Prawa autorskie: STEFANIAKSTEFANIAK
09 listopada 2022

Bart Staszewski pozywa TVP za kampanię nienawiści i oczernianie

Bart Staszewski, autor kampanii “Strefy wolne od LGBT” pokazującej konsekwencje homofobicznych uchwał samorządowych, złożył pozew przeciwko TVP w związku z naruszeniem dóbr osobistych. Był bohaterem co najmniej 134 nienawistnych i szkalujących materiałów TVP 

Staszewski zarzuca TVP kłamstwa, manipulacje i brak bezstronności. Domaga się przeprosin, zadośćuczynienia i emisji filmu w jego reżyserii o równości małżeńskiej. Przypomina, że Telewizja Polska SA wielokrotnie publikowała materiały o nim, przedstawiając go w jednoznacznie niekorzystnym świetle.

Widżet projektu Aktywni Obywatele - Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG

Urodzony w 1990 roku Bart Staszewski jest współzałożycielem stowarzyszenia Marsz Równości w Lublinie oraz Miłość Nie Wyklucza, a także twórcą filmu dokumentalnego Artykuł osiemnasty (2017; chodzi o art. 18 Konstytucji RP o ochronie małżeństwa, interpretowany przez prawicę jako wyłączność dla związków hetero — red.). Konsekwentnie walczy z wykluczaniem społeczności LGBT. To jego po Marszu Równości 2018 w Częstochowie ówczesny minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński chciał ścigać za Orła na tęczowej fladze.

Strefa wolna od praw człowieka

Staszewski jest jednak przede wszystkim znany jako autor projektu „Strefy”, czyli „znaku drogowego”. W ramach akcji artystyczno-społecznej stawiał i fotografował znaki z napisem „Strefa wolna od LGBT” w miejscowościach, gdzie samorządy przyjęły uchwały dyskryminacyjne wobec współobywateli LGBT. Akcja miała ogromny oddźwięk społeczny. Kiedy zdjęcia ze znakiem "strefy” pojawiły się na początku 2020 r. na Facebooku, do Staszewskiego zaczęły się zgłaszać osoby nieheteronormatywne z tych właśnie miejscowości.

Staszewski: “Dzięki marszowi i akcji z tablicami spotkałem Kazimierza, 58-letniego geja z małej miejscowości, który całe życie się ukrywał, ale od niedawna zaczął żyć otwarcie i teraz nawet pisze protesty do gminy. I 18-letniego chłopaka, który od razu powiedział, że nie będzie się ukrywał. I dziewczynę, która – kiedy jej miasto zrobiło się „strefą” – zaczęła organizować spotkania dla innych osób LGBT, żeby nie czuli się sami. To oni robią pracę u podstaw. Dodają innym odwagi i chcą robić więcej – budzi się w nich aktywizm. Jak sobie pomyślę, co sam miałem w głowie, kiedy miałem 18 lat… To niesłychana zmiana. Tak się tworzy społeczeństwo obywatelskie” (wypowiedź z czerwca 2020 dla Biura RPO. Źródło: “Z URZĘDU. Nieurzędowy raport ze skarg, rozmów, spotkań z Rzecznikiem Praw Obywatelskich VII Kadencji 2015–2020 Adamem Bodnarem”, s. 87)

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zaskarżył homofobiczne uchwały do sądów administracyjnych. Stało się to już w 2019 r. - więc już przed akcją Staszewskiego było wiadomo, że uchwały samorządowe rodzą poważne wątpliwości. Wojewódzkie sądy, a następnie Naczelny Sąd Administracyjny przyznały RPO rację i unieważniły je. Wskazały, że rezolucje „przeciwko ideologii LGBT” miały charakter dyskryminujący. Godziły w godność osób LGBT, a samorządy, które je przyjęły, przekroczyły uprawnienia.

fot. FB Bart Staszewski

Na początku czerwca 2020 Bodnar ostrzegał, że uchwały „anty-LGBT” mogą grozić cofnięciem funduszy unijnych.

Państwo PiS atakuje, bo chce utrzymać władzę

Atak na Staszewskiego zaczął się dopiero w czerwcu 2020 r. Trwała wtedy kampania wyborcza i tracący w sondażach Andrzej Duda zaczął używać argumentów homofobicznych. Staszewski po komentarzu Dudy, że „LGBT to nie są ludzie”, poszedł do niego ze zdjęciami młodych osób, które popełniły samobójstwo z powodu homofobii, jakiej doświadczali.

Wcześniej akcja Staszewskiego nie budziła protestów - choć trwała już kilka miesięcy.

“Na początku nie mieli problemu z określeniem «strefa wolna od LGBT». Tak o tych samorządach mówiły media, w tym media prawicowe. Dopiero jak opinia publiczna, zwłaszcza zagraniczna, zaczęła krytykować te uchwały, zaczęli odwracać kota ogonem i mówić, że żadnych stref nie ma. Że to tylko aktywiści sobie wymyślili problem. Jak pojawiły się prawdziwe, realne koszty ogłaszania się «strefami wolnymi od» – niepochlebne artykuły, zablokowanie Funduszy Norweskich, zrywanie umów przez miasta partnerskie na Zachodzie, to wtedy zaczęło ich to uwierać…” - mówił OKO.press Staszewski.

“To się działo gdzieś tak od połowy 2020 roku. Na początku nie zwracałem na to większej uwagi. Ale po jakimś czasie okazało się, jak jest skuteczne: te setki ohydnych grafik z napisem «kłamca», «oszust». Łapanie za słowa… Jestem aktywistą, komentuję rzeczywistość w mediach społecznościowych, ale nie byłem osobą publiczną, nie jestem politykiem. A tu każdy mój komentarz spotykał się z odpowiedzią prawicowych mediów i publicystów, wyciągano mi każdą nieścisłość, niedopowiedzenie (kiedy np. skomentowałem na gorąco zatrzymywanie Margot w sierpniu 2020, nie wiedząc jeszcze, za co jest zatrzymywana). Nic mi nie było wolno, bo trwało polowanie. Za każdy ostrzejszy wpis grożono mi pozwami. Każdy błąd i nieścisłość była dowodem, że «kłamię»”.

W sierpniu 2021 r. Staszewski opowiadał OKO.press, że atak na niego miał wszystkie cechy ataku koordynowanego na wysokim szczeblu – tak jak to się dzieje w sprawach opisywanych przez nas w cyklu “Na celowniku” . Proceder ten polega na tym, że wobec obywatela wziętego na celownik państwo PiS stosuje wszystkie dostępne metody: hejt, kampanię nienawiści, ale także ataki sądowe. Więc gminy napiętnowane przez Staszewskiego wytaczały mu sprawy sądowe. Niektóre z nich toczą się do dziś. Te, które się skończyły, wygrał Staszewski.

TVP bierze na celownik

Do ataku trolli dołączyła telewizja rządowa. Kulminacja propagandy TVP przypadła na wrzesień 2020 roku – po wyborach prezydenckich i po ataku policji na demonstrantów broniących Margot (w nocy z 7 na 8 sierpnia policja zatrzymała prawie 50 osób, niektóre zupełnie przypadkowo – zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich doszło wtedy do eskalacji policyjnej przemocy).

Maraton nienawiści organizowany po tych wydarzeniach wobec Staszewskiego rozpoczynał się w TVP od “Jedziemy” Michała Rachonia, później włączały się “Wiadomości” z Danutą Holecką, a na koniec było “W tyle wizji”. W żadnym rządowo-telewizyjnym materiale nie zamieszczono jakiegokolwiek komentarza aktywisty, choć głos zabierali krytykujący jego działania komentatorzy i politycy.

Staszewski mówił OKO.press, że był moment, kiedy wyjście do sklepu wiązało się dla niego z ryzykiem fizycznego ataku. Teraz podkreśla, że nienawistny przekaz znalazł odbiorców, którzy pisali do niego obrzydliwe komentarze. Np. że jest "tęczową, nazistowską kurwą” albo że “mi wyjebią w ryj jak mnie spotkają” że “doły z wapnem już na mnie czekają”.

134 materiały za 5 mln zł, 11 programów w rządowej telewizji

Z raportu agencji informacyjnej Press Service, dołączonego do pozwu Staszewskiego, wynika, że tylko od stycznia 2020 r. do lipca 2021 r. na różnych kanałach TVP opublikowała co najmniej 134 materiały. Ich wartość (w przeliczeniu na czas reklamowy) to ok. pięć milionów złotych. Prawie wszystkie miały wydźwięk negatywny (89 proc.). Skupiały się wyłącznie na bagatelizowaniu problemów społeczności LGBT, którą ukazywano jako synonim dewiacji, demoralizacji i upadku tradycyjnych wartości.

Staszewski wylicza, że mówiono o nim m.in. siedmiokrotnie w głównym wydaniu “Wiadomości” oraz siedmiokrotnie w głównym wydaniu “Panoramy”. Rządowe media przedstawiały go jako twórcę fakenewsów, kłamcę i osobę szkodzącą wizerunkowi Polski za granicą. Argumentacja była taka, że władze samorządowe w uchwałach o “strefach wolnych od LGBT” piętnowały co prawda osoby nieheteronormatywne, ale nie wypędzały ich. Więc miejscowości, w których obowiązywały uchwały, nie były tak naprawdę “strefami wolnymi od LGBT”. Argumenty te powtarzano, mimo iż Staszewski swoją akcją pokazał, że uchwały o strefach dotknęły i skrzywdziły konkretnych ludzi.

Jest jeszcze prawo prasowe

Jest jeszcze coś. Do pozwu Staszewski dołącza ekspertyzę Krzysztofa Lufta, której przeanalizował 11 audycji o Staszewskiem, w tym wydania “Wiadomości” i “Panoramy”. Samo ich wyliczenie pokazuje, jaka była skala ataku państwa PiS na Staszewskiego:

  • „Wiadomości” – 16 IX 2020
  • „Jedziemy” – 22 IX 2020
  • „Wiadomości” – 22 IX 2020
  • „Minęła 20” – 23 IX 2020
  • „Panorama” – 24 IX 2020
  • „Panorama” – 28 IX 2020
  • „Wiadomości” – 28 IX 2020
  • „Wiadomości” – 30 IX 2020
  • „Panorama” – 7 III 2021
  • „Wiadomości” – 7 III 2021
  • „Wiadomości” – 10 III 2021
  • „Wiadomości” – 12 V 2021

“Emisja tych audycji była skomasowana w krótkim okresie od 16 do 30 września 2020, a kolejne trzy parę miesięcy później w okresie 7-10 marca 2021 – pisze ekspert. W dodatku ich zawartość tematyczna jest bardzo zbliżona, zarówno jeśli chodzi o ich szerszy temat - praw osób LGBT, jak i wątku Barta Staszewskiego".

Stąd można je potraktować łącznie jako jedną kampanie medialną.

"Z uwagi na wybiórcze przedstawianie faktów i pomijanie istotnych okoliczności, a także radykalną jednostronność audycje te naruszają w sposób rażący ustawowe zasady dotyczące bezstronności i rzetelności sformułowane w art. 6 ust. 1 Prawa Prasowego i art. 21 ust 1 i 2 ustawy o radiofonii i telewizji".

Zdaniem eksperta audycje naruszają również zasadę rzetelności wykorzystania informacji wymienioną w art. 12 ust. 1 Prawa Prasowego, jak i zasady wyważenia, bezstronności i rzetelności w ukazywaniu zjawisk, do których przestrzegania zobowiązuje nadawców publicznych art. 21 ustawa o radiofonii i telewizji. “Bart Staszewski jest w analizowanych audycjach przedstawiany nie tylko jako kłamca i oszust oczerniający Polskę za granicą, ale także jako element zdemoralizowanego świata zła, przestępstwa i rozpusty. (...) Lokowany jest w kontekście scen przedstawiających obsceniczne i wulgarne zachowania (znaczna część z nich nie pochodzi zresztą z Polski). Tak bowiem przedstawiona została w audycjach społeczność LGBT”.

“Łamanie zasad szczególnej staranności i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zasady prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk oraz zasad bezstronności i wyważenia mogą prowadzić do naruszenia dobrego imienia i dóbr osobistych osób których dotyczą publikacje prasowe”.

Krzysztof Luft podkreśla, że tak właśnie się stało w przypadku Bartosza Staszewskiego.

Staszewskiego reprezentują adwokaci: adw. Paweł Knut i adw. Maciej Ślusarek oraz adwokatka Anna Mazurczak.

“Ten pozew to nie jest zamach na wolność słowa TVP, to narzędzie ochrony prawnej przed przemocą. Celem jest zatrzymanie zachęcania do nienawiści nie tylko wobec Barta, ale całej społeczności LGBT+ w Polsce”

- mówi mec. Anna Mazurczak.

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne