie zmieniło się sedno ustawy. Wciąż ostateczną decyzję o wpuszczeniu danej organizacji do szkoły podejmowałby kurator mianowany przez ministra edukacji.

Jędraszewski przeciwko Częstochowie

Następnie abp Jędraszewski przeszedł do kwestii finansowania religii w szkołach.

„Jeszcze większy niepokój budzą usiłowania ludzi sprawujących władzę w niektórych miastach, aby doprowadzić do usunięcia ze szkół nauczania religii” – mówił biskup.

Tu także nie podał konkretów, ale można domyślać się, że nawiązywał do uchwały radnych Częstochowy z 15 grudnia oraz projektu rezolucji przygotowanej przez radnego z Krakowa.

„Pierwszym krokiem w tym kierunku [usunięcia ze szkół nauczania religii] miałoby się stać zaprzestanie płacenia pensji katechetom. Nie bierze się przy tym pod uwagę tego, że w ten sposób łamie się zarówno konkordat, jak i najbardziej oczywiste prawo do słusznej płacy za wykonywaną pracę” – mówił hierarcha.

Częstochowa nie chce płacić

Czy rzeczywiście władze Częstochowy i Krakowa chcą wyprowadzić religię ze szkół?

Pierwszym krokiem w tym kierunku [usunięcia ze szkół nauczania religii] miałoby się stać zaprzestanie płacenia pensji katechetom.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Tak interpretowana bywa uchwała rady Częstochowy, w której większość ma Lewica. W rzeczywistości jest ona jedynie apelem do rządu o likwidację finansowania lekcji religii z budżetu ich miasta.

Lekcje religii, tak jak wszystkie inne lekcje, są finansowane częściowo z budżetu centralnego, a częściowo z budżetu samorządu. W przypadku Częstochowy lekcje religii kosztują 9,5 miliona złotych rocznie, z czego prawie trzy miliony pokrywa miasto.

Tak pomysł tłumaczył „Krytyce Politycznej” Sebastian Trzeszkowski, pomysłodawca inicjatywy:

„Samorządy przez Polski Ład są zmuszone do szukania oszczędności przy organizowaniu budżetu na przyszły rok i każdą złotówkę oglądamy kilkukrotnie. Z organizacją zajęć religii i tak są problemy. Czasem na zajęcia chodzi tylko jedna osoba. A ponieważ uczniowie dynamicznie rezygnują z zajęć, to proponujemy, że skoro rząd chce nadal finansować religię, niech to robi w całości, a nie kosztem samorządu”.

Częstochowscy radni nie proponują więc odebrania pensji katechetom, a jedynie przerzucenie tego kosztu z samorządu na państwo.

Zresztą trudno ten postulat traktować poważnie. Jego realizacja zakładałaby, że finansowanie religii odbywałoby się na odrębnych zasadach od finansowania pozostałych przedmiotów szkolnych. Ta uchwała nie jest więc realnym programem, a raczej politycznym performansem. Parlamentarny klub Lewicy nigdy nie proponował podobnych rozwiązań. Opowiadał się za to za całkowitym wycofaniem finansowania religii w szkołach.

„Tę pozycję należy wykreślić z budżetu państwa. Zero godzin religii w szkole. Zero złotych na pensje dla katechetów” – pisał w 2021 roku na łamach OKO.press Włodzimierz Czarzasty, jeden z przewodniczących Nowej Lewicy.

Kraków podbija stawkę

Arcybiskupa Jędraszewskiego zapewne mocniej niż uchwała z Częstochowy poruszyła inicjatywa krakowskiego radnego Łukasza Wantucha z prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków. Chce on, by radni Krakowa skierowali rezolucję do rządu i parlamentu, która idzie o krok dalej niż radni z Częstochowy:

„Rada Miasta Krakowa apeluje o zaprzestanie finansowania lekcji religii z budżetu centralnego i samorządowego. Uważamy, że lekcje religii powinny być traktowane wyjątkowo ze względu na swoją specyfikę, a księża i katecheci powinni pracować wyłącznie na zasadach wolontariatu” – napisał w projekcie rezolucji.

Według obliczeń Wantucha, pensje katechetów w Krakowie kosztują ok. 30 mln zł, z czego 10 mln płaci samorząd.

Nawet Wantuch — wbrew temu, co mówił Jędraszewski — nie proponuje wyprowadzenia religii ze szkół. Radny zdaje sobie sprawę, że nie pozwala na to zawarty w 1993 roku konkordat z Watykanem.

Zapisano w nim, że państwo gwarantuje organizowanie lekcji religii przez publiczne szkoły i przedszkola.

Artykuł 12

  1. Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych.
  2. Program nauczania religii katolickiej oraz podręczniki opracowuje władza kościelna i podaje je do wiadomości kompetentnej władzy państwowej.
  3. Nauczyciele religii muszą posiadać upoważnienie (missio canonica) od biskupa diecezjalnego. Cofnięcie tego upoważnienia oznacza utratę prawa do nauczania religii. Kryteria wykształcenia pedagogicznego oraz forma i tryb uzupełniania tego wykształcenia będą przedmiotem uzgodnień kompetentnych władz państwowych z Konferencją Episkopatu Polski.
  4. W sprawach treści nauczania i wychowania religijnego nauczyciele religii podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a w innych sprawach przepisom państwowym.
  5. Kościół katolicki korzysta ze swobody prowadzenia katechezy dla dorosłych, łącznie z duszpasterstwem akademickim.

Rachunek na 1,5 mld złotych

A czy konkordat pozwala na skończenie z finansowaniem lekcji religii z budżetu? Zdania na ten temat są podzielone.

„Konkordat nie przesądza, kto ma finansować lekcje religii w szkołach. Mówi tylko o tym, że państwo ma zapewnić możliwość ich organizowania. Zapisy można więc interpretować dwojako" – mówił kilka lat temu w rozmowie z „Interią” dr hab. Paweł Borecki, kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego na wydziale Prawa i Administracji UW.

Innego zdania są prawnicy wyznaniowi ze Stowarzyszenia SOISH. W komentarzu do propozycji Instytutu Strategie 2050 piszą:

„Jak długo religia stanowi przedmiot nauczania w publicznym systemie edukacji, tak długo na gruncie prawa musi być traktowana równoważnie z innymi przedmiotami, co odnosi się również do zasad finansowania i statusu jej nauczycieli. Dopiero zmiana jej charakteru pozwoliłaby na zastosowanie innych niż obowiązujące, rozwiązań finansowych”.

SOISH dodaje, że

konstytucja ani konkordat nie nakazują organizowania religii w szkołach, a tylko stwarzają taką możliwość.

Ustawodawca ma jednak związane ręce, dopóki Kościół chce z tej możliwości korzystać. A trudno sobie wyobrazić, że instytucja ta zrezygnuje z finansowania pensji kilku tysięcy księży i zakonników. W 2018 roku pensje katechetów kosztowały budżet niemal 1,5 miliarda złotych.

Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne