16 lutego 2021

Aż 72 proc. badanych nie wyklucza głosu na jedną listę opozycji. Ale pułapek nie brakuje [SONDAŻ]

Projekt Zjednoczonej Opozycji ma ogromny potencjał: poparcie go w 2023 roku wyklucza tylko 28 proc. Poparcie PiS wyklucza 60 proc., a 4 na 10 wyborców partii Kaczyńskiego dopuszcza możliwość głosowania na listę opozycji! Ale perspektywa wyborczego triumfu może nie wystarczyć

Sensacyjny sondaż Ipsos dla OKO.press pokazał, że gdyby wybory odbywały się w najbliższą niedzielę, hipotetyczna jedna lista opozycji mogłaby liczyć na 57 proc. głosów i aż 280 mandatów w Sejmie. Ale to nie wszystko. W naszym badaniu sprawdziliśmy również siłę deklaracji wyborców:

  • jak mocno przekonani są do głosowania na jedną listę,
  • jak duży jest elektorat negatywny takiego projektu,
  • jakie są zagrożenia dla jego spójności.

Wniosek w skrócie: projekt jednej listy opozycji daje wielkie możliwości, ale na drodze ku realizacji celu czyhają gęsto rozstawione pułapki – by je pokonać, potrzeba gotowości do rezygnacji z ideowych pryncypiów i politycznej gibkości, jakiej do tej pory u polityków opozycji nie widzieliśmy.

Teraz szczegóły. Co dokładnie zbadaliśmy w sondażu Ipsos? Oprócz standardowych pytań o preferencje wyborcze ("gdyby wybory odbywały się w najbliższą niedzielę"), zadaliśmy pytanie o realistyczny scenariusz wyborów 2023. Brzmiało następująco:

Wiemy, że trudno przewidywać, co się zdarzy za trzy lata, ale chcielibyśmy zapytać, jak może Pan/Pani zagłosować w wyborach w 2023 roku?

Do wyboru były następujące odpowiedzi:

  • na pewno zagłosuję na Koalicję Sił Opozycyjnych: Koalicja Obywatelska, Polska 2050, Lewica, PSL,
  • rozważę głos na Koalicję Sił Opozycyjnych,
  • to mało prawdopodobne, bym zagłosował na Koalicję Sił Opozycyjnych,
  • na pewno nie zagłosuję na Koalicję Sił Opozycyjnych.

Analogiczne pytanie zadaliśmy o poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości.

Spytaliśmy o wybory w 2023 roku, aby badani jak najbardziej abstrahowali od dzisiejszych emocji politycznych związanych z jednej strony z praktyką rządów PiS i z drugiej strony – z podziałami i animozjami po stronie opozycyjnej.

Wynik jest bardzo obiecujący dla jednego bloku opozycji:

Identyczne pytanie o poparcie dla PiS zadaliśmy już w listopadzie 2020 roku – wynik był niemal identyczny, 16 proc. deklarowało, że na pewno zagłosuje na PiS, 59 proc. – że na pewno nie. O Koalicję Sił Opozycji w tym kontekście spytaliśmy po raz pierwszy.

Wielki potencjał jednej listy opozycji

Okazuje się, że tylko 28 proc. badanych deklaruje, że na pewno nie zagłosuje w 2023 roku na Koalicję Sił Opozycyjnych, co oznacza, że aż 72 proc. dorosłych Polaków teoretycznie dopuszcza taką możliwość.

Ten wynik robi wrażenie tym większe, gdy zestawi się go z rezultatem analogicznego pytania, które zadaliśmy o głos na Prawo i Sprawiedliwość:

w tym drugim wypadku aż 60 proc. Polaków deklaruje dziś, że w 2023 roku na pewno nie zagłosuje na PiS. Czyli zaledwie 40 proc. badanych dopuszcza głos na partię Jarosława Kaczyńskiego. To przepaść.

