Bunt Rady PISF. Wzywa Wróblewską do wyjaśnienia działań wobec Rozwód, wyraża „oburzenie środowiska”
Punkt zwrotny? Rada PISF, która wcześniej raczej „kupowała” argumenty ministry kultury za odwołaniem Rozwód, wzywa Wróblewską do wyjaśnienia „podjętych działań i niewykorzystania mniej drastycznych rozwiązań, które nie uderzałyby w podmiotowość środowiska filmowego”. Pisze o „oburzeniu”
W piątek 29 listopada 2024 po południu Rada Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej wydała dwa krótkie, ale kategoryczne w tonie uchwały.
„W związku z oburzeniem środowiska filmowego spowodowanym trybem odwołania Karoliny Rozwód ze stanowiska dyrektora Instytutu, Rada PISF zwraca się do ministerstwa kultury o przedstawienie opinii publicznej pisemnego uzasadnienia, które wyjaśni racjonalność i proporcjonalność podjętych działań oraz wskaże powód niewykorzystania innych, mniej drastycznych rozwiązań, które nie uderzałyby w podmiotowość środowiska filmowego” [podkr. – OKO.press].
Brzmi to jak ultimatum dla ministry,
która 30 października 2024 przedstawiła wybranej na pięć lat w konkursie dyrektorce PISF Karolinie Rozwód, propozycję nie do odrzucenia. A Maciej Dydo, dyrektor Departamentu Prawa Autorskiego i Filmu, położył przed dyrektorką przygotowaną wcześniej rezygnację „z powodów osobistych”.
Stanowisko jest istotne nie tylko dlatego, że Rada, jako ciało opiniująco-kontrolne wobec PISF, publicznie wyraża sprzeciw wobec metod i argumentów zastosowanych przy odwołaniu Rozwód.
Rada informuje też opinię publiczną o rozpowszechnionym w środowisku filmowców zaskoczeniu, rozczarowaniu i oburzeniu postępowaniem ministry.
Przeczytaj także:
W drugiej uchwale Rada apeluje o „opublikowanie wszystkich dokumentów i materiałów związanych z pracami Rady dotyczącymi odwołania Karoliny Rozwód”, przy czym chodzi – w uproszczeniu – o dokumenty, których nie obejmuje tajemnica śledztwa, jakie prowadzi CBA na zlecenie Prokuratury. Rada chce tutaj bronić swego dobrego imienia przed zarzutami, że weszła w porozumienie z ministerstwem. I że coś ukrywa przed opinią publiczną kosztem interesów środowiska, których chciała bronić Rozwód.
Przewodniczący Rady Andrzej Jakimowski mówił OKO.press, że „protokoły z czterech w sumie posiedzeń Rady na temat odwołania pani Rozwód będą prędzej czy później ujawnione. Raczej prędzej. Będę walczył, żeby niczego nie zamiatać pod dywan”. Ministerstwo zobowiązało jednak członków i członkinie Rady do zachowania tajemnicy, pod rygorem aż dwóch artykułów kodeksu karnego.
Kulisy, czyli wrzenie w środowisku
Jak dowiaduje się OKO.press, środowisko filmowe nie uspokaja się po czystce w PISF i nadal domaga się wyjaśnienia całej sprawy. Jak informowało 20 listopada Stowarzyszenie Filmowców Polskich „Zarząd przeprowadził dyskusję na temat sytuacji w PISF. Jej efektem będzie spotkanie najważniejszych organizacji reprezentujących środowisko filmowe w celu znalezienia sposobu na przywrócenie Instytutowi niezależności, która sprawi, że nadrzędnym kryterium podejmowanych decyzji o dofinansowaniu będzie wartość artystyczna projektów”.
Stowarzyszenie nie informuje na swej stronie o liście, jaki Zarząd (z przewodniczącym Grzegorzem Łoszewskim) skierował do ministry kultury w sprawie Karoliny Rozwód. Zarząd wymienił swoje wątpliwości, domagał się wyjaśnień, prosił o spotkanie. Z informacji OKO.press wynika, że
ministra odpowiedziała przy pomocy znanej z mediów argumentacji i nie wyznaczyła daty spotkania.
Do zapowiadanej narady organizacji filmowych doszło 25 listopada. Krytykowany przez wiele osób Jakimowski wyjaśniał „złożoną sytuację”, w jakiej znalazła się Rada i tłumaczył prawne meandry odwołania Rozwód.
Także podczas czwartkowego (28 listopada) posiedzenia siedmioosobowego zarządu Gildii Reżyserów Polskich, którego Jakimowski jest członkiem, przewodniczący Rady PISF musiał się tłumaczyć z „ugodowej” postawy Rady.
Rozwód: Dziękuję środowisku filmowemu
OKO.press zapytało Karolinę Rozwód, jak komentuje stanowiska Rady PiSF:
"Jestem stroną w sporze, ale uważam, że środowisko filmowe zareagowało słusznym oburzeniem na praktyki stosowane przez ministerstwo kultury, w które z nieznanych mi powodów pani ministra próbowała wmanewrować Radę PISF. W postępowaniu wobec mnie Rada została de facto i de iure pominięta, a następnie
pani ministra najwyraźniej wymagała od niej powzięcia ex post uchwały potwierdzającej podjętą wbrew prawu decyzję
o odwołaniu mnie ze stanowiska dyrektora PISF (bez zapoznania się z opinią Rady).
Dlatego opinia publiczna powinna dowiedzieć się, jakie były powody odwołania mnie po upływie niecałych czterech miesięcy z pięcioletniej kadencji. Przecież powody takiej decyzji powinny być wielkiej wagi,
a ja do dzisiaj nie wiem, dlaczego to się stało.
Nie mam sobie nic do zarzucenia, ściśle przestrzegałam prawa i wszystkich procedur.
Niestety, mogę się domyślać, że naruszyłam reguły gry tej Instytucji, które odziedziczyliśmy po dyrekcji pana Śmigulskiego. Zamiast jednoosobowo rozdawać miliony złotych, korzystając z „podpowiedzi”, dążyłam do zwiększenia transparentności w decyzjach o przyznawaniu dotacji i oddania głosu ekspertom delegowanym przez środowiska filmowe. Mam nadzieję, że o decyzji pani ministry nie decydowały jeszcze gorsze intrygi, układy i personalne ambicje.
Dziękuję środowisku filmowemu za próby wyjaśnienia sprawy. Będę w sądzie bronić swego dobrego imienia naruszonego przez panią ministrę" – powiedziała nam Rozwód.
Jakimowski wyrażał już żal i rozczarowanie
11-osobowa Rada PISF powołana jeszcze za czasów PIS, do tej pory zajmowała w sporze o odwołanie Rozwód zrozumienie dla stanowiska ministerstwa.
Według komunikatu z 24 listopada „Rada uznała, że przedstawione przez panią dyrektor Rozwód powody podpisania umowy nie mogą usprawiedliwić złamania ustawy o finansach publicznych i przegłosowała uchwałę o zasadności odwołania stosunkiem głosów 8 za, 1 przeciw i 2 głosy wstrzymujące się”. Rozwód przedstawiła – jak widać bez skutku – swoje argumenty na nieformalnym spotkaniu z 7 osobami z Rady 16 listopada, po tym, jak okazało się, że nie może wziąć udziału w posiedzeniu Rady z udziałem min. Wróblewskiej.
Jakimowski podpisał powyższy komunikat jako przewodniczący Rady, ale „we własnym imieniu” mówił OKO.press: "Tak, jest mi bardzo żal. Jestem w ogóle rozczarowany stylem, w jakim to wszystko przebiegło, poszło po ekstremach. I dlatego jest mi naprawdę bardzo żal. Bo bardzo kibicowałem pani Rozwód.
Nawet jeżeli popełniła błędy, nie usprawiedliwia to, żeby w tak bezduszny, obcesowy sposób się z nią pożegnać".
Dyrektorka kontra ministra
Przypomnijmy, że ministerstwo kultury na stronie internetowej zarzuciło 6 listopada 2024 Karolinie Rozwód „kontynuację praktyk, które były przedmiotem zawiadomień do Prokuratury i CBA na działalność Radosława Śmigulskiego” [dyr. PISF od grudnia 2018 do kwietnia 2024]. PISF złożył dodatkowo doniesienie o zagrożonym wysoką karą więzienia przestępstwie Rozwód, jakie miała popełnić, podpisując umowę na dotację z Aurum Film, producentem filmu „Ministranci”. Promesę tej dotacji podpisał Śmigulski 13 grudnia 2023.
Ministra argumentowała, że Rozwód "przekroczyła ustawę o finansach publicznych (...) Okazało się, że umowa, która była przedmiotem zawiadomienia do prokuratury, w stosunku do której toczy się postępowanie przygotowawcze, została podpisana, a pieniądze bardzo szybko wypłacone. Szybciej niż w przypadku innych umów”.
Rozwód kwestionuje te zarzuty (m.in. wyjątkowego pośpiechu z wypłatą środków), opowiada o zgodnej z prawem procedurze zatwierdzania dotacji przez kolejne komórki PISF i zapowiada, że złoży pozew przeciwko ministrze kultury. Wcześniej zażądała przeprosin w przedsądowym wezwaniu z 13 listopada, twierdząc, że słowa Wróblewskiej „szkalują jej dobre imię i naruszają jej dobra osobiste, nosząc przy tym znamiona zniesławienia”.
W wyjaśnieniach dla OKO.press ministra Wróblewska określiła wypowiedzi Rozwód jako
„nietrafione insynuacje pod adresem ministerstwa, które godzą w środowisko”,
a jej rezygnację określiła jako samodzielną decyzję.
„Mnożą się koncepcje, co się tak naprawdę stało, a stało się to, że pani Karolina podjęła decyzje dotyczące zawarcia umów i wypłaty środków, działając tym samym na szkodę PISF i złożonych przez Instytut zawiadomień do Prokuratury” – pisała do OKO.press min. Wróblewska.
Przypomnijmy, że ostre oświadczenie ministerstwa kultury (a w ślad za nim zawiadomienie do prokuratory) zostało wysłane dzień po tym, jak Karolina Rozwód próbowała 5 listopada odwołać swoją rezygnację, argumentując, że została ona na niej bezprawnie wymuszona. Zanim to nastąpiło, ministra publicznie chwaliła Rozwód i wyrażała żal z powodu jej rezygnacji.

Komentarze