0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Rys. Mateusz Mirys / OKO.pressRys. Mateusz Mirys /...

Sprawa jest przesądzona. W Komitecie Politycznym, który ma we wtorek 28 lipca podjąć decyzję o wykluczeniu harcerzy Mateusza Morawieckiego, na 53 osoby ze stowarzyszenia Rozwój Plus jest ich tylko czworo: Marzena Machałek, Krzysztof Lipiec, Ryszard Terlecki i sam Morawiecki, który prawie na pewno nie będzie świadkiem swojej egzekucji.

Być może pojawi się Terlecki, wierny druh Kaczyńskiego, poseł PiS od 2007 roku, przewodniczący klubu w latach 2015-2023, w którym na stare lata obudził się duch przekory hippiesowskiego „Psa” (taką miał ksywkę) i partnera Kory Jackowskiej z przełomu lat 1960-tych i 1970-tych.

Kaczyński mówi o trzydziestu kilku posłach do wyrzucenia, Morawiecki twierdzi, że wiernych mu harcerzy jest w Sejmie 40, czyli aż 9 proc. Izby. Nawet jeśli ktoś z tej czterdziestki okaże się jednak (harcerskim) zuchem i lojalkę podpisze, to można być pewnym, że Rozwój Plus, z efektownym skrótem RP, będzie trzecim co do wielkości klubem w Sejmie, bo PSL po rozpadzie Trzeciej Drogi liczy 32 osoby.

Ale co dalej? Co mówią sondaże?

Najbardziej wiarygodny jest wynik telefonicznego badania Opinii 24 dla TVN: gdy na liście partii pojawił się „Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego”, zyskiwał 6,2 proc., a PiS zjeżdżał z 23,0 proc. (bez RP na liście) do ledwie 17,7 proc. Strata = 5,3 pkt proc. Notowania pozostałych partii nie zmieniały się wcale. Do głosowania na Kaczyńskiego mógł jednak zniechęcać sposób zadania pytania o to, „jak by Pan/Pani głosował/a, gdyby w PiS doszło do rozłamu”, ale teraz, gdy rozłam stał się faktem, to zastrzeżenie słabnie. Poziom ignorancji Przemysława Czarnka oddaje jego twierdzenie, że ten sondaż musiał być spreparowany, bo zrobiono go w jeden dzień.

Kaczyński będzie dalej tracił

Jak już pisałem w OKO.press, PiS jest w dramatycznym trendzie spadkowym.

Przeczytaj także:

Jeszcze przed podziałem prognoza wyborcza oparta na średnich lipcowych sondaży spadła do 24,8 proc., co oznacza stratę 11 pkt proc. w porównaniu z wyborami 2023 roku. W tym samym czasie Konfederacja — teraz w dwóch postaciach — zyskała 18 pkt proc. i już remisuje z PiS.

Wobec porażki, jaką jest rozłam, ten trend może ulec przyspieszeniu. Utrata jednej piątej liczącego 186 posłów klubu, który stanie się teraz numerem 2 (po KO ze 146 posłami) będzie biła po oczach. Kaczyński szantażował harcerzy, ale ci się nie przestraszyli. Wrażenie upadku prezesa, który przez całą RP (nie mylić z RP Morawieckiego) kręcił polską polityką, pogłębia niezdolność do nadania sensu wypychaniu harcerzy, poza tym, że partia nie może tolerować buntowników. Krótkie (4 min. 20 sek.) piątkowe wystąpienie przypominało leninowską uchwałę o jedności partii bolszewickiej z 1921 roku: „Wszystkie grupy oparte na jakiejkolwiek platformie frakcyjnej podlegają bezwarunkowemu rozwiązaniu. Niezastosowanie się do uchwały Centralnego Komitetu pociąga za sobą natychmiastowe i bezwarunkowe usunięcie z partii”.

Kaczyński nie podjął próby nawiązania kontaktu z elektoratem, nie wysłał listu do członków PiS, jak przy okazji wyrzucania Zbigniewa Ziobry w 2011 roku. Wypowiedział się z perspektywy potężnego władcy, którego poddani powinni docenić, że buntowników usuwa, żeby dalej nimi tak wspaniale rządzić, ale to z gruntu fałszywy obraz sytuacji: szeregi poddanych rzedną w oczach, a władca właśnie utracił resztkę charyzmy.

W lipcowym sondażu CBOS zaufanie do Jarosława Kaczyńskiego deklarowało 27 proc., a brak zaufania – 54 proc., co daje wynik netto — minus 27 pkt. Identyczny zanotował Przemysław Czarnek i obaj stanęli ramię w ramię na czele nieufności do polityków, wyprzedzając (symbolicznie) nawet Grzegorza Brauna (minus 26 pkt).

