0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

„To ostatnie tchnienie ministra Czarnka” – napisał na X (dawniej Twitterze) dr Łukasz Kierznowski z Wydziału Prawa na Uniwersytecie w Białymstoku, komentując najnowsze zmiany na liście czasopism punktowanych wprowadzone przez ministra już po przegranych przez PiS wyborach.

Nowy wykaz opublikowano na stronach Ministerstwa Edukacji i Nauki 6 listopada 2023 (tutaj). Według wstępnych zestawień zmieniono punktację 41 polskich czasopism (zaraz wyjaśnimy, o co chodzi z punktami i dlaczego są ważne).

Wzrosła punktacja m.in. czasopism:

  • Nieruchomości@. Kwartalnik Ministerstwa Sprawiedliwości (200 pkt.);
  • Probacja (także pismo Ministerstwa Sprawiedliwości, 200 pkt.);
  • Pedagogika Katolicka (200 pkt., było 100).

Te czasopisma mają dziś najwyższą możliwą ocenę – wyceniono je równie wysoko, co „Science” czy „Nature”.

Przeczytaj także:

Zdumiewająca kariera „Pedagogiki Katolickiej”

Licznych naukowców i naukowczynie komentujących w mediach społecznościowych najbardziej wzburzył spektakularny awans „Pedagogiki katolickiej”. Jest to już kolejna podwyżka punktacji – o poprzedniej pisaliśmy w OKO.press w grudniu 2021 roku. W jej radzie naukowej zasiadają przede wszystkim księża, w tym liczni biskupi (np. abp Stanisław Wielgus).

View post on Twitter

„Ciężko o lepszy przykład typowego »predatory journal«, czasopisma drapieżnego” – napisał na Facebooku anonimowy autor (autorka) strony „Instytut Teologiczny im. Pustynnego Demona”, która specjalizuje się w odnajdywaniu kuriozalnych przykładów artykułów „naukowych” publikowanych w czasopismach teologicznych.

Czasopismo drapieżne to takie, w którym można opublikować właściwie wszystko – jeśli się zapłaci.

Kiedy czasopismo pierwszy raz znalazło się na listach, jego redaktor naczelny, ks. prof. Jan Zimny, opublikował wezwanie do autorów, aby nie starali się publikować treści „skopiowanych z internetu”.

Opłata za opublikowanie artykułu wynosi dziś, wg strony czasopisma, 750 zł.

Naukowcy skorzystali z okazji – ostatni numer (33, tutaj) podzielono na dwie części, bowiem nadesłano do niego tyle artykułów.

Można w nim znaleźć artykuły m.in. pod takimi tytułami jak „Świętego Jana Pawła II wizja odrodzenia w wierze”, „Żołnierska służba z Bogiem w obronie Ojczyzny” czy wreszcie „Harcerstwo – pasja, która uczy życia”.

„Trzeba jasno podkreślić, że obrona wartości tworzących polskość, znajdowała swoje miejsce na łonie katolickiego Kościoła, reprezentowanego przez polskie duchowieństwo. Kościół katolicki zawsze stawał się przestrzenią inicjatywy narodowej, skąd wychodziła inspiracja do walki o wszystkie wartości, budujące polską tożsamość narodową i religijną. Dzieje naszego narodu, regionu i małych ojczyzn bardzo mocno splatały się z chrześcijaństwem, a w szczególności z jego widzialnym znakiem, jakim był Kościół”.

– pisze redaktor naczelny we wstępie do numeru.

Dlaczego lista jest tak ważna?

Lista czasopism punktowanych ma kluczowe znaczenie dla tysięcy polskich naukowców. Już od czasów rządów PO-PSL i rozpoczętych reform w nauce przez ówczesną ministrę prof. Barbarę Kudrycką, dorobek naukowy instytutów i wydziałów ocenia się w punktach, które naukowcy otrzymują za publikacje.

„Punkty” najlepiej wyobrazić sobie jako walutę, za którą uczelnie kupują pozycję w rankingach – zostają przyporządkowane do różnych kategorii badawczych (A+, A, B+ itp.).

W ślad za wyższą kategorią idzie wyższa dotacja z budżetu.

Co więcej, zgodnie ze zmianami wprowadzonymi przez ministra Gowina, tylko jednostki z kategorią co najmniej B+ w danej dyscyplinie będą mogły nadawać stopnie naukowe (doktora i doktora habilitowanego). Ma to ogromne znaczenie dla prestiżu i statusu uczelni.

Teoretycznie ministerstwo twierdzi, że dorobku poszczególnych naukowców nie należy wyceniać w punktach, bo liczy się ocena merytoryczna. Mają one służyć tylko do oceny poszczególnych jednostek. W praktyce oczywiście od naukowca oczekuje się zazwyczaj dostarczenia odpowiedniej liczby punktów dla uczelni, niekiedy zapisując to nawet w umowach o pracę.

Jak się zdobywa punkty? Publikując w odpowiednich miejscach

Nikt naturalnie nie ocenia merytorycznej wartości dziesiątków tysięcy publikacji naukowych, które co roku powstają w Polsce. Liczy się wyłącznie miejsce publikacji. Ministerstwo zakłada, że dobre i cieszące się dużą renomą pisma przyjmują do druku dobre artykuły.

Już Gowin zmieniał ręcznie punktację czasopism, a Czarnek robił to na masową skalę. Listę aktualizowano, dopisując do niej nowe pozycje – np. w październiku 2020 znalazło się na niej wydawnictwo Ordo Iuris.

„Abstrahując od całkowitego braku przyzwoitości, rzetelności naukowej i uczciwości (nie liczyłem na nic innego), zastanawia mnie całkowity brak wyobraźni wielkiego inkwizytora. Jest oczywiste, że pierwszym ruchem nowego ministra (mam nadzieję, że odrębnego dla spraw nauki i szkolnictwa wyższego) musi być anulowanie całego wykazu czasopism jako całkowicie niewiarygodnego i niesłużącego interesom polskiej nauki”

– napisał na Facebooku prof. Mikołaj Herbst, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Nowy instytut wspierający Akademię Czarnka

Minister Czarnek powołał także – osobnym zarządzeniem ministra – Instytut Badań nad Renesansem i Barokiem im. Jana i Piotra Kochanowskich.

View post on Twitter

Zadaniem nowego instytutu – o którego kierownictwie i budżecie nic jeszcze nie wiadomo – ma być „popularyzacja dziedzictwa kulturowego Pierwszej Rzeczypospolitej”, w szczególności zaś „wspieranie Akademii Zamojskiej w prowadzeniu badań naukowych w zakresie literatury polskiej”.

Akademia Zamojska to jeden ze sztandarowych projektów Czarnka. Została powołana w 2020 roku przez Sejm głosami prawicy, powstała na bazie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Zamościu. Jej rektorem jest prof. Paweł Skrzydlewski, bliski współpracownik ministra.

„Według prof. Pawła Skrzydlewskiego z Chełma, doradcy ministra Czarnka, protestujący przeciw zakazowi aborcji to »nie Polacy« i kierują się »podszeptami diabła«. Skrzydlewski to (…) profesor, którego prawie nikt nie cytuje i który zrobił karierę na naukach katolickich” – tak przedstawialiśmy go w OKO.press w listopadzie 2020 roku.

Instytut powołany zarządzeniem ministra będzie można później zarządzeniem zlikwidować. Nie będzie potrzebna do tego osobna sejmowa ustawa. I to najlepsza dla polskiej nauki wiadomość.

;

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze