Po latach ostentacyjnego przepychu i oligarchicznego systemu Fideszu nowa władza obiecuje skromniejsze państwo, mniej odizolowane od obywateli
Pierwsze tygodnie rządów Petera Magyara na Węgrzech – który 19 maja przyjeżdża z wizytą do Polski – pokazują siłę politycznych obrazów i mediów społecznościowych. Nowa władza transmituje wejścia do pałaców poprzedniej ekipy, pokazuje luksus elit Fideszu, zapowiada skromniejszy styl rządzenia i obiecuje rozliczenia. Na razie jednak to przede wszystkim moment powyborczej euforii. Prawdziwy test dla TISZY dopiero nadejdzie, gdy polityczny spektakl będzie musiał ustąpić miejsca trudnym reformom i długim procesom rozliczeń prowadzonych przez prokuraturę i sądy.
Péter Magyar i jego współpracownicy mają wyraźny talent do wykorzystywania symboli, języka wizualnego i politycznego spektaklu. Jednym z najbliższych współpracowników Magyara jest Márk Radnai – aktor i reżyser teatralny oraz telewizyjny, od 2024 roku wiceprezes TISZY – współodpowiedzialny za wizualny sukces ugrupowania i budowanie jego politycznego wizerunku.
Kampania była starannie wyreżyserowana pod względem scenografii i obrazów. Magyar konsekwentnie odwoływał się do narodowych symboli i emocji. Na wiece zawsze wchodził z flagą Węgier, pojawiał się także w tradycyjnym historycznym stroju. Wieczór wyborczy zorganizowano w restauracji położonej po drugiej stronie Dunaju od imponującego budynku węgierskiego parlamentu.
Polityczny przekaz był prosty: oto nowa siła patrząca na centrum władzy z zewnątrz, gotowa je przejąć.
Równie symboliczny charakter miały wydarzenia towarzyszące zaprzysiężeniu nowego rządu. W parlamencie wystąpiła orkiestra złożona z chłopców z mniejszości romskiej, pochodzących z miejscowości Sükösd, położonej w jednej z najbiedniejszych części kraju. Wykonała utwór „Zöld az erdő, zöld a hegy is”, uznawany za hymn społeczności romskiej na Węgrzech. Pierwszy raz ta pieśń zabrzmiała w budynku parlamentu. Posłowie ze skrajnie prawicowego ugrupowania Mi Hazánk demonstracyjnie opuścili wtedy salę.
W medialnych relacjach pojawiły się także obrazy Magyara stojącego wraz z trzema synami – których ma z byłą żoną, Judit Vargą, byłą minister sprawiedliwości w rządzie Viktora Orbána – przed najważniejszymi symbolami Węgier, w tym koroną św. Stefana, symbolem ciągłości państwa.
Po zaprzysiężeniu rządu na placu Kossutha przed parlamentem zorganizowano polityczną fiestę, a premier przez chwilę stanął za didżejską konsolą. TISZA nie jest prekursorem takiego języka komunikacji politycznej, ale bardzo sprawnie wpisuje się w nowy trend przyciągania do polityki wyborców poprzez kulturę popularną, wydarzenia miejskie i estetykę bardziej kojarzoną z festiwalem niż tradycyjnym partyjnym wiecem.
To zjawisko widać dziś szerzej w europejskiej polityce. W połowie kwietnia media społecznościowe obiegły obrazy z włoskiej Genui, gdzie burmistrzyni Silvia Salis – była olimpijka i polityczka przedstawiana jako „anty-Meloni” – zorganizowała wielką miejską imprezę z udziałem belgijskiej DJ-ki Charlotte de Witte. Budapesztańska fiesta przed parlamentem wpisywała się właśnie w ten styl radosnego, popkulturowego świętowania politycznej zmiany.
Na Węgrzech dzieją się wydarzenia epokowe – a żyjemy nie tylko w epoce obrazów, ile też rolek, czyli wideo, w mediach społecznościowych i bezpośredniej komunikacji politycznej, choć przecież w pewnym stopniu wyreżyserowanej.
Niektórych scen nie dało się jednak zaplanować. Tak było wtedy, gdy Péter Magyar i jego współpracownicy spoglądali z rządowego budynku na panoramę Budapesztu i nagle zauważyli ustępującego premiera Viktora Orbána, zaczytanego na balkonie w budynku obok.
Magyar spontanicznie skomentował tę scenę – uwiecznioną na nagraniu krążącym później po mediach społecznościowych – słowami: „to kino absolutne”. Znowu było to odwołanie do popkultury. W internecie od lat funkcjonuje mem ze słynnym reżyserem Martinem Scorsese, który aprobuje coś jako „kino absolutne”. Nawiązuje to do krytyki, jaką reżyser w 2019 roku skierował pod adresem hollywoodzkich superprodukcji Marvela, określając je bardziej jako „parki atrakcji” niż kino.
Oglądanie relacji z pierwszych dni nowej władzy zapadało w pamięć. W przekazie nowego premiera były emocje, gniew wobec poprzedniej ekipy i determinacja w przeprowadzaniu rozliczeń.
Jednym z założycielskich mitów „epoki magyaryzmu” po oligarchicznej epoce Orbána stały się nagrania pokazujące członków nowego rządu wkraczających do wyremontowanych za ogromne pieniądze zabytkowych budynków na historycznym Wzgórzu Zamkowym, w Budzie, eleganckiej części Budapesztu.
Viktor Orbán przeniósł kancelarię premiera do Pałacu Karmelitów na Wzgórzu Zamkowym. Symbolicznie pozwalało to władzy Fideszu patrzeć z góry na całe miasto, choć komunikacyjnie miało mniejszy sens – parlament znajduje się po drugiej stronie Dunaju.
Rozmach i luksus kosztownych renowacji zabytkowych pałaców oraz kamienic, w których ulokowano niedostępne dla obywateli i dziennikarzy kancelarię premiera i ministerstwa, są dziś umiejętnie wykorzystywane przez nową władzę TISZY jako symbol oderwania poprzedniej elity od zwykłych obywateli.
Wejście członków nowego rządu do Pałacu Karmelitów zostało reżysersko rozegrane jako inscenizacja zdobycia centrum władzy.
Magyarowi i ministrom towarzyszyły kamery, całość transmitowano w mediach społecznościowych. Przywoływało to skojarzenia z Ukrainą po obaleniu Wiktora Janukowycza, kiedy tysiące ludzi odwiedzały luksusową rezydencję Meżyhirja, oglądając symbole korupcji i przepychu poprzedniego reżimu.
Premier Magyar chodził po gabinetach, pokazywał niszczarki do dokumentów, wielkie globusy i mapy historycznych Węgier sprzed traktatu z Trianon. Symboliczną sceną było także własnoręczne zdemontowanie przez Petera Magyara i jego współpracowników barierek zabezpieczających wejście do Pałacu Karmelitów, a następnie zaproszenie zaprosił następnie dziennikarzy do zwiedzania budynku.
Kolejny materiał opublikowano z resortu kontrolowanego wcześniej przez Antala Rogána – jednego z głównych architektów systemu Fideszu, szefa kancelarii premiera, odpowiadającego również za państwową komunikację, cyfryzację i turystykę. W 2025 roku administracja Joe Bidena w Stanach Zjednoczonych objęła Rogána sankcjami, wskazując na zarzuty korupcyjne. Sankcje zostały zniesione za rządów Donalda Trumpa.
Nowy premier, przechadzając się po ministerstwie spraw wewnętrznym kierowanym przez Rogána, urządzał polityczny spektakl. Pokazywał wnętrza o standardzie sześciogwiazdkowych hoteli: drogie meble, pokoje cygarowe, luksusowe restauracje i tarasy widokowe z panoramę stolicy. Nagrywał nawet materiały stylizowane na internetowy „unboxing”, w których otwierał paczki z drogą porcelaną zamawianą jeszcze przez poprzednią władzę.
Ma to dodatkowy wymiar również dlatego, że zięć i córka Orbána – István Tiborcz i Ráhel Orbán – zbudowali w ostatnich latach rozległe imperium hotelarsko-turystyczne, które stało się jednym z symboli oligarchizacji państwa pod rządami Fideszu.
Luksusowe hotele, pałace, winnice i inwestycje turystyczne należące do rodziny premiera były pokazywane przez dziennikarzy śledczych jako przykład tego, jak blisko politycznej władzy znajdował się wielki biznes. Temat ten szczególnie wybrzmiał po premierze dokumentu „Dynastia”, przygotowanego przez niezależnych dziennikarzy śledczych. Film wywołał na Węgrzech wielkie zainteresowanie i ogromne emocje społeczne.
Komentarz Magyara był prosty: „Wszyscy znają tragiczny stan naszych szpitali, domów opieki i placówek dla dzieci. A teraz spójrzcie, w jakich warunkach żyli i pracowali politycy, którzy o tym wszystkim decydowali”.
W przeciwieństwie do luksusu i monumentalizmu epoki Fideszu rząd TISZY próbuje budować wizerunek bardziej pragmatycznej i skromnej władzy.
W pierwszych dniach po objęciu rządów premier Magyar komunikował, że jako samochodu służbowego będzie używał niebieskiej Škody Superb, którą jeździł w kampanii.
Nowa kancelaria premiera ma mieścić się przy ulicy Alkotmány 5 w Budapeszcie – dosłownie „ulicy Konstytucji”, kilka kroków od parlamentu. Do tej pory budynek pełnił funkcję Ministerstwa Budownictwa i Transportu.
To również świadome odwrócenie politycznej estetyki Orbána. Wzgórze Zamkowe i Pałac Karmelitów stały się w ostatnich latach symbolem coraz bardziej monumentalnej wizji państwa, budowanej wokół historycznej wielkości, narodowej symboliki i silnie scentralizowanej władzy. Krytycy Orbána widzieli w tym rosnącą megalomanię systemu Fideszu – przekonanie, że państwo ma przede wszystkim manifestować potęgę i prestiż rządzącej elity.
Nowa władza próbuje opowiadać inną historię. Jedną z kluczowych postaci odpowiedzialnych za tę narrację jest wspomniany już wcześniej Márk Radnai, który w rządzie ma się zajmować komunikacją z wyborcami jako „Komisarz ds. Ludzkich i Funkcjonalnych Węgier".
Idea „ludzkich Węgier” – państwa dla obywateli, a nie dla Orbána, jego rodziny i oligarchicznego systemu żyjącego w luksusie – stał się motywem przewodnim pierwszych dni rządów TISZY.
Premier Magyar, publikując korzystne dla TISZY sondaże, a według jednego z nich partia miała 71 proc. poparcia przy 21 proc. dla Fideszu, obiecywał, że „Każdego dnia pracujemy nad budową funkcjonujących i ludzkich Węgier”.
Równie istotne dla rządu TISZY są rozliczenia poprzedniego systemu, także w wymiarze finansowym. Premier Magyar bardzo świadomie stara się pokazać, że epoka Orbána była nie tylko projektem politycznym, lecz także systemem ogromnych przywilejów materialnych dla elity władzy.
Symbolem tego stała się sprawa odpraw dla odchodzących polityków Fideszu. Magyar ogłosił, że Viktor Orbán – który formalnie niemal nie ma majątku, choć wzbogaciła się jego rodzina i przyjaciele – zgodnie z przepisami wprowadzonymi jeszcze przez własny rząd miałby otrzymać ponad 38,8 mln forintów odprawy, czyli około 420 tys. złotych.
Magyar zapowiedział jednak, że Orbán tych pieniędzy nie dostanie, a środki zostaną przekazane do domu dziecka w miejscowości Wełka Dobroń na Zakarpaciu. Czyli pieniądze publiczne mają przestać służyć elitom dawnego systemu, a zacząć trafiać do najbardziej potrzebujących.
Magyar apelował również do najważniejszych polityków Fideszu, między innymi Antala Rogána i Jánosa Lázára, by nie przyjmowali odpraw. „Apeluję do wszystkich ministrów, którzy zniszczyli nasz kraj i wpędzili go w długi: nawet nie myślcie o przyjęciu tych pieniędzy. Biorąc pod uwagę stan, w jakim zostawili państwo, to absolutne minimum, jakie możecie zrobić” – mówił Magyar.
Domaga się też natychmiastowej rezygnacji ze stanowiska przez András Zs. Vargę (niespokrewnionego z Judit Vargą), prezesa Sądu Najwyższego. Magyar zarzucił mu, że podczas wielomiliardowego remontu budynku sądu urządził sobie luksusowy apartament finansowany z publicznych pieniędzy.
W mediach społecznościowych wyliczał między innymi pozłacany sufit w gabinecie prezesa, marmurową łazienkę, klub dla sędziów z barem, przeszklony ogród zimowy z palmami oraz nowe tarasy z widokiem na parlament. Magyar podkreślił, że szeregowi pracownicy wymiaru sprawiedliwości zarabiają równowartość kilkuset euro miesięcznie, a prezesa sądu najwyższgo określił jedną z „marionetek Orbána żyjących z pieniędzy podatników”.
Tak jak w przypadku Polski, kluczowe będą jednak nie same polityczne spektakle czy medialne symbole, ale realne rozliczenia prowadzone przez niezależną prokuraturę, a później przez sądy. A to, podobnie jak w Polsce, nie będzie już szybkie, ani tak widowiskowe, jak nagrania z pierwszych dniach rządów TISZY. Chociaż, jak podaje unijna Tablica Wymiaru Sprawiedliwości z 2025 roku, sądy na Węgrzech wydają wyroki w pierwszej instancji szybciej niż w Polsce (w tym zestawieniu Węgry plasują się na 6. od góry miejscu spośród 27 państw UE).
Premier Magyar ujawnił, że w budynku ministerstwa transportu znaleziono pocięte materiały kampanijne byłego ministra Jánosa Lázára z Fideszu. Ma to sugerować, że kampania wyborcza była prowadzona z wykorzystaniem publicznych środków. Takie oskarżenia mogą mieć poważne konsekwencje prawne, ale ich wyjaśnienie zajmie zapewne lata.
Polskie doświadczenie pokazuje, jak długotrwałe są tego rodzaju postępowania. Przykładowo akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi Szczuckiemu, dotyczący nieprawidłowości związanych z jego działalnością jako szefa Rządowego Centrum Legislacji w latach 2020-2023, został skierowany do sądu w kwietniu 2026 roku. Według Prokuratory Krzysztof Szczucki zatrudnił sześć osób bez zachowania procedury konkursowej, których zadaniem było prowadzenie jego kampanii wyborczej.
Prawdopodobnie tak też będzie na Węgrzech. Emocjonalny moment politycznej zmiany i spektakularne wejścia do ministerstw mogą szybko przejść do historii, ale właściwy test dla nowej władzy dopiero się zaczyna: czy będzie umiała przeprowadzić rozliczenia zgodnie z procedurami państwa prawa, a nie wyłącznie poprzez media.
Tak ogromne społeczne zainteresowanie i entuzjazm to najczęściej domena pierwszych tygodni – może miesięcy – nowej władzy. Poczucie przełomu i emocje związane ze zmianą mają swoją dynamikę, ale rzadko utrzymują się długo na tym samym poziomie.
W Polsce po wyborach z 2023 roku fenomenem był tzw. Sejmflix, czyli masowe oglądanie transmisji z obrad Sejmu publikowanych w internecie i komentowanych w mediach społecznościowych niemal jak serial polityczny. Jednym z najpopularniejszych polityków stał się wtedy marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Dziś ten moment wydaje się bardzo odległy.
Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi podcast OKO.press "Drugi rzut OKA na prawo". Współzałożycielka Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych.
Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi podcast OKO.press "Drugi rzut OKA na prawo". Współzałożycielka Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych.
Komentarze