Rokosz Morawieckiego utrudni Kaczyńskiemu używanie argumentu, jak to było dobrze „za naszych rządów...” i trzeba to tylko przywrócić. W obu rządach premierem lub wice był wszak Morawiecki. Konieczna będzie nowa opowieść o latach 2015-2023; już dowiadujemy się np., że Morawiecki był przeciwny programowi 500 plus. Takie historyczne korekty mogą pogłębić poczucie dezorientacji elektoratu i nasilą nieprzyjemne wrażenie publicznego prania brudów. Zwłaszcza dla starszych osób, czyli trzonu wyborców PiS, może to działać odpychająco.

Odpłyną do Konfederacji?

W dodatku Kaczyński z Czarnkiem, aby odróżnić się od Morawieckiego, będą radykalizować przekaz m.in. antyunijny i antyukraiński. Wyrazem tego podejścia był list Kaczyńskiego do członków PiS z 1 lipca z zapewnieniem, że dzięki jego przyszłym rządom Ukraina ze swoim „bagażem banderyzmu i gloryfikacją UPA” nie zostanie wpuszczona do UE. Prezes dorzucił swoją ulubioną antyniemiecką obsesję: „Po 2023 roku w relacjach polsko-ukraińskich zaczął dominować dyktowany Tuskowi z Berlina coraz bardziej służalczy model jednostronnego podporządkowywania się interesom, czy wręcz zachciankom naszego wschodniego sąsiada”.

Żeby pogłębić chaos, Kaczyński chwilę potem zapowiedział wezwanie na dywanik Czarnka za deklarację, że jak się Zełenski nie ukorzy, to koniec z pomocą militarną. A przecież Czarnek tylko próbował przelicytować Menztena i Brauna.

Już, już wydawało się, że populistyczne bajdurzenie w wykonaniu wysuniętego w marcu na kandydata na premiera Czarnka zatrzymuje odpływ wyborców, ale od czerwca notowania spadają dalej. Co widać na poniższym wykresie średnich wyników sondaży od wyborów 2023 roku¹: zwróć uwagę na opadającą niebieską linię PiS i wznoszący się czarny wykres zsumowanych notowań obu Konfederacji.

Dodatkowych argumentów dostarcza sondaż CBOS z lutego 2026, w którym badano tzw. alternatywny wybór, czyli na kogo byśmy głosowali, gdyby można było wybierać poza swoją także partię nr 2.

Wśród wyborców PiS: 41 proc. wskazało jako alternatywę Konfederację, a 12 proc. – Konfederację Korony Polskiej. Odpowiedzi wyborców Menztena były mniej przychylne dla Kaczyńskiego: 40 proc. wybrało Brauna a tylko 24 proc. PiS. Wyborcy Korony w 57 proc. wskazywali na Konfederację WiN, a tylko w 12 proc. na PiS.

Wszystko to oznacza, że poza utratą „elektoratu harcerskiego”, Kaczyński może dalej tracić zdezorientowanych wyborców na rzecz bardziej wyrazistej Konfederacji.

Oznaczałoby to spadek prognoz wyborczych Kaczyńskiego nawet do poziomu 15 proc. i mniej, zwłaszcza że może wystąpić efekt kuli śniegowej i odejścia zamienią się w grupową ucieczkę.

Morawiecki zabierze nie tylko PiS?

Trudniej ocenić szanse Rozwoju Plus.

Sam Morawiecki, który próbuje dogonić prawicowych jeźdźców, dosiadając na razie kucyka, jest także politykiem niepopularnym: zaufanie doń deklaruje 29 proc., a nieufność 50 proc., co daje wynik minus 21 pkt proc. (identyczny jak Donalda Tuska, któremu ufa 32 proc., ale nie ufa 53 proc.).

Morawiecki nie ma charyzmy, wielkie słowa, które całymi kaskadami wypadają z ust Karola Nawrockiego, w jego wykonaniu brzmią sztucznie. Nie ma też doświadczenia w tworzeniu partii, nie wiadomo, jak zachowają się lokalne struktury i skąd weźmie pieniądze na kampanię.

Prawicowe media (TV Republika) na moment sięgnęły po dziennikarstwo, prezentując argumenty obu stron sporu, a nawet fact-checkując Jacka Sasina o relacjach Morawieckiego z Tuskiem przed 2015. Teraz Sasin już bez żadnej kontry opowiada stacji o tym, jak „niepohamowana ambicja” Morawieckiego zaszkodziła Polsce, a Danuta Holecka zachwyca się żarcikami Kaczyńskiego.

Morawiecki nie może też liczyć na media nieprawicowe. Relacja TVN24 z przyjazdu auta z Morawieckim na Nowogrodzką robiła wrażenie, jakby chodziło o lądowania na Księżycu, bo rozpad tej partii to był i jest duży news. Dalszym relacjom o losach RP będzie jednak towarzyszyło — i słusznie — wytykanie Morawieckiemu kłamstw i błędów z lat 2015-2023. W OKO.press jesteśmy gotowi docenić niektóre rozwiązania ekonomiczne i generalnie proukraińską politykę, ale pamiętamy o zamachu na demokrację i Konstytucję RP.

Nie do wybaczenia jest osobiste zaangażowanie Morawieckiego w namawianie „drogich seniorów” na pójście do lokali wyborczych w pandemicznym roku 2020. Wypowiedź z 1 lipca 2020 r. kompromituje go na wieki wieków: „Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii. To jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się go bać. Trzeba pójść na wybory tłumnie 12 lipca. Wszyscy, zwłaszcza seniorzy, nie obawiajmy się, idźmy na wybory”.

Z drugiej strony, potencjalna partia harcerzy może pożywić się dalszym odpływem mniej radykalnych w poglądach wyborczyń i wyborców PiS, którzy przestraszą się np. groźby wyjścia Polski z UE, a także ludzi bardziej światłych, którzy zgodzą się ze złośliwą diagnozą Morawieckiego, że partia Kaczyńskiego „trąci myszką”.

Przypływ do RP wyborców Koalicji 15 Października jest z kolei mało prawdopodobny z uwagi na ostry antyrządowy i antytuskowy przekaz, z którego Morawiecki nie zrezygnuje. Z jednym małym wyjątkiem — wyborców PSL, którzy jako swoją drugą partię w sondażu CBOS w 38 proc. wskazywali KO, ale aż 17 proc. z nich mogłoby zagłosować na PiS, więcej niż na Polskę 2050 czy Nową Lewicę (tylko 4 proc.). Elektorat PSL uwolniony ze sztucznego mariażu Trzeciej Drogi, szuka, jak widać, prawicowej formuły i być może łatwiej ją znajdzie u Morawieckiego niż Kaczyńskiego. Tyle że sondażowych ludowców jest tyle, co kot napłakał.

CBOS

Jeśli zatem harcerski start up wykaże się energią i sprawnością, a PiS będzie dalej skręcał ostro w prawo, RP może zyskać w wyborach nawet 8-9 proc.

Elektoraty inne niż myślisz

Uwaga ogólniejsza. Lutowy sondaż CBOS ukazuje zaskakująco słabą identyfikację wyborczyń i wyborców ze „swoją partią”, co stoi w sprzeczności z obrazem życia politycznego elit i mediów społecznościowych. Widzowie tego teatru nie podzielają emocji aktorów.

Na pytanie, „czy i w jakim stopniu czuje się Pan(i) związany(a) z ugrupowaniem, na które zamierza Pan(i) głosować?” odpowiedzi wszystkich osób, które wybrały jakąkolwiek partię, rozłożyły się tak:

  • w bardzo dużym stopniu – 35 proc.
  • w dużym – 13 proc.;
  • w niewielkim – 25 proc.;
  • wcale – 22 proc.

Oznacza to, że prawie połowa (47 proc.) wyborców w zasadzie nie czuje się związana z partią, którą wybiera, a tylko co trzecia osoba silnie się z nią identyfikuje.

Badacze policzyli średni poziom identyfikacji dla ośmiu elektoratów, przyznając za odpowiedzi od 3 pkt (bardzo duża) do 0 pkt (wcale). Wygrały propozycje silnie zideologizowane:

  • Razem – 1,69 pkt,
  • Konfederacja Korony Polskiej – 1,62.

Dalej były główne siły:

  • Prawo i Sprawiedliwość – 1,46;
  • Koalicja Obywatelska – 1,39.

Słabiej wypadli koalicjanci Tuska:

  • PSL- 1,32
  • Lewica – 1,13, a
  • Polska 2050 – tylko 0,87.

Interesujący jest kiepski wynik Konfederacji Wolność i Niepodległość – 1,22, który może wskazywać, że wybierana jest — szczególnie jak wiadomo przez młodych mężczyzn – „z braku laku”. Ludzie przed 30-tką, a nawet przed 40-tką szukają propozycji poza duopolem i dlatego sięgają po Konfederację, a najmłodsi wyborcy także po Partię Razem.