Niewiele również wskazuje, by PiS miał zasoby w postaci ukrytego elektoratu. Klasyczne pytania o preferencje wyborcze – zarówno standardowe, o partie startujące oddzielnie, jak i to w scenariuszu jednej listy opozycyjnej – zadaliśmy tylko badanym deklarującym udział w wyborach w najbliższą niedzielę. Omawiane pytanie o potencjalny głos w 2023 roku zadaliśmy już wszystkim badanym, możemy więc sprawdzić sympatie tych, którzy dziś w wyborach nie wzięliby udziału.

Rewolucji wśród tej grupy nie ma, wyniki są bliźniacze: tylko 29 proc. mówi, że na pewno nie zagłosuje na opozycję, aż 59 proc. - że na pewno nie zagłosuje na PiS.

Jak preferencje wyborców wyglądają w elektoratach partyjnych?

Jak widać, hipotetyczna Koalicja Sił Opozycyjnych ma duże możliwości łowienia wyborców poza elektoratami tworzących ją ugrupowań.

Zaskakujące, że aż połowa wyborców Konfederacji nie odrzuca możliwości głosu na KSO. Wręcz zdumiewające są odpowiedzi elektoratu PiS: aż 4 na 10 wyborców partii Kaczyńskiego nie wyklucza głosu na opozycję.

Oczywiście – podkreślamy to mocno – te opinie dotyczą projektu na razie mglistego, bo jedna lista po pierwsze nie istnieje, po drugie, nie wiemy, jakie miałaby założenia programowe, po trzecie zaś, kto nadawałby jej ton: czy siłą dominującą byłaby Koalicja Obywatelska, czy Polska 2050 (obie formacje mają w naszym sondażu partyjnym po 20 proc. poparcia).

Tak czy inaczej sondaż dowodzi, że:

  • władza PiS się zużywa i rośnie potencjał zmiany,
  • wyborcy partii opozycji są wstępnie bardzo otwarci na wspólny start w wyborach.

Wyborcy KO najbardziej przekonani do jednej listy

Słowo "wstępnie" jest w tym wypadku kluczowe: 72 proc. badanych nie wyklucza głosu na Koalicję Sił Opozycyjnych, ale tylko 33 proc. deklaruje, że na pewno zagłosuje w 2023 na taki projekt. Dla porównania w przypadku PiS 19 proc. ankietowanych twierdzi, że na pewno zagłosuje na partię Kaczyńskiego.

Innymi słowy, sufit poparcia dla zjednoczonej opozycji znajduje się o wiele wyżej od obozu władzy, ale też trudniej będzie do niego doskoczyć.

Do głosowania na jedną listę opozycji najbardziej są przekonani zwolennicy Koalicji Obywatelskiej, co nie dziwi: to KO najczęściej podnosi konieczność stworzenia wyborczego porozumienia. Wśród wyborców pozostałych ugrupowań bezwarunkowy entuzjazm wobec wspólnego startu jest mniejszy - 60 proc. wyborców PSL, połowa wyborców Lewicy i 46 proc. zwolenników Polski 2050 nie jest przekonanych na 100 proc. Do jednej listy trzeba ich będzie przekonać innymi argumentami, niż tylko sam wspólny start z perspektywą doskonałego wyniku.

W ten sposób dochodzimy do problemów, które opozycja musiałaby rozwiązać przed wspólnym startem:

  • jak ułożyć listy, by uwypuklić różnorodność i dać wyborcom realny wybór,
  • jak wąski lub szeroki miałby być zakres porozumienia programowego,
  • jak pogodzić różnice w kwestiach budzących największe emocje społeczne takich jak prawo do aborcji, stosunek do relacji państwa z Kościołem, kwestia legalizacji związków osób tej samej płci.

Jak duża jest skala tego wyzwania, pokazuje ostatni publiczny spór o stosunek do kwestii aborcji w Platformie Obywatelskiej – jeśli takie emocje wywołuje to w jednej partii, jak w spójny sposób pokazać różne stanowiska w gronie dziewięciu ugrupowań?

Pojawiały się propozycje szukania minimum programowego – "sprzątania po PiS" (Marka Borowskiego), a nawet pomysł wyborów "Sejmu Wielkiego" – koalicja idzie po władzę, aby przywrócić podstawy demokracji i już po roku zorganizować kolejne wybory na zasadzie "normalnej" rywalizacji (Adama Szłapki; więcej o tym tutaj).

Różnice pokoleniowe mogą być problemem

Tym bardziej, że na różne poglądy dotyczące praw kobiet i mniejszości nakładają się różnice pokoleniowe. Dziś najmocniej przekonani do koncepcji Zjednoczonej Opozycji są starsi wyborcy (największy odsetek deklaracji pewności głosu), młodsi – deklarują ostrożne poparcie, ale przyglądają się, co będzie dalej:

Co więcej, na podział pokoleniowy nakłada się również podział wg płci: twardzi zwolennicy wspólnego startu dominują wśród starszych mężczyzn, miękki – a więc kluczowy, bo trzeba go stale przekonywać i utwierdzać w wyborze – elektorat takiego projektu to młode kobiety:

To różnica nie tylko statystyczna, ale również podział, który przekłada się na wybory ideowe i co za tym idzie – oczekiwania wobec polityków. Przykład? Młode kobiety w 82 proc. w listopadowym sondażu Ipsos dla OKO.press opowiadają się za prawem do aborcji do 12. tygodnia ciąży, starsi mężczyźni – zaledwie w 42 proc.

Rzecz jasna, to nie są przeszkody nie do pokonania przy tworzeniu jednej listy, ale na pewno zagrożenie dla tego projektu: dziś jeszcze nie wyartykułowane, ale im bliżej będzie wyborów, tym sprzeczności programowe i oczekiwania różnych grup wyborców będą przybierać na sile.

Sondaż i ogromna – choć wstępna – przychylność Polek i Polaków to jedno, praktyczna robota polityczna, to drugie.

Mrzonka przyspieszonych wyborów

Ważna informacja: czasu, by się rozumnie dogadać będzie sporo, bo perspektywa przyspieszonych wyborów nie wydaje się obecnie realna.

Po pierwsze, do skrócenia kadencji Sejmu wg Konstytucji potrzeba 307 głosów - a więc zgody PiS.

1. Sejm i Senat są wybierane na czteroletnie kadencje. Kadencje Sejmu i Senatu rozpoczynają się z dniem zebrania się Sejmu na pierwsze posiedzenie i trwają do dnia poprzedzającego dzień zebrania się Sejmu następnej kadencji.

2. Wybory do Sejmu i Senatu zarządza Prezydent Rzeczypospolitej nie później niż na 90 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu, wyznaczając wybory na dzień wolny od pracy, przypadający w ciągu 30 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu.

3. Sejm może skrócić swoją kadencję uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby posłów. Skrócenie kadencji Sejmu oznacza jednoczesne skrócenie kadencji Senatu. Przepis ust. 5 stosuje się odpowiednio.

4. Prezydent Rzeczypospolitej, po zasięgnięciu opinii Marszałka Sejmu i Marszałka Senatu, może w przypadkach określonych w Konstytucji zarządzić skrócenie kadencji Sejmu. Wraz ze skróceniem kadencji Sejmu skrócona zostaje również kadencja Senatu.

5. Prezydent Rzeczypospolitej, zarządzając skrócenie kadencji Sejmu, zarządza jednocześnie wybory do Sejmu i Senatu i wyznacza ich datę na dzień przypadający nie później niż w ciągu 45 dni od dnia zarządzenia skrócenia kadencji Sejmu. Prezydent Rzeczypospolitej zwołuje pierwsze posiedzenie nowo wybranego Sejmu nie później niż na 15 dzień po dniu przeprowadzenia wyborów.

6. W razie skrócenia kadencji Sejmu stosuje się odpowiednio przepis ust. 1.

Po drugie, nawet gdyby opozycja (np. z Porozumieniem Jarosława Gowina) uzyskała zwykłą większość 231 posłów i powołała rząd techniczny, prawdopodobnie taki gabinet musiałby rządzić do końca kadencji, bo jak wynika z art. 225 ustawy zasadniczej przesłanka do skrócenia kadencji wynikająca np. z nieuchwalenia budżetu nie jest obligatoryjna dla prezydenta. Podobnie prezydent nie musi przyjmować dymisji wynikającej z rezygnacji Prezesa Rady Ministrów – to konsekwencja art. 162 Konstytucji.

Jeżeli w ciągu czterech miesięcy od dnia przedłożenia Sejmowi projektu ustawy budżetowej nie zostanie ona przedstawiona Prezydentowi Rzeczypospolitej do podpisu, Prezydent Rzeczypospolitej może w ciągu 14 dni zarządzić skrócenie kadencji Sejmu

1. Prezes Rady Ministrów składa dymisję Rady Ministrów na pierwszym posiedzeniu nowo wybranego Sejmu.

2. Prezes Rady Ministrów składa dymisję Rady Ministrów również w razie:

1) nieuchwalenia przez Sejm wotum zaufania dla Rady Ministrów,

2) wyrażenia Radzie Ministrów wotum nieufności,

3) rezygnacji Prezesa Rady Ministrów.

3. Prezydent Rzeczypospolitej, przyjmując dymisję Rady Ministrów, powierza jej dalsze sprawowanie obowiązków do czasu powołania nowej Rady Ministrów.

4. Prezydent Rzeczypospolitej, w przypadku określonym w ust. 2 pkt 3, może odmówić przyjęcia dymisji Rady Ministrów.

Po trzecie, opozycji zostałby manewr związany z powołaniem rządu technicznego, by po jakimś czasie nie udzielić mu wotum zaufania, co rozpoczęłoby procedurę trzech kroków opisanych w art. 154 i 155 Konstytucji , która mogłaby się skończyć skróceniem kadencji bez zgody PiS i prezydenta Dudy. Ale polityczny koszt takiej operacji byłby ogromny.

1. Prezydent Rzeczypospolitej desygnuje Prezesa Rady Ministrów, który proponuje skład Rady Ministrów. Prezydent Rzeczypospolitej powołuje Prezesa Rady Ministrów wraz z pozostałymi członkami Rady Ministrów w ciągu 14 dni od dnia pierwszego posiedzenia Sejmu lub przyjęcia dymisji poprzedniej Rady Ministrów i odbiera przysięgę od członków nowo powołanej Rady Ministrów.

2. Prezes Rady Ministrów, w ciągu 14 dni od dnia powołania przez Prezydenta Rzeczypospolitej, przedstawia Sejmowi program działania Rady Ministrów z wnioskiem o udzielenie jej wotum zaufania. Wotum zaufania Sejm uchwala bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

3. W razie niepowołania Rady Ministrów w trybie ust. 1 lub nieudzielenia jej wotum zaufania w trybie ust. 2 Sejm w ciągu 14 dni od upływu terminów określonych w ust. 1 lub ust. 2 wybiera Prezesa Rady Ministrów oraz proponowanych przez niego członków Rady Ministrów bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Prezydent Rzeczypospolitej powołuje tak wybraną Radę Ministrów i odbiera przysięgę od jej członków.

1. W razie niepowołania Rady Ministrów w trybie art. 154 tryb powoływania Rady Ministrów ust. 3 Prezydent Rzeczypospolitej w ciągu 14 dni powołuje Prezesa Rady Ministrów i na jego wniosek pozostałych członków Rady Ministrów oraz odbiera od nich przysięgę. Sejm w ciągu 14 dni od dnia powołania Rady Ministrów przez Prezydenta Rzeczypospolitej udziela jej wotum zaufania większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

2. W razie nieudzielenia Radzie Ministrów wotum zaufania w trybie określonym w ust. 1, Prezydent Rzeczypospolitej skraca kadencję Sejmu i zarządza wybory.

Dlatego wybory zapewne odbędą się jesienią 2023 roku, przed nami więc jeszcze wiele zmian w sondażach, partyjnych przepychanek, starć ambicji liderów i programowych potyczek. Czy jedna lista opozycji jest realna, przekonamy się ostatecznie najwcześniej za dwa lata.

Sondaż Ipsos zrealizowany metodą CATI w dniach 10-12 lutego 2021 roku. Badanie na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków N=1014. Losowanie próby miało charakter warstwowo-proporcjonalny. Kontrolowano miejsce zamieszkania respondenta pod względem województwa i kategorii wielkości miejscowości.

Udostępnij:

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej". Pochodzi z Sieradza

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne