Czerwona kartka dla rządzących. „Chcemy tyle, ile nam obiecano”
Dla Moniki to był pierwszy protest, na którym zabrała głos. Przemawiając do zgromadzonych w Gdańsku, wyznała: „Pamiętam, jak w 2023 wierzyłam, że doczekam się normalnego kraju, w którym kobieta nie musi się bać. Zamiast tego ostawiono nas same sobie”. Kobiety w całym kraju wystawiły rządzącym czerwoną kartkę za brak dostępu do aborcji.
27 miast. Tysiące rozczarowanych, wkurzonych i zdeterminowanych kobiet. Pięć postulatów. Wśród nich aborcja: bezpieczna, darmowa, dostępna. Bez półśrodków, zakazów z trzema wyjątkami czy konieczności tłumaczenia się z potrzeby przerwania ciąży. Taka, jaką jeszcze trzy lata temu obiecywali wchodzący dziś w skład rządu politycy. Zaczęło się dziesięć lat temu od czarnych parasolek. Sześć lat temu były błyskawice. Dziś przyszła pora na czerwone kartki.
Fundacja Widzialne wraz z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet, Aborcyjnym Dream Teamem, FEDERĄ, Inicjatywą Wschód, Akcją Demokracją i Fundacją Martynka zorganizowały protesty w całym kraju i nie tylko. Demonstrowały również niegodzące się na polskie przepisy antyaborcyjne kobiety w Londynie.
Jeden z największych protestów, liczący kilkaset osób, organizowany przez Fundację Widzialne – inicjatorkę strajków – odbył się w Gdańsku. OKO.press było na miejscu, by na własne oczy zobaczyć, jak pełen siostrzeństwa tłum w ciągu chwili przyćmiewa stojącą po drugiej stronie ulicy, straszącą krwawymi transparentami nieliczną kontrdemonstrację skrajnej prawicy.

Komentarze