Fatum polaryzacji

Podstawowy spór polityczny w Polsce (i w całym zachodnim świecie) toczy się dziś między siłami prawicowymi (które uskrajniają przekaz w kierunku tzw. alt-rightu) i będącymi w odwrocie formacjami liberalno-lewicowymi. W wyborach 2023 roku prodemokratyczny odruch przeciwko PiS-owskim rządom (także prezydenta) wychylił wahadło w lewo: w sumie aż 53,71 proc. głosowało na KO, TD i NL a tylko 42,54 proc. na PiS i Konfederację. Poprzedni wykres pokazywał, jak Koalicja 15 Października straciła tę przewagę na rzecz prawicy.

Kolejny wykres ilustruje pozycję wahadła w dłuższej perspektywie. Od początku wieku aż do 2014 roku prawica była w wyborach do Sejmu i Parlamentu Europejskiego zdecydowanie słabsza, ale ostatnie 10 lat to czas jej dominacji (PiS wygrał 10 z 11 wszystkich wyborów, w tym po trzy razy parlamentarne, prezydenckie i samorządowe oraz jedne europejskie). Na tym tle porażka prawicy (pomimo zwycięstwa PiS) w październiku 2023 może wyglądać na wyjątek, którego siły liberalno-lewicowe nie umiały wykorzystać.

Jak widać, obecna prognoza daje łączne poparcie wyborcze partiom prawicowym (jeszcze bez sondaży z RP) na poziomie ok. 50 proc., a siłom liberalno-lewicowym 45,7 proc., z tym że PSL i Polska 2050 nie przekraczają progu. Resztę głosów zbiera Razem, ale jest pod kreską.

Rzecz w tym, że potencjalne przepływy między prawicą jako całością i ugrupowaniami liberalno-lewicowymi są marginalne. Zaledwie 3-4 proc. elektoratów KO i Lewicy widzi partię prawicową jako wybór nr 2 (ale aż 21 proc. wyborców Czarzastego wskazało tu Razem).

Mikroskopijny elektorat Polski 2050 jest zachwiany w swoich wyborach: 36 proc. wybrało KO, 14 prof. Konfederację, po 5 proc. PiS i PSL, a także Partię Razem.

Podobnie po prawej stronie. Elektoraty obu Konfederacji ledwie w 5 proc. wybierałyby alternatywnie KO lub jej koalicjanta. Nieco częściej robili to wyborcy i wyborczynie PiS: KO wskazało 5 proc., PSL – 3 proc., Polskę 2050 – 2 proc. i nawet Lewicę – 1 proc. To kolejny, choć słaby sygnał, że wyborcy Kaczyńskiego są zdezorientowani.

Generalnie jednak wygląda na to, że ewentualne przepływy mogą nastąpić tylko wewnątrz dwóch obozów, z których prawicowy ma wyraźną przewagę. Na rozbitym PiS poza Morawieckim może pożywić się raczej Mentzen niż Braun.

Rozpad PiS dla liberałów wiele nie zmienia

Biorąc pod uwagę omówione czynniki, można zarysować wariant prognozy wyborczej (nie mylić z poparciem sondażowym):

  • PiS – 15-16 proc.
  • Konfederacja – 16-17 proc.
  • KKP – 9-10 proc.
  • RP – 8-9 proc.

Z drugiej strony:

  • KO – 32-33 proc.
  • NL – 7-9 proc.

Pod kreską: Razem, PSL oraz Polska 2050, w ilu by nie wystąpiła postaciach.

Taka konfiguracja poparcia wyborczego daje wciąż prawicy znaczną przewagę w mandatach. KO mogłaby liczyć maksymalnie na 180-182 a Lewica na ok. 25-28, co daje razem maksymalnie 205-210 mandatów. Nieco więcej niż w układzie z dominującym na prawicy PiS-em, ale o wiele za mało, by obronić rząd.

Koalicji 15 października brakuje trzeciej względnie silnej formacji, ale nic nie wskazuje, by miała powstać. Przestrzeń na potencjalną cywilizowaną prawicę się kurczy, bo z prawej strony ręce po tak rozumiane „centrum” wyciąga Morawiecki.

Inny wariant to rozpaczliwy ruch ze wspólną listą KO i Lewicy, a może i PSL. To politycznie karkołomne, w dodatku dodawanie elektoratów łączyłoby się z odejmowaniem: część elektoratu Lewicy odpłynęłaby do Partii Razem, a jakiś odsetek ludowców zniechęconych do Lewicy mógłby pójść na prawo lub zostać w domu. Nawet jednak wynik wyborczy Koalicji 15 Października na poziomie 40 proc. nie gwarantuje większości sejmowej, a byłby on trudny do uzyskania wobec tego, że jedna lista całkowicie już zamienia wybory w plebiscyt nad źle ocenianymi rządami Donalda Tuska.

Sukces takiej koalicji mogłaby zapewnić jedynie mocna, odważna i wiarygodna narracja o nowej odsłonie polskiej polityki, ale trudno uwierzyć, by rządzące elity były w stanie ją stworzyć. Koalicja 15 Października wygrała na narracji zmiany, teraz staje przed ryzykiem, że ograniczy się do narracji kontynuacji.

Pozostałaby nadzieja na powtórkę cudu 2015 roku, kiedy większość sejmową zyskał PiS, uzyskując ledwie 35,38 proc. głosów dzięki temu, że pod kreską znalazły się lewicowa koalicja, Parta Razem i KORWIN, które razem uzyskały/zmarnowały prawie 16 proc. głosów. Trudno jednak zakładać, że szczęście uśmiechnie się po raz drugi, w dodatku do kogoś zupełnie innego niż wtedy, a z kandydatów na wynik tuż pod progiem jest tradycyjnie PR.

Kto ich zatrzyma?

Na koniec jeszcze jeden kłopot Koalicji 15 Października. Pojawienie się czwartego jeźdźca prawicowej apokalipsy może jeszcze zwiększyć zainteresowanie tym, co się dzieje między partiami i poszerzyć ich ofertę. Spory między kilkoma wersjami „prawicy po polsku” generują zaangażowanie prawicowych wyborców. Trochę tak, jak w wyborach 2023 pojawienie się nowej siły — Trzeciej Drogi — wywołało impuls wyborczy kluczowy dla sukcesu.

Jak miałaby z nimi wygrać wybory Koalicja 15 Października z tak dominującym liderem i — nie licząc zmarginalizowanej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz – brakiem elektryzujących sporów? Koalicja mówiąca jednym głosem generalnie słuszne rzeczy, ale nastawiona raczej na gaszenie pożarów niż rozbudzanie płomienia społecznych nadziei? W dodatku Koalicja, która przegrywając trochę na własne życzenie wybory prezydenckie 2025, nie dowiozła kluczowych obietnic i nie rozliczyła rządów PiS.

Liberałowie są bezradni, nie tylko u nas, nie mają kontrnarracji, porywającej opowieści o tym, jaki świat mają do zaproponowania.

Na wejściu do gry Morawieckiego skorzysta nieoczekiwany dominator polskiej prawicy Karol Nawrocki, bo jak mówi Wyborczej Antoni Dudek, im więcej skłóconych ze sobą części uda mu się w przyszłości zjednoczyć, tym większy będzie jego triumf. W ten sposób dopełnia się klątwa dr. Frankensteina wisząca nad Jarosławem Kaczyńskim: jego najbardziej karkołomny sukces, jakim zdawał się wybór Nawrockiego, obrócił się przeciwko liderowi PiS.

Sondaż IBRIS potwierdza te prognozy

Po napisaniu tego tekstu w poniedziałek 27 lipca pokazał się sondaż IBRIS z 24-25 lipca, który potwierdza moje przewidywania. Gdy na liście partii pojawia się Rozwój Plus, nowa (hipotetyczna) partia zyskuje 7,8 proc., a trzy partie prawicowe niemal się zrównują: PiS ma już tylko 15,9 proc., Konfederacja WiN – 13.5 proc., a KKP 12,3 proc. KO wygrywa z 28,5 proc., Lewica ma 7,8 proc., reszta jest pod progiem 5 proc.

W wariancie bez Morawieckiego występuje jedna duża różnica notowań: PiS ma 21,5 proc., czyli o 5,6 pkt proc. więcej. KO traci 0,9 pkt proc., a Konfederacja 1 pkt proc., ale nie są to różnice statystycznie istotne.

Wirtualna Polska przelicza też mandaty. W wariancie z Morawieckim, czyli przy słabszym PiS-ie, KO i Lewica mają ich 207, bez Morawieckiego (z silniejszym PiS-em) tylko minimalnie mniej – 202 mandaty.

Czterech jeźdźców zdobywa 253 mandaty, trzech zdobyłoby ich 258, tak czy owak znacząca wiekszość.

Sondażowo Morawiecki odniósł sukces, który uderza w PiS i wyrównuje szeregi prawicy. Czy uda mu się to zamienić w byt polityczny?

¹ Aby nie zaburzać porównań pominęliśmy trzy sondaże uwzględniające notowania RP

